VIVA! Tylko u nas

To on zabił Pawła Adamowicza! „Stefan W. leczył się psychiatrycznie, ma schizofrenię paranoidalną”

Mężczyźnie został postawiony zarzut zabójstwa

Konrad Szczęsny 14 stycznia 2019 16:34
Stefan W., zabójca prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza
Fot. Facebook/Stefan W

27-latek wtargnął na scenę i rzucił się na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Zadał mu trzy ciosy 14,5 centymetrowym nożem w okolice serca. Stefan W. według nieoficjalnych informacji ma za sobą leczenie psychiatryczne. Zdiagnozowano u niego schizofrenię paranoidalną. Był już karany za rozboje, w tym napady na bank. Po tym, jak jego ofiara zmarła, zmieniono względem niego zarzuty z próby zabójstwa na zabójstwo.

Atak na Pawła Adamowicza trwał kilka sekund. Rekonstrukcja wydarzeń

Gdy nastąpiło uroczyste wypuszczenie światełka do nieba, napastnik wtargnął na scenę. Przebiegł z prawej strony sceny na lewą, do miejsca, w którym stał Paweł Adamowicz. Rzucił się na niego i zadał trzy ciosem 14,5 centymetrowym nożem. Prezydent Gdańska zaczął osuwać się na fragment konstrukcji sceny, pozostał jednak przytomny. Początkowo nikt nie reagował, wszyscy byli zaszokowani. W tym czasie napastnik przeszedł na przód sceny i krzyczał do mikrofonu:

„Halo! Halo! Nazywam się Stefan [tu padło nazwisko - red.], siedziałem niewinny w więzieniu, siedziałem niewinny w więzieniu! Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz”.

Jak wylicza serwis TVN24 „po 37 sekundach od pierwszego ciosu nożem, zaraz po tym, jak skończył mówić, napastnik zostaje powalony przez pracownika obsługi technicznej. Nie stawia oporu, klęka na kolana, po czym kładzie się na ziemi. Mężczyzna dociska Stefana W. do ziemi kolanem. Chwilę później dołącza do niego drugi pracownik obsługi. Po 58 sekundach od ataku na Adamowicza po schodach wbiegają dwaj ochroniarze i przejmują napastnika. Po minucie i 17 sekundach na scenę dociera pierwszy ratownik medyczny, słychać sygnały karetki”.

Serwis doprecyzowuje, że napastnik został wyprowadzony ze sceny półtorej minuty po tym, jak dokonał ataku. 

„Medycy podejmują próbę reanimacji prezydenta. Potem Adamowicz trafia na noszach do karetki i jest odwożony do szpitala, gdzie przechodzi operację”, czytamy. 

Kim jest nożownik z Gdańska, Stefan W.? „Miał stwierdzone schorzenia natury psychiatrycznej”

Szybko wyszło na jaw, że napastnik to 27-letni Stefan W., który wcześniej był notowany i karany za rozboje, w tym m.in. napady na bank. Komendant wojewódzki policji w Gdańsku poinformował wiceszefa MSWiA, że 27-latek, który zaatakował prezydenta Pawła Adamowicza, „miał stwierdzone schorzenia natury psychiatrycznej”. Prokurator generalny Zbigniew Ziobro potwierdził natomiast, że nadzór nad śledztwem objął jego zastępca Krzysztof Sierak.

Jak podano, zmieniono już zarzuty stawianie Stefanowi W. z próby usiłowania zabójstwa na dokonanie zabójstwa.

Stefan W. leczył się psychiatrycznie. Ma schizofrenię paranoidalną

Jak podaje Wirtualna Polska, powołując się na osoby związane ze śledztwem, Stefan W., który śmiertelnie ugodził nożem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, był leczony psychiatrycznie w Poradni Zdrowia Psychicznego. Miał rozpoznaną schizofrenię paranoidalną i przyjmował lekarstwa, które jakiś czas temu odstawił. Podejrzany przez większość swojego życia utrzymywał się z pieniędzy matki. 

„Podczas przesłuchania matka scharakteryzowała syna jako niedojrzałego emocjonalnie. I jak opowiadała, w przeszłości często grywał w brutalne gry komputerowe. W młodości był leczony w Poradni Zdrowia Psychicznego, jednak z biegiem czasu przestał chodzić na terapię, nie chciał uczestniczyć w spotkaniach”, opowiada WP śledczy, znający kulisy sprawy.

„Został skazany za to, że w dniu 8 maja 2013 roku w Gdańsku zaatakował oddział SKOK Piast i ukradł 2580 zł; w dniu 15 maja 2013 r. w Gdańsku posługując się bronią palną w postaci rewolweru alarmowego zaatakował SKOK Stefczyka i ukradł 6000 zł; w dniu 31 maja w Gdańsku zaatakował ponownie SKOK Stefczyka i ukradł 4000 zł; w dniu 12 czerwca 2013 roku w Gdańsku zaatakował oddział Credit Agricole i ukradł ponad 2500 zł. Ataki te doprowadziły pracowników oddziałów banków do rozstroju zdrowia typu depresyjno – lękowego”, dodało źródło portalu.

Początkowo Stefan W. przebywał w Areszcie Śledczym w Gdańsku, gdzie otrzymał status niebezpiecznego więźnia. Pobyt w więzieniu przebiegał bez większych problemów. Niedługo później trafił do Zakładu Karnego w Malborku. I tam zaczęły się jego problemy z psychiką. Był leczony psychiatrycznie z powodu zaburzeń zachowania i emocji oraz specyficznych zaburzeń rozwoju. Przebywał na obserwacji sądowo – psychiatrycznej.

„Po tym, jak jego stan psychiczny uległ pogorszeniu, skierowano go do Oddziału Psychiatrii Sądowej w Areszcie Śledczym w Szczecinie. Przebywał tam w okresie luty – kwiecień 2016 r. W trakcie pobytu w Ośrodku w Szczecinie rozpoznano schizofrenię paranoidalną, zastosowano leczenie farmakologiczne oraz terapię. Po uzyskaniu poprawy Stefan W. został skierowany do leczenia ambulatoryjnego. Po kilku miesiącach odmówił przyjmowania leków, ale według lekarzy, był w dobrym stanie psychicznym”, mówi WP jeden ze śledczych  

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, nie żyje
Fot. Marcin Gadomski/PAP

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska, nie żyje
Fot. Dominiki Kulaszewicz/PAP

Wideo

Czy to już koniec matowych pomadek

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Po raz pierwszy Joanna Krupa z mamą! Rozmawiają o kobiecości, mężczyznach i… mężach!