Jerzy Iwaszkiewicz
Fot. Radek Polak
SALONY JERZEGO IWASZKIEWICZA

Salony Jerzego Iwaszkiewicza: O nagonce na Lecha Wałęsę i niszczeniu bohaterów - najnowszy felieton

Weronika Kostyra 19 marca 2016 10:43
Jerzy Iwaszkiewicz
Fot. Radek Polak

Jerzy Iwaszkiewicz w najnowszym felietonie pisze o Lechu Wałęsie - i choć polityką, jak wiadomo, się nie zajmuje - dla Wałęsy zrobił wyjątek. Co jeszcze? Zachwyca się nową książką „Kuchnia i seks – flirt towarzyski” Hanny Bakuły i dziennikarza radiowego Pawła Larocha, stylizacją Jolanty Kwaśniewskiej i wspomina jak Roman Paszke płynął dookoła świata. Polecamy lekturę!

 

Zobacz także: Hanna Bakuła o relacjach z mężczyznami: „Dobrego rozwodu nie da się z żadnym innym dobrem porównać”.



Jerzy Iwaszkiewicz - dziennikarz, felietonista, bywalec. Zapalony narciarz i żeglarz. Autor książek „Piegi na katar” i „Kot w pralce. Salony Jerzego Iwaszkiewicza”.  Dla VIVY! komentuje bieżące wydarzenia.

Jerzy Iwaszkiewicz, felietonista VIVY!
Fot. Radek Polak

 

"Mamy dzisiaj trochę różnych drobiazgów. Na promocji naszej książki „Piegi na katar” obecny był znany żeglarz Roman Paszke i nawet mu się nie pomyliło, bo zwykle przychodzi z rocznym opóźnieniem. Trzy lata temu – przypomnijmy – Paszke płynął dookoła świata, dopłynął do brzegów Argentyny, ale zrobiła się dziura w jachcie. Noc była, wybrał 1572 kubełki wody i tylko dzięki temu się uratował. Płynąc przez Atlantyk, trafił z kolei na słynne Morze Sargassowe, gdzie z całego świata przypływają węgorze na tarło. Jacht stanął, parę hektarów porostów na środku morza zarośniętego w tym miejscu niczym łąka. Nie ma takiego pecha, jaki nie przytrafiłby się Paszkemu. Chwilowo nie pływa, ale karmi za to syna Eryka, który ma już siedem miesięcy, ciągle rośnie i Paszke jest cały dumny.


Jest też sensacja polityczna. Instytut Pamięci Narodowej ochoczo, bez sprawdzenia autentyczności, przedstawił papiery na Lecha Wałęsę dostarczone przez żonę zmarłego szefa UB, Czesława Kiszczaka, i od razu zaczęło się polowanie z nagonką. Nikt tak jak Polska nie potrafi niszczyć własnych bohaterów. Wałęsa podobno coś podpisał w 1970 roku, ale potem prowadził „Solidarność”, nie dał się złamać w Arłamowie, niszczył komunę i już jako prezydent spowodował, że po blisko 50 latach opuściła Polskę Armia Czerwona.
Świat zna dwóch wielkich Polaków – Jana Pawła II i Lecha Wałęsę i nie zmieni tego żaden papierek znaleziony jakby na zamówienie w ubeckim archiwum. To Wałęsa przemawiał w Kongresie USA i świat słuchał w zdumieniu. Dziwnie się to zresztą wszystko plecie. Nie jest wykluczone, że lada chwila pojawi się komunikat, że to nie Wałęsa skakał przez płot, tylko ktoś zupełnie inny. Polityką, jak wiadomo, się nie zajmujemy, ale powiedzieć trzeba, że tak to zaczyna wyglądać.

Lech Wałęsa, 1981 rok
Fot. Chris Niedenthal / Forum

Lech Wałęsa, 1981 rok

Mamy też coś z gastronomii. W żadnym wypadku nie należy pić kawy w kawiarniach jednej z amerykańskich sieci. Jako małą czarną podają prawie pół litra przyciemnionej wody w wielkim kubku, ale za to całkowicie bez smaku. Amerykanie nigdy nie potrafili robić kawy. Nasz kolega inżynier Wałek zawsze mówił, że jak ktoś już musi, to lepiej napić się czarnego Johnnie Walkera.

Ciekawie dzieje się również w życiu urzędowym. Przyjemnie i sprawnie obsłużeni zostaliśmy w centrali ZUS przy moście Siekierkowskim. Miła pani w stoisku numer 16 wypełniła za nas, co trzeba, postawiła pieczątkę i dodatkowo miała jeszcze ładne oczy. Ludzie są w szoku. Kiedyś w ZUS-ie odrzucano wszystko, byle odrzucić, a teraz jak można, to nawet próbują załatwić. Sprawa dotyczy przeliczenia emerytur według nowych przepisów z marca ubiegłego roku i niektórym nawet podwyższają.

Blisko tysiąc osób przybyło do Muzeum Historii Żydów Polskich na otwarcie wystawy Frank Stella i synagogi dawnej Polski”. Stella uważany jest za jednego z najbardziej wybitnych twórców współczesności. Trzy żony, pięcioro dzieci, za obrazy płacą mu miliony dolarów. Amerykański artysta stworzył szkice, obrazy, wręcz konstrukcje i tak powstała niezwykła, jedyna na świecie wystawa dawnych synagog. Tłumy były takie, że mało co było widać. Dał się zauważyć Janusz Głowacki, Maja Komorowska, Jaś Gawroński z elegancką małżonką, którzy przybyli specjalne z Rzymu, oraz doskonale mówiący po polsku nowy ambasador USA w Polsce Paul Wayne Jones.

