Krzysztof Gojdź w Miami
Fot. Instagram
TYLKO U NAS!

Doktor Lans” przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, by tam otworzyć klinikę

Czym tym razem zaskoczył Krzysztof Gojdź?

Katarzyna Piątkowska 21 grudnia 2019 18:00
Krzysztof Gojdź w Miami
Fot. Instagram

Znienawidzony przez kolegów po fachu Krzysztof Gojdź stał się ulubionym lekarzem medycyny estetycznej w Polsce. Testował na sobie wszystkie zabiegi, nie stwarzał dystansu i tym, którym mógł, bezinteresownie pomagał. Miał programy w telewizji, tańczył z gwiazdami, obnosił się z luksusem i mówił o sobie „Doktor Lans”. A potem zniknął... by przenieść się do Miami i tam otworzyć klinikę. Tylko nam odpowiedział na kilka niewygodnych pytań.

Jak to się stało, że otworzyłeś klinikę w Miami. Przecież mógłbyś już nic nie robić

Kiedy dwa lata temu zdecydowałem się sprzedać klinikę w Polsce i wyjechać na „emeryturę” w ciepłe miejsce do Miami (bo wiesz, starsze 40-letnie kości trzeba wygrzewać), pomyślałem: no, to teraz poodpoczywam, poleżę na plaży, poopalam się, poczytam książki, porozkoszuję się totalnym luzem i błogim lenistwem… Pojem ulubione grillowane ośmiornice, krewetki, homary. Pochodzę po klubach, poznam ciekawych ludzi… Trzy tygodnie później obudziłem się i jak co dzień wypiłem pierwsze espresso zastanawiając się jak uporać się z moimi jedynymi problemami, czyli: gdzie pójść na śniadanie, czy dzisiaj plaża czy basen? Która restauracja na lunch i na kolację? I wtedy dotarło do mnie, że nic nie robienie niejest dla mnie. Jest po prostu nudne. Doszedłem do wniosku, że szkoda tracić swój potencjał i power do działania, że trzeba coś fajnego w życiu jeszcze zrobić. Przy drugim espresso podjąłem decyzję, że czas na nową klinikę. I tak stworzyłem Revive Clinic™ - nowy, niepowtarzalny projekt najnowocześniejszego butikowego medspa w USA.

Co to za miejsce i dla kogo?

Nazwa „Revive” pochodzi od łacińskich słów „re”, co oznacza „ponownie”, i „vivere”, co oznacza „żyć”. Zatem słowo „Revive” oznacza „żyć ponownie ... ”.

Moja klinika jest najbardziej magicznym miejscem w Miami Beach. Zaprojektowana z myślą o tych, którzy szukają luksusu i prywatności. Znajduje się tuż nad zatoką, jakby na tropikalnej wyspie i oprócz fantastycznych zabiegów oferuje zapierające dech w piersiach widoki na Zatokę Biscayne, centrum Miami i najpiękniejsze zachody słońca. Kilka minut od dzielnicy Art Deco, Ocean Drive i słynnych plaż w Miami – po prostu w Miami nie ma lepszej i ładniejszej lokalizacji!

Chcę aby moja nowa klinika w Miami była miejscem dla ludzi pragnących zadbać o swój wygląd w sposób naturalny bez botoxu czy szprycowania się wypełniaczami wszelkiego rodzaju. Tak, ja nie będę chciał wstrzykiwać w twarze nic sztucznego, chyba że w ostateczności minimalne ilości. Czas na naturę.

Jeśli spytasz mnie czy będzie to miejsce dla gwiazd pokroju Jenifer Lopez czy Kim Kardashian, to odpowiem ze tak, również dla nich. Już niedługo. Ale będzie to miejsce też dla pacjentów, którzy cenią sobie naturalny wygląd.

Kto przyszedł na jej otwarcie?

Wiesz, że otwarcie pierwszej Revive Clinic było mega wydarzeniem w Miami? Przy morzu szampanów, wspomnianych ośmiorniczkach, muzyce i pokazie flyboardzisty bawiło się ponad 200 moich bliskich znajomych z Europy i różnych zakątków USA. Największym wyróżnieniem było dla mnie przybycie z Kalifornii Prezydenta Amerykańskiej Akademii Medycyny Estetycznej Dr Deluna z małżonką. Dyplom tej Akademii obroniłem z numerem 1 w Miami 8 lat temu, a od wielu lat jestem jej Wykładowcą na całym świecie. To był wyraz szacunku i podziękowania za moją wieloletnią pracę w Akademii.

