WYWIADY URODY ŻYCIA

Kasia Kowalska: "Nie chcę żeby widziały mamę pijaną na kanapie". Jak zmieniła się dla dzieci?

Aleksandra Leszczyńska 10 sierpnia 2016 10:20
Kasia Kowalska, Uroda Życia wrzesień 2016
Fot. Justyna Jaworska

Jak Kasię Kowalską zmieniło macierzyństwo? „Zamknęłam pewien etap w swoim życiu zwany pielęgnacją doła. Pracuję nad sobą, również dla dzieci, żeby być dla nich wzorem, żeby widziały, że mama się nie poddaje. Że idziemy do przodu” o swoich relacjach 
z 19-letnią córką Olą i 8-letnim synem Ignacym wokalistka opowiedziała w najnowszym numerze „Urody Życia”.

W wywiadzie gwiazda zdradziła Marzenie Rogalskiej, że nie zawsze lubiła dzieci. Córkę urodziła gdy była jeszcze niedojrzałą, 24-letnią dziewczyną. Ojcem Oli jest muzyk Kostek Joriadis, który po rozstaniu z wokalistką przestał interesować się dzieckiem. Samotne macierzyństwo to trudne doświadczenie, zwłaszcza dla młodej kobiety. Jednak wokalistka zdradziła, że ją zahartowało i sprawiło, że zmieniła się na lepsze.
Kasia Kowalska:
Dzieci polubiłam dopiero, mając własne. Wcześniej wręcz mnie drażniły. Ale jak urodziła się Olka, to się zmieniło. Niektórzy uważają nawet, że mam predyspozycje do pracy z dziećmi. Lubię je. Można się od nich wiele nauczyć. Miłości, okazywania uczuć. Z Olą uczyłam się mówienia tego, co czuję, bo wcześniej nie potrafiłam. Długo byłam zamkniętą w sobie, nieśmiałą dziewczyną z Sulejówka, która przez całe lata ubierała się wyłącznie na czarno. Teraz wkładam kolorowe ciuchy i zdecydowanie częściej się uśmiecham.

 

Ola i Ignacy, dzieci Kasi Kowalskiej, Uroda Życia wrzesień 2016
Fot. Archiwum prywatne

Ignacy i Ola ok. 2012 roku. Mimo sporej różnicy wieku dobrze się dogadują.

 

Polecamy: „Od siedmiu lat śpię na stand by”. Reni Jusis o byciu supermatką, superpartnerką i powrocie na scenę

 

Kasia Kowalska o depresji i używkach

Bycie mamą to odpowiedzialne zadanie, które od wokalistki wymagało wielu poświęceń… Niektóre z nich wyszły jej na dobre - jak na przykład rzucenie używek.

Kasia Kowalska: Mam wielkie szczęście, że mam takie dzieci. Chociaż ciężko mi jest czasem, bo to nie są łatwe dzieciaki. Są absorbujące, wysysają ze mnie wszystko, bo potrzebują mnie; ja tak naprawdę robię za ojca i matkę. Dużo mnie to kosztuje, ale taka jest moja rola. Dopóki jestem im potrzebna, muszą mieć co nabrać z tej studni. Muszę być napełniona. Muszę ciągle mieć power. Pracuję więc nad sobą również dla dzieci, żebym była dla nich wzorem. Nie chcę, żeby widziały mamę pijaną na kanapie, bo się poddała, bo znalazła sobie takie wyjście. Chcę im pokazać, że jest inaczej, idziemy do przodu, bo mamy w sobie siłę. Zamknęłam pewien etap pod tytułem „pielęgnacja doła”, czyli na przykład, że muszę się upić i cierpieć, żeby zassać z tego strzykawką i później coś napisać, stworzyć. W ciągu roku szkolnego w zasadzie trzy czwarte rodzicielskich obowiązków wypełniam ja. Wielokrotnie miałam problem, że nie mogę wyjść na miasto, pojechać na koncert, do znajomych, żeby się wyluzować, bo rano trzeba wstać przed siódmą. Ale jak się uwolniłam od rozładowywania złego samopoczucia przez alkohol, to mi przeszło. Przestałam chcieć pić, bo wiedziałam, że muszę rano wstać, a rano okazywało się, że problem z wczoraj to nie był w ogóle żaden problem. Wszelkie używki to zamulanie się, które prowadzi donikąd.

 

 

:)

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika 🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍 (@olahontaz)

Córka Kasi Kowalskiej ma już prawie 20 lat.

 

 

Noszę nazwisko tej wspaniałej kobiety, która wychowała mnie SAMA, a nie człowieka, który NIGDY nie pojawił się w moim życiu- Ola KOWALSKA, a nie Yoriadis.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika 🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍🍍 (@olahontaz)

Ola jest dumna ze swojej mamy.


Wokalistka przyznaje, że macierzyństwo doceniła w pełni dopiero, gdy przyszedł na świat jej syn Ignacy - owoc związku z muzykiem, Marcinem Ułanowskim.
Kasia Kowalska:
Magię macierzyństwa poczułam, niestety, dopiero przy drugim dziecku. Kiedy urodził się Ignacy, odsunęłam się i powiedziałam: „Nie, tym razem siedzę w domu i patrzę, jak on rośnie. Karmię i mam mieć spokój”. Przy Oli byłam na innym etapie. Wtedy budowałam, zbierałam, odkładałam, bo to był mój moment. Coś za coś. Na szczęście Ola była u moich rodziców, dla których stała się oczkiem w głowie. Dostała tysiąc procent atencji, uwagi, miłości, zadbania. Natomiast jej tata w ogóle nie interesował się nią przez te lata i to było dla niej trudne. Ja, wracając do domu, dawałam jej cały swój czas, chodziłyśmy na długie spacery, podróżowałyśmy razem po świecie. Oczywiście kiedy była mała, bo teraz już ze mną nie chce jeździć, mówi, że to obciach. Chciałam jej wszystko pokazać, żeby nie czuła jakiegoś deficytu, uważałam, że musi wiedzieć za trzech, widzieć za trzech i mieć za trzech. Zresztą później się okazało, że to był duży błąd, bo moja córka nie poznała znaczenia słów: „Nie, nie można” albo „Nie mam, Olu”. Pamiętam jej list do Mikołaja, z którego ona teraz się śmieje: napisała, że chce mieć lalkę, konika Pony, książkę, bluzkę, koraliki, zestaw ołówków, piórnik, jakiś kocyk, może też być przytulanka… i na końcu: „Oraz nowy komputer”. I to jej zostało do dziś.

 

Gdy na świecie pojawił się Ignacy Kasia Kowalska zrobiła sobie przerwę od życia estradowego. Teraz wraca na scenę. Posłuchajcie singla "Aya", który jest zapowiedzią jej nowej płyty.


 

Polecamy: Borys Szyc o ojcostwie: „Byłem niegotowy do kwadratu. Nie byłem fajnym tatą”. Jak córka pomogła mu dojrzeć do tej roli?

 

Co jeszcze wokalistka powiedziała o macierzyństwie, życiu i nowej płycie? Cała rozmowa z Kasią Kowalską w najnowszej „Urodzie Życia”. Od 8 sierpnia w kioskach.

 

Ewa Błaszczyk
Fot. Olga Majrowska

 

 

 

Wideo

Ten kosmetyk zmniejszy widoczność zmarszczek w ciągu jednej nocy!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Niezwykła rozmowa z Grażyną Torbicką o jej wszystkich miłościach. A Remigiusz Mróz zdradza nam tajemnice swojego sukcesu!