TYLKO U NAS!

Joanna Przetakiewicz: „Kobiety są nie do zatrzymania i razem mamy wielką moc

W czym tkwi jej siła i czy chciałaby trafić na listę najbardziej wpływowych kobiet świata?

KATARZYNA PIĄTKOWSKA 6 października 2019 19:58

Ci, którzy jej nie znają, myślą, że żyje jak w bajce. Ale los znokautował ją wiele razy. Jednak zawsze się podnosiła, bo jak twierdzi, nie ma sytuacji bez wyjścia, a szczęścia można się nauczyć. Joanna Przetakiewicz. Mężatka, samotna matka, rozwódka, szczęśliwie zakochana, bizneswoman, twórczyni Ery Nowych Kobiet. 

Żyjesz na full. Prowadzisz firmę, mieszkasz w Londynie i w Warszawie i masz milion pomysłów na minutę. Twoje życie „zaczęło się po pięćdziesiątce”?

Ależ skąd! Żyję na full, od kiedy zaczęły we mnie buzować kobiece hormony, czyli jak miałam 13 lat (śmiech). Wtedy poczułam, że jestem napędzana paliwem rakietowym. Jedna z moich idolek, Jane Fonda, powiedziała w wywiadzie: „Kilkadziesiąt lat zajęło mi nauczenie się, jak się czuć młodą i atrakcyjną”. Doszła do tego mniej więcej w wieku 52 lat. Oczywiście to nie jest dowód na to, że życie zaczyna się po pięćdziesiątce, tylko na to, że nigdy nie jest na nic za późno i wszystkiego można się nauczyć. 

Dość szybko zaczęłaś dorosłe życie.

Tak wybrałam. Chciałam jak najwcześniej mieć dzieci. Marzyłam o trójce. Gdy moi synowie byli mali, jednocześnie studiowałam, prowadziłam dom i biznes. Pracowałam na kilku etatach. Bez kłopotów zrobiłam też aplikację radcowską. 

Jak Ci się to udało?

Kobiety potrafią robić wszystko naraz (śmiech). Myślisz, że teraz, po pięćdziesiątce, zwolniłam? Zmieniło się tylko to, że jestem kobietą dojrzałą. I wiesz, co jest moim największym luksusem? Mam swoją bazę, odchowane dzieci, przyjaciół i wciąż mnóstwo marzeń oraz czas na ich realizację. Jest mi też łatwiej być w związku. I Rinke, i ja jesteśmy wolni, dojrzali, nie mamy ani zobowiązań, ani przymusowych planów. Dzięki swoim życiowym doświadczeniom mogę wspierać inne kobiety. 

Dlatego stworzyłaś Erę Nowych Kobiet?

Z badań wynika, że Polki są na ostatnim miejscu w Europie, jeśli chodzi o wiarę w siebie, swoje siły i akceptację fizyczności. My wiecznie czujemy się winne. Na przykład do dzisiaj mam wyrzuty sumienia z powodu tego, że wiele lat temu z trójką małych dzieci odeszłam od męża. Doskonale wiem, czasami musimy podejmować trudne decyzje. Bez względu na wszystko czuję żal, że moje dzieci nie miały pełnej rodziny. Tu potrzebna jest rewolucja pozytywnego nastawienia do życia! Polki potrzebują zmiany w myśleniu, potrzebują wzajemnego wsparcia, połączenia sił. Jak wykazały wszystkie światowe badania, największym faktorem szczęścia są bliskie relacje z innymi, czyli przynależność do mikrospołeczności. I ja postanowiłam takie mikrospołeczności stworzyć. Oparte są na regionalnych liderkach, po to, żeby połączyć kobiety, które mogą się ze sobą na co dzień spotykać. Dzięki temu budujemy makrospołeczność Polek na całym świecie. 

Brzmi jak „Seksmisja”.

To nie jest „Seksmisja”. Tu nie chodzi o wyeliminowanie mężczyzn. To byłoby głupie i bezmyślne działanie przeciwko nam wszystkim. Bardzo potrzebujemy się nawzajem. Na zawsze. Era Nowych Kobiet jako ruch społeczny ma nas doprowadzić do lepszego zrozumienia i większej harmonii. Tym bardziej nie chodzi mi o dyskryminację mężczyzn, jak zarzucił mi jakiś dziennikarz po Forum Ekonomicznym w Krynicy, na którym wzięłam udział w panelu poświęconym roli kobiet w gospodarce „Równa firma”. Stworzyłam Erę Nowych Kobiet po to, by kobiety nauczyły się szczęścia, samoakceptacji, pozytywnego myślenia i dały sobie wzajemne wsparcie. Zbudowały głębsze relacje z innymi kobietami, które powodują, że zmieniamy nasz świat na lepsze
razem. Dziś w świecie pełnym presji i zagubienia potrzebujemy tego o wiele bardziej niż kiedyś. 

