Jagna Marczułajtis
Fot. East News
O TYM SIĘ MÓWI

Jagna Marczułajtis wyznała wstrząsającą prawdę o trudnej walce z chorobą syna

Snowboardzistka apeluje o pomoc

Redakcja VIVA! 16 stycznia 2020 17:50
Jagna Marczułajtis
Fot. East News

Jagna Marczułajtis-Walczak, polska snowboardzistka i polityk, ponad trzy lata temu urodziła trzecie dziecko. I chociaż początkowo młodym rodzicom wydawało się, że wszystko jest w porządku, szybko zorientowali się, że z jego zdrowiem coś jest nie tak. Sportsmenka udzieliła bardzo szczerego wywiadu dla Super Expressu, w którym wyznała, jak bardzo zmieniło się jej życie ze względu na chorobę synka. Teraz zmuszona jest prosić o pomoc. „Lista potrzeb jest długa, a koszty ogromne...”, wyznaje.

Jagna Marczułajtis o opiece nad niepełnosprawnym synem

Andrzej, synek Jagny Marczułajtis-Walczak, urodził się jako zdrowe dziecko. „Lekarze mówili, że nic złego się nie dzieje. Mnie to uśpiło. Ale kiedy syn skończył pięć miesięcy i nawet nie próbował siadać, to się zaniepokoiłam. Zaczęliśmy chodzić na rehabilitację, okazało się, że ma zaburzenia napięcia mięśniowego. Kiedy mały miał sześć miesięcy, po rezonansie magnetycznym usłyszeliśmy wyrok: wada rozwojowa mózgu, szerokozakrętowość zwana pachygyrią. Trzy czwarty głowy Andrzejka jest zdeformowane, zepsute…”, opowiadała sportsmenka w poruszającej rozmowie z Super Expressem.

„[...] To był cios. Tak się tym wszystkim załamałam, że miałam ogromną depresję. Całą zimę jeździłam z dzieckiem od lekarza do lekarza. Jeżdżąc, patrzyłam tylko z jakiego mostu zjechać, albo jak to zrobić, żeby się zabić razem z tym dzieckiem, żeby po