ZE ŚWIATA SPORTU

Cudem uniknął śmierci, miał ojca alkoholika. Historia życia Kamila Glika wzrusza do łez

Dzieciństwo i młodość sportowca pełne były chwil grozy

Konrad Szczęsny 26 czerwca 2018 08:50

Dziś jest filarem reprezentacji Polski w piłkę nożną, którego za hart ducha i męstwo po odniesieniu poważnej kontuzji w trakcie zgrupowania w Arłamowie podziwiają miliony. Jednak Kamil Glik już w dzieciństwie cudem uniknął śmierci i gdy miał zaledwie półtora roku trafił do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Jego najbliżsi drżeli o życie piłkarza, na pokonanie choroby nie dawano mu wielkich szans.

Kamil Glik w dzieciństwie cudem uniknął śmierci. Cierpiał na sepsę i zapalenie opon mózgowych

Szczegóły tej wstrząsającej historii podał w książce Kamil Glik. Liczy się charakter Michał Zichlarz. Okazuje się, że gdy Kamil Glik miał zaledwie 1,5 roku, trafił w  stanie krytycznym do szpitala z powodu sepsy i zapalenia opon mózgowych. Autor, cytowany przez magazyn Party, tak opisuje tamte dramatyczne zdarzenia z lipca 1989 roku: „Gdy przyjechał z mamą do babci, był cały siny. Usta, twarz. I te dziwne plamy. Nie dał się nawet z  wózka wyciągnąć. (…).

Gdy przyjechali do szpitala, lekarz kazał natychmiast rozebrać chłopca. Okazało się, że wybroczyny pokrywały całe jego ciało. Zlecono badania. Na ich wyniki trzeba było czekać do 23.00. Gdy przyszły okazało się, że niemal każdy fragment ciała chłopca jest zainfekowany. Lekarz nie dowierzał, że w takim stanie Kamil Glik może ustać na nogach. „To bardzo silny chłopak”, miał powiedzieć do bliskich przyszłego piłkarza. 

Co gorsza okazało się, że w tamtym czasie w okolicy na sepsę zmarło aż sześcioro innych dzieci! Sytuacja wydawała się dramatyczna.

„ Kamil płakał, a zrozpaczony Jacek krzyczał. Ile ja wtedy wylałam łez. (…) To był cud, cud od Boga, że z tego wtedy wyszedł”, mówiła poruszona Krystyna Glik, babcia piłkarza. Jego mama zaś zwierzyła się, jak wyglądał pobyt chłopca w szpitalu.

„Leżał w izolatce, a my zaglądaliśmy przez okno. Byliśmy przejęci. Chodziliśmy do kościoła, żeby się modlić, bo jak trwoga, to do Boga. Organizm był jednak młody i  jakoś z tym wszystkim sobie poradził. Potem pamiętam, jak ordynator mówił, że jeden procent dzieci na świecie wychodzi z tego wszystkiego tak szybko, jak Kamil”, wspominała Grażyna Glik.

Nic więc dziwnego, że – jak podkreślają fani i dziennikarze sportowi – jego organizm tak szybko regeneruje się po kontuzjach.

Dramat Kamila Glika: jego ojciec był alkoholikiem

Pochodzi z Jastrzębia-Zdroju na Śląsku. Na osiedlu Przyjaźń, na którym się wychowywał smutną codziennością były awantury po spożyciu alkoholu, kradzieże i kłótnie oraz interwencje policji. Nie omijało to także domu państwa Glików. 

„Ojciec dużo pił, kłócił się z mamą. Z bratem musieliśmy na to patrzeć, czasem reagowałem, choć mając 15–16 lat, trudno coś zrobić. Mama dzwoniła po policję, mówiła, że tata jest agresywny i pijany. Przyjeżdżali, kończyło się na upomnieniach. Na osiedlu takich wezwań było wiele, dla policji standardowa sytuacja. Dla mnie też, byłem do tego przyzwyczajony”, wspominał po latach Kamil w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego.

Niestety, ojciec sportowca nawet wtedy, gdy wyjechał do pracy do Niemiec, nie potrafił wyrwać się ze szponów nałogu. Choć często wracał do rodzinnego domu, przebywanie z bliskimi i nie zaglądanie do kieliszka było rzadkością.

