Elżbieta Starostecka, Włodzimierz Korcz, Viva! 25/2018
Fot. Krzysztof Opaliński
TYLKO U NAS!

„Miałem kilka poważnych operacji. Już by mnie nie było, gdyby nie żona”

Włodzimierz Korcz i Elżbieta Starostecka zdradzili receptę na udany związek

Olga Figaszewska 16 grudnia 2018 08:55
Elżbieta Starostecka, Włodzimierz Korcz, Viva! 25/2018
Fot. Krzysztof Opaliński

Elżbieta Starostecka i Włodzimierz Korcz są razem 52 lata! To ogromne szczęście iść przez życie u boku ukochanej osoby. Zawsze byli dla siebie wsparciem, nie znoszą dobrze długiej rozłąki. Elżbieta Starostecka przyznaje, że to przypadek, że spotkały się akurat osoby o podobnych tęsknotach i patrzeniu na świat.  „Wiem, że bardzo mi się w życiu udało. Nawet jeżeli zdarzy się między nami nieporozumienie, to na chwilę”, dodał muzyk. Co opowiedzieli nam o swoich planach na przyszłość? Czy upływ czasu bywa dla nich trudny? O tym, Elżbieta Satrostecka i Włodzimierz Korcz opowiedzieli Alinie Mrowińskiej! 

Ciekawa jestem, czym się Pani od razu zachwyciła?

Elżbieta: Wiele tego było. Na pewno motyw do serialu „07 zgłoś się”. 51 sekund smutku i tęsknoty.

Włodzimierz: Reżyser Krzysztof Szmagier powiedział, żebym zawarł to, co czuje bohater, który odniósł sukces zawodowy, a jednocześnie opuściła go kolejna dziewczyna. Akurat w tym czasie Elżbieta wyjechała na jakieś zdjęcia. Zostałem sam, wyło mi w duszy i stąd tak wyszło. I pięknie to zawył Grzesio Markowski.

Elżbieta: Nieustannie zachwyca mnie „Jaka róża, taki cierń”. Utwór wręcz obsesyjny. Świetny tekst Jacka Cygana i wykonanie Edyty Geppert. Wiele pięknych piosenek Włodka brawurowo śpiewa Ala Majewska. Szczególne wrażenie robią na mnie „Wielki targ” i „Gdzie ci artyści szaleni” – ulubiona piosenka mojej mamy. Uwielbiam „Ogrzej mnie” z genialnym tekstem Wojtka Młynarskiego. Piosenka miała wybitnych wykonawców – Krysię Jandę, a potem Michała Bajora. W tej muzyce jest całe szaleństwo, namiętność i wrażliwość Włodka. Mistrzowsko potrafi przekazać napięcie, emocje. Mimo lat…

Włodzimierz: Co ja słyszę? (śmiech).

Elżbieta: Mimo czasu upływającego wciąż jest chłopcem. Ze wszystkimi emocjami, szaleństwami.

Włodzimierz: Jestem strasznie zmęczonym chłopcem.

Elżbieta: Ale pełnym wdzięku. Żeby nie było tak słodko – jemu nie wolno się narazić. W walce jest twardy, wie, czego chce.

Nie zwalnia Pan tempa. Koncertujecie z Alicją Majewską po całej Polsce.

Włodzimierz: Myślałem, że jak wejdę w wiek emerytalny, będę czytał książki na kanapie. Serio.

Elżbieta: Całe szczęście, że masz propozycje, bo nie wiem, co by się stało, gdybyś tak musiał siedzieć na kanapie. Chyba byś eksplodował.

Włodzimierz: Nie tak dawno pracowałem za siedmiu, teraz tylko za czterech. To jest troszkę tak jak z alkoholizmem. Trudno przestać. Kilkadziesiąt lat pracy, kiedy człowiek chodzi spać o drugiej, trzeciej w nocy. Pamiętam, jak Zbyszek Wodecki przeglądał notes. Każdy dzień miał zajęty koncertami. I nagle spostrzegł, że 12 listopada jest wolny. Jeden jedyny dzień w roku. Posmutniał: „Rany boskie, kończę się”. Cały czas pamiętam o jednej ważnej rzeczy, że praca to jest praca, a dom to dom. Zbyszek chyba nie do końca już wiedział, gdzie jest prawdziwe życie.

Ale prawdziwe życie może być też na scenie, jeżeli ta scena jest wielką pasją.

