Kasia Struss, VIVA! 23/2020
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame
TYLKO U NAS!

Kasia Struss po raz pierwszy z córeczką w wyjątkowej sesji! Tak wychowuje małą Alice

„Z córką uczyłyśmy się siebie nawzajem intuicyjnie. Tutaj żadne podręczniki nie pomogą”, podkreśla

Beata Nowicka 25 listopada 2020 14:16
Kasia Struss, VIVA! 23/2020
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Miała 17 lat, kiedy wystąpiła na pokazie Louis Vuitton i Miu Miu w Paryżu. Pozowała dla największych fotografów: Meisela, Leibovitz, Testino. Ma na koncie dziesiątki prestiżowych okładek i pokazów. Na 30. urodziny zafundowała sobie rewolucję. Wróciła do Europy, urodziła córkę i stworzyła autorską markę kosmetyków. Supermodelka Kasia Struss opowiada Beacie Nowickiej o swojej metamorfozie. W sesji towarzyszy jej dwuletnia Alice.

W życiu modelki dziecko to rewolucja?

To rewolucja w życiu każdej kobiety.

Ale Pani ciało, wygląd to narzędzia pracy.

Nie martwiłam się o figurę, ponieważ nie miałam pewności, czy jeszcze będę pracowała jako modelka, to był dla mnie odległy temat. Poza tym mam w genach ekspresową przemianę materii, nigdy nie byłam na diecie. Wręcz przeciwnie, raczej musiałam uważać, żeby za bardzo nie chudnąć. Zabawne, bo odkąd urodziłam córkę, jestem szczuplejsza niż przed ciążą. Jedyne krągłości, które mi pozostały, to pełniejsze rysy twarzy. Mała wyssała ze mnie wszystko (śmiech).

Co Pani poczuła, kiedy po raz pierwszy wzięła ją w ramiona?

To są niesamowite emocje, trudno je opisać słowami. Niewyobrażalna miłość, radość, przywiązanie…

Początki macierzyństwa to…

…jeden wielki chaos. Miałam wrażenie, że nie mam czasu się umyć, ubrać, zjeść… Z córką uczyłyśmy się siebie nawzajem intuicyjnie. Tutaj żadne podręczniki nie pomogą, trzeba to po prostu przeżyć na własnej skórze. Kiedy pojawiał się stres, bo mała płakała, a ja nie wiedziałam, jak jej pomóc, starałam się zatrzymać, wsłuchać w siebie. To działało.

Dzięki córce spełniła Pani swoje marzenie?

Tak (uśmiech). Od wielu lat interesowałam się pielęgnacją skóry, testowałam najróżniejsze kosmetyki naturalne z całego świata, ale nigdy nie znalazłam jednej linii, która w całości zawładnęła moją kosmetyczką. Marzyłam o tym, aby przekuć moje doświadczenie z pracy modelki i z licznych podróży w autorską markę. Pomysł był jednak mało realny, bardzo dużo pracowałam, latałam z jednego kontynentu na drugi.

Alice wszystko zmieniła.

Ciąża dodała mi skrzydeł. Pomyślałam: Jak nie teraz, to kiedy? Byłam bliżej Polski, dzięki czemu mogłam podjąć konkretne kroki. Dwie rzeczy były dla mnie oczywiste. Po pierwsze, nie wyobrażałam sobie innej nazwy dla marki niż ala – na cześć mojej córki Alice, która jest moją inspiracją i motorem napędowym. Symbolizuje prostotę, naturę, powrót do korzeni. Po drugie, firma będzie miała siedzibę w Ciechanowie, moim rodzinnym miasteczku. Zbudowałam fantastyczny zespół, który rozumie moją wizję. Widzi to samo co ja. Wbrew pozorom nie jest to takie łatwe…

Domyślam się.

Jeżeli chodzi o receptury, pomysły są moje, wybieram składniki, ale profesjonaliści je łączą i zestawiają we właściwych proporcjach. Bazujemy na naturalnych składnikach, między innymi na komórkach macierzystych z jabłek, bergamotki, nagietka, dzikiej róży, zielonej herbaty. Korzystamy także z innowacyjnych rozwiązań, aby kosmetyki były jak najbardziej skuteczne, i zamykamy je w ekologicznych opakowaniach. Stawiamy na uniwersalność. Ala natural beauty są to kosmetyki pielęgnacyjne na każdy etap życia bez względu na płeć. Są minimalistyczne pod każdym względem.

