Taniec z gwiazdami, Sandra Kubicka, Adam Adamonis
Fot. Instagram @tanieczgwiazdami
TYLKO U NAS!

„Na początku mieliśmy kryzys, pierwsze kłótnie i łzy”

Adam Adamonis o kulisach Tańca z Gwiazdami, pasjach i wyzwaniach

Olga Figaszewska 26 września 2019 18:51
Taniec z gwiazdami, Sandra Kubicka, Adam Adamonis
Fot. Instagram @tanieczgwiazdami

Sympatię telewidzów zjednał sobie rolami w serialach Przyjaciółki czy Pensjonat nad rozlewiskiem, a teraz odkrył przed nami swój kolejny talent… taneczny! Adam Adamonis pojawił się w najnowszej, jubileuszowej edycji Tańca z Gwiazdami jako trener. Wraz z modelką, Sandrą Kubicką walczy o Kryształową Kulę. Adam Adamonis opowiedział nam o pasjach, własnym biznesie i przygodzie z tanecznym show!

Adam Adamonis o Tańcu z Gwiazdami, pasji i nowych wyzwaniach

Aktor i... tancerz! Od niedawna możemy podziwiać Pana na parkiecie Tańca z Gwiazdami. Jak to się stało, że dopiero teraz trafił Pan do programu?

Prawdę mówiąc, zawsze myślałem o udziale w Tańcu z Gwiazdami, o powrocie na taneczny parkiet, na którym spędziłem pół swojego życia i to jest coś, co kocham i co mnie nakręca. Jednakże w ostatnim czasie całą energię poświęcałem swojemu nowemu biznesowemu dziecku, czyli Villi Artysty, przestrzeni, która pozwala na organizację różnorodnych projektów i szkoleń. Od eventów, po warsztaty, film, teatr i reklamę. I jak to bywa na początku, człowiek siedzi za biurkiem dwanaście godzin i nigdy nie ma dosyć. Nagle ktoś puka i mówi: ,,Koniec, nie będziesz siedział w papierach, tył, źle się odżywiał i nie spał po nocach”. I tak... jest kontakt od produkcji Tańca z Gwiazdami, żebym tańczył. Ktoś tą taneczną karierę wyciągnął i postanowił sprawdzić moją kondycję. Musiałem podjąć decyzję i zrezygnowałem z grania. Akurat byłem w trakcie prób do spektaklu ,,Przychodzi baba do lekarza”.

Z Sandrą Kubicką tworzycie dość nietypową parę. Pan - znany głównie jako aktor, Sandra - top modelka. Dlaczego dopiero teraz się tego o Panu dowiadujemy?

Wiele osób pyta dlaczego ukrywałem taniec, a wcale tak nie było. Taniec istniał w moim życiu od najmłodszych lat i zawsze był dla mnie ważny. Tylko dzielę go na różne segmenty. Zawodowo rozwijałem się, zdobywałem trofea, zawalczyłem o klasę S w tańcu standardowym. Przyszedł moment, w którym musiałem wybrać, czy dalej kontynuuje swoją taneczną karierę…

I nagle wybiera Pan aktorstwo.

W pewnym momencie potrzebowałem zmiany, zderzałem się ze ścianą i zdałem sobie sprawę, że tej ściany nie przebije. Wierzę w intuicję, w coś, co jest przeznaczone dla nas. Trzeba tylko umiejętnie odczytać te znaki od losu. Moją dewizą jest podążanie za tym przeczuciem, a nie ciągłe kalkulowanie. Człowiek jest też czasami pazernym zwierzęciem, mamy coś takiego w sobie, że trudno jest nam zadbać o siebie, wpadamy w pewien system, podążamy za tłumem. Od czasu do czasu, ktoś uderza nas w głowę i mówi - pamiętaj o sobie. Wtedy dostrzegamy swoją wartość i czujemy wdzięczność za to, co robimy. Wiele czynników wpłynęło na to, że ta kolejna pasja przyszła do mnie tak naturalnie.

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Adam Adamonis (@adamadamonis)

Czy ktoś w Pańskiej rodzinie również ma takie aktorsko-taneczne talenty?