Interesujemy się wszystkim i mamy też coś z życia niedźwiedzi. Wiosna idzie, niedźwiedziom się pokręciło i budzą się z zimowego snu. Turyści na Alasce, a także w Zakopanem i Tatrach, gdzie niedźwiedzi jest coraz więcej, i to prawdziwych, a nie tylko tych przebranych, ostrzegani są więc, aby na widok niedźwiedzia nie wykonywali żadnych gwałtownych ruchów, nie uciekali na drzewo, tylko położyli się nieruchomo i czekali na rozwój wypadków. Jak niedźwiedź nie jest głodny, to nie rusza. Magda Zawadzka i znana nam również Anna Szadkowska pojechały na Alaskę i opowiadają, że rzeczywiście tak było. Niedźwiedź powąchał i nie ruszył.

 

Gra
Fot. Edipresse Książki

Gra "Kuchnia i seks - flirt towarzyski" Hanny Bakuły i Pawła Lorocha


Dobrą głowę do interesów ma poza tym nasze wydawnictwo Edipresse. Ledwo wydano nasze felietony z VIVY! w książce „Piegi na katar”, co oczywiście było sukcesem, a już wydrukowano „Kuchnia i seks – flirt towarzyski” Hanny Bakuły i dziennikarza radiowego Pawła Larocha, co jest bombą. Ludzie flirtują od dwóch tysięcy lat i zawsze jest to zajęcie może nie za bardzo intelektualne, ale przyjemne. W liceum w Piastowie zawsze graliśmy we flirt towarzyski z Moniką z pierwszej ławki na lekcjach łaciny i zawsze odpowiadała, że „Może jutro”. Bakuła w dodatku zna się na rzeczy. Podsumowaliśmy kiedyś dorobek małżeński Hanny Bakuły i dużo tego było. „Flirt towarzyski” to zabawa, i tym razem nawet dowcipnie napisana. Ludzie boją się rozmawiać, a tu mają wszystko gotowe. Oto przykładowo parę pytań, jak rozmawiają u Bakuły pan z panią:
„Pomasować ci plecy?”.
„Wywalisz się na tych obcasach”.
„Zapnij spodnie”.
Albo też rozmowa bardziej ogólna:
„Skąd masz takie zęby?”.
„Zaraz wróci babcia”.
„Zróbmy to na stole”.  
No i taka jest to zabawa. 800 pytań, tyle samo co na egzaminie na prawo jazdy, tyle że prawo jazdy mało kto zdaje, a tu są jednak pewne szanse. Na promocji obecna była między innymi świetnie ubrana Jolanta Kwaśniewska.

Jolanta Kwaśniewska na premierze gry Hanny Bakuły
Fot. mat. prasowe

Jolanta Kwaśniewska na premierze gry Hanny Bakuły


Z życia codziennego. Pisze do nas Janina D. (nazwisko i adres znane redakcji), że lubi nas czytać, bo mamy poczucie humoru i dystans do siebie i rzeczywistości – dziękujemy – i pisze również, jak zmienia się Warszawa. „Vis-à-vis hotelu Grand na Kruczej była kiedyś Cepelia – pisze Janina D. – a teraz jest wytwórnia makaronów japońskich, jakby komuś był potrzebny akurat makaron japoński, a na rogu ulic Nowogrodzkiej i Kruczej działał świetnie zaopatrzony sklep galanteryjny, szlafroki, pidżamy, bielizna, gumki i guziki, bardzo dobre gatunkowo, i ceny w granicach przyzwoitości, a teraz jest Wycena Diamentów. Taka jest teraz rzeczywistość – pisze Janina D. – potrzebuję gumki, a oferują mi diamenty. Przy bramie więzienia na ulicy Rakowieckiej – pisze dalej nasza Czytelniczka – wisi z kolei wielka reklama jednego z biur turystycznych: »Wybierz wolność – jedź w Alpy«”. Więźniowie są już spakowani.

Na zakończenie, jak zawsze, dwa słowa, a nawet trzy o polityce. Polityką, jak wiadomo, się nie zajmujemy, wszyscy krzyczą i można ogłuchnąć, jedna z posłanek powiedziała wszakże: „Rycerze dobrego smaku” i posłowie PiS się obrazili i buczeli. Polityka wyraźnie spsiała. Kiedyś rycerz to była chwała, bój i miecz, i honor dla ojczyzny, a teraz nie bardzo wiedzą, co to jest, i na wszelki wypadek się obrażają”.

Napisał Jerzy Iwaszkiewicz
 

Zbiór felietonów Jerzego Iwaszkiewicza „Piegi na katar” do kupienia w księgarniach. Polecamy!

 

 

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Tylko w VIVIE! inspirująca rozmowa z KATARZYNĄ SKRZYNECKĄ o tym, dlaczego postanowiła wrócić do figury 30-latki. „Prezes” ROBERT GÓRSKI i MONIKA SOBIEŃ-GÓRSKA o tym, czy ich życie przypomina… kabaret. ZBIGNIEW ZAMACHOWSKI o tym, co robi, kiedy cały dom zaśnie.