Kim Phúc w Wietnamie
Fot. Nick Ut/AP/EastNews
EXTRA

Przeżyła, ale całe życie zmagała się z bólem. Co robi dzisiaj osoba, która stała się symbolem wojennego okrucieństwa?

MA 9 grudnia 2015 14:40
Kim Phúc w Wietnamie
Fot. Nick Ut/AP/EastNews

To zdjęcie zakończyło wojnę w Wietnamie. Złapana w kadrze dziewięcioletnia Kim Phúc biegnie naga, poparzona napalmem. Przeżyła, ale całe życie zmagała się z bólem. I nagle teraz koniec z cierpieniem! Kim nie może uwierzyć w swoje szczęście. Co robi dzisiaj osoba, która stała się symbolem wojennego okrucieństwa? I dlaczego pomaga innym?

 

Wrzesień 2015. Miami, Instytut Dermatologii i Terapii Laserowych. 52-letnia Kim Phúc rozbiera się przed zabiegiem. Jej nagie plecy i ramiona całe są w bliznach. Ten widok budzi współczucie. Ale Kim jest podekscytowana, jej koszmar wreszcie dobiega końca. Od 40 lat uszkodzone końcówki nerwów bolą. Zwłaszcza przy zmianie pogody. Pielęgniarka wstrzykuje znieczulenie. Dr Jill Waibel włącza laser. Wiązka światła ogrzewa skórę, zrośnięte tkanki wyparowują. Ogień przyniósł jej straszne cierpienie i ogień ją uleczy. Przez najbliższy rok będzie miała siedem takich zabiegów. I uwolni się od bólu. A jej plecy odzyskają swój naturalny wygląd. Nieprawdopodobne staje się możliwe!
 
Pojedynczy zabieg kosztuje blisko trzy tysiące dolarów, ale dr Waibel podda ją całej kuracji za darmo. Nie po raz pierwszy los dba o Phan Thi Kim Phúc.
 
Umieram! Umieram!
 
Mogła zginąć wielokrotnie. Ale zawsze wychodziła obronną ręką. Pierwszy raz 8 czerwca 1972 roku. Wietnamska wioska Tràng Bàng w pobliżu Sajgonu. Kim Phúc z rodziną ukrywa się w świątyni. Uciekli z rodzinnej miejscowości, zniszczonej przez żołnierzy wspieranego przez Amerykanów Wietnamu Południowego i walczącego z nimi komunistycznego Wietkongu. Mała Kim widzi samoloty Wietnamu Południowego. Sekundę później wystrzały i dym zasłaniają wszystko. Przerażeni ludzie wybiegają ze świątyni. Wtedy samolot lecący nad wioską obniża lot i zrzuca kanistry z napalmem. Pilot bierze cywilów za bojówkę Wietkongu. Straszliwa pomyłka. Ściana ognia w jednej sekundzie obejmuje zabudowania.
 
Kim Phuc od lat zmaga się z bóelm
Fot. SIPA/EastNews
Kim Phúc, 1972 rok
 
„Usłyszałam huk, wspomina dorosła Kim. Zatrzęsła się ziemia”. Wszystko staje w płomieniach. Giną ludzie, giną jej dwaj mali kuzyni. Pali się Kim. Płonie jej sukienka. Przez skórę ból przenika do mięśni. Jest w szoku, ale myśli tylko o jednym – że będzie brzydka! Zrzuca palącą się odzież i biegnie przed siebie. Jak najdalej od płomieni. Jak najdalej od cierpienia. Biegnie drogą w kierunku amerykańskich żołnierzy. Woła: „Nong qua! Nong qua!” – „Za gorąco! Za gorąco!”. Ma na sobie tylko brązową koszulkę. Biegnie z trójką innych dzieci. Na przedzie jej brat. Nie, to nie brązowa koszulka – to spalona skóra Kim. Zdjęcie, które wepchnęło ją do historii, robi fotograf Associated Press, Nick Ut, Wietnamczyk. „Płakałem, widząc, jak ucieka, wspomina. Z jej ciała odpadały jakieś strzępki”. Sądzi, że to ubranie, ale kiedy dziewczynka jest bliżej, pojmuje, że to jej ciało! W głowie pojawia się myśl, że tak samo cierpiał jego starszy  brat, gdy umierał na wojnie w południowej delcie Mekongu.
 
