TYLKO U NAS!

Czy musi jeszcze pracować? Jak mu się żyje w Miami? Czy zna hollywoodzkie gwiazdy?

Krzysztof Gojdź szczerze odpowiada na trudne pytania!

Katarzyna Piątkowska 15 maja 2019 15:57
Krzysztof Gojdź, VIVA! kwiecień 2018
Fot. Zuza Krajewska/ LAF AM

Znienawidzony przez kolegów po  fachu Krzysztof Gojdź stał się ulubionym lekarzem medycyny estetycznej w Polsce. Testował na sobie wszystkie zabiegi, nie stwarzał dystansu i tym, którym mógł, bezinteresownie pomagał. Miał programy w telewizji, tańczył z gwiazdami, obnosił się z luksusem i mówił o sobie „Doktor Lans”. A potem zniknął. Sprawdziliśmy, gdzie teraz mieszka, czym się zajmuje, czy nie brakuje mu show-biznesu i czy jeszcze kiedyś zobaczymy go w telewizji.

Widzieliśmy się rok temu, kiedy brałeś udział w Tańcu z gwiazdami. Co się zmieniło przez ten czas w Twoim życiu

Wszystko! W moim wieku, 40 plus, zmieniłem wiele. Trzeba było podjąć decyzję, co w życiu jest najważniejsze. Czy praca, czy lans, czy życie osobiste i własne szczęście. Do tej pory cały czas pracowałem na czyjeś szczęście, pomagałem ludziom, robiłem biznesy. Trochę się zagubiłem w celebryckim świecie, bo przecież trochę tam pobyłem.  Pobawiłem się tym, traktując to jako socjologiczny projekt i zobaczyłem jak to od środka wygląda. To było interesujące doświadczenie, dzięki któremu zyskałem mnóstwo fajnych znajomości. W końcu stwierdziłem, że to nie jest to, co jest dla mnie w życiu najważniejsze. Sprzedałem biznes, co nie było prostą decyzja, bo przecież stworzyłem najlepszą klinikę medycyny estetycznej w Polsce. Sprzedać ją w obce ręce było ciężko. Ale zdecydowałem się na ten odważny krok, aby wyjechać z Polski. Kocham Stany Zjednoczone, tam kiedyś mieszkałem pięć lat. Zadałem sobie pytanie: „Gdzie i kiedy byłem najszczęśliwszy?”.

Gdzie i kiedy byłeś najszczęśliwszy?

Gdy przez pięć lat mieszkałem na Manhattanie. Wtedy czułem totalny luz, widziałem cały czas uśmiechniętych ludzi, zmotywowanych do pracy, do życia, a nie zawistnych, zgnuśniałych i smutnych, jak niestety część Polaków. I zadałem sobie kolejne pytanie: „Gdzie chcę teraz mieszkać, żyć?”. Postanowiłem, że skoro życie zaczyna się po czterdziestce, spróbować swoich sił i umiejętności gdzie indziej. Na przykład w Miami. Myślałem o Nowym Jorku, Miami i Los Angeles, ale ostatecznie zdecydowałem się na Florydę ze względu na pogodę, palmy, słońce, plażę.

Floryda jest ulubionym miejscem dla emerytów.

To prawda (śmiech). Dlatego właśnie tam postanowiłem spędzić moją. Miami Beach jest fajnym miejscem, bo można i odpocząć i poimprezować. Mieszkam na Ocean Drive w najbardziej ekskluzywnym miejscu, na takim cypelku. Przechodzę przez ulicę i mam plażę, beach club i ocean. Przepiękne miejsce. Budzę się z uśmiechem, bo słońce mam 350 dni w roku.

Jesteś szczęśliwym człowiekiem.

Codziennie sobie to powtarzam. Robię to co chcę, choć właściwie już nic nie muszę robić. Pieniędzy wystarczy mi do końca życia.  Zarobiłem je nauką i ciężką pracą, przez ostatnie ćwierć wieku.

Ile czasu wytrzymałeś bezczynnie?

Na stałe wyjechałem do Miami w ubiegłym roku w sierpniu. Przez pierwsze dwa tygodnie fajnie było co rano pić espresso w cieniu palmy. Moim największym codziennym problemem było czy iść na plażę, czy na basen. Potem, czy na lunch zjeść stek, czy rybę. Ale po dwóch tygodniach nie dałem już rady. Znudziło mi się. Wylatywać na wakacje mi się nie chce, choć Karaiby mam w zasięgu dwóch godzin lotu samolotem. Wszędzie już byłem, a w Miami mam plażę i ocean pod ręką. Zacząłem się zastanawiać co robić, bo bezczynnie siedzieć nie potrafię. Stwierdziłem, że muszę pomyśleć o biznesie.

