TYLKO U NAS!

„Decydując się na ciężkie treningi, skazałam się na wcześniejszą utratę wzroku"

Sport ponad wszystko... Historia Joanny Mazur wzrusza do łez

Elżbieta Pawełek 17 kwietnia 2019 18:01

Biega zawodowo od kilku lat i ma na swoim koncie najważniejsze medale w swojej dyscyplinie, ale o jej historii wiele osób dowiedziało się dopiero dzięki programowi Taniec z gwiazdami. Joanna Mazur, niewidoma biegaczka, zachwyca nas na ekranie swoją pozytywną energią, uśmiechem i skromnością. Tylko nam sportsmenka opowiedziała szczegółowo o tym, jak zaczęła tracić wzrok. Początki były dla niej bardzo trudne...

Fragment wywiadu Elżbiety Pawełek z Joanną Mazur dla VIVY!

– Skąd pomysł, żeby biegać?

Zaczęłam tracić wzrok, a wraz z tym ochotę na życie. Szukałam sposobu, jak uwolnić się od myśli, że będę niewidoma. Poszłam w sport, żeby zapomnieć. Decydując się na ciężkie treningi lekkoatletyczne, skazałam się jednak na wcześniejszą utratę wzroku. Ale nie chciałam żyć zachowawczo, czerpiąc korzyści z resztek wzroku. To nie dla mnie. Chciałam żyć pełnią życia. Wiedziałam, że utrata wzroku to tylko kwestia czasu. Nastąpi nieuchronnie. Szybko połknęłam bakcyla sportowego i dziś to już nie jest dla mnie forma terapii, tylko droga do realizacji marzeń. Styl życia, część mnie.

– Jak zareagowała Twoja rodzina, kiedy wszystko postawiłaś na sport? Zrozumiała tę decyzję?

Rodzina mnie zna i wie, że szybko się nie poddaję. Na początku rodzice mówili: „Nie męcz się, przecież to trudne”, ale widzieli w moich oczach radość i jak sport mnie odmienia. Myślę, że to ich przekonało. Zawsze mnie wspierają. Jestem im wdzięczna za to, że choć traciłam wzrok, nie byłam zwalniana z żadnej czynności domowej, że musiałam wypełniać swoje obowiązki, bo dzięki temu umiem dziś robić wszystko i jestem samodzielna.

– To ciekawe, co powiedziałaś, bo na ogół ludziom niepełnosprawnym mówi się: „Nie idź, usiądź, bo się przewrócisz, odpocznij…”.

Mnie też tak mówili. Był taki moment, kiedy lekarze podejrzewali u mnie guza mózgu i zabronili wszelkiego wysiłku. Mogłam tylko chodzić, leżeć… Przez trzy dni cała rodzina, włącznie ze mną, żyła w niewyobrażalnym strachu. W pewnym momencie powiedziałam, że jeśli miałabym tego guza, to już dawno by mi pękł. I na kolejnych badaniach okazało się, że go nie ma, a ja mogę cieszyć się aktywnym życiem.

– Kiedy zaczęłaś tracić wzrok?

Urodziłam się z dystrofią plamki żółtej, którą wykryto u mnie dopiero, jak miałam siedem lat, ale diagnoza została postawiona niemal 15 lat później. Ta wada występuje u ludzi w starszym wieku, choć sporadycznie u młodych ludzi. Znalazłam się w pierwszej dziesiątce opisanych przypadków na świecie. U mnie jest to schorzenie genetyczne, nie poddające się operacji i leczeniu. Gdybym miała siostrę, to prawdopodobnie cierpiałaby na to samo schorzenie co ja. Na szczęście mam trzech zdrowych braci, na których wsparcie mogę zawsze liczyć. W okresie dojrzewania zaczęłam bardzo szybko tracić wzrok, aż doszło do sytuacji, w której jestem teraz, że szczątkowo widzę tylko światło – cień i tak naprawdę dopiero teraz poznaję ten świat. Ale wchodzę w ciemność bez buntu i cierpienia jak na początku, tylko z nadzieją, że się w tym odnajdę. Z początku bardzo trudno było mi się przyznać przed sobą, że nie widzę. „Ja, niewidoma”, po takich słowach pojawiało się morze łez. Nie chodziłam z laską, zamiast niej brałam parasol. Ukrywałam fakt, że nie widzę, bo się tego wstydziłam i czułam się kimś gorszym. Ten etap mam już za sobą. „Ta niewidoma” stała się częścią mnie. Wiem, że już tego nie zmienię, ale mogę zmienić stosunek innych ludzi do mnie. Chciałabym, żeby oceniali mnie nie przez pryzmat mojej niepełnosprawności, ale przez to, jakim jestem człowiekiem, jakie mam osiągnięcia, cele i co sprawia mi radość…

Całą rozmowę z Joanną Mazur możesz przeczytać w nowej VIVIE!, która w kioskach już od czwartku. W wywiadzie mistrzyni świata opowiedziała także o tym, czy chce założyć rodzinę oraz jak radziła sobie w szkole z okropnymi wyzwiskami. W numerze także między innymi: Michel Moran, Helena Norowicz i Basia Kurdej-Szatan z siostrą, córką i mamą. ZOBACZ ZDJĘCIA

Wideo

Wiemy, jak dbać o skórę dojrzałą! 

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

W wielkanocnym numerze Barbara Kurdej-Szatan z mamą i córką opowiadają o rodzinnych tajemnicach, a Joanna Mazur o tym, jak naprawdę wygląda życie niewidomej sportsmenki!