Nie, nie (śmiech). Ja przecieram szlaki. Zdałem do szkoły teatralnej za pierwszym razem. W trakcie zajęć okazało się okazało się, że ten taniec jednak trochę zaczął być taką moja kulą u nogi. Chcieli mnie wyrzucić ze szkoły, bo byłem za bardzo baletowy, więc całą energię wkładałem w pracę nad ciałem. Spodobało mi się to. Zacząłem szukać zupełnie innych technik tańca współczesnego, naturalnego ruchu. I ta pasja wciąż ewoluuje. Po szkole to kontynuowałem, aż po pracę związaną z psychologią, która zawsze mnie interesowała. Pracuję musicalach z innymi zespołami, parami tanecznymi, które próbują odnaleźć swoją indywidualność Stworzyłem też własną technikę pracy z ciałem - Organic Dane. To praca nad radzeniem sobie ze stresem i likwidacją pewnych blokad. Sam miałem ich wiele, więc teraz poprzez zajęcia próbuję otworzyć innych ludzi.

O jakich blokadach mówimy?

Na przykład dość późno zacząłem mówić. Długo się jąkałem. Było to spowodowane różnymi czynnikami, a żeby przetrwać w tym surwiwalowym życiu trzeba było odnaleźć na to pewien sposób. W tamtym okresie przeprowadziłem się z Łodzi do Warszawy mając 16 lat. Trzeba było zarabiać, a żeby to robić, trzeba było mówić. Ja uczyłem tańca. Prostymi sposobami, pracą z oddechem, opanowanie swoich emocji dochodziłem do większej sprawności, aż dotarłem do takiego momentu, w którym gram w telewizji, występuję na scenie i dużo mówię (śmiech). Wszystko jest możliwe i to chciałbym przekazywać innym. Wytrwałość jest najważniejsza, mimo wszelkich niepowodzeń i krytyki. My Polacy lubimy krytykować, sami często łapiemy się na tym, że popadamy w tę pułapkę. Tracimy na to zbyt wiele czasu i energii. Nie warto.

Pan swoją energią i pomysłami dzieli się z innymi, między innymi dzięki nowemu Vilii Artysty.

To bardziej miejsce komercyjno-artystyczne. Moim marzeniem było zawsze tworzenie z ludźmi ciekawych rzeczy: sesji, produkcji filmowych, eventów. Dlatego stworzyłem to kreatywne miejsce. Znalazłem piękne miejsce, willę na Młocinach i wyremontowałem ją. Możliwości jest wiele i można wykorzystać tę przestrzeń na różne sposoby. Niedługo będzie u nas tworzony jeden z filmów.

Wracając do Tańca z Gwiazdami. Sandra Kubicka podczas wywiadu mówiła mi, że treningi do mocno dają jej w kość. Dla zawodowego tancerza takie tempo z pewnością też nie jest proste?

To duży wysiłek. Trenujemy często kilka razy dziennie po 3-5 godzin. Nie wiem, jak dla innych tancerzy, ale dla mnie to prawdziwe wyzwanie, bo po pewnej przerwie wstałem od biurka i muszę dać z siebie wszystko. Trenuje nie tylko Sandrę, ale i swoją kondycję. Staram się, by dostała wszystko, by czuć się komfortowo w tańcu. Miesiąc pracy to jest i tak kropla w morzu, kiedy tańczy się 15 lat.

 

Słyszałam też, że wiele Was łączy i macie naprawdę świetną relację, mogliśmy to już zauważyć po pierwszym występie.

Jest dużo dobrej energii. Chociaż na pewno Sandra ma mnie czasami dość, kiedy powtarzamy kolejne kroki. Podziwiam ją, bo ma w sobie niesamowite zacięcie, wolę walki, to prawdziwa fighterka. Odnajdujemy w tym wspólnie sporo przyjemności i radości.

Emocje po emisji pierwszych odcinków już minęły? Byliście zadowoleni z ocen jury?

Jeśli chodzi o pierwszy odcinek... To było bardzo zaskakujące dla mnie przeżycie, ponieważ cały czas czułem spokój i motywację, pamiętam jak uspokajałem i wspierałem Sandrę, a nagle, chwilę przed występem i mnie dopadł ogromny stres, z którym musiałem się zmierzyć. Już na samym początku drugiego odcinka mieliśmy mały kryzys, pierwsze kłótnie i łzy. Bardzo trudno było przejść Sandrze z tańców latynoamerykańskich do tańców standardowych, gdzie rządzi zupełnie inna technika. Ten odcinek był szczególny, bo udało nam się pokonać słabości i zdobyliśmy pierwszą 10!