I co wymyśliłeś?

To nie będzie klinika medycyny estetycznej, ale cały koncept - połączenie dbania o siebie z miłym spędzaniem czasu i imprezowaniem. Taki beauty club. To będzie przepiękne miejsce nad samą wodą z widokiem na najpiękniejszy zachód słońca. Będzie tam można poprawić to i owo, odpocząć w SPA i zabawić się, bo dokupię jacht na którym będzie się sączyć szampana i podziwiać uroki Miami.

Nie ma tam takich miejsc?

Nie ma. Jestem pierwszy. Już mam kolejkę pacjentów, którzy z niecierpliwością czekają na otwarcie. Bardziej lajtowe, zabawowe podejście do dbania o siebie, zgodne z moją zasadą „beauty inside out”.

Nie będzie ci brakowało ciężkich zabiegów medycyny estetycznej?

Nie chcę już zajmować się takimi ciężkimi tematami. Ten etap mam za sobą. W Polsce udowodniłem sobie i wszystkim, że jestem numerem jeden i już nie muszę. Za chwilę tu w Miami też będę numerem jeden w tym co będę chciał robić.

Kiedy?

Za rok, dwa lata (śmiech).

Zawsze jesteś taki pewny siebie?

Zawsze! Dlatego, że w pewnym momencie trzeba uwierzyć w swoje umiejętności i w to co się osiągnęło. W Polsce byłem totalnie nieznany, po dwóch trzech latach to ja dyktowałem, jak medycyna estetyczna ma wyglądać. Lekarze i kliniki kopiowały wszystko to, co ja robiłem, jednocześnie opluwając mnie i zazdroszcząc sukcesu. Bawił mnie ich hejt. Tak samo będzie tutaj – szybko odniosę sukces. Tym bardziej, że jestem wykładowcą Amerykańskiej Akademii Medycyny Estetycznej i szkolę też amerykańskich lekarzy. No, może nie będzie tu aż takiej zawiści, bo Amerykanie są inni. Poza tym w Miami jakikolwiek biznes się nie otworzy to „zażera”. To jest genialny rynek. A ja wiem jak robić biznes.

Teraz będziesz pracował dla przyjemności?

Dla pieniędzy już nie (śmiech). Więc zostaje przyjemność. Ale również będę chciał pomagać ludziom charytatywnie, tak jak w Polsce.

Nie żal Ci zostawić Polski? Tu masz rodzinę, przyjaciół.

I psa. Musiałem go zostawić u przyjaciółki która od 12 lat się nim zajmuje, kiedy wyjeżdżam. Cosmo jest już za stary, żeby latać samolotem. Więc ja przylatuję do niego. Oczywiście, że żal było mi zostawić świetnie prosperującą klinikę, pacjentów, również tych, którym pomagałem za darmo. W pewnym momencie trzeba jednak zacząć myśleć o sobie, a nie tylko o innych ludziach. Trochę się zatraciłem w pomaganiu i rozkręcaniu biznesu. A poza tym z przyjaciółmi cały czas jestem w kontakcie, z rodziną też. Ale jeżeli nie teraz to kiedy miałbym zrobić taki krok?

A jak Ci się znudzi w Miami?

To się przeniosę do Beverly Hills, Nowego Jorku. Może stworzę taką mini sieć. Wiem przecież, że za chwilę całe gwiazdorstwo będzie do mnie przychodziło.

Fascynuje mnie twój brak oporu przed rozmawianiem o pieniądzach.

Nie mam oporu. Mam amerykańskie podejście. Trzeba się chwalić tym co się osiągnęło i ile się zarobiło ciężką pracą. Trzeba inspirować innych ludzi, takich z małego miasteczka jak moje Dębno, z którego pochodzę. Pokazać im, że też mogą zawojować świat. W Stanach to jest zupełnie normalne. Zainspirowałem już tysiące ludzi do zmian w życiu.

Miesiąc temu otrzymałem telefon, że jakaś Loren zaprasza mnie na swój jacht Utopia 4, na obiad. Zgodziłem się, choć nie wiedziałem kim jest Loren. Okazało się, że to jedna z najbogatszych kobiet w Stanach Zjednoczonych. Ona się chwali tym co osiągnęła, właśnie po to, aby inspirować ludzi. Miło będzie spotkać się razem i zjeść obiad na jej jachcie za 60 milionów dolarów.

