Aleksandra Petrus, Ola Petrus, Warszawa, Dzień Dobry TVN, 16.10.2021 rok
Fot. MATEUSZ GROCHOCKI/Dzien Dobry TVN/East News
NIEZWYKŁE HISTORIE

"Mam po prostu dosyć"... Oto historia Oli Petrus, którą z powodu karłowatości spotkał ogromny hejt

Mimo przeciwności losu nie poddaje się i spełnia marzenia

Damian Brillowski 18 października 2021 20:00
Aleksandra Petrus, Ola Petrus, Warszawa, Dzień Dobry TVN, 16.10.2021 rok
Fot. MATEUSZ GROCHOCKI/Dzien Dobry TVN/East News

Ola Petrus to jedna z największych gwiazd stand-upu w Polsce. Popularność przyniósł jej udział w programie "Mam talent" na antenie TVN. Jej siła tkwi w ogromnym poczuciu humoru i dystansie do siebie. Jak sama przyznaje "rozjeżdża sarkazmem i bezpośredniością". Ale nawet ona miewa chwile zwątpienia i potrafi się załamać. Tuż po tym jak zalała ją fala hejtu, napisała w mediach społecznościowych: „Myślałam, że czasy kiedy płaczę w domu, bo ktoś za mną krzyczy "Karzeł, karzeł" mam już za sobą, ale niestety tak nie jest. Znikam". Pożegnanie na szczęście było krótkotrwałe. Poznaj niezwykle poruszającą historię niskorosłej komiczki. 

Kim jest Ola Petrus?

Ola Petrus to 35-letnia stand-uperka, którą charakteryzuje niskorosłość. Wygląd kobiety wynika z rzadkiej mutacji genetycznej, która jest odpowiedzialna za zaburzenia rozwoju kości w organizmie człowieka. Przypadłość ta definiowana jest jako achondroplazja i pojawia się u 1/25 tysięcy osób. W efekcie stand-uperka ma 122 centymetrów wzrostu. Nie przeszkadza to jednak Oli w rozwijaniu swojej pasji i dążeniu do spełnienia marzeń. Wigoru i energii mogłoby jej pozazdrościć wiele osób. 

Ola na co dzień jest przebojowa, ambitna, bezpośrednia i posiada duże poczucie humoru. Sama o sobie mawia, że jest "ogromem energii w małym opakowaniu, Monster Truckiem w skórze Malucha, oraz że "rozjeżdża sarkazmem i bezpośredniością".

Ola Petrus rozpoczęła przygodę ze stand-upem w 2010 roku. Jednak dopiero pojawienie się na scenie programu „Mam Talent” otworzyło jej drzwi do kariery. Szerokiej publiczności dała się poznać jesienią 2018 roku, gdy wzięła udział w 11. edycji talent-show. Dystansem do siebie i otaczającego świata zaskarbiła sobie sympatię jurorów i widzów, dzięki czemu doszła aż do półfinału. „Wykorzystuję to jak wyglądam w swoich żartach, ale przede wszystkim jestem komikiem i chcę, by był to porządny materiał, jak na komika przystało. Nie chcę żadnej taryfy ulgowej”, podkreśliła podczas nagrywania jednego z odcinków „Mam Talent”. 

W programie mogła spełnić swoje marzenie nie tylko co do samego występu w telewizji, ale też co do ulubionego stroju scenicznego. „Kiedy zapytano mnie w "Mam Talent", w czym chcę wystąpić, powiedziałam stylistce, że całe życie marzyłam, żeby założyć na scenę czerwony kombinezon. Stylistki zamówiły kilka sztuk, wybrałam najładniejszy, po czym dziewczyny tak go skróciły, że wyglądałam perfekcyjnie. Najpiękniejsze było to, że potem mogłam go zatrzymać”, zdradziła w rozmowie z portalem „Na temat”. 