„Do awantur nie dochodziło codziennie, ale ze dwa, trzy razy na jego wizytę”, wyznał Kamil.

Walkę o zerwanie mężczyzny z nałogiem toczyła przede wszystkim jego rodzina. Niestety, bezskutecznie.

„Takich rozmów były tysiące, czy ze mną, czy z dziadkami. Mówiłem: »Tato, przyjdź dziś trzeźwy«. Wystarczało na kilka dni. Namawialiśmy go na różne terapie. Czasem je rozpoczynał, ale po tygodniu wracał do picia”, opowiadał piłkarz.

Ojciec piłkarza do śmierci w wieku 42 lat z powodu zawału miał problem z nadmiernym spożywaniem alkoholu. Po jego odejściu obowiązki spoczęły na najstarszym synu, Kamilu. Musiał godzić on edukację i treningi (miał wówczas 19 lat) ze wspieraniem mamy i wykonywaniem prac domowych. Starał się być także mentorem dla młodszego brata i spędzał z nim dużo czasu.

Niestety, czuł także potrzebę odreagowywania na suto zakrapianych spotkaniach ze znajomymi. 

„Imprezy zaczęły się szybko. Najpierw w piwnicach, suszarniach. Potem były dyskoteki, siedzenie na ławkach. Alkohol kupowaliśmy nielegalnie, w melinach. Na osiedlu były osoby, które przywoziły go z Czech, za 10 zł można było kupić pół litra wódki. Wystarczało na cztery, pięć osób. To była rozgrzewka, po niej szliśmy na imprezę”, zwierzył się w jednym z wywiadów. 

Jednak nigdy nie utracił pasji do sportu, dlatego bez względu na to, ile i jak długo imprezował, rano karnie stawiał się na treningu. To zapewniło mu możliwość walki o godne życie.

Najważniejsze momenty w karierze Kamila Glika

„Kamil już jako 18-latek wpadł w oko łowcom talentów z Hiszpanii. W 2006 roku Glik, wówczas zawodnik WSP Wodzisław Śląski, dostał propozycję gry w klubie UD Horadada. Nie zagrzał tam jednak miejsca, bo dostał ofertę z Realu Madryt. W zespole rezerw tej wielkiej drużyny występował tylko rok, bo Hiszpanie nie byli zainteresowani przedłużeniem umowy i Kamil wrócił do Polski”, przypomina magazyn Party

Eksperci w Polsce postawili na nim krzyżyk i nie wierzyli, że może powalczyć z drużyną o najwyższe laury w piłce nożnej. To zmieniło się, że w 2010 roku wyjechał do Włoch i najpierw grał w US Palermo, zaś później w Torino FC. Mimo tego nie było mu łatwo dostać się do podstawowego składu polskiej kadry. 

„Podczas zgrupowań kadry nie zwracano na mnie uwagi, mimo że z Torino graliśmy w Lidze Europy, mieliśmy dobre wyniki w Serie A. Mało kto dostrzegał, jaki zrobiłem postęp. Z drugiej strony sam nigdy o to nie zabiegałem, ale wiadomo, że przyjemnie jest, kiedy ludzie doceniają to, co zrobiłeś”, wspominał po latach rozgoryczony sportowiec.

Jednak Adam Nawałka dostrzegł jego talent. Ba, dzisiaj jest nazywany przez kolegów z drużyny i fanów jednym z filarów reprezentacji. I chociaż nie miał do tej pory zbyt wielu okazji, by zaprezentować się z jak najlepszej strony w trakcie Mundialu nikt już nie wątpi w jego niebywałe umiejętności i hart ducha  

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Mama przy stole jest szczęśliwa”, mówią o MAGDZIE GESSLER jej dzieci – LARA GESSLER i TADEUSZ MULLER. „Ta tęsknota jest jeszcze gorsza niż na początku…”, wyznaje MAGDALENA ADAMOWICZ, żona tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska PAWŁA ADAMOWICZA. OLGA TOKARCZUK, noblistka z dredami. RAFAŁ i GRZEGORZ ZAWIERUCHA. Aktor i uczestnik „MasterChef” – na czym polega siła braci? EWA PACUŁA i NICOLE SALETA - jak nieuleczalna choroba determinuje ich życie.