Jak Loren na Ciebie trafiła?

Zaczęło się mówić, że jakiś Europejczyk, chce zamieszać w Miami. Kręci program dla TLC/Discovery, będzie otwierał klinikę. A ona podobnie jak ja lubi poznawać ludzi, którzy mają jakieś idee. A poza tym dla Amerykanów bycie Europejczykiem i wszystko co europejskie jest WOW. Okazuje się, że bywam w dobrym czasie w odpowiednim miejscu.

Jesteś przygotowany na to, że w Polsce na pewno usłyszysz, że to nieprawda?

Tak. Ale nie przejmuję się tym. Tyle się nasłuchałem na swój temat. A i tak za każdym razem udowadniałem hejterom, że każdy temat, którego się podejmie Gojdź, jest skazany na sukces. Wiem, że za chwilę zrobię tu duży projekt. Wiem, że za chwilę mogę wejść w to środowisko i poznam wielu ludzi z pierwszych stron gazet. Kwestia tego, czy będę chciał wejść w show-biznes amerykański, czy nie. Ostatnio zapytał mnie o to dyrektor Discovery na świat, czy jestem na to gotowy. Powiedziałem, że dam znać, bo jeszcze nie wiem. A jak masz program musisz go promować.

Jaki będziesz mieć program? Chciałeś przecież odpuścić pracę w telewizji.

Kiedy otrzymałem propozycję z Discovery/TVN aby robić program na Polskę, powiedziałem, że nie chcę, że mnie już w Polsce nie ma, ale że wymyśliłem fajny, światowy „pomocowy” format. Wtedy podjęliśmy decyzję aby zrealizować go z emisją międzynarodową. W Polsce program będzie można oglądać w TLC, TVN Style i w głównym TVN. Za kilka tygodni ruszają zdjęcia częściowo w Polsce, częściowo w Miami. To nie będzie program o medycynie estetycznej, ale o sile kobiet, szeroko rozumianej zmianie.

Kiedy Hollywood?

Hollywood i Beverly Hills są w zasięgu ręki, ale póki co nie chcę tam wylądować. Dobrze mi w Miami (śmiech).

Jak już podbijesz Stany to co potem?

Też sobie zadawałem to pytanie. I nie wiem. Ostatnio poszedłem do mojej psychoterapeutki i ona też pyta: „Co dalej? Pan cały czas coraz wyżej stawia sobie poprzeczkę i za każdym razem osiąga cel”. Ona mi właśnie pokazała, że muszę się zastanowić co dla mnie jest najważniejsze i cieszyć się dniem dzisiejszym. A karierę trochę odłożyć na bok. Niech ona się toczy sama.

Jak to nie wiesz? Przed chwilą mówiłeś, że za dwa lata już będziesz znany w całej Ameryce.

Tak, ale ja się szybko nudzę sukcesem. I dlatego, co będzie za pięć lat, nie wiem. Wiem, że osiągnę wszystko co chciałem. Kolejny raz. Już myślałem, że osiągnąłem co chciałem, ale teraz mam kolejne rzeczy do osiągnięcia. I tak w kółko. Jest jeszcze Australia. Często tam wykładałem, może tam pomieszkam, w Sydney?

Po Stanach będziesz chciał mieszkać w Australii?

Dlaczego nie? Może to będzie ta pora, żeby osiąść na jakimś zadupiu na Florydzie, albo w Australii właśnie i cieszyć się życiem.

Nie czujesz się samotny. Nie chciałbyś założyć rodziny?

Widzisz, że jestem hiperactive. I nic nie biorę! Oprócz komórek macierzystych, które sobie wstrzyknąłem kiedyś. Mnie cały czas nosi. Kto by ze mną wytrzymał? A tak poważnie… Jestem w mega szczęśliwym związku i jestem przeszczęśliwym człowiekiem. Pragnąłbym aby teraz czas się zatrzymał. Jestem spełnionym facetem. Kocham swoje życie. 

Wideo

Ten kosmetyk zmniejszy widoczność zmarszczek w ciągu jednej nocy!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Niezwykła rozmowa z Grażyną Torbicką o jej wszystkich miłościach. A Remigiusz Mróz zdradza nam tajemnice swojego sukcesu!