„Musiałem jej pomóc, mówi fotograf. Gdyby umarła, do końca życia dręczyłyby mnie wyrzuty sumienia”. Kim krzyczy: „Umieram, umieram. Za gorąco!”. Brytyjski korespondent wojenny Christopher Wain daje jej wody, polewa plecy. Nick Ut wypada ze swojej roli fotografa, gdy widzi jej spalone ciało. „Boże, nie chcę już robić zdjęć!”. Wsadza dziewczynkę do furgonetki, Kim zwija się na podłodze, zawozi ją do szpitala.
 
Tak wygląda wojna
 
Kim ma poparzone ponad połowę ciała. „Nie ma szans”, Ut słyszy od lekarzy. Wyciąga legitymację korespondenta wojennego, błaga, by się nią zajęli. Gdy słyszy, że zrobią, co mogą, jedzie do Sajgonu do biura AP wywołać zdjęcia. Pokazuje nagą Kim, wszyscy kiwają głowami: „To nie przejdzie!”. Agencja trzyma się zasady – żadnej nagości. Fotografia trafia do centrali w Ameryce. 12 czerwca ukazuje się na pierwszej stronie „New York Timesa”. Przedrukowuje ją prasa całego świata. Szok. Oburzenie i rozpacz. W prostej scenie ukazany cały bezsens wojny. Ameryka ogląda sama siebie z przerażeniem. Siedem miesięcy później Amerykanie w Paryżu podpisują pokój z Wietnamem.  
 
Napalm wymyśla w 1942 roku profesor Louis Fieser z Uniwersytetu Harvarda. Zagęszcza benzynę tak, że powstaje niezwykle trudna do ugaszenia galareta. Płonąc, osiąga 1200 stopni Celsjusza. Przykleja się do ścian, nie wsiąka w piasek, pali się nawet na powierzchni wody. 6 marca 1944 roku bombowce amerykańskie po raz pierwszy zrzucają napalm  na Berlin. Wojskowi są zachwyceni. Napalm bardzo przydaje im się na Pacyfiku. Wojna się kończy, ale napalm płonie dalej. Piekielną sławę zyskuje w Wietnamie. Pamiętacie słynny cytat z „Czasu apokalipsy”? „Uwielbiam zapach napalmu o poranku”, szalony podpułkownik Kilgore grany przez Roberta Duvalla wypowiada go na tle palonej dżungli. Podczas II wojny światowej Amerykanie użyli 17 tysięcy ton napalmu. W Wietnamie dwadzieścia razy więcej!
 
Kim Phúc i Nick Ut
Fot. AP/EastNews
Kim Phúc i Nick Ut, 1973 rok
 
 
Bolesna miłość
 
Mała Kim po kilku dniach w szpitalu odzyskuje świadomość. Nie wie, że cały świat poznał jej historię. Teraz zajmuje ją tylko ból. Christopher Wain załatwił jej przenosiny do prowadzonego przez Amerykanów szpitala w Sajgonie. Tylko tam są specjaliści, którzy potrafią jej pomóc. Jedna trzecia ciała to poparzenia trzeciego stopnia. Cudem twarz pozostaje nietknięta. Codziennie rano pielęgniarki zanurzają Kim w wannie z gorącą wodą, żeby odpadała martwa skóra. „Płakałam cały czas, wspomina. Chciałam umrzeć”. Ten koszmar trwa 14 miesięcy. Przez ten okres ma 17 operacji. Odwiedza ją Nick Ut, który czuje się za nią odpowiedzialny. Tym bardziej że za zdjęcie Kim  dostał Nagrodę Pulitzera i World Press Photo. U jej boku czuwa mama. Gdy Kim nie chce wykonywać ćwiczeń, bo strasznie bolą, zmusza ją do wytrwałości. „Dzięki mojej mamie wyzdrowiałam”, powie po latach. Wraca do domu. Ale domu nie ma. Zniszczyła go wojna. 
 
