ŚLADAMI GWIAZD

Joanna Sarapata: „Życie i śmierć idą w parze. Po odejściu rodziców nie mogłam znaleźć miejsca’’

Poznajcie niezwykłą historię malarki!

Damian Duda 19 maja 2018 14:15

Wyjątkowy reportaż redaktor naczelnej VIVY! Katarzyny Przybyszewskiej z cyklu Śladami gwiazd. Miasto Słońca tonie w słońcu nawet w listopadzie. Wędrujemy ulicami, na każdym rogu galeria. Bo Miasto Słońca jest też Miastem Sztuki. Miastem Pabla Picassa, bajkowych domów Gaudiego, Sagrady Familii, wciąż niedokończonego dzieła Wielkiego Architekta. Jest też miastem najsłynniejszego klubu piłkarskiego FC Barcelona i bohaterem ostatniej powieści Dana Browna. Dla Joanny Barcelona to miasto, w którym przeżyła jeden z najtrudniejszych momentów w życiu. Miejscem, gdzie musiała zmierzyć się z ludźmi i samą sobą. Jest więc Miastem Nauki o Świecie. Miastem Nauki o Ludziach. I Miastem Nauki o Sobie. 

Śladami gwiazd — Joanna Sarapata 

Kiedy przyjechała tu w 2001 roku, była inną kobietą. Nie przywiązywała się do miejsc, domów, ulic, rzeczy. Pędziła przed siebie, chłonąc życie. Są ludzie, którzy stale mieszkają w jednym miejscu i są szczęśliwi. Ona nie była. Na początku pobytu w Barcelonie dozorcy z kamienicy, w której zamieszkała, zaprosili ją na ciasto. „Pani Joanno, wypijmy szampana”, powiedział dozorca, otwierając butelkę. „Dziś mija 18 lat, kiedy pilnujemy tego domu”. Zdębiała. Jak to? Osiemnaście lat w jednym miejscu? A oni opowiadali, kto, gdzie i kiedy pod którym numerem mieszkał, kto się urodził, kto umarł, kto jest chory i trzeba mu zanieść zakupy. I wtedy pomyślała: Jest życie i życie, są ludzie i ludzie. Ja wolę jednak dalej poznawać świat. 

Wypowiedziała to w złą godzinę. 

Spacerujemy Ramblą, o której hiszpański poeta Federico García Lorca mawiał: „Rambla to jedyna ulica na świecie, która mogłaby nie mieć końca”, obserwujemy ludzi na Plaça Catalunya, na plaży Barceloneta jemy owoce morza. W Turó Parcu, miejscu, gdzie rozpoczęła się barcelońska historia Joanny, nie zatrzymujemy się. Bo są miejsca, które się kochało, a potem trzeba było jedynie je tolerować. Straciły urok. 

A zaczęło się tak…

Polska malarka, która przez lata mieszkała w Warszawie, Paryżu, Saint-Tropez, Nowym Jorku i znów w Warszawie, po śmierci rodziców ucieka do Barcelony. Bierze synów, pakuje walizki i jedzie w nieznane. Barcelona staje się jej domem. A potem więzieniem. Poznaje to miasto z najlepszej i najgorszej strony. Ogląda domy artystów, pija wino z José Carrerasem, a potem w jednej chwili staje się bezdomna. Carlos Ruiz Zafón w „Cieniu wiatru” tak napisał o Barcelonie: „To miasto ma czarodziejską moc. Zanim się człowiek obejrzy, wejdzie mu pod skórę i skradnie duszę”. Joannie, prócz duszy, skradło też sześć lat życia. A rozpoczyna się od decyzji… 

Kobieta w drodze…

…pakuje walizki w pięć minut i bez zastanawiania się jedzie na drugi koniec świata. Nie rozmyśla, nie kalkuluje, nie przewiduje. Po prostu jedzie. 

I Ty tak robiłaś?

Miałam 18 lat, gdy wyjechałam na studia do Paryża. Wtedy rozpoczęło się moje cygańskie życie. Podróże w różne zakątki, szukanie swojego miejsca, potem szukanie domu, gdzie bym chciała zamieszkać. Jako studentka jeździłam autobusami po Paryżu, patrzyłam w okna domów i na sufity i myślałam: Ciekawe, kiedy ja będę miała swój dom i swój sufit? I czy w ogóle będę miała. Zawsze byłam w drodze. W Paryżu poznałam pierwszego męża, wyjechałam do niego do Saint-Tropez. Tam urodził się mój pierwszy syn, Christophe. Po 12 latach wróciłam do Paryża. Myślałam, że pomieszkam tam dłużej, ale poznałam Aline Souliers, agentkę gwiazd, która, gdy oznajmiłam jej, że tu zostaję, powiedziała, patrząc na mnie z dezaprobatą: „Joanna, Paryż się już nie liczy. Teraz jest Nowy Jork”. I znów spakowałam walizki. Ale kiedy miałam je rozpakować za oceanem, dostałam tragiczną wiadomość z Polski. U mojej mamy wykryto nowotwór. Lekarze mówili wprost. Zostało jej kilka miesięcy życia. Może sześć. Decyzję podjęłam natychmiast. Wracam do Polski. 

Kiedy jeszcze byłam w Polsce, zadzwoniła do mnie Patrycja Woy-Wojciechowska, która była wówczas przyjaciółką słynnego tenora José Carrerasa, i bez wstępu powiedziała: „Daję ci José do telefonu”

Był lipiec 1998 roku…

Najdziwniejszy okres w moim życiu. Taksówkarz, który wiózł mnie z lotniska, powiedział: „Wszyscy stąd wyjeżdżają, a pani wraca”. W ciągu krótkiego czasu poznałam drugiego męża, wyszłam za mąż, pochowałam tatę, kilka miesięcy później mamę, urodziłam drugiego syna. Życie i śmierć zwykle idą w parze. Po odejściu rodziców jednak nie mogłam sobie znaleźć miejsca. 

