O NIEJ JEST GŁOŚNO!

„Nie mieliśmy pewności, czy Jagoda będzie miała zespół Downa, czy nie”

Żona Bartka Królika w poruszającej rozmowie z Anną Lewandowską

Olga Figaszewska 1 października 2018 12:42

Anna Lewandowska rozpoczęła swój nowy cykl wywiadów  z silnymi, inspirującymi kobietami, które swoją postawą i pozytywną energią dają pozostałym ogromne wsparcie. W „Sztukach Walki” trenerka prezentuje rożne mamy, historie, doświadczenia, modele rodzin, a także problemy z jakimi się mierzą. Jako pierwsza zaproszenie przyjęła Karolina Królik, żona Bartka Królika. Para półtora roku temu powitała na świecie swoją drugą córeczkę, Jagódkę. Dziewczynka urodziła się z zespołem Downa. W poruszającej rozmowie z Anną Lewandowską, Karolina Królik opowiedziała o trudach macierzyństwa, miłości do córek i sile rodziny!

Karolina Królik: o macierzyństwie, rodzinie i chorobie córeczki

To dla Anny Lewandowskiej było wyjątkowe spotkanie. Półtora roku temu na świat przyszła córeczka Karoliny i Bartka Królików, Jagódka. Para strasznie chciała drugiego dziecka. Nie spodziewali się jednak, że dziewczynka urodzi się z zespołem Downa. W 12. tygodniu udali się całą rodziną do lekarza na USG. Wtedy po raz pierwszy lekarze zasugerowali wykonanie badań prenatalnych.

„W pewnym momencie Bartek z Kaliną wyszli z gabinetu, bo moja córka chciała iść do toalety i wtedy lekarka powiedziała mi, że widzi jakąś nieprawidłowość. Czułam jej podenerwowanie, byłam tam sama… W końcu powiedziała delikatnie, że tutaj jest powiększona przezierność karkowa – taki pierwszy marker, który może wskazywać na zespół Downa – i że ona proponuje badania prenatalne. Najpierw był szok, a potem miałam jakiś taki dziwny spokój w sobie… Taki, jaki miałam przy pierwszej ciąży: że pewnie wszystko i tak będzie dobrze, ale jeśli nie, to też będzie dobrze, jakoś to będzie”, zwierzyła się Karolina Królik.

Dotychczas w ich rodzinie nie było żadnych wad genetycznych. Wykonano nieinwazyjne badania. Po wyniki udał się już sam Bartek Królik. Jego żona została wtedy ze starszą córką w domu. Była zestresowana, nie wiedziała, czego może się spodziewać. Wyniki były złe, a ryzyko choroby bardzo wysokie! Wtedy też Karolina Królik powiedziała się, że urodzi córeczkę.

„To był moment graniczny. Zaczęłam bardzo płakać. To był szloch rozpaczy. Nawet jak człowiek sobie poukłada w głowie różne rzeczy, to często nie jest gotowy na emocje, one w takich momentach puszczają. Moja córka mnie wtedy pocieszała. Nie pytała dlaczego płaczę, tylko mówiła: Mamusiu, nie płacz. I przytulała mnie. Jak wrócił mój mąż, zaczęliśmy bardzo trudne rozmowy, jak to będzie”, mówiła.

Nie każdy potrafiłby odnaleźć się w takiej sytuacji… Oni nie mieli żadnych wątpliwości! „Wiedziałam, że chcę urodzić. Bałam się tylko, nie wiedziałam, jak sobie poradzę. Ale… wielu rodziców o chorobach swoich dzieci dowiaduje się dopiero po porodzie, ja wiedziałam wcześniej”, dodała poruszona.

To, że para wcześnie dowiedziała się o chorobie córeczki, dało im więcej czasu na przygotowania do opieki, poszerzania wiedzy. Karolina Królik zaczęła czytać, interesować się tematem. Wsparciem była dla niej inna mama, która ma synka z zespołem Downa. To ona wytłumaczyła jej gdzie szukać informacji, jakie badania wykonać. Uspokoiła ją.

