„Wylądowałam w szpitalu z wylewem do strun głosowych”

Weronika Kostyra 10 marca 2018 16:30

Liczne protesty i publiczna walka o prawa kobiet sprawiają, że wiele z nas decyduje się mówić głośno o nierówności, dyskryminacji, a przede wszystkim przemocy, jakie je spotkały. Zarówno gwiazdy, jak i zwykłe kobiety jednoczą się w walce o równość. Dzielą się też doświadczeniami i wspierają nawzajem. Złe traktowanie kobiet nie jest już uznawane za „kłopoty rodzinne”, które powinny zostać utrzymane w tajemnicy. Okazuje się, że już kilka lat temu Majka Jeżowska nie bała się przyznać do tego, że była ofiarą przemocy domowej i to ze strony najbliższej osoby – własnego męża.

Majka Jeżowska została pobita przez męża

Artystka jest znana radosnego usposobienia i wesołych piosenek, jakie tworzyła dla dzieci. Trudno wyobrazić sobie, że w przeszłości spotkał ją prawdziwy koszmar, o którym opowiedziała w 2010 roku w wywiadzie dla VIVY! Przed laty tuż po urodzeniu syna Majka Jeżowska wyjechała nagle za ocean, a niemowlę powierzyła swoim rodzicom. Pojawiły się plotki, że porzuciła dziecko. Jaka była prawda?

„Urodziłam Wojtka dwa tygodnie przed ogłoszeniem stanu wojennego. Muzycy w kraju nie zarabiali, nie było koncertów, spektakli. Gdy Wojtuś miał roczek, dostałam propozycję śpiewania dla Polonii za oceanem. Taki wypad na dwa miesiące. Tuż przed wyjazdem zostałam pobita przez męża. Był znanym kompozytorem, 12 lat ode mnie starszym. Brutalem, ale nie chciałam tego przyjąć do wiadomości. Miałam 20 lat i byłam zakochana. Aż pewnej nocy wylądowałam w szpitalu z wylewem do strun głosowych od uderzenia w krtań. Mogłam wydobyć z siebie ledwie kilka słabych dźwięków. Dramat, bo mogło się to skończyć utratą głosu”, wyznała w poruszającej rozmowie.

Zdecydowała się na wyjazd, ponieważ wiedziała, że od tamtej pory musiała dbać o siebie sama. „Zastraszono mnie, że jak raz odmówię, to już nigdy mnie nie zaproszą. A ja wiedziałam, że moje małżeństwo to już przeszłość i muszę się utrzymać sama. Nie mogłam liczyć na to, że będą mnie utrzymywali rodzice. Pochodzę z bardzo ciepłego, mieszczańskiego domu z tradycjami, gdzie zawsze liczyły się wartości, a nie kasa. No więc zostawiłam Wojtusia u rodziców, ale wyjeżdżałam z bolącym sercem. W Nowym Jorku poznałam szalenie ekstrawagancką Hankę Bakułę, która się mną zaopiekowała. Zabierała do klubów, pokazywała świat second-handów. To z nią kupiłam swoją pierwszą tiulową halkę w kolorze cytrynowym. Mimo to byłam strasznie samotna i rozdarta, bo małe dziecko zostało u rodziców. Dlaczego nie wracałam? Kiedy po czterech tygodniach znalazłam się w Chicago, było tam już sporo znajomych z Polski. „Do czego się spieszysz, zostań tu parę miesięcy, zarób coś”, słyszałam w koło. Ciężko pracowałam i tak minęły dwa lata. W końcu też zakochałam się w muzyku, wyszłam za mąż za Toma i ściągnęłam synka”.

Szczęśliwie uporała się z demonami przeszłości, a nawet została ikoną muzyki dla dzieci. Trudne przeżycia nie zmieniły jej chęci niesienia radości najmłodszym. „Znam Polskę. Całą, bo koncertuję również w tej „B” i „C”. Widzę, w jakich warunkach często rosną nam dzieci. To szary świat, gdzie dudni disco polo, a dzieci są zaniedbane. I choćbym się narażała na śmiech, powiem: śpiewanie dla nich traktuję jak misję i obowiązek. Bo dla dzieci nikt dziś nie pisze i nie śpiewa repertuaru przeznaczonego dla nich. Pięć lat temu, w Radomiu, zorganizowano po raz pierwszy ogólnopolski festiwal moich piosenek „Rytm i melodia”. To dla mnie wielkie wyróżnienie. Tam uczy się przez muzykę, śpiewa: „Kochaj czworonogi”, „A ja wolę moją mamę”, „Marzenia się spełniają” – jak to moje, by dostrzegać, że dziecko jest poważną istotą, w której rozwój trzeba ciągle inwestować. Wcale nie są zabawne maluchy występujące z utworami Feela czy Dody. Tymi o dorosłej miłości czy rozstaniu. To zbyt poważne tematy. A dziecko powinno się czuć jak najdłużej dzieckiem! Cóż, z tym, co robię, nie byłam nigdy w głównym nurcie ani na playlistach. Dziś śmieję się, że to swoisty „underground”,  ale to czyni mnie wyjątkową artystką, prawda? To mi się podoba”, przyznała w rozmowie z Moniką Kotowską. 

1/4
Majka Jeżowska
Copyright @Iza Grzybowska/Voyk
1/4

Majka Jeżowska w sesji dla VIVY! kwiecień 2016

2/4
Majka Jeżowska
Copyright @Iza Grzybowska/Voyk
2/4

Majka Jeżowska w sesji dla VIVY! kwiecień 2016

3/4
Majka Jeżowska
Copyright @Iza Grzybowska/Voyk
3/4

Majka Jeżowska w sesji dla VIVY! kwiecień 2016

4/4
Majka Jeżowska
Copyright @Iza Grzybowska/Voyk
4/4

Majka Jeżowska w sesji dla VIVY! kwiecień 2016

Wideo

Justyna i Jakub Przygońscy: „jesteśmy zapracowanymi rodzicami”. Tak zmieniły ich dzieci

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

One nas inspirują! Kobiety sukcesu, w wieku od 30 plus do 70 plus: KAMIŃSKA, DERESZOWSKA, SWOROWSKA, KASPRZYK, DUDZIAK w szczerych, zaskakujących rozmowach o dojrzałości, poczuciu atrakcyjności i seksualności. „Wiek nie ogranicza apetytu na seks”, mówi wybitny seksuolog ANDRZEJ DEPKO i przełamuje tabu. IRIS APFEL ikoną stylu została po... osiemdziesiątce. Prowokuje: „Młodość jest przereklamowana!”. 88-letnia JOAN COLLINS i 56-letni PERCY GIBSON burzą stereotypy o związku starszej kobiety z młodszym partnerem. W cyklu PODRÓŻE wyprawa do indyjskich spa i centrów duchowych po młodość.