„Jestem cygańską duszą, wszędzie mi dobrze i wszędzie mi źle”. To Twoje zdanie. 

Bo tak jest. Kiedy mieszkałam w Saint-Tropez, tęskniłam za Polską. Kiedy byłam w Polsce, tęskniłam za Saint-Tropez… Ale po 20 latach poza krajem nie mogłam się tu odnaleźć. Tym bardziej po śmierci rodziców. Mimo że byłam wówczas mężatką, postanowiłam szybko: „Wyjeżdżam”. Tak właśnie robi cygańska dusza. Wszyscy pukali się w głowę. Kolejna przeprowadzka? Z małym dzieckiem? Obcy kraj? Obce miasto? Znów pakowanie walizek? To już było któreś pakowanie w moim życiu. Wtedy doliczyłam się 36 razy. Pojechałam do Barcelony, wynajęłam apartament, rozstawiłam meble i sztalugi. Mieszkanie urządziłam w tydzień. Tam, gdzie mieszkam, muszę mieć swój świat. I tak po raz kolejny zaczęłam nowe życie.

Ale dlaczego w Barcelonie? Nigdy nic nie łączyło Cię z tym miastem!

Barcelonę odwiedziłam pierwszy raz jako studentka. W 1984 albo 1985 roku… Nie pamiętam. Pamiętam za to, że Sagrada Familia była zbudowana w połowie. Do dziś zresztą budowa trwa. Ale wtedy nawet nie było jednej wieży. Całe dnie spędzaliśmy na Rambli, najsłynniejszym deptaku Barcelony, i w Muzeum Picassa. Zapamiętałam słońce, morze, palmy i śpiewające ptaki.

I dla tego morza i ptaków tam pojechałaś? Nie wierzę!

A dlaczego nie? Jednak naprawę powód był inny. Kiedy jeszcze byłam w Polsce, zadzwoniła do mnie Patrycja Woy-Wojciechowska, która była wówczas przyjaciółką słynnego tenora José Carrerasa, i bez wstępu powiedziała: „Daję ci José do telefonu”. Rozmawialiśmy po francusku, czułam się jak w filmie, zwłaszcza że rok wcześniej byłam w Monako na koncercie Carrerasa i zawsze go podziwiałam. A on teraz mówi, że podziwia moją sztukę i chce kupić moje obrazy. Fantazja, pomyślałam. Carreras kupił wtedy sześć płócien i dodał: „To, co pani robi, na pewno spodoba się w Barcelonie”. I to był znak. Kolejnym znakiem było poznanie na jednym z przyjęć Igora Mitoraja. Kiedy pokazałam mu zdjęcia swoich obrazów, natychmiast wziął telefon, zadzwonił do galerii w Barcelonie i powiedział do właścicieli: „Bierzcie ją. Jest naprawdę dobra”. Miałam nowy cel. I niebawem nowy dom. 

Więc kupujesz „one way ticket”. Bilet w jedną stronę…

Dzielnica, w której wynajmuję prawie 300-metrowy apartament, jest w centrum miasta. Obok przepiękny park. Plaża 10 minut taksówką. Na każdym rogu galeria sztuki. Miasto Słońca i Miasto Sztuki w jednym. Palmy i papugi na każdej ulicy. Zadzwoniła do mnie któregoś razu moja przyjaciółka Małgosia Solorz i zapytała: „Co robisz?”. A ja jej mówię: „Siedzę na tarasie. Wokół palmy, latają kolorowe papugi”. A ona ze śmiechem: „Co ty tam pijesz?”. „Klarę, czyli piwo z oranżadą”, odpowiadam. „Możesz mi wierzyć lub nie, ale te papugi naprawdę latają”. To wszystko było nie z tej ziemi. 

Cały wywiad Katarzyny Przybyszewskiej z Joanną Sarapatą do przeczytania w nowej VIVIE!, dostępnej w kioskach od 17 maja!

Karolina Szostak, Viva! maj 2018, OKŁADKA

Co jeszcze w nowej VIVIE! 10/2018?

Kinga Korta o najważniejszej życiowej roli, czyli macierzyństwie. Czy spektakularna metamorfoza wpłynęła na to, jak postrzega samą siebie Karolina Szostak? „Barcelona zdradziła ją tak jak ludzie”, pisze Katarzyna Przybyszewska. Niezwykła historia, znanej malarki  - Joanny Sarapaty. Bogumiła Wander i Krzysztof Baranowski o kulisach związku, małżeństwie, sile namiętności i życiowych pasjach. A także, nieznana twarz aktora. Czy Piotr Polk naprawdę jest taki „grzeczny”? 

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

JOANNA PRZETAKIEWICZ I RINKE ROOYENS Mężczyzna z przeszłością, kobieta po przejściach… Dlaczego zdecydowali się na ślub? KASIA STRUSS Życiowa rewolucja supermodelki. JOE BIDEN – rodzinne tragedie, trudne wybory i droga na szczyt 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych. VINCENT ŻUŁAWSKI Co zawdzięcza rodzicom – Andrzejowi Żuławskiemu i Sophie Marceau? Polska „junioromania”, czyli wszystko o EUROWIZJI JUNIOR 2020. W cyklu Extra Elitarne szkoły i uczelnie Wielkiej Brytanii (nie)tylko dla wybranych.