Katarzyna Grochola, Viva! 2014
Fot. Marcin Kempski/I like photo
O TYM JEST GŁOŚNO

Katarzyna Grochola o przemocy w związku. „Trwała od początku do samego końca”

„Wyrwał spode mnie krzesło i uderzył mnie w kark”

Redakcja VIVA! 9 grudnia 2020 09:00
Katarzyna Grochola, Viva! 2014
Fot. Marcin Kempski/I like photo

Katarzyna Grochola jest autorką wielu wspaniałych książek, które potrafią podnieść kobiety na duchu. Sama jednak zmagała się z tragicznymi przeżyciami. Pisarka już jakiś czas temu wyznała publicznie, że przez trzy lata doświadczała upokorzeń oraz agresji ze strony męża. Zwierzyła się właśnie po to, żeby wspierać w tym dramacie innych. Katarzyna Grochola raz jeszcze powróciła do tragicznych wspomnień. O przemocy w związku i trudnościach, z jakimi zmaga się osobą pragnąca z niego wyjść opowiedziała w programie Dzień Dobry TVN

Katarzyna Grochola o przemocy w związku. Mąż znęcał się nad nią przez trzy lata

Katarzyna Grochola nie miała łatwego życia. Na ślubnym kobiercu stanęła trzykrotnie. Przeżyła także romans z żonatym mężczyzną i kilka burzliwych związków. Z pierwszego małżeństwa sama zrezygnowała, bo zakochała się w innym. Potem wyszła za mężczyznę, który przez trzy lata znęcał się nad nią fizycznie i psychicznie. Żeby wesprzeć inne kobiety doświadczające niewyobrażalnych katuszy, o przemocy w związku opowiedziała m.in. Karolinie Błaszkiewicz z portalu WP Kobieta.

„Przede wszystkim czułam, że natychmiast muszę uciekać. Uciekałam bez dokumentów, bez pieniędzy, z klatką ze szczurem, psem i córką. Zwierzęta trzeba było też wziąć, bo nie wiadomo było, czy agresja nie skupi się na nich. Tym bardziej że kota straciłam już z rąk męża. Pamiętam, że oprócz kompletnego poczucia bezradności i bezsilności budziło się we mnie takie dosyć w pewnym momencie”, mówiła Katarzyna Grochola. Przełom nie nastąpił jednak tak szybko. W toksycznym związku trwała trzy lata. W programie Dzień Dobry TVN tłumaczyła, że sytuacja kobiet doświadczających przemocy domowej często nie jest czarno-biała. 

„Ten pan do dzisiaj pracuje w telewizji, ma cudowną opinię. Jak wygląda żona wariatka z nieletnią córką wobec znakomitego faceta? Niektóre panie nigdy by nie uwierzyły. Brak wsparcia w ludziach obok, którzy mówią: przesadzasz, ubarwiasz, to jest niemożliwe, przecież byś z nim nie była. To jest porażające”, wyznała Katarzyna Grochola. Po 20 latach pisarka postanowiła podzielić się swoją historią, by pomagać kobietom znajdującym się w podobnej sytuacji. Jak sama przyznała, muszą one zdawać sobie sprawę z tego, że są ofiarami, bo inaczej nigdy nie wydostaną się z tej pułapki. 

„Przemoc trwała od początku związku do samego końca. Dlatego mimo wysokiego IQ będę zawsze stawać po stronie ofiar. Nie mamy pojęcia w którym momencie, to co bierzemy za miłość, albo cudowną zazdrość, która jest objawem miłości, albo opiekę przemienia się w kontrolę, absolutne zaburzenia osobowości, przymus”, mówiła w programie Dzień Dobry TVN. Katarzyna Grochola przyznała, że nie potrafi określić momentu, w którym zdała sobie sprawę z tego, że jest ofiarą przemocy domowej. Przez długi czas mimowolnie racjonalizowała zachowanie swojego męża i tłumiła negatywne emocje. 

„Przypominam sobie sytuację, kiedy mój oprawca wyrwał spode mnie krzesło i uderzył mnie nogą krzesła, które pękło, w kark. W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi i zjawili się nasi znajomi z Książenic. Weszli do domu, ja nie wiedziałam, co się dzieje, trzymałam się za kręgi. On powiedział: Kasieńka się uderzyła, muszę jej przyłożyć lód. Ja nagle poczułam się taka zaopiekowana, a oni byli zachwyceni, że on jest dla mnie tak miły”, wspominała tragiczne przeżycia na antenie TVN.  

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

LENKA I JAN KLIMENTOWIE o trudnej drodze do rodzicielstwa i o tym, jak narodziny Cristiana zmieniły ich związek. ANDRZEJ SEWERYN: czy czuje się autorytetem, czym jest dla niego sztuka i najważniejsze życiowe role. HELENA ENGLERT: dlaczego wolała studiować w Stanach, a potem wróciła do Polski i czy znane nazwisko to atut? LISA MARIE PRESLEY miała bajkowe dzieciństwo, które zakończyło się wraz ze śmiercią ojca, i smutne życie, bo znane nazwisko nie przyniosło jej szczęścia.