Joanna Przetakiewicz, Viva! 5/2019
Fot. Mateusz Stankiewicz/Samesame
TYLKO U NAS!

Joanna Przetakiewicz: „Nie chcę już zajmować się tylko modą. Chcę się zajmować emocjami

Co jeszcze w nowej VIVIE!?

Olga Figaszewska 5 marca 2019 13:55
Joanna Przetakiewicz, Viva! 5/2019
Fot. Mateusz Stankiewicz/Samesame

Wymyśliła Erę Nowych Kobiet, kiedy przeczytała, że Polki nie są szczęśliwe. Ona jest i twierdzi, że szczęścia można się nauczyć. Była żoną, matką, rozwódką, singielką, partnerką, bizneswoman, szefową… I mówi, że to nie „bagaż doświadczeń”, a „cud doświadczeń”. O genie optymizmu, życiowej odwadze, o tym, jak uwierzyć w siebie i zakochać się po pięćdziesiątce, Joanna Przetakiewicz opowiada Katarzynie Przybyszewskiej-Ortonowskiej.

Mówi się, że zaczęłaś rewolucję…

To prawda! I pamiętam, kiedy się to stało. Wręczałam dwa lata temu nagrodę projektantom MISBHV i powiedziałam ze sceny: „Wiecie co? Teraz interesuje mnie już tylko rewolucja”. Wtedy dopiero kiełkował we mnie pomysł. Kilka miesięcy wcześniej spotkałam się z Anją Rubik w Nowym Jorku. Rozmawiałyśmy o życiu, o planach. Anja pytała: „Co chcesz robić?”, a ja odpowiedziałam: „Nie chcę już zajmować się tylko modą. To zawsze będzie moja pasja, ale chcę robić coś więcej, coś o wiele ważniejszego. Chcę się zajmować emocjami”.

(...)

Czy Twoja misja to seksmisja? Tak też słyszałam.

Jest dokładnie odwrotnie! Seks-misja opowiada o świecie, z którego wyeliminowano mężczyzn. A przecież jesteśmy sobie potrzebni. Przestańmy opowiadać, że jesteśmy niezależne i samowystarczalne. I że zawsze sobie damy radę. A nawet jeżeli damy, to czy będziemy szczęśliwe? W Polsce ze względu na historię mamy w genach obawę i strach, że nagle nam mężczyzn zabraknie, bo oni odchodzili na wojnę, ginęli w powstaniach. Trudno mi było w to wierzyć, ale po rozmowach z psychologami zrozumiałam, że, mimo iż żyjemy w XXI wieku, wciąż takie rzeczy pokutują nam w głowie. Naprawdę czas na rewolucję szczęścia.

I Ty zamierzasz ją wywołać? Dlaczego właśnie Ty?

Bo jestem kobietą, która ma na koncie dużo doświadczeń. Matka trzech synów, studentka prowadząca własny, pochłaniający mnóstwo czasu i energii biznes. Żona, potem rozwódka, potem partnerka w wymagającym związku. Singielka, partnerka, bizneswoman, szefowa… Przeszłam przez to wszystko.

(...)

I o tym wszystkim mówisz Kobietom Nowej Ery?

Ja mówię, a one to przekazują dalej. Erę Nowych Kobiet odpaliłam w listopadzie. Świadomie używam takiego określenia, bo idealnie obrazuje sytuację. Zaczęło się od wspólnej kawy, na której było 30 wspaniałych dziewczyn, po trzech miesiącach mam liderki, które co chwila organizują spotkania w swoich miastach. To projekt, który ma energię rakiety kosmicznej. Rośniemy w siłę. Moje dziewczyny to torpedy. Uwielbiam je. Sama zaczynam jeździć do nich po Polsce. Chciałabym, aby było nas jak najwięcej, żeby dołączały do nas kobiety, którym przynależność do grupy daje poczucie bezpieczeństwa i radość. To ruch, który jest rodzajem klubu towarzyskiego, oparty tylko i wyłącznie na dobrej woli spędzania czasu razem. Wspierania się, a nie spierania.  Spotkanie z realną kobietą, wysłuchanie jej historii daje większą motywację niż przeczytanie tysiąca poradników z cyklu: „Jak żyć”. Ostatnio ktoś umówił mnie na kolację z pewną kobietą z Los Angeles. Po drugiej stronie stołu zobaczyłam fajną babkę. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. I nagle ona poprosiła: „Wymieńmy się Instagramami”. Spojrzałam na jej profil, a tam prawie 19 milionów followersów! Wow! Zrozumiałam, że mam do czynienia z kimś wyjątkowym. Za chwilę się dowiedziałam, że jest Rumunką, która pod koniec lat 80. wyjechała do Los Angeles bez grosza przy duszy, nie mówiąc po angielsku, i zbudowała wielomiliardowy biznes na kosmetyce brwi. Powiedziała mi o sobie wiele ciekawych rzeczy, ale jedna zrewolucjonizowała moje myślenie. Anastasia Beverly Hills to firma nazwana od jej imienia. Tego dnia była w Warszawie, dzień później leciała do Pekinu, Szanghaju, potem do Toronto, Nowego Jorku… I nie muszę dodawać, że wyglądała jak z żurnala. I jeszcze w trakcie kolacji szybko odpisała na maile, bo jej pracownicy są przyzwyczajeni, że ona zawsze odpowiada błyskawicznie. „Jak ty to robisz?”, zapytałam. „Nie jesteś zmęczona?”. „Joanna – odpowiedziała z ciepłym uśmiechem – ja nigdy nie jestem zmęczona”. To mnie się wydawało, że dużo latam, jestem w ciągłym biegu… Spojrzałam na skrzynkę w telefonie, a tam ponad 200 nieprzeczytanych maili. O nie, pomyślałam. Czas to zmienić. A już na pewno nigdy, przenigdy nie będę zmęczona!

