TYLKO U NAS!

Joanna Krupa zdradziła, w jaki sposób poinformowała męża, że zostanie ojcem!

„Niestety, nie za bardzo romantycznie”

Beata Nowicka 3 września 2019 19:51
Joanna Krupa, Viva! 18/2019
Fot. Zdjęcia Michal Kar

Córeczka jest spełnieniem ich marzeń. Joanna Krupa wraz z mężem powitają na świecie swoje pierwsze dziecko. Gwiazda w rozmowie z Beatą Nowicką wyznała, jak przygotowuje się do nowej roli. Czy wybrała już imię dla swojej pociechy? I jak przekazała szczęśliwą nowinę swojemu mężowi?

W jaki sposób powiedziała Pani mężowi, że zostanie ojcem?

Niestety, nie za bardzo romantycznie. Zresztą mąż nieraz narzeka, że nie jestem romantyczna (śmiech). To był dla mnie ciężki tydzień, bo jeden z moich piesków odszedł i byłam bardzo smutna. Akurat przyjechałam z nagrań i dziwnie się czułam. Trudno to opisać, bo prostu podświadomie wiedziałam, że coś się we mnie zmieniło. Kupiłam dwa testy ciążowe. Pierwszy wyszedł pozytywny, ale chciałam wiedzieć na sto procent, czy jestem w ciąży i od razu zrobiłam drugi. Zamiast zadzwonić do męża, który akurat wyszedł z domu, wysłałam mu zdjęcie tego testu.

Miłe.

Tak, ale zanim on zdążył zareagować, wysłałam mu kolejną wiadomość na zupełnie inny temat i on kompletnie nic nie zrozumiał. W ogóle nie zauważył tego zdjęcia tylko odpowiedział mi na drugiego esemes. Pamiętam, że sobie pomyślałam: „No, fajnie, ale się ucieszył... Nawet mi nie odpisał!”. Ale jak już wrócił do domu…

 … zwariował ze szczęścia?

Troszkę był w szoku (śmiech). Marzył, żeby mieć dziecko, ale był w szoku, że to się udało dość szybko naturalnie. Nie docierało do niego, że ono naprawdę się spełnia. A ponieważ jest bardzo blisko związany ze swoją mamą, od razu do niej zadzwonił.

To jest dziecko spontaniczne czy zaplanowane?

To jest dziecko, którego oboje bardzo pragnęliśmy. Pojawiło się naturalnie, spontanicznie, bez żadnego planu. Oczywiście, od razu po ślubie zaczęliśmy się o nie starać, ale nie wiedzieliśmy ile to będzie trwało i czy nam się uda. Na początku skonsultowałam się z moim lekarzem i zaplanowałam pod koniec tego roku zabieg in vitro. Ale w lutym dowiedziałam, że jestem w ciąży.

Od lat choruje Pani na Hashimoto, wiele kobiet z powodu tej choroby nie może mieć dzieci, Pani się udało. To się nazywa szczęście.

Tak, szczęście, ale też choroba Hashimoto to nie jest koniec świata. Kiedy postanowiliśmy z Duglasem zostać rodzicami skonsultowałam się nie tylko z lekarzem od in vitro, ale też z moim endokrynologiem, który mnie prowadzi od lat. Lekarka zrobiła mi wszystkie badania i podwyższyła dawkę leku, który brałam na tarczycę. Stwierdziła, że w kontekście ciąży moje leki są za słabe. Przez półtora miesiąca robiliśmy badania co dziesięć dni, aż uznała, że poziom jest optymalny. I Bóg dał, że w tym krótkim czasie, bo poszłam do lekarki w listopadzie, a w lutym dowiedziałam, że jestem w ciąży - udało się. Teraz co miesiąc robię USG i badanie krwi, sprawdzam hormony, słucham lekarzy.

Głaszcze Pani swój bezcenny brzuch?

Głaszczę dwadzieścia cztery godziny na dobę i łapię się na tym, że ludzie pewnie myślą, że jestem wariatką (śmiech). Teraz, kiedy dziecko coraz częściej kopie nóżkami, to dotykam brzuszka jeszcze bardziej, żeby pogłaskać córeczkę. Przemawiam do niej: „Dzień dobry kochanie, jak się masz? Wyspałaś się dzisiaj?” Puszczam jej muzykę: Chopina, Mozarta, Whitney Houston, Edytę Górniak, ale też taką specjalną muzyczkę dla dzieci, które są jeszcze w brzuchu mamy.

Uroda, piękne ciało pomogły Pani odnieść sukces. Po euforii, że zostanie Pani mamą przyszedł lęk, że dziecko zdeformuje Pani ciało?

Kiedy byłam młodsza zawsze myślałam, że po urodzeniu dziecka figura nigdy już nie będzie tak doskonała, jak przedtem. Przyznam, że stresowałam się, jak to moje ciało będzie wyglądało po, ale tak naprawdę, odkąd jestem w ciąży, inaczej to postrzegam. Co ma być, to będzie. Najważniejsze, żeby dziecko i mama byli zdrowi. Poza tym mam znajome, które szybko wróciły do formy, bo o siebie dbały. Niektóre kobiety mają w ciąży większy apetyt, ja dzięki Bogu mam normalny. Lekarz mówił, że dla dziecka jest dobrze codziennie jeść więcej o trzysta - czterysta kalorii i tak robię. Jem dużo owoców, warzyw, ale się nie przejadam. Nie mam żadnych dziwnych zachcianek. Nawet gdybym chciała zjeść dziesięć Donutsów, czy dwie pizze, nie dałabym rady.

Ćwiczy Pani?

Zawsze chodziłam na fitness pięć razy w tygodniu, teraz wolę pójść na godzinny spacerek z psem wokół domu. Ćwiczę bardzo delikatnie. Jak czuję, że jestem zmęczona, odpuszczam. Nie chcę ryzykować. Tyle lat czekałam, żeby poznać kogoś, z kim będę chciała mieć dziecko i udało nam się, to po co mam ryzykować? Lepiej być, jak to się mówi, safe and sound. Myślę, że ciąża bardzo zmienia mentalnie, inaczej patrzy się na życie.

Cały wywiad z Joanną Krupą w najnowszej VIVIE! od czwartku, 5 września w kioskach.  

Joanna Krupa, Viva! 18/2019, okładka
Fot. Zdjęcia Michal Kar

Joanna Krupa, Viva! 18/2019
Fot. Zdjęcia Michal Kar

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Monika Olejnik, Martyna Wojciechowska, Joanna Przetakiewicz, Anna Lewandowska i Jessica Mercedes Kirschner. Pięć niezwykłych kobiet w niezwykłej sesji VIVY!. Janusz L. Wiśniewski w mocnej rozmowie o współczesnych kobietach oraz Debora i Joszko Brodowie z 11-stką dzieci o sile rodziny.