TYLKO U NAS!

„Smutno mi, kiedy patrzę na 40-letnie kobiety”. Katarzyna Skrzynecka krytykuje koleżanki z branży?!

„Przypuszczam, że korzystały z tej samej kliniki chirurgii i medycyny estetycznej – wyglądały identycznie”

REDAKCJA VIVA! 30 października 2019 18:15

Katarzyna Skrzynecka przed pięćdziesiątką postanowiła powrócić do figury 30-latki, bo „czasem trzeba się za siebie wziąć”. Przeszła niezwykłą przemianę. Na początku nawet nie mówiła mężowi, że przechodzi na radykalną dietę. ,,Nie odczuwałam potrzeby robienia medialnej szopki ze swojej diety. Nie wstawiałam postów na Instagramie typu: „Zaczynam wyzwanie! Kibicujcie mi wszyscy!” i codzienne relacje", mówi w najnowszym wywiadzie Beacie Nowickiej. A jakie Katarzyna Skrzynecka ma podejście do urody i korzystania z zabiegów medycyny estetycznej?

Katarzyna Skrzynecka o urodzie, medycynie estetycznej

Goście na Twoim Instagramie proszą o przepisy. Odpisałaś, że nie masz prawa nikomu doradzać, gdy nie jesteś zawodowym dietetykiem.

Żyjemy w epoce magicznej mocy social mediów. Młode pokolenie coraz mniej żyje w realu, a swój wizerunek może dowolnie kreować w social mediach, tworząc siebie, jakim pragnie być widzianym. Retusz zdjęć, wirtualne kreowanie swojego ego, „tuning” osobowości i chwalenie się sukcesami, których w realnej wersji naszego życia może brak. Można dowolnie budować tę wydmuszkę, aż pęknie w konfrontacji z rzeczywistością. Ja używam Facebooka i Instagramu głównie do promowania mojej pracy: koncertów, spektakli, filmów, programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”, w którym z radością juroruję. Czasem zamieszczam żart lub zabawny post, czasem zdjęcia z ciekawych podróży z rodziną. Czasem prośbę o wsparcie dla akcji dobroczynnej, na czyjeś leczenie lub ratowanie życia… Ale nie relacjonuję na co dzień i nie otagowuję wszystkiego, w co się ubieram, co jem, czym się smaruję, choć wiem, że nowa życiowa rola tak zwanych influencerów pozwala ludziom na zyskanie ogromnej popularności i dobrego reklamowego zarobku. Jakoś nie potrafię wyznaczać miary własnej wartości stopniem klikalności (śmiech). Niestety, KLIKALNOŚĆ otwiera w tych czasach wiele bram zawodowych. Trzeba to uszanować i umieć się do tego adaptować. Byle z rozsądkiem.

Twój mąż kiedyś ładnie napisał: „Żona kręci mnie zawsze, szczuplejsza czy krąglejsza, bo jest superzmysłową kobietą. Ma seksapil, który elektryzuje mężczyzn”.

Mój kochany mąż jest bardzo taktownym człowiekiem. Nigdy nie komentował krytycznie mojej sylwetki, nawet żartem. Mimo że sam jest trenerem i zawodnikiem sportowym całe życie na diecie. Mimo że trenuje innych sportowców, w tym atrakcyjne i smukłe zawodniczki, przygotowując ich do mistrzostw Europy i mistrzostw świata. W ostatnim sezonie Marcin po raz czwarty zdobył mistrzostwo świata! Czterokrotnie obronić tytuł mistrza świata – to mówi samo za siebie. Nie ma z czym dyskutować, trzeba leżeć krzyżem i podziwiać. I słuchać męża (śmiech).

Nigdy nie skomentował, choćby pieszczotliwie: „Ciut przytyłaś”?

Nigdy. Marcin żartuje, że kobieta nie tyje, kobieta zwiększa swoją użytkową powierzchnię erotyczną. I jak go nie kochać?

Zapamiętam to. Zaczęłyśmy rozmowę od komplementów zachwyconych fanów. Ciekawa jestem, jak Ty siebie oceniasz?

Myślę, że jestem uczciwa i obiektywna wobec samej siebie. Nigdy nie ukrywałam swojego wieku. Mam 48 lat, nie robię z tego problemu. W każdym wieku można zaleźć dobre strony. Nie ma we mnie amoku, że skoro jestem osobą pracującą na ekranie telewizyjnym czy filmowym, to muszę koniecznie zachować wieczną młodość. W związku z czym nie robię żadnych operacji plastycznych. Jeszcze nigdy niczego nie zrobiłam sobie „w twarz”.

Należysz to elitarnej grupy wyjątków, wiesz o tym?

Wiem, choć mam kilka koleżanek w branży, które nie robią operacji plastycznych, po prostu dbają o siebie i wyglądają świetnie. Pamiętam, kiedyś przechodziłam obok empiku i w witrynie były trzy prestiżowe polskie magazyny. Na okładce każdego z nich znana gwiazda. Jedna w okolicach pięćdziesiątki, druga czterdziestki, trzecia miała 30 lat. Wszystkie – przypuszczam, że korzystały z tej samej kliniki chirurgii i medycyny estetycznej – wyglądały identycznie. Jak klony. Każda jest piękną kobietą, każda w swojej dziedzinie osiąga wielkie sukcesy, ale ja widziałam trzy identyczne lalki w różnych fryzurach. Stwierdziłam, że nie chcę dołączyć do tej gablotki silikonowych ust, zwężonych nosów i identycznie ostrzykniętych policzków. Każdy robi, co lubi…

…ale?

Smutno mi, kiedy patrzę na 40-letnie kobiety, które nadal są piękne, a zaczynają popadać w obsesję poprawiania swojej urody. Przestaję widzieć żywego człowieka, tylko napompowane policzki, które zmniejszają oczy, wielkie usta i twarz, która nie ma mimiki. Oczywiście mam świadomość, że z wiekiem jędrność policzków maleje, owal zaczyna przypominać psią mordkę, więc jeśli za parę lat te zmiany zaczną nadawać mojej twarzy posępny wyraz, być może wtedy sama pokuszę się o delikatną pomoc medycyny estetycznej, ale niech to będzie lekkie wygładzenie bruzdy policzkowej, a nie napompowany mutant.

Co byś dzisiaj powiedziała tej ślicznej dwudziestokilkuletniej dziewczynie, którą pamiętam z wielu okładek?

Gadaj mniej, z większym dystansem, nie ufaj ludziom. Nie opowiadaj każdemu swojego życia i nie dziel się swoim sercem, bo wielu ludzi wykorzysta to przeciwko tobie. Ja się tego nauczyłam bardzo późno. Przez lata, jak ten naiwniak, z sercem na wierzchu, co w myśli, to na języku, mówiłam o swoich opiniach, uczuciach, marzeniach i nie mając bezpiecznego klosza, obrywałam po dupie, wiecznie ktoś jeździł na moich plecach. Dużo ludzi zdążyło nadgryźć mnie po drodze. W pewnym momencie trzeba powiedzieć – pas. Nauczyłam się tego parę lat temu i czuję się z tym bardzo szczęśliwa. Pilnuję swojej twierdzy z moją rodziną, z gronem najbliższych przyjaciół, z którymi spędzamy wakacje, wspieramy się zawodowo i ciągniemy w górę. Jest mi dobrze. ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.