Dziewczynka pojawiła się na świecie 07.07.2017 roku. „Same siódemki – boska liczba”, tłumaczy Karolina Królik. Widok małej kruszynki był rozczulający. Cała rodzina nie kryła wzruszenia i radości! „Od razu skradła serca wszystkich. Jak się rodzi dziecko, instynkt rodzi się z nim. Było 2-godzinne kangurowanie, od razu kontakt, karmienie piersią. Ten pierwszy moment był magiczny: ona była taka malutka, kruchutka i śliczna, że ciężko było się z miejsca nie zakochać. Ale jest też coś takiego, że te emocje są trochę inne. Przy zdrowym dziecku zakładasz, że jakoś sobie poradzi, przy dziecku ze specjalnymi potrzebami – masz tak, że chcesz je obronić przed całym światem. Ja od dziecka byłam obrońcą słabszych, klasowym adwokatem”, tłumaczy Karolina Królik.

Zdradziła również, że Bartek przeżywał wszystko dużo bardziej. Mężczyznom trudniej jest zbudować więź z dzieckiem. Poza tym, jak oboje nie do końca mieli pewność, że Jagódka urodzi się z zespołem Downa. „Jakiś cień nadziei był. On uzbroił się w tym całym procesie, żeby jakoś funkcjonować. Myślę więc, że jemu wtedy nadzieja umarła, miecz i tarcza wypadły z rąk, musiał przyjąć to po raz drugi. Ja miałam pokój przez całą ciążę”, dodaje.Bartek Królik nawiązał ze swoimi córeczkami wyjątkową więź. Jagódka to zdecydowanie córeczka tatusia!

Mimo że w ostatnim czasie przeszli przez naprawdę sporo, nie tracą pozytywnej energii i są szczęśliwi! Opieka nad Jagódką, wylew Bartka… Te wydarzenia tylko ich wzmocniły!

„To był moment, kiedy było zagrożenie życia mojego męża, bardzo trudny moment, takie wstrzymanie oddechu. Myślałam o tym, co się stanie, jak zostanę sama z dziewczynkami, jak ja sobie poradzę. To było przerażające. Ale z drugiej strony włączył mi się jakiś taki instynkt samozachowawczy: Będę musiała ułożyć to, to i to. Ze stresu i niewiadomej uruchomił się we mnie opiekun, matka, która musi chronić swoje dzieci, rodzinę nawet w sytuacji, kiedy traci najważniejszego jej członka”, dodaje Karolina.

Teraz to tylko wspomnienia. Dziś cieszą się każdą wspólnymi chwilami! Jagódka rozwija się bardzo dobrze, tak jak dzieci w jej wieku. Przyjmuje odpowiednią suplementację, jest mniejsza, ale chodzi na rehabilitację, żyje normalnie. Dziewczynka nie ma innych chorób towarzyszących zespołowi Downa. Rodzice chcą, by Jagódka uprawiała sport, zwłaszcza, że ma ku temu predyspozycje. Ogromną miłością darzy też taniec.

Dziewczynka daje im wiele radości. „Trudno powstrzymać nam się od uśmiechu, jak o niej myślimy. Kiedy ktoś ze znajomych ma doła, zapraszamy do nas, bierze ją sobie na ręce i od razu mu lepiej. My się śmiejemy, że to jest „Jagodoterapia”, powiedziała.

Kobietom, które spodziewają się dziecka z zespołem Downa, Karolina Królik chciałaby przekazać, że strach ma wielkie oczy, a zespół Downa to nie koniec świata. „Miłość i wiedza zabijają lęk. Najpierw musimy się dowiedzieć, czym jest zespół Downa, strasznie dużo mitów narosło wokół tego tematu. Są instytucje, fora takich matek, jest strona zakątek 21 (zakatek21.pl). Warto poszukać wsparcia psychologa albo księdza, jeżeli ktoś jest wierzący. Mi też pomogła rodzina takiego dziecka, pojechałam do mamy trójki dzieci, w tym synka z zespołem Downa, żeby zobaczyć, jak funkcjonują”, radzi.

Czy wraz z mężem planują powiększenie rodziny? „Mąż mnie namawia. Ale chwilkę przerwy chcemy sobie zrobić i podejdziemy jeszcze raz do tematu”, odpowiada Karolina Królik. 

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Akcje

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Ciąża Małgosi to ukoronowanie tego, o co walczyliśmy”, mówi RADOSŁAW MAJDAN i nie ukrywa, że z powodu epidemii on i jego żona są pełni obaw. LESZEK MILLER z wnuczką MONIKĄ o tym, jak dziś wygląda ich życie po bolesnej stracie syna i ojca. Legendarny aktor WITOLD SADOWY niedawno skończył sto lat i zdobył się na niezwykle szczere wyznanie. „Widziałam, jak czai się śmierć” – ELISABETH REVOL wspomina ostatnie chwile z TOMKIEM MACKIEWICZEM podczas wspinaczki na Nanga Parbat.