Lucélia Santos, Niewolnica Isaura
Fot. East News
NIEZWYKŁE HISTORIE

Lucelia Santos jako „Niewolnica Isaura” podbiła serca widzów na całym świecie! Co dziś robi?

Jakiś czas temu świętowała 50-lecie kariery. Jak teraz wygląda?

Damian Brillowski 17 kwietnia 2022 14:03
Lucélia Santos, Niewolnica Isaura
Fot. East News

Ten serial nad Wisłą śledzili dosłownie wszyscy! „Niewolnica Isaura” przed telewizorami gromadziła 80% mieszkańców Polski. Gdy w 1985 roku wyemitowano pierwszy odcinek, z miejsca stał się hitem szklanego ekranu – i to mimo gromów, jakie spadały na niego w prasie! Tego fenomenu nic nie było w stanie zatrzymać. Z aktorów, wcielających się w główne charaktery, uczynił ikony i wzory do naśladowania. Kobiety chciały wyglądać jak tytułowa bohaterka: inspirowały się jej strojami i fryzurą. A jak potoczyły się losy Lucelii Santos? Serialowa Isaura jakiś czas temu świętowała 50-lecie pracy artystycznej...

Lucelia Santos dzięki serialowi „Niewolnica Isaura” stała się międzynarodową gwiazdą 

Lucelia Santos największą rozpoznawalność zyskała, wcielając się w tytułową bohaterkę w telenoweli „Niewolnica Isaura”. Podczas rozmowy z dziennikarką Sandrą Hajduk-Popińską dla programu „Dzień dobry TVN” w 2021 roku szczerze przyznała, że nie spodziewała się, że produkcja odniesie tak ogromny sukces i to na całym na świecie. „Nigdy nie bylibyśmy w stanie sobie tego wyobrazić, ta telenowela została nagrana w bardzo prosty sposób. Nie spodziewaliśmy się, że może być takim sukcesem poza Brazylią”, stwierdziła. 

Serial podbił serca widzów nie tylko w Brazylii, w której został wyprodukowany, lecz także został doceniony w innych państwach Ameryki Łacińskiej, Europy, Afryki i Azji. Dotarł do prawie 70 krajów czyniąc z Lucelii Santos międzynarodową gwiazdę. W Chinach przyznano aktorce za rolę Isaury nagrodę Złotego Orła.

„Właściwie powinnam powiedzieć, że całe moje życie byłam sławna i z tą sławą musiałam sobie radzić. Prawdę mówiąc, nawet nie wiem, jak to jest żyć inaczej, bez sławy. W wielu miejscach na świecie ludzie wciąż rozpoznają mnie na ulicy i kojarzą z Isaurą. To jest ta pozytywna strona. Wiesz, to takie uczucie, jakbyś była przytulana przez wielką rodzinę”, wyznała, wymieniając pozytywne strony grania w telenoweli. 

Popularność produkcji była tak duża, że przekładało się to na realne czyny jej odbiorców. Widzowie często nie potrafi odróżnić fikcji od rzeczywistości, posuwając się do abstrakcyjnych pomysłów. Jednym z nich była organizacja zbiórki pieniędzy przez Węgrów, aby wspomóc biedną „niewolnicę”. Środki finansowe nigdy jednak nie trafiły do aktorki. Za to trafiały do jej rąk paczki z listami. Były tego tysiące, od wyrazów wdzięczności i pozdrowień, aż po oferty matrymonialne. Odtwórcy głównych ról byli witani wszędzie z należytymi honorami. Niczym greccy bogowie na Olimpie. Sława i nadmierne zainteresowanie fanów nigdy jednak nie przeszkadzały aktorom. 

Czytaj także: Tak dzisiaj wygląda Lucelia Santos, filmowa niewolnica Isaura!

Ruben de Falco (Leoncio) i Lucelia Santos (Niewolnica Isaura)
Fot. SIPA/East News

Rubens de Falco (Leoncio) i Lucelia Santos (Niewolnica Isaura)

Polacy pokochali „Niewolnicę Isaurę” 

Podobnie było podczas ich wizyty w Polsce w maju 1985 roku. Gdy emisja serialu w polskiej telewizji zbliżała się ku końcowi, Lucelia Santos i Rubens de Falco (odtwórca Leoncia Almeidy) zawitali do kraju nad Wisłą.  I rozpętała się prawdziwa Isauromania... Radość polskiej widowni była imponująca. Na lotnisku na warszawskim Okęciu witały ich tłumy. Dosłownie każdy chciał ich zobaczyć choć przez chwilę. W sumie spędzili w Polsce tydzień, odwiedzając różne zakłady pracy, szkoły, a nawet szpitale, gdzie wśród pacjentów też mieli wierne grono wielbicieli.

Udało im się odwiedzić Warszawę, Kraków, Katowice, Łódź, Skierniewice i Sosnowiec. Fenomen „Niewolnicy…” był tak wielki, że po wizycie aktorki w Polsce, panie zaczęły strzyc się u fryzjerów „na Isaurę”, życząc sobie włosów do ramion z przedziałkiem pośrodku. Co ciekawe, ślad po Isaurze na polskiej ziemi pozostał do dzisiaj. Aż 66 dziewczynkom w latach 80. i 90. podczas narodzin nadano imię na cześć głównej bohaterki. 

