O NIEJ JEST GŁOŚNO

„Lekarz stwierdził, że moje ciało to wrak”. Poruszające wyznanie Justyny Kowalczyk

Przepukliny, pościerane chrząstki, zwyrodnienia stawów...

Olga Figaszewska 21 sierpnia 2018 11:05
Justyna Kowalczyk
Fot. Jacek Poremba

Sukces okupiony wielogodzinnymi treningami, wyrzeczeniami, presją i rywalizacją... Profesjonalni sportowcy są gotowi na każde poświęcenie, by osiągnąć założony cel. „Lekarz stwierdził, że moje ciało to wrak”, napisała Justyna Kowalczyk. Złota medalistka w biegach narciarskich w najnowszym felietonie opisuje, jak bardzo mordercze treningi odbiły się na jej zdrowiu.  

Justyna Kowalczyk sporcie i stanie swojego zdrowia 

Justyna Kowalczyk  podkreśla, że sport wyczynowy zawsze wiążę się z niewyobrażalnym bólem fizycznym, a a co za tym idzie... z kontuzjami. 

„Ból i sport wyczynowy zawsze idą w parze. Choć każdy z nas ma inny próg bólu, to - w większości dyscyplin - sportowiec, który potrafi znieść więcej, wygrywa. Od początku bólu bałam się najbardziej. Na starcie rzadko myślałam o rywalkach. Najczęściej zastanawiałam się, jak kolejny raz przecierpieć bieg”, opisuje w felietonie dla Gazety Wyborczej.

Za każdym razem starała się udowadniać sobie samej, że o zakwasach, poobijanym ciele da się zapomnieć. Należy skupić się na wyznaczonej ścieżce. „Nie każdą wojnę z bólem udało mi się wygrać na trasie. To niemożliwe. Ale w sumie chyba potrafiłam lepiej niż inni zaciskać zęby”, tłumaczy.

Podczas jednych z igrzysk olimpijskich biegała ze złamaną stopą. Słyszała wtedy oburzone głosy. Ostrzegano ją, że nabawi się poważnej kontuzji. „No i co z tego, że popsułam? Stopa boli na zmianę pogody, a złoty medal olimpijski leży w szafce. Dobry interes”, wspomina. 

Kilka przepuklin w kręgosłupie, zrypane kolana, achillesy, pościerane chrząstki, zwyrodnienia stawów... Bilans jest okrutny. „Ostatnio lekarz ortopeda stwierdził, że moje ciało to wrak”, zdradziła Justyna Kowalczyk. I dodaje, że od wielu lat nie czuła się lepiej. Wie, jak bardzo ryzykuje, ale nigdy nie zrezygnowałaby ze sportu. „Oczywiście z bólem już przyzwyczaiłam się żyć, ale odkąd zmniejszyłam obciążenia treningowe, on też jakoś złagodniał. My, zawodowi sportowcy, tak po prostu mamy. Większą krzywdą dla nas by było nie spróbować, niż stracić zdrowie. Wiemy, co ryzykujemy", podkreśla Justyna Kowalczyk.

Uważasz, że mimo wszystko, warto poddawać swój organizm tak morderczemu wysiłkowi?  

Justyna Kowalczyk w Soczi. Złoto Justyny Kowalczyk. Złoty medal Justyny Kowalczyk w Soczi
Fot. ONS

Justyna Kowalczyk zemdlała podczas Tour de Ski
Fot. ONS

Wideo

Wiemy, jak dbać o skórę dojrzałą! 

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

W wielkanocnym numerze Barbara Kurdej-Szatan z mamą i córką opowiadają o rodzinnych tajemnicach, a Joanna Mazur o tym, jak naprawdę wygląda życie niewidomej sportsmenki!