Marek Raczkowski
Fot. Maciej Zienkiewicz/Agencja Gazeta
WYWIADY URODY ŻYCIA

Marek Raczkowski: „Po wylewie ze strachu przed śmiercią przestałem brać narkotyki”. Ile go kosztował odwyk?

11 czerwca 2016 10:22
Marek Raczkowski
Fot. Maciej Zienkiewicz/Agencja Gazeta

- Dokładnie rok temu miałem wylew. Nie było pewne, czy go przeżyję i czy po operacji będę w pełni sprawny. Ale oto jestem – cały i zdrowy” - mówi Marek Raczkowski. Teraz nie bierze już narkotyków, poprawił relacje z przyjaciółmi i rodziną. Nie zmieniło się jedno, jego rysunki nadal śmieszą całą Polskę. Rysownik udzielił Magdalenie Żakowskiej szczerego wywiadu o chorobie, wychodzeniu z nałogu i depresji.  

Dzielisz życie na przed wylewem i po nim?
Marek Raczkowski:
Wylew to była chyba najlepsza rzecz, jaka mi się przydarzyła w życiu – mówię serio. Mam poczucie, że wykorzystałem go w stu procentach. Dzięki niemu naprawiłem relacje ze światem, z rodziną, bliskimi, a wcześniej myślenie o rodzinie doprowadzało mnie do rozpaczy. Bo nieporozumienia między nami narastały latami i wydawały mi się niemożliwe do rozwiązania. Dziś mam poczucie, że jestem w porządku wobec bliskich, a oni nie mają już do mnie tak wielkich pretensji jak kiedyś. Doceniają to, że się staram.

Bardzo się zmieniłeś?
Marek Raczkowski:
Po wylewie ze strachu przed śmiercią przestałem brać narkotyki. A życie bez nich to rzeczywiście dla mnie spora zmiana, bo towarzyszyły mi przez ostatnie kilkanaście lat. Podczas odwyku terapeutka kazała mi policzyć, ile wydałem na nie pieniędzy. Pobiłem rekord ośrodka.

To już ponad rok...
Marek Raczkowski:
Dlatego mówię, że miałem szczęście z tym wylewem. Pierwsze dwa tygodnie odstawienia kokainy, te najtrudniejsze, przeżyłem nieprzytomny albo na silnych pooperacyjnych lekach. I w zasadzie nie musiałem podejmować decyzji, że kończę z ćpaniem – życie ją za mnie podjęło. Gdybym miał ją samodzielnie podjąć, to przypuszczam, że brałbym do dzisiaj.


Czujesz się już w pełni wolny od nałogu?
Marek Raczkowski:
Z odpowiedziami na takie pytanie trzeba ostrożnie. Czuję, że sobie poradzę. 
I widzę namacalne korzyści z tego, że nie ćpam. Mam pełny portfel, a oprócz tego stałem się bardziej obecny w rzeczywistości. Wszyscy mnie za to bardzo chwalą, mam nadzieję, że szczerze. To zaskakujące, bo wydawało mi się, że kiedy brałem kokainę, byłem nieporównanie fajniejszy niż teraz.

 

Marek Raczkowski
Fot. Maciej Zienkiewicz/Agencja Gazeta

Marek Raczkowski, "Uroda Życia" lipiec 2016

 

Polecamy też: Marek Raczkowski szczerze do bólu: "Odkąd nie wciągam kokainy mam tyle pieniędzy, że nawet portfel sobie kupiłem"


A może wydawało ci się tylko, że jesteś fajny? Ciągle musiałeś być w centrum zainteresowania, rozmowa sprowadzała się do słuchania ciebie. Chwilami to było nie do zniesienia.
Marek Raczkowski: Bo jak bierzesz kokainę, to wydaje ci się, że jesteś dużo bardziej elokwentny, dowcipny, inteligentny. Rozsadza cię poczucie własnej wartości.

Pierwsze rysunki dla „Przekroju”, a potem Stanisława z Łodzi rysowałeś jeszcze na kompletnej trzeźwości. Ale potem przez lata na kokainie.
Marek Raczkowski: Tak. Nie jestem z tego dumny. Ale mogę już o tym swobodnie mówić, bo mam poczucie, że na trzeźwo znów daję radę.  

Rysowanie przychodzi ci już tak łatwo jak wtedy, kiedy brałeś narkotyki?
Marek Raczkowski: Nie, trudniej. Ale mogę się z tym pogodzić. To w sumie niewielki koszt.

To jedyny koszt odstawienia?
Marek Raczkowski: Tak, najdotkliwiej odczuwam to, kiedy pracuję. To w zasadzie jedyny moment, gdy powraca tęsknota za narkotykami.

Odkąd ich nie bierzesz, stałeś się smutny. Zniknęła ta fałszywa, stymulowana radość?
Marek Raczkowski: Z twojej perspektywy może sztuczna, ale ja ją przeżywałem całkiem realnie. Nie czułem się dotknięty sztucznością. Każdy albo prawie każdy pomaga sobie czasem poczuć się wesoło. I nie cierpimy z tego powodu, że ta nasza wesołość nie jest do końca prawdziwa, że jest czymś wspomagana. Ważne, żeby się od tego nie uzależnić. W moim przypadku tak się stało, niestety.

A spontaniczną, niczym niewspomaganą radość zdarza ci się odczuwać?
Marek Raczkowski: Długo mi się to nie zdarzało. Podobnie jak nie zdarzało mi się odczuwać prawdziwego, spontanicznego smutku. Jedynym powodem mojego smutku był przez wiele lat brak stymulantów, a jedyną radością ich posiadanie. Narkotyki zniszczyły mi cały system wartości, odczuwania. Wszystko kręciło się wokół tego, czy mam narkotyki, albo jak je zdobyć.

 

Polecamy też: Obrażali papieża, polityków, gwiazdy sztuki. The Krasnals wracają! Jak prowokują tym razem?

Cała rozmowa w najnowszym lipcowym numerze „Urody Życia”. Od 10 czerwca w kioskach.

 

Małgorzata Kożuchowska
Fot. Marlena Bielińska/MOVE

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MAŁGORZATA ROZENEK-MAJDAN i RADOSŁAW MAJDAN w przejmującej rozmowie o walce o dziecko, mierzonej poświęceniem, niepewnością, ale i wdzięcznością. MICHAŁ ŻEBROWSKI i EUGENIUSZ KORIN, dyrektor i reżyser Teatru 6. piętro. Czy się lubią, podziwiają i... kłócą. MARIOLA BOJARSKA FERENC Los naznaczony tragediami: wypadek mamy, walka o życie synka, rozwód, choroba męża. W cyklu EXTRA: Czy w kontekście niemieckich obozów koncentracyjnych może być mowa o modzie? – opowiada antropolożka mody Karolina Sulej. PODRÓŻ „Będziecie tam wracać”, mówi o Bieszczadach słynna podróżniczka Elżbieta Dzikowska.