O TYM SIĘ MÓWI

Kamil Sipowicz: „Kora przeszła piekło, a ja z nią”

Mąż Kory po raz pierwszy o najtrudniejszych chwilach jej choroby

Weronika Kostyra 11 lutego 2019 17:51
 	Kora i Kamil Sipowicz, VIVA! 2016
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

Od śmierci Kory minęło już osiem miesięcy. Ukochany mąż zajmował się nią do końca. Wciąż przeżywa żałobę. Kamil Sipowicz pierwszy raz po śmierci Kory zdecydował się udzielić tak szczerego i poruszającego wywiadu. W rozmowie z Aleksandrą Pawlicką dla Newsweeka opowiedział o chorobie i śmierci Kory.

Karol Sipowicz o chorobie Kory

Kamil Sipowicz opowiedział w wywiadzie o cierpieniu, jakiego doznawała Kora. Mimo starań, podjętej terapii i przyjmowania leków, mąż nie był w stanie jej ulżyć. „Przerzut na mózg to jest koszmar, którego nie zrozumie nikt, kto nie miał z tym do czynienia. Kora przeszła piekło, a ja z nią. Był moment, gdy mówiła, że jest bardzo szczęśliwa. A potem zaczynała się jazda w przeciwnym kierunku. Kazała nam zmieniać dywany z pokoju do pokoju, przenosić łóżka. Krzyczała, że wszystko jest źle”, powiedział.

Mimo że rozumiał, że to choroba tak zmieniła jego ukochaną, były to bardzo trudne chwile. Szczególnie, że poprzedzały je okres szczęścia w ich domu na Roztoczu. „Na wsi miała wszystko, co kochała: zwierzęta, ogród, spokój, książki, dobre filmy, przyjaciół, którzy nas odwiedzali. Przyszedł jednak moment, gdy zaczął się ból. Kora zaczęła strasznie krzyczeć”, mówi Kamil Sipowicz Aleksandrze Pawlickiej.

Kamil Sipowicz jest przekonany, że Kora żyła dłużej dzięki lekom, o których dostępność walczyli wspólnie. Na pewien czas dały one poczucie kontroli nad nowotworem. „Od momentu rozpoznania u Kory raka, który był wykryty za późno, aby go skutecznie wyleczyć, choroba trwała pięć lat. Myślę, że rok życia dał jej lek olaparib, którego refundację wywalczyłem wraz z Korą. Z rok przedłużyła jej życie marihuana, dlatego tak walczyliśmy razem o jej legalizację. W pewnym momencie wszystko wydawało się opanowane. Oglądaliśmy filmy, czytaliśmy książki, rozmawialiśmy o nich, piliśmy kawkę trzymaliśmy się za ręce i nagle to się skończyło”, czytamy w Newsweeku.

W 2017 roku konieczna była dodatkowo operacja usunięcia guza z móżdżku. „Potem była coraz bardziej pobudzona. Nie mogła spać, ja nie mogłem spać, bo tak strasznie denerwowałem się, że nie mogę jej pomóc. Potwornie na mnie krzyczała, ale wiedziałem, że to jest wynik choroby, ona nad tym nie panuje. Obrywało się też innym, ale mnie szczególnie, bo osobę najbliższą atakuje się najbardziej. Jechała po mnie aż do trzewi”, przyznaje Kamil Sipowicz.

Mąż Kory mówi w wywiadzie, że wciąż nie pogodził się z jej odejściem. Ratuje go tylko fakt, że wciąż czuje jej obecność. Zachował także wyjątkowe wspomnienia o ukochanej. „Kora była i nie była demokratką. Powiedziałbym raczej, że była z krwi i kości osobą autorytarną. Czasami mówiłem do niej: „Ty wszystko wiesz najlepiej, żadnych wątpliwości. Kora locuta causa finita. Ty powiedziałaś i pozamiatane”. Była królową i cesarzową. Musiała mieć wokół siebie dwór i rozkazywać. Niezależnie od tego, czy była to scena, czy dom na wsi”, powiedział. 

Kora i Kamil Sipowicz, VIVA! nr. 15 , 2016
Fot. Bartek Wieczorek

Kora i Kamil Sipowicz, VIVA! 2016 NEW
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

 

Wideo

Wiemy, jak dbać o skórę dojrzałą! 

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

W wielkanocnym numerze Barbara Kurdej-Szatan z mamą i córką opowiadają o rodzinnych tajemnicach, a Joanna Mazur o tym, jak naprawdę wygląda życie niewidomej sportsmenki!