Czy odejście z programu Reni Jusis i Rafała Szatana zaskoczyło fanów Tańca z Gwiazdami. Pana również?

Oczywiście było to dla mnie dużym zaskoczeniem, bo obserwując ich taniec uważam, że świetnie sobie poradzili. Zdaję sobie jednak sprawę, że jest to program rozrywkowy, a show taneczne ocenia nie tylko jury, ale również widzowie, więc nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać, a samo czekanie na werdykt to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie i odczucie. Ciężko mi nawet opisać je słowami.

Co udział w programie zmienił w Panu już na początkowym etapie?

Od razu poczułem, przypomniałem sobie, że moje miejsce jest na parkiecie, a nie za biurkiem. Taniec dał mi wolność. Podczas wykonywania poszczególnych figur mniej się zastanawiamy, a więcej wyrażamy. I nagle w tym tańcu jesteś odpowiedzialny za tą drugą osobę, którą się opiekujesz. Wymagając od swojej gwiazdy, by coś zrobiła na pstryczek, oznacza, że sam musisz to zrobić dziesięć razy lepiej, bo jesteś dla niej mentorem.

Czuć w powietrzu tę rywalizację na tym początkowym etapie?

Trudno powiedzieć, ale rywalizacja była zawsze, taki dreszczyk emocji, adrenalinka. To motywuje! Na pewno wszyscy mi się przyglądają i każdy jest zainteresowany moją osobą. Czuję nawet pewne oczekiwania w stosunku do mojej osoby. Robię wszystko tak, jak potrafię najlepiej.

 

A co kolejnymi zawodowymi wyzwaniami? Oprócz Tańca z Gwiazdami jest serial ,,Przyjaciółki”.

Jest szansa na kolejny sezon serialu. Ostatnio z Beatą Pasek rozmawiałem o tym, czy Andrzej nie wykorzystałby może swoich tanecznych umiejętności. Ten sezon świetnie się zapowiada, przynajmniej dla mojej postaci. Będzie trochę komediowych scenek, a ja lubię przeplatać te dramatyczne historie. Z Małgosią Sochą lubimy bardzo ze sobą pracować.

Fani serialu entuzjastycznie zareagowali na wieść o Pana udziale w tanecznym show. Pojawiło się wiele komentarzy, że widzowie wrócą do oglądania programu ze względu na Pana.

Pozytywnie nas to zaskoczyło! Niektórzy piszą, że dopiero teraz zaczną oglądać Taniec z Gwiazdami. Trzymam kciuki za to, żebyśmy z Sandrą wytrwali w programie jak najdłużej. To dla nas niesamowita przygoda. Sprawdzamy nasze umiejętności i limity, a przy okazji świetnie się bawimy.  

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Wszystkich zaskoczyła wiadomość że tańczę w TzG w roli tancerza. Większość osób zna mnie tylko ze sceny. Jak widzicie mam wiele twarzy 🤣 Taniec to moja pasja, przygoda ktora zaczęła się od 5 roku życia i trwa do dziś. W wieku 16 lat sam z miasta Łodzi przyjechałem do Warszawy by tańczyć i tak już zostałem. Taniec w końcu odmładza 🤣🤣🤣 oczywiście nic nie przychodzi łatwo, każdego dnia pokonuję swoje słabości i trenuje. Dziękuję za ogrom pozytywnych wiadomości 😚 Na zdjęciu z moją nową partnerką w @tanieczgwiazdami @sandrakubicka Trzymajcie za Nas kciuki 👍🤗 #taniec #chllenage #dowhatyoulove #passion #warszawa #happytime #life #aktor #tancerz #sandamonis @villaartysty @polsatofficial @przyjaciolkipolsat @dwts_sandra_adam

Post udostępniony przez Adam Adamonis (@adamadamonis)

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie de Luxe VIVA!, a w nim: ANJA RUBIK o tym, jak się czuje w roli singielki i o planach na przyszłość. Intymna sesja KINGI KORTY z synkiem GREYSONEM i inspirująca rozmowa na temat późnego macierzyństwa. Skandalista i geniusz – ELTON JOHN. RODZINA KOKCZYŃSKICH, właścicieli Park Cafe w Konstancinie, o tym, jak stworzyć „fajne miejsce”.