Janusz Kondratiuk
Fot. KAMIL PIKLIKIEWICZ/Dzien Dobry TVN/East News
O TYM SIĘ MÓWI

Janusz Kondratiuk cierpi na nowotwór trzustki. Lekarze wycięli reżyserowi narząd

„Jestem RoboCopem sztucznie utrzymywanym przy życiu”

Rafał Kowalski 23 września 2019 08:01
Janusz Kondratiuk
Fot. KAMIL PIKLIKIEWICZ/Dzien Dobry TVN/East News

Janusz Kondratiuk – polski scenarzysta i reżyser, którego dzieła takie jak Faceci do wzięcia czy Jak pies z kotem, zna niemal każdy Polak. Niestety pan Janusz nie planuje na ten moment tworzenia kolejnych produkcji, ponieważ od niemal dwóch lat zmaga się z rakiem trzustki. Za 76-latkiem trudny czas, ale twórca nie traci pozytywnej aury. Narzeka jedynie na polskich lekarzy. Dlaczego?

Janusz Kondratiuk o raku trzustki i polskiej służbie zdrowia

Reżyser udzielił niedawno wywiadu serwisowi Fakt24, który zapytał filmowca o początki choroby. Okazuje się, że pierwsze jej objawy Janusz Kondraciuk poczuł na przełomie 2017 i 2018 roku. Niestety, początkowa diagnoza była zupełnie nietrafiona. „Lekarze twierdzili, że to nie jest nowotwór. Na początku ubiegłego roku zupełnie bez sensu mnie zoperowali. Wycięli woreczek żółciowy i zaszyli. Po upływie kolejnych kilku miesięcy zauważono coś co się umieściło między trzustką a wątrobą. Założyli mi protezę, którą parokrotnie zmieniali”, zaczął opowiadać twórca. Następnie dodał, że dopiero inny ekspert naprawdę mu pomógł. „Pół roku później zaniepokojony swoim stanem zdrowia poszedłem do innego specjalisty chirurga. On, gdy mnie obejrzał, stwierdził, że potrzebuję natychmiastowej operacji. Wtedy wycięto mi trzustkę... Jestem przekonany, że lekarze od początku wiedzieli, że mam nowotwór. Widocznie jestem w takim wieku, że lekarzom już się nie opłaca mnie operować. […] Straciliśmy ponad pół roku, a nowotwór w tym czasie rósł...”, wyznał Janusz Kondratiuk w Fakt24.

76-latek spędził długie dni z szpitalu. Z pobytu pozostał mu żal. „Mam ogromne pretensje do lekarzy. Wiem, że niektórzy z nich są świetnymi fachowcami, i nie chciałbym, aby się na mnie obrazili, ale niestety większość z nich jest całkowicie pozbawiona empatii. Nie obchodzi ich, w jakiej sytuacji znajduje się chory. Nadużywają swojej władzy i to głównie z ich powodu te szpitale wyglądają tak, jak wyglądają. Oni w tym gównie czują się bardzo dobrze. Jak robaki”, powiedział w rozmowie z Mariuszem Sobotą, filmowiec.

Artysta trafił w końcu do szpitala przy Banacha, tam przeszedł operację, dzięki której zatrzymano raka trzustki. Ale i będąc pod opieką lekarzy, Janusz Kondratiuk miał kolejne kłopoty ze zdrowiem… „Miałem poważne przejścia. Dwa razy złapałem sepsę! Podobno w moim wieku już pierwsza jest śmiertelna. Dziś tłumaczę to sobie w ten sposób, że w dzieciństwie byłem niedożywiony, nie znałem smaku słodyczy, to może dlatego mój organizm sobie jakoś poradził (...) W tej chwili biorę chemię. Jestem RoboCopem sztucznie utrzymywanym przy życiu”, powiedział twórca w Fakt24.

Dziennikarza zastanowiło jednak, dlaczego 76-latek wciąż ulega uzależnieniu, które jest zakazane przy raku trzustki. „Palę, bo nic innego mi nie zostało (śmiech). Nie mam już trzustki, więc dlaczego miałbym się bać nikotyny. To ostatnia moja przyjemność. Dlatego palę ile się da!”, wyjaśnił Janusz Kondratiuk.

Życzymy mnóstwo zdrowia, spokoju i długich lat życia! 

Janusz Kondratiuk
Fot. AKPA

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie de Luxe VIVA!, a w nim: ANJA RUBIK o tym, jak się czuje w roli singielki i o planach na przyszłość. Intymna sesja KINGI KORTY z synkiem GREYSONEM i inspirująca rozmowa na temat późnego macierzyństwa. Skandalista i geniusz – ELTON JOHN. RODZINA KOKCZYŃSKICH, właścicieli Park Cafe w Konstancinie, o tym, jak stworzyć „fajne miejsce”.