Lądują w małej wiosce przy granicy z Kambodżą. Nie ma lekarstw, nie ma szpitali. Rany wciąż się goją. Lewa ręka już nigdy nie będzie  w pełni sprawna. I bardzo boli ją głowa. Mimo wszystko Kim bardzo chce zostać lekarką. Zdaje na studia. Ale tam kolejne nieszczęście. Jakiś kacyk partyjny rozpoznaje ją jako „napalmową dziewczynkę”. Koniec z nauką. Ma 19 lat, gdy władza każe jej wracać do domu. Jest skazana na życie w swojej wiosce. Zostaje propagandowym symbolem wojny. Udziela wywiadów zagranicznym dziennikarzom, opowiada im swoją historię. Każde spotkanie jest kontrolowane, wypowiedzi cenzurowane. Czuje się niewolnicą systemu. „Moja złość była jak góra. Nienawidziłam swojego życia i wszystkich, którzy byli normalni. Chciałam umrzeć wiele razy. Żałowałam, że nie zginęłam od napalmu”, powie po latach.
 
Wielka ucieczka
 
I znów słynne zdjęcie po raz kolejny zmienia jej życie. Premier Wietnamu, Pham Van Dong, wzrusza się jej historią. Uwalnia ją z aresztu domowego. Dzięki niemu może spełnić swoje marzenie – w 1986 roku leci na Kubę na studia. Będzie lekarką! Kuba rozpoczyna nowy etap w jej życiu. Przede wszystkim zakochuje się! Wybraniec nazywa się Bùi Huy Toàn i jest Wietnamczykiem. Kim nie wierzy, że może budzić namiętność. Jej ciało: plecy, ramiona pokrywają paskudne blizny. Ale on kocha tak mocno, że blizny wzbudzają w nim czułość i jeszcze większe przywiązanie.
 
Kim Phúc i jej mąż Bui Huy Toan
Fot. AP/EastNews
Kim Phúc i jej mąż Bui Huy Toan, 1992 rok
 
 
Studiują na Kubie sześć lat. Powoli w ich sercach rodzi się szalony plan. Dość mają Wietnamu, dość mają Kuby pod rządami komunistów. Planują ucieczkę. Środkiem do tego ma być ślub! Pobierają się w 1992 roku. Na miesiąc miodowy lecą do Moskwy. To nie miłość do kolebki komunizmu ich gna. To premedytacja. W drodze powrotnej samolot ląduje w Gander na Nowej Fundlandii. W czasie tankowania pasażerowie opuszczają pokład. Państwo Toàn proszą Kanadę o azyl polityczny. Kim tylko z torebką rozpoczyna nowe życie. 
 
Przebaczyć to żyć
 
„Uratowała mnie wiara”, powie po latach. Ma 19 lat, gdy w bibliotece trafia na Pismo Święte. Zostaje chrześcijanką.  „Bóg pomógł mi nauczyć się przebaczać. Nie w jeden dzień i nie było to łatwe. Ale poszłam tą drogą. Przebaczenie uwolniło mnie od nienawiści. Nadal mam wiele blizn na ciele i silne bóle, ale moje serce jest oczyszczone”, powie w słynnym eseju „Długa droga do przebaczenia”. W 1996 roku w Waszyngtonie podczas Dnia Weterana spotyka kapitana Johna Plummera, który koordynował naloty tamtego feralnego dnia w Wietnamie. Kim przytula do serca człowieka, przez którego spadł na nią napalm. Mówi: „Przebaczam”. Rozchodzą się pojednani. „Napalm jest bardzo silny, ale wiara, przebaczenie i miłość są mocniejsze”, powie Kim. Jej trudno nie wierzyć. 
 