Czytaj także: "Doszłam do punktu krytycznego"... Selma Blair o walce z nieuleczalną chorobą w nowym filmie Netflixa

Aleksandra Petrus, Ola Petrus, Warszawa, Dzień Dobry TVN, 16.10.2021 rok
Fot. MATEUSZ GROCHOCKI/Dzien Dobry TVN/East News

Aleksandra Petrus, Ola Petrus, Warszawa, Dzień Dobry TVN, 16.10.2021 rok

Ola Petrus: stand up ma walory terapeutyczne

Ola Petrus będąc gościem w "Dzień Dobry TVN" przyznała, że stand-up stanowi dla niej pewnego rodzaju terapię, zarówno w sprawach sercowych, jak i w walce z trudami codzienności. „Ma on walory terapeutyczne. Bardzo mi pomógł w poradzeniu sobie z rozstaniem. To była bardzo mocna dawka energetyczna. Pozwala obśmiać pewne rzeczy, zamienić je w groteskę. Jest też jedyną przestrzenią artystyczną, gdzie mam pełną kontrolę nad tym, co się będzie działo - bo to ja wychodzę, ja buduję sobie scenę, ja buduję sobie fanów”, ujawniła. 

Komiczka często porusza temat swojego schorzenia w żartach, ale nie ma jej zgody na powielanie o osobach niskorosłych jakichkolwiek stereotypów, które z założenia są krzywdzące i dehumanizujące. Gdy dostaje wiadomości z nieetyczną propozycją, aby wystąpiła na danej uroczystości w roli „dekoracji”, to bez zastanowienia pokazuje je w swoich mediach społecznościowych. Tak było np. w przypadku zaproszenia Oli Petrus na wesele jako „atrakcji”.

„Ktoś napisał: "Ma dwa karły na wesele i potrzebuję trzeciego. Nie chcesz przyjść?". (...) Wrzucam takie wiadomości na swój fanpage. Po ich publikacji ludzie mi zarzucają, że się naśmiewam z niskorosłości, a ja nie żartuję z tego, a z reakcji, z tego co się dzieje. Po prostu biorę takie wielkie lustro, odwracam je i mówię: "Patrzcie, jak na mnie reagujecie", wyjaśniła stand-uperka.

Podobnie było gdy dostawała propozycje zagrania elfa w centrum handlowym, na co nigdy się nie zgodziła. „Robiąc stand-up to ja decyduję, z czego ludzie się śmieją. Uważam, że to jest najlepsza forma oswajania”, zauważyła.

Czytaj także: Patricia Kazadi o trudnym czasie w swoim życiu: „hejt udało się przekuć w coś pozytywnego”

Ola Petrus ofiarą hejtu

Występ w telewizji wystarczył, aby zdobyła powszechną rozpoznawalność w Polsce. Wierne grono fanów może śledzić Olę Petrus w mediach społecznościowych i na platformie YouTube, gdzie zamieszcza swoje autorskie prezentacje. Jej kanał śledzi ponad 20 tysięcy osób. Jednak sympatia części widzów miesza się z antypatią pozostałych ludzi. Stand-uperka często pada ofiarą nienawistnych komentarzy, które mocno wpływają na jej psychikę. 

Kiedy ośmieliła się skrytykować żart o karłowatości pewnego komika, padła atakiem hejterów. „Komentarze zaczęły dotykać moich sfer osobistych. Zazwyczaj uderzały w mój wygląd i wagę. Ale w pewnym momencie ktoś uderzył w mój lęk i zasugerował, że ludzie się mną interesują nie dlatego, że jestem dobrą stand-uperką, ale że wyglądam zabawnie”,  wspominała w jednym z wywiadów.

Ta sytuacja całkowicie załamała kobietę. Za pośrednictwem Facebooka podzieliła się z fanami, że ma już dość ciągłych obelg skierowanych w jej stronę. „Drodzy, mam dosyć. Mam po prostu dosyć. Myślałam, że jakoś to wszystko ogarnę, udźwignę, ale to ponad moje siły. Tak właśnie wygląda twarz człowieka (bo na drugim końcu komentarzy zawsze jest jakiś człowiek), który słyszy kilkanaście razy w ciągu ostatnich kilku godzin pod swoim adresem słowo "karzeł". Który słyszy, że jest ciekawostką w cyrku. I to nie pierwszy raz”, zwierzyła się. 