Myślisz, że Polki są już gotowe na rewolucję szczęścia?

Wiem, że są. Poza tym nie ma na co czekać. Na spotkaniach zachęcam je, by rozmawiały szczerze ze sobą o sobie. Często umawiają się po prostu razem na kawę, spacer, bieganie lub idą razem do kina. Dokładnie o to mi chodziło. Żeby nikt nie był sam. Kiedy pytają mnie o życie, mówię im, jakie są moje składniki szczęścia, które sobie wypracowałam przez lata.

Więc…

Żyć w energii rozwoju, a nie energii braku. Wyciągać lekcję z każdego błędu. Nie żałować niczego, bo to tylko odbiera chęć do dalszych działań. Nie mieć do nikogo pretensji, bo to toksyczne uczucie. Nie zazdrościć, nie cieszyć się z cudzego nieszczęścia. Wspierać innych. Wymagać od siebie dużo, ale od innych tyle samo, nigdy mniej, bo niby dlaczego? Nie biegać za ludźmi, a przyciągać ich do siebie. Nie uciekać przed problemami, bo brak problemów też jest problemem. Bycie praktyczną, zdrowy rozsądek, skromność – nie istnieją w moim słowniku. Nie bać się zmian. I nie wierzyć w bajki o Kopciuszku. Mamy zaimplementowaną w głowie opowieść o tym, jak to biedna dziewczynka rozdzielała ziarenka, po czym nagle przyjeżdżał królewicz i booom! Jej życie się odmieniało. A bajka kończyła się jednym zdaniem: „Żyli długo i szczęśliwie”. A gdzie kredyty? Gdzie problemy w pracy, gdzie urządzanie mieszkania, remonty, kupowanie mebli, kupowanie butów dzieciom, wywiadówki? Gdzie normalne życie?

Czy myślisz, że nikt przed Tobą nie próbował tak inspirować kobiet?

Karl Lagerfeld, który odszedł w ubiegłym tygodniu, powiedział mi kiedyś: „Słucham czasami młodych projektantów, którym się wydaje, że są geniuszami. Patrzą na coś i z lekceważeniem pytają: »To jest teraz modne? Przecież ja to robiłem już trzy lata temu«. To nie o to chodzi. Każdy kiedyś coś zrobił, coś powiedział, pomyślał. Chodzi o to, żeby trafić w moment”. Świat się nieustannie zmienia i my się zmieniamy. I teraz jest ten moment! Czas na najważniejszą metamorfozę. Rewolucję szczęścia.

Co jeszcze w nowej VIVIE! 5/2019

Joanna Przetakiewicz  o genie optymizmu, życiowej odwadze, o tym, jak uwierzyć w siebie i zakochać się po pięćdziesiątce. Inspirujące i poruszając! Karl Lagerfeld: Genialny, wszechstronny czy bezwzględny i przeceniony? Odszedł człowiek, który przekraczał granice definicji. Odeta Moro z synem Lwem. „Musiałam mieć pewność, że to drugie macierzyństwo będzie spokojne, poukładane, łagodne i radosne”. Jan Wieczorkowski, specjalista od mocnych ról męskich kocha domowe zacisze i rozpieszczać synów. Oscary 2019: brak prowadzącego na gali, przewidywalni zwycięzcy, bez statuetek dla Polaków. Za to dużo hałasu wokół… domniemanego romansu Lady Gagi i Bradleya Coopera.

Joanna Przetakiewicz, Viva! 5/2019 Okładka
Fot. Mateusz Stankiewicz/Samesame

Joanna Przetakiewicz, Viva! 5/2019
Fot. Mateusz Stankiewicz/Samesame

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

AGNIESZKA CEGIELSKA: „»Stary świat nie wróci«, napisałam to dwa lata temu w mojej książce »Naturalnie«, mówi dziennikarka, specjalistka od zdrowego żywienia. PATRYCJA WOY-WOJCIECHOWSKA, fotografka, autorka książek dla dzieci, dziewczyna z wielkiego miasta, zaczęła drugie życie na Mazurach. Jak ono wygląda? PROFESOR KRZYSZTOF SIMON – słynie z ciętego języka i tego, że nie owija w bawełnę. Właśnie został odznaczony medalem 75-lecia misji Jana Karskiego za wkład w walkę z pandemią. A także: Dlaczego robimy z naszej planety wielkie wysypisko śmieci? Czy mogę wpłynąć na los Ziemi, będąc w domu? Czy luksusowe hotele mogą być eko?