Polskich widzów, ale nie tylko, ciekawiły też relacje między odtwórcami głównych ról w życiu prywatnym. Jak się okazuje, stosunki pomiędzy Lucelią a Rubensem, w przeciwieństwie do ról serialowych, były bardzo dobre. Gwiazda w wywiadzie zdradziła, że do 2008 roku, czyli momentu śmierci aktora (zmarł na atak serca z powodu zatoru) mieli ze sobą przyjacielskie relacje. Wiele dla niej znaczył jako człowiek. 

Do końca jego życia byliśmy przyjaciółmi, często się spotykaliśmy, bardzo go lubiłam i był to bardzo ważny człowiek w mojej karierze”, przyznała aktorka. 

Czytaj także: Zdradzana, nieszczęśliwa i wykorzystywana. Kim była Georgiana Spencer?

Ruben de Falco (Leoncio) i Lucelia Santos (Niewolnica Isaura) w Warszawie
Fot. MACIEJ BILLEWICZ, East News

Rubens de Falco (Leoncio) i Lucelia Santos (Isaura) w Warszawie

 Lucelia Santos (Niewolnica Isaura) w Warszawie
Fot. MACIEJ BILLEWICZ, East News
Lucelia Santos (Niewolnica Isaura) w Warszawie

Lucelia Santos porzuciła aktorstwo na rzecz reżyserii i produkcji filmowej

W zeszłym roku Lucelia Santos skończyła 64 lata i jednocześnie świętowała 50 lat pracy artystycznej! A to oznacza, że już jako nastolatka rozpoczęła karierę aktorską. Najpierw związała się z teatrem, a potem przyszła pora na grę przed kamerą. Serialową Isaurę zagrała, mając zaledwie 18 lat. Na fali popularności „Niewolnicy…” obsadzono ją w głównej roli w telenoweli „W kamiennym kręgu”, która również doczekała się emisji w Polsce. Jednak tym razem produkcja nie odniosła tak spektakularnego sukcesu. Dziesięć lat później Lucelia ponownie zagrała u boku Rubensa w produkcji „Panna dziedziczka”. Ale prawda jest taka, że rola Isaury była dla niej przekleństwem. Długo nie mogła pozbyć się tej łatki, mimo podejmowania kolejnych prób. Dla niektórych do dziś zresztą jest bohaterką telenoweli...

Z upływem czasu porzuciła aktorstwo na rzecz reżyserii i produkcji filmowej. W swoich dziełach nie boi się poruszać istotnych polityczno-społecznych problemów współczesnego świata. Za film dokumentalny o Timorze Wschodnim, ukazującym brutalność i krwawą przemoc, do jakiej doszło, aby kraj ten uzyskał niepodległość, została wielokrotnie nagrodzona. 

Ze związku małżeńskiego z dyrygentem i kompozytorem muzyki poważnej Johnem Neschlingem doczekała się syna, Pedra. Jedynak poszedł w ślady mamy i sam został reżyserem. Niestety, małżeństwa nie udało się uratować, zaledwie po czterech latach małżonkowie się rozstali. Dziś nie wspomina tego najlepiej. Podczas wywiadu z dziennikiem „Bem Parana” szczerze przyznała, że małżeństwo: „Było katastrofą”. „Robiłam wiele planów, ale we wszystkim się pomyliłam. W buddyzmie uczysz się, że jedyny sposób na udaną relację z drugim człowiekiem to nie mieć żadnych oczekiwań, a nie poznałam jeszcze nikogo, kto by ich nie miał. Po fazie namiętności zaczyna się piekło, rozliczenia. Jestem pragmatyczna. Nie wierzę już w stałe związki", wyznała.

Obecnie Lucelia jest szczęśliwą babcią pięcioletniego wnuczka, mieszka w Brazylii, a wolne chwile wykorzystuje na obcowanie z naturą, uprawianie jogi i bieganie. Od prawie 20 lat jest wyznawczynią buddyzmu. W 2014 roku, w wieku 57 lat, wzięła udział w brazylijskiej wersji „Tańca z gwiazdami”. Jest też dość aktywna w swoich mediach społecznościowych. Dla podtrzymania kontaktu z fanami często robi transmisje na żywo na Instagramie. Zobacz, jak teraz prezentuje się słynna aktorka.  

Czytaj także: Marek Sikora zdobył popularność rolą Ariela w serialu Szaleństwo Majki Skowron 

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

WERONIKA ROSATI o życiu w Los Angeles i córce: „Moment, w którym zaczęło się moje drugie życie, to narodziny córki”. AGNIESZKA I PIOTR GŁOWACCY: Para popularnych aktorów, rodzice bliźniaków, opowiadają o „podwójnym” szczęściu i o dojrzewaniu do miłości. JOHN PORTER: Najsłynniejszy Walijczyk mieszkający od 46 lat w Polsce mówi: „Jestem lekkim socjopatą”. Dlaczego? Ponadto HISTORIE NIEZWYKŁYCH WIĘZI MATEK I CÓREK oraz opowieść o MEMPHIS, mieście bluesa, grilla i Presleya.