Włodzimierz: Tego nie wolno robić. Estrada to jest coś, co dzisiaj jest, a jutro może tego nie być. Trzeba mieć gdzie wracać. Znam wielu ludzi, którzy byli kiedyś królami sceny, moda na nich minęła, a oni nie mogą się odnaleźć. Ktoś, kto zakosztował tak zwanego sukcesu, do końca życia jest nim skażony. Po koncertach przychodzą ludzie i mówią nadzwyczajne słowa, na ogół ponad miarę. Mam pełną świadomość, że wszystkie pochwały, które wtedy słyszę, są przesadzone. To jest sympatyczne i tyle. Nie wolno dać się oszukać i zacząć myśleć, że jestem nadzwyczajny, lepszy od innych. Nie jestem.

Elżbieta: Zawsze trzeba mieć plan B. Życie trzeba kreować samemu. A popularność jest bardzo ulotna.

Włodzimierz: To, że mam teraz tyle propozycji, nie znaczy, że za rok telefon będzie się odzywał. Jak przestanie, będziemy mieli czas na podróże. Może wreszcie dotrzemy na Majorkę. Mieliśmy tam być w latach 80., ale urząd zgubił paszport Elżbiety. Był donos, że działamy na szkodę władz. Urzędniczka powiedziała, że ja mogę pojechać, ale żona nie. Wtargnąłem do gabinetu kierowniczki, która zaczęła uciekać z krzykiem: „On mnie zabije, ratunku”.

Elżbieta: Paszport znalazł się dzień po planowanym terminie wyjazdu.

Niedawno obchodziliście okrągłe urodziny. Czego sobie życzyliście?

Włodzimierz: 75 lat… To chyba pomyłka w dowodzie osobistym. Żebyśmy tylko byli zdrowi i pojechali w kilka fajnych miejsc na świecie.

Elżbieta: I żeby ten czas opamiętał się i trochę dla nas zwolnił.

Upływ czasu jest dla Państwa trudny?

Elżbieta: Nie wolno rozpamiętywać. Tak to już jest, że w pewnym wieku człowiek ma świadomość kresu. I że jest to nieodwołalne… Kiedy odeszła moja mama i wychodziłam z jej pustego pokoju, pomyślałam, że takie nieszczęście spotykało już miliardy ludzi. W jakimś sensie los człowieka jest tragiczny…

Włodzimierz: Nie ma na to rady. Dlatego każdy dzień musi teraz trwać dłużej. I każdy dzień jest ważny.

Jesteście razem 52 lata. Macie świadomość, że to wielkie szczęście?

Włodzimierz: Myślę, że już by mnie nie było na świecie, gdyby nie żona. Miałem kilka poważnych operacji i Elżbieta w każdej sekundzie ze mną była. Wiem, że bardzo mi się w życiu udało. Nawet jeżeli zdarzy się między nami nieporozumienie, to na chwilę.

Elżbieta: Nigdy to nie były poważne sprawy, nic damsko-męskiego. Gdyby któreś z nas zakochało się w kimś innym, wtedy byłby między nami absolutny koniec. Nic już nie byłoby możliwe, straciłabym zaufanie. Udało nam się. A to przecież zawsze jest przypadek, że spotkali się akurat ci ludzie. O podobnych tęsknotach, podobnym widzeniu świata. Równie dobrze mogliśmy się nigdy nie spotkać.

Co w nowej VIVIE! 25/2018?!

Elżbieta Starostecka i Włodzimierz Korcz o miłości, która przetrwa wszystko. Monika Miller o tragicznej śmierci ojca Leszka Millera Jr. Krystyna Janda w optymistycznej rozmowie, jak nie poddać się losowi i robić to, co się kocha. Leszek Czajka o impulsie, który zmienił jego życie. Dramat na norweskim dworze. Poruszająca historia księżnej Mette-Marit. Kim jet kobieta, która pomogła tysiącom ludzi, a sama na pomoc nie może liczyć? 

okładka VIVA! Krystyna Janda, lekka
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

Elżbieta Starostecka, Włodzimierz Korcz, Viva! 25/2018
Fot. Krzysztof Opaliński

Elżbieta Starostecka, Włodzimierz Korcz, Viva! 25/2018
Fot. Krzysztof Opaliński

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

JOANNA PRZETAKIEWICZ I RINKE ROOYENS Mężczyzna z przeszłością, kobieta po przejściach… Dlaczego zdecydowali się na ślub? KASIA STRUSS Życiowa rewolucja supermodelki. JOE BIDEN – rodzinne tragedie, trudne wybory i droga na szczyt 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych. VINCENT ŻUŁAWSKI Co zawdzięcza rodzicom – Andrzejowi Żuławskiemu i Sophie Marceau? Polska „junioromania”, czyli wszystko o EUROWIZJI JUNIOR 2020. W cyklu Extra Elitarne szkoły i uczelnie Wielkiej Brytanii (nie)tylko dla wybranych.