Czy szczęścia można się nauczyć?

Można! I jest to udowodnione naukowo. Na naszym ogólnopolskim zjeździe, który odbędzie się już wkrótce, między innymi profesor Rafał Ohme będzie opowiadał, od strony psychologicznej i bioneurologicznej, jak można to robić. 

 Mówisz o ogólnopolskim zjeździe Ery Nowych Kobiet, a przecież ruch powołałaś dopiero 10 miesięcy temu. Z mikro już zrobiłyście się makro?

Widzisz, jaki potencjał mają kobiety? Nie ma ani jednego dnia, żeby nie odbyły się nasze spotkania. W wielu miastach w Polsce, ale też poza granicami, liderki, a jest ich 120, skupiają wokół siebie kobiety z okolicy, organizują spotkania, warsztaty, wykłady, konsultacje z ekspertami. Jest nas już pół miliona, mamy 30 milionów wyświetleń miesięcznie w sieci i jesteśmy jednym z najbardziej dynamicznie rozwijających się ruchów w Polsce. Online i, co najważniejsze, offline. 

To niemożliwe, żebyś miała kontakt ze wszystkimi.

Oczywiście, że nie. Zależało mi, żeby nie opierać tego na sobie, tylko na nich.

Jednak to Ty pociągnęłaś je za sobą. 

Dlatego, że jestem dla nich wiarygodna. Wiedzą, że przeszłam w życiu wiele i zachowałam optymizm. 

Większości osób, które Cię nie znają, wydaje się, że Twoje życie było i jest usłane różami.

Tak jak każdy mam za sobą cudowne, dobre, złe i bardzo złe momenty. Rozwiodłam się, zostałam sama z trójką małych dzieci. Potem byłam w cudownym związku z Janem Kulczykiem. Wszyscy myślą, że to była tylko i wyłącznie bajka. Owszem, połączyła nas wielka miłość, ale jednak rozstaliśmy się po 10 latach. A potem Jan zmarł. To były lata bardzo intensywnych przeżyć. Wspaniałych, ale później bardzo trudnych. Wiele razy byłam przez los nokautowana i lądowałam pod przysłowiowym wozem, a swoje życie odbudowywałam kilka razy. I one o tym wszystkim wiedzą.

Nie boisz się szczerości, że ktoś wykorzysta to przeciwko Tobie?

Nie boję się. Uważam, że warto być autentycznym i szczerym. Utwierdziłam się w tym podczas spotkania z drugą z moich idolek, Michelle Obamą. Podczas wywiadu na scenie opowiedziała bardzo szczerze o wszystkich dobrych i złych doświadczeniach. Niczego nie zataiła. To było emocjonalne, prawdziwe i autentyczne. I jedynie potwierdziło to, co już wcześniej wiedziałam, że nie ma sensu się niczego krępować, że liczą się szczerość i emocje. Ona też, gdy spotkałyśmy się w cztery oczy, powiedziała mi, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie próbował podciąć mi skrzydła. Poradziła mi też, żebyśmy na naszych spotkaniach nie rozmawiały tylko o swojej sile i niezłomności, ale o problemach, słabościach i porażkach. 

Ludzie nie lubią „chwalić się” takimi rzeczami.

Ale tylko przez to możemy być wiarygodni. Każdy z nas ma lepsze i gorsze momenty. Każdemu zdarza się czegoś żałować czy wstydzić się za swoje zachowanie. Nie warto.

Ty masz szczęście, bo wokół Ciebie są ludzie, którzy dodają wiatru w żagle. 

Od półtora roku, kiedy jesteśmy razem z Rinke, nigdy nie usłyszałam od niego czegokolwiek, co wzbudziłoby we mnie niewiarę w siebie. Nigdy nie usłyszałam od niego głupiej rady. Jest zawsze odwrotnie. Wszystko, co od niego słyszę, dodaje mi siły i wiary, że to, co robię, ma sens. Bardzo mi pomaga. Mam też cudownych przyjaciół, kochającą mamę i wspaniałych synów, którzy wspierają mnie we wszystkich działaniach. Najstarszy, Aleks, już od trzech lat pracuje ze mną w La Manii. Jest prezesem firmy. 

 Zawsze jednak znajdzie się ktoś, kto ma złe intencje.

Wtedy oddalam się błyskawicznie. Na szczęście nie przyciągam takich osób. Wierzę w wymianę energii, to, co dam innym, to samo od nich dostanę. Dlatego uważam, że bliskość to jeden z trzech składników szczęścia. Od zawsze wiadomo, że jeśli człowiek jest sam, często odczuwa lęk. Nie jesteśmy stworzeni do samotnego życia. Razem zawsze jest lepiej. Dlatego wielkim benefitem Ery Nowych Kobiet jest to, że tworzymy szczęśliwszy świat i lepsze relacje międzyludzkie, również damsko-męskie. 