Myślę, że w tym jest ich siła. To trochę ukłon w męską stronę, panowie nie lubią zbyt skomplikowanych rytuałów (śmiech). Co nas również wyróżnia, to zapachy. Nie stosujemy perfum, a kosmetyki zawdzięczają swój wyjątkowy, unikalny zapach olejkom eterycznym o właściwościach aromaterapeutycznych. Może to być nowość dla konsumenta przyzwyczajonego do syntetycznych, wszechobecnych perfum w kosmetykach.

Alice ma już dwa latka, w jakim języku rozmawiacie?

Ja mówię do córki po polsku, François po angielsku. Alice jeszcze nie mówi pełnymi zdaniami, ale miesza oba języki. To jest dla niej naturalne. Uwielbia słowo „shoes”. Przymierza wszystkie buty, jakie znajdzie, ma obsesję na ich punkcie. Męskie, damskie, nie jest wybredna (śmiech). Z polskich słów najczęściej używa te w trybie rozkazującym: „chodź” i „daj”. Dzięki Alice moja mama uczy się angielskiego, a François polskiego. Dzieci są fantastycznymi nauczycielami, ponieważ w kółko powtarzają te same słówka.

Praca przy małym dziecku to wyzwanie.

Pracowałam, kiedy Alice spała. Całą firmę budowałam na jej drzemkach. To był jedyny moment, kiedy mogłam spokojnie rozmawiać z ludźmi, napisać maile, przemyśleć strategiczne decyzje, pozałatwiać różne sprawy. Nauczyłam się wykorzystywać każdą minutę. Śmiałam się z siebie, bo wcześniej czas przeciekał mi przez palce, a teraz okazało się, że mogę pracować w każdych warunkach.

Kto Pani pomaga w opiece nad Alice?

Tutaj, w Polsce, oczywiście moja mama. Babcia to najcudowniejsza instytucja. W Zurychu miałam dorywczo nianie, ale Ala bardzo polubiła przedszkole. W Szwajcarii fajne jest to, że możesz przyprowadzić dziecko do przedszkola, kiedy chcesz, bez uprzedzenia, dorywczo. Zaprowadziłam tam córkę kilka razy, ona jest bardzo towarzyska, bawiła się z dziećmi młodszymi, starszymi (grupy są łączone niezależnie od wieku), była zachwycona!

Babcia dostrzega podobieństwo między córką a wnuczką?

Mamy podobne temperamenty, skalę głosu, łączy nas także niedowaga (śmiech). Alice, podobnie jak ja w dzieciństwie, wymusza wszystko płaczem. Babcia mówi jednak, że Ala ma większą moc. Jest zodiakalnym Lwem i widać to na każdym kroku. Lubi rządzić i być w centrum zainteresowania. Po tacie odziedziczyła ogromne czarne oczy i ciekawość świata.  

Pełny wywiad z Kasią Struss przeczytasz w najnowszym numerze magazynu „VIVA!”, dostępnym na rynku od czwartku 25 listopada 2020 roku z Joanną Przetakiewicz i Rinke Rooyensem na okładce:

 

Joanna Przetakiewicz i Rinke Rooyens, VIVA! 23/2020, okładka
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Kasia Struss z córeczką Alice z sesji „VIVY!”:

Kasia Struss, VIVA! 23/2020
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Wideo

Najpiękniejsze prezenty dla niej na Boże Narodzenie 2020

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

HALINA ROWICKA I ANNA KALCZYŃSKA Jak odnaleźć się w życiu po odejściu ukochanej osoby i czy matka i córka mogą się przyjaźnić. MARIA DĘBSKA o niezależnych kobietach: matce reżyserce, ikonie lat 60. Kalinie Jędrusik, którą zagrała, i o... sobie. MARIUSZ WILCZYŃSKI – malarz, performer, twórca animacji. Jego animowany film „Zabij to i wyjedź z tego miasta” to absolutny światowy hit! Pierwsza w historii Stanów Zjednoczonych kobieta wiceprezydent – KAMALA HARRIS zmienia świat. GRZEGORZ SKAWIŃSKI Życie rockmana w czasach pandemii. W cyklu PODRÓŻE: Czy w tym roku poszusujemy i gdzie – top lista najsłynniejszych zimowych kurortów.