Miło było gościć prywatnie Kasię Warnke i Piotrka Stramowskiego. Magda Gessler na gorąco dzwoniła z nagrywania Kuchennych Rewolucji, aby mi pogratulować. Otrzymałem dziesiątki życzeń i gratulacji od wielu polskich gwiazd, o których wygląd dbałem w Polsce, a także setki życzeń od moich przyjaciół i wiernych fanów. To miłe ile gratulacji otrzymałem od wszystkich kibicujących mi osób. Hejtu też, głównie od środowiska lekarskiego z Polski, ale do tego już przywykłem. W końcu sukces Polaka zawsze razi.

Jak zdobywasz pacjentów w Stanach?

Tak jak w Polsce. Żadnej reklamy, bo to nie działa. Tylko tak zwany marketing szeptany. W ten sposób zbudowałem potęgę w Polsce, do niedawna numer jeden klinikę medycyny estetycznej. Tylko swoją ciężką pracą, najnowocześniejszą wiedzą i umiejętnościami jakie posiadam mogę zdobyć tutejszy rynek i pacjentów. I zdobędę. Mój cel to bycie numer jeden już za rok. Zawsze jestem numer jedne :) Tak było w Polsce, tak będzie w Miami.

Jedyne czego nie chciałbym powtórzyć z Polski to zatracenie butikowego charakteru miejsca. Nie chcę już mieć fabryki piękna, tysięcy pacjentów, wielomiesięcznych kolejek, aby się do mnie dostać. Chcę mieć przyjemność z pracy, tworzenia, poznawania ciekawych ludzi.

Jak Twoja klinika została przyjęta?

Na razie pacjenci i „konkurencja” (ja nigdy nie miałem konkurencji :) bo zawsze wyprzedzałem ją o mile świetlne) przyglądają się co ten nowy z Europy wymyśli, jak sobie poradzi. I będzie tak jak w Polsce – na początku obserwacja, a później większość będzie mnie naśladować, kopiować, tak jak robiły to kliniki w Polsce, które odsapnęły, że Gojdź wyjechał i wreszcie będzie można zarobić. Z tą różnicą, że tutaj w Stanach się nie hejtuje, nie dyskredytuje i nie ma zawiści. Tutaj osoby odnoszące sukces się podziwia, traktuje się jako inspirację.

Czy łatwo się przebić w Ameryce? Co trzeba zrobić, żeby to się udało?

W USA bardzo ciężko przebić się ludziom z zewnątrz. Bardzo trudno jest otworzyć biznes, a już medspa najtrudniej. To setki pozwoleń, licencji i olbrzymi kapitał, który trzeba wyłożyć z własnej kieszeni. W projekcie otwierania klinik w USA pomaga mi Marcin Roznowski. Ja zainwestowałem już ponad 10 mln PLN ryzykując, czy mi się uda. Ale wierzę, że tak. W Stanach musisz wierzyć w siebie, mieć odwagę w działaniu i przeć do przodu.

I co następne? Nie mam wątpliwości, że zaraz wymyślisz coś nowego.

(Śmiech) pamiętam jak jakieś pięć czy sześć lat temu spotkaliśmy się w warszawskiej kawiarni i udzielałem Ci jednego z moich pierwszych wywiadów w życiu… Patrzyłaś na mnie i myślałaś (wiem to - (śmiech)) – co ten gościu wymyśla? Jak chce się przebić w Polsce, przecież nikt go nie zna? Jaki ma pomysł na siebie?...

Minęły te lata i masz odpowiedź…

Spotkajmy się zatem za kolejne pięć lat i zobaczymy… Sam jestem ciekaw, gdzie wtedy będę, bo nie usiedzę na miejscu… Może to będzie Beverly Hills, może znowu Nowy Jork. A może moje ukochane Sydney w Australii? A może cel mojego życia czyli praca w hospicjum? Oby tylko zdrowie było.

Na zdjęciu Krzysztof Gojdź, Katarzyna Warnke, Piotr Stramowski i Marcin Roznowski

Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe
Fot. materiały prasowe
Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe
Fot. materiały prasowe

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Córka ANNY PRZYBYLSKIEJ, OLIWIA BIENIUK, w jedynym takim wywiadzie: „Kiedy mama umarła, wchodziłam w najtrudniejszy okres dojrzewania i ono się trochę zatrzymało”. PIOTR BECZAŁA i KATARZYNA BĄK-BECZAŁA. Światowej sławy muzyk i utalentowana mezzosopranistka, która zamieniła karierę na rolę żony. Czy żałuje? KEANU REEVES, aktor, który chodzi własnymi ścieżkami. IZABELA TROJANOWSKA w czasach PRL-u szokowała ostrym, rockowym wizerunkiem. Ile dziś zostało z tamtej niepokornej dziewczyny? W CYKLU EXTRA Świat mody z powodu koronawirusa znalazł się na krawędzi.