Jakie są dwa pozostałe składniki szczęścia?

Drugi to rozwój. Człowiek jest tak skonstruowany, że cały czas musi uczyć się nowych rzeczy. Nie mówię o zgłębianiu tajników fizyki kwantowej. Wystarczy nauczyć się piec nowe ciasto albo robić sweter na drutach, uczyć się nowego języka, czytać mądre książki. Dzięki temu rozwija się mózg, nasze zmysły. A trzeci to dbanie o siebie i odpoczynek, bo choć kobiety są nie do zatrzymania, czasem muszą odpocząć.

Umiesz odpoczywać?

Jestem w ciągłym ruchu, ale staram się co roku zrobić sobie trzytygodniowe wakacje. W tym roku dzieje się tak dużo, że mi się to nie udało. Wczoraj mieliśmy z Rinke dyskusję na ten temat. A może nawet nie na temat odpoczynku, ale wspólnego spędzania czasu. Oboje bardzo dużo pracujemy, a skutkiem ubocznym tego jest zbyt mało czasu dla siebie, więc trzeba się zorganizować lepiej. 

Gdzie będziesz nabierać sił do dalszego działania?

W domu, w Londynie. Najbardziej lubimy usiąść wieczorem na kanapie i obejrzeć jakiś dobry serial albo poczytać sobie nawzajem. Będziemy jeść duże, długie śniadania i uprawiać sport, chodzić na spacery do Hyde Parku i do naszej ukochanej knajpki na naleśniki. I będziemy się o siebie troszczyć nawzajem. Te trzy dni są tylko nasze. 

Zwykłe życie! W czym tkwi Twoja siła?

W pozytywnym myśleniu. 

Zawsze byłaś taka silna?

Nie zawsze. Od piątego roku życia tańczyłam w balecie i słowo baletnica doskonale mnie opisywało. Byłam delikatna i krucha. 

Baletnica raczej kojarzy się z ciężką pracą, potem i łzami.

Do takiego etapu nie doszłam. Ale nauczyłam się dyscypliny, umiłowania wdzięku i piękna. Moja mama jest taka. 

Jesteś do niej podobna? 

Jestem zupełnie inna niż ona. Mama jest dużo delikatniejsza ode mnie. Dała i daje mi mnóstwo miłości. Jest dla mnie najlepszym wzorem, jak kochać ludzi. I za to jestem jej bardzo wdzięczna, bo to ona nauczyła mnie empatii i troski o innych. 

Masz jakieś słabości i lęki?

Jak każdy. Jak każda matka martwię się głównie o dzieci. Ale moją największą słabością jest to, że często nie umiem cieszyć się chwilą. Często myślę o tym, co jeszcze chcę osiągnąć, zamiast cieszyć się tym, co już mi się udało. Chcę za dużo i momentami więcej, niż mogę. Zapominam, że doba ma tylko 24 godziny, że trzeba się zregenerować. Po prostu czasem biorę na siebie za dużo, a w efekcie jestem zbyt zmęczona, żeby wszystko zrobić
dobrze. 

Jesteś szczęśliwa?

Tak. Bardzo. Zdaję sobie sprawę z tego, że osiągnęłam bardzo dużo. Ale mam jeszcze całe mnóstwo rzeczy do zrobienia i do poprawienia. Jeszcze daleka droga przede mną i z tego się cieszę. Co by mi zostało, gdybym poczuła, że osiągnęłam już wszystko, co chciałam? Nic. Musiałabym usiąść i się nudzić. Na szczęście to nie ja i zawsze mam co robić. Będę rozwijała Erę Nowych Kobiet, chciałabym połączyć wszystkie Polki bez względu na to, czy mieszkają w Raciborzu, czy w Chicago. Będę też dalej rozwijała La Manię. 

 Chciałabyś trafić na listę najbardziej wpływowych kobiet świata?

(śmiech) Zależy mi na tym, żeby się działo, bo jak już mówiłam, kobiety są nie do zatrzymania i razem mamy wielką moc. 

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie de Luxe VIVA!, a w nim: ANJA RUBIK o tym, jak się czuje w roli singielki i o planach na przyszłość. Intymna sesja KINGI KORTY z synkiem GREYSONEM i inspirująca rozmowa na temat późnego macierzyństwa. Skandalista i geniusz – ELTON JOHN. RODZINA KOKCZYŃSKICH, właścicieli Park Cafe w Konstancinie, o tym, jak stworzyć „fajne miejsce”.