Po tym spotkaniu zakłada w Chicago Kim Phúc Fundation. Chce pomagać dzieciom, które jak ona są okaleczone przez wojnę. Zbierają środki na leczenie, protezy i powrót niepełnosprawnych dzieci do pełnego życia. Jednym z pierwszych, który korzysta z pomocy, jest dwunastolatek, któremu ramiona urwała amerykańska bomba zrzucona na Irak. Na stronie fundacji Kim podaje dane statystyczne: w ostatniej dekadzie w wojennych konfliktach na świecie zginęły dwa miliony dzieci. Sześć milionów zostało trwale okaleczonych. „Fotografia zmieniła moje życie, tłumaczy Kim. Ale nie można zapominać o tysiącach niewinnych dzieci, które nie mają zdjęcia i nie dostają pomocy. Chcę im pomóc”. Jako ambasador dobrej woli UNESCO podróżuje po świecie, aby przypominać o dzieciach, o których świat zapomniał. 
 
Wolna od bólu
 
Dziś Kim Phùc ma 52 lata. Mieszka z mężem i dwoma synami, Thomasem i Stefanem, pod Toronto. Żyją skromnie, Kim nigdy nie chciała czerpać korzyści ze swojej popularności. Gdy była mała, jej rodzina straciła wszystko. Wie, że posiadanie jest jak mgła. Tylko miłości i współczucia nie można zbombardować. Dlatego cieszy się życiem rodzinnym i pomaga innym. Cały czas utrzymuje kontakt z Nickiem Utem, który ją uratował. Ut przez trzy lata od dramatycznego wypadku odwiedzał małą Kim, potem opuścił Wietnam razem z wojskiem amerykańskim. Gdy Kim uciekła do Kanady, on pierwszy się o tym dowiedział. Ich historia to jeden z licznych tajemniczych przypadków, dzięki którym zło przynosi na świat wiele dobra. Gdy Ut pamiętnego dnia w Wietnamie spotkał strasznie poparzoną dziewięcioletnią Kim, zaczął modlić się do swego zabitego brata. Tak, do brata, nie do Boga.
 
I „usłyszał” odpowiedź: „Potrzebujesz obrazu. Ten obraz odmieni wojnę”. Gdy wywołał kliszę, zobaczył, że zdjęcie z Kim ma numer siedem. To była liczba jego brata! Uratował Kim i przyczynił się do zakończenia wojny. Kim do dzisiaj nazywa go „wujkiem Utem”. Do  Instytutu Dermatologii i Terapii Laserowych jadą razem. Nick Ut był świadkiem strasznego cierpienia dziewięciolatki. Teraz szczęśliwy towarzyszy dorosłej przyjaciółce. Z radością patrzy, jak pod laserem znikają ślady potwornej przeszłości. I cieszy się na słowa Kim: „Przez tyle lat myślałam, że mój ból skończy się dopiero w raju. Ale okazało się, że niebo jest tu, na ziemi!”. 
 
Tekst Roman Praszyński


TAGI #Kim Phuc

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MAŁGORZATA ROZENEK-MAJDAN i RADOSŁAW MAJDAN w przejmującej rozmowie o walce o dziecko, mierzonej poświęceniem, niepewnością, ale i wdzięcznością. MICHAŁ ŻEBROWSKI i EUGENIUSZ KORIN, dyrektor i reżyser Teatru 6. piętro. Czy się lubią, podziwiają i... kłócą. MARIOLA BOJARSKA FERENC Los naznaczony tragediami: wypadek mamy, walka o życie synka, rozwód, choroba męża. W cyklu EXTRA: Czy w kontekście niemieckich obozów koncentracyjnych może być mowa o modzie? – opowiada antropolożka mody Karolina Sulej. PODRÓŻ „Będziecie tam wracać”, mówi o Bieszczadach słynna podróżniczka Elżbieta Dzikowska.