Kobieta nie ma już siły przekonywać, że słowo „karzeł” używane w stosunku do osób niskorosłych jest nieludzkie i ma pejoratywny wydźwięk. „Dokładnie jak pan Paweł napisał w jednym ze swoich wielu komentarzy - "karzeł Ola wyłapała jedno zdanie i się z nim utożsamia". Wydawało mi się, że mam siłę walczyć o coś. Prosić, błagać, przekonywać, argumentować. W końcu nawet się wkurzyć. I nawoływać publicznie. Żeby nie dehumanizować. Żeby nie promować konotacji z cyrkiem. Żeby nie wyzywać słowem pejoratywnym”, podkreśliła. 

Swój doniosły wpis zakończyła informacją o usunięciu się w cień i zniknięciu z wszelkich mediów społecznościowych. „Myślałam, że czasy kiedy płaczę w domu, bo ktoś za mną krzyczy "Karzeł, karzeł" mam już za sobą, ale niestety tak nie jest. Znikam. Nawet nie wiem na jak długo. Ale wiem, że nie będę potrafiła pewnych rzeczy zignorować więc chyba po prostu nie nadaję się już do tego. Muszę się po prostu wyłączyć, bo najzwyczajniej w świecie... nie wyrabiam. Straciłam ten cały jebany dystans. Dziękuję za ten ogrom ciepła od Was. Przepraszam, że mimo tego się poddaję. Trzymajcie się tam”, napisała Ola, dołączając do wpisu zdjęcie z zapłakaną twarzą. 

Czytaj także: Tomasz Lis po dwóch udarach przebiegł maraton. „Prawdziwy maraton to były ostatnie 22 miesiące”

Ola Petrus ma ogromne wsparcie wsród fanów

Jak przyznała podczas wywiadu dla śniadaniówki, jej post nie był skierowany do hejterów, którym na co dzień brakuje sumienia, ale do osób, które z powodu zawistnych opinii innych ludzi płaczą w samotności. „Chciałam im uświadomić, że nie są w tym same, że nie muszą udawać, że zawsze wszystko jest ok, bo to nie jest ok, bo to nie my powinniśmy dostosowywać się do tego, co o nas piszą i jak na nas reagują”, tłumaczyła.

Dzięki ogromnemu wsparciu sympatyków, Ola Petrus postanowiła wrócić do mediów społecznościowych. „Zalała mnie fala miłości, która mnie bardzo ucieszyła i to była fantastyczna rzecz. Mam szczęście, że tyle tysięcy osób się do mnie odezwało”, wyznała zachwycona reakcją fanów komiczka.

Kobieta uważa, że problem nie leży po stronie osoby niskorosłej a ludzi i tego, jak odbierają osoby z achondroplazją. Obecnie Ola Petrus spełnia się jako stand-uperka, ale nie wyklucza zostania mamą w przyszłości.  

Czytaj także: Tak dziś wygląda życie Włodzimierza Szaranowicza. Bliscy ujawnili prawdę o jego chorobie

Aleksandra Petrus, Ola Petrus, Warszawa, Dzień Dobry TVN, 16.10.2021 rok
Fot. MATEUSZ GROCHOCKI/Dzien Dobry TVN/East News

Aleksandra Petrus, Ola Petrus, Warszawa, Dzień Dobry TVN, 16.10.2021 rok

Wideo

Justyna i Jakub Przygońscy: „jesteśmy zapracowanymi rodzicami”. Tak zmieniły ich dzieci

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

One nas inspirują! Kobiety sukcesu, w wieku od 30 plus do 70 plus: KAMIŃSKA, DERESZOWSKA, SWOROWSKA, KASPRZYK, DUDZIAK w szczerych, zaskakujących rozmowach o dojrzałości, poczuciu atrakcyjności i seksualności. „Wiek nie ogranicza apetytu na seks”, mówi wybitny seksuolog ANDRZEJ DEPKO i przełamuje tabu. IRIS APFEL ikoną stylu została po... osiemdziesiątce. Prowokuje: „Młodość jest przereklamowana!”. 88-letnia JOAN COLLINS i 56-letni PERCY GIBSON burzą stereotypy o związku starszej kobiety z młodszym partnerem. W cyklu PODRÓŻE wyprawa do indyjskich spa i centrów duchowych po młodość.