Krystyna Janda, VIVA!
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM
GORĄCY TEMAT

"Dojdzie do tego, że lekarz będzie się bał dotykać kobietę". Janda i Olejnik ostro o ustawie antyaborcyjnej

Konrad Szczęsny 30 września 2016 11:00
Krystyna Janda, VIVA!
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

Obywatelski projekt "Stop Aborcji" od początku wywołuje ogromne kontrowersje. W zeszłym tygodniu trafił do Sejmu i został skierowany pod obrady komisji zdrowia. Jednocześnie inna inicjatywa obywatelska "Ratujmy kobiety" trafiła do kosza.

 

Zgodnie z nowym projektem ustawy prawo aborcyjne zostałoby znacznie zaostrzone. Kobiety nie miałyby możliwości, by usunąć ciążę nawet w przypadku gwałtu, zagrożenia życia bądź trwałego uszkodzenia płodu. Tak ogromne restrykcje wywołały oburzenie w środowisku części polityków, show-biznesu oraz zwykłych kobiet. Zaczęły one organizować demonstracje pod Sejmem, zaś 3 października wyznaczyły jako ogólnopolski dzień protestu, w którym w ramach sprzeciwu wobec przyjęcia projektu ustawy nie pójdą do pracy.

 

Jedną z osób, które głośno sprzeciwiają się zaostrzeniu prawa aborcyjnego, jest Krystyna Janda. Aktorka była wczoraj gościem Moniki Olejnik w programie "Kropka nad i". Przypomniała, że doskonale wie, jak to jest chcieć zostać matką za wszelką cenę.

 

Jestem szczęśliwą matką trojga dzieci. Natomiast przeleżałam jedną ciążę nieruchomo, nie mogłam nawet wstać do toalety. I wiem, co znaczy ta druga strona, kiedy chce się za wszelką cenę utrzymać dziecko. W szpitalu koło mnie kobieta urodziła bardzo kalekie dziecko. Widziałam przerażenie jej męża, widziałam przerażenie jej rodziny, widziałam tę tragedię. Ona była zupełnie na to nieprzygotowana. Obserwowałam to z łóżka obok i mówiłam: Boże, jak dobrze, że zrobiłam badania prenatalne. A ta ustawa wyklucza wszystko - podkreślała gwiazda.

 

Nie ukrywała również, że kontrowersje wokół zaostrzenia prawa aborcyjnego wpłynęły w Polsce na postrzeganie katolików. Odniosła się także do decyzji o wstrzymaniu dofinansowywania in vitro z budżetu państwa.

 

Stało się coś przerażającego. Katolik nagle zaczął kojarzyć się z kimś, kto wykonuje jakieś wyroki, jakimś fanatykiem, w imię ratowania życia. Nie mogę o tym słuchać, o próbach ograniczenia in vitro. Wiele młodych małżeństw ma problem z zajściem w ciążę. Odbieranie młodym, kochającym się ludziom nadziei na wspólne dziecko jest straszne, jest zbrodnią. Kobieta powinna mieć prawo wyboru. Przecież nikt nikogo nie zmusza do aborcji - przekonywała z mocą aktorka.

 

W obliczu pojawiających się ze strony prawicowych publicystów oskarżeń o to, że protesty są wymierzone w Prawo i Sprawiedliwość i nie mają nic wspólnego z walką o prawa kobiet, Krystyna Janda opublikowała na Facebooku poruszający post w którym wyjaśniła, jak zmagała się z problemami zdrowotnymi w trakcie ciąży i jakie konsekwencje miałoby zaostrzenie obowiązujących przepisów.

 

Panie Terlikowski, nie mówiłam że miałam aborcję, Pana niewiedza w tych sprawach jest przerażająca, widzę, że mnie dopadła konieczność tłumaczenia się, na razie przed Panem, a nie przed prokuratorem. Trudno. Miałam dwie ciąże pozamaciczne i lekarze operowali mnie dosłownie w ostatniej chwili. Nie uratowali jednego jajowodu i jajnika. Mimo to starałam się dalej. 15 lat po pierwszym dziecku walczyłam, w rezultacie urodziłam dwóch synów, przeżywając dwie bardzo trudne ciąże, z zatruciem ciążowym organizmu i z niemożnością wstawania z łóżka przez kilka miesięcy. Z komplikacjami i zagrożeniami, doszło do szczęśliwych porodów, a pan jest człowiekiem pozbawionym wszelkich zasad moralnych. Czuję się upokorzona . Mam nadzieję że Bóg panu wybaczy, wszystko co pan mówi i robi - napisała na swoim Facebooku.

 

Do tego apelu przyłączyła się również Monika Olejnik w swoim najnowszym felietonie. Przypomniała, co działo się w 2007 r., gdy Marek Jurek proponował zaostrzenie prawa aborcyjnego.

 

W 2007 r., kiedy marszałek Marek Jurek próbował przeforsować zmianę konstytucji, w której miałaby się znaleźć ochrona życia od poczęcia, prezydent Lech Kaczyński powiedział: "Wysoce sobie cenię koalicję, która jest w stanie zmienić Polskę, natomiast jeżeli chodzi o sprawy związane z aborcją, to uważam, że osiągnięty 15 czy 14 lat temu kompromis jest kompromisem, którego nie wolno naruszać, powtarzam - nie wolno naruszać". Jakoś wtedy Jarosław Kaczyński nie przejmował się dyscypliną w sprawach światopoglądowych. A kiedy marszałek Jurek wraz z grupą posłów protestował, prezes krzyczał, że jest agentem albo wariatem - przypomniała.

 

Po raz kolejny podkreśliła również, że wówczas zaostrzeniu przepisów sprzeciwiła się ówczesna pierwsza dama.


Pani Maria Kaczyńska podpisała się pod apelem, żeby nie zmieniać konstytucji, bo ta zmiana otwierała drogę do całkowitego zakazu aborcji proponowanego przez marszałka Jurka. Byłam autorką tego apelu i pamiętam, jak 8 marca wszystkie panie zebrane w Pałacu Prezydenckim - na czele z panią prezydentową - go podpisały - podkreśliła.

 

W felietonie Monika Olejnik zadaje szereg pytań, które mają związek z napiętą sytuacją w Polsce.


Czego pan teraz chce, panie prezesie Kaczyński? Czy całkowitego zakazu aborcji, skoro w marcu 2016 r. powiedział pan: "W klubie PiS w sprawach światopoglądowych nie ma dyscypliny w głosowaniu. Ale ogromna większość, a może cały klub poprze całkowity zakaz aborcji". Czy pan prezes wraz ze swoim klubem chce doprowadzić do tego, żeby kobiety rodziły dzieci z gwałtu, z kazirodztwa? Czy Rzeczpospolita będzie kazała rodzić kobietom uszkodzone płody? Na kobiety, które protestują, patrzy się jak na byłe albo przyszłe morderczynie. A pani premier milczy, nie potrafi zdecydowanie powiedzieć, że jest przeciwko albo za, mówi, że w poniedziałek pójdzie do pracy. Gdzie jest prezydent Duda? Czy będzie bronił kobiet? Nie wiemy też, co na ten temat myśli pierwsza dama. Rządzący robią z nas idiotki, udając, że w projekcie Stop Aborcji nie ma mowy o więzieniu dla kobiet i dla lekarzy. W jakim kraju żyjemy? W takim, w którym parlament zastanawia się, czy nie karać kobiet za aborcję.

Wysnuła także smutny wniosek, że w przypadku przyjęcia projektu ustawy lekarze będą obawiali się pomagać w jakikolwiek sposób pacjentkom.

 

Dojdzie do tego, że lekarz będzie się bał dotykać kobietę. Już teraz zdarzają się sytuacje, że w Warszawie lekarze obawiają się robić zabiegi kobietom, nawet jeżeli są one konieczne. Na Podkarpaciu lekarze podpisali klauzulę sumienia, aborcji nie można dokonać, chociaż teraz kobieta ma do tego prawo w trzech przypadkach. Parlament Europejski chce się zająć sytuacją kobiet w Polsce. Nasz minister spraw zagranicznych twierdzi, że to będzie kompromitacja PE. Kompromitacją polskiego państwa będzie przyjęcie ustawy, która zgotuje kobietom piekło. I nic dziwnego, że ta sytuacja wywołała taki protest kobiet, bo po raz pierwszy czują, co im grozi - przestrzega dziennikarka.

 

Zgadzacie się z ich stanowiskiem?

 

Polecamy też: "Popieram stanowisko każdej rozsądnie myślącej kobiety". Marta Kaczyńska ostro o ustawie antyaborcyjnej i in vitro

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ANNA I TOMASZ SEKIELSCY – znany dziennikarz mówi o żonie, że jest jak… „żona mafiozo”. Dlaczego? BERENICE MARLOHE – kim by została, gdyby nie rola dziewczyny Bonda? MEGHAN i HARRY w osobistej krucjacie przeciwko brytyjskiej monarchii. REMIGIUSZ MRÓZ o tym, jak zarobił pierwszy milion, gdzie szuka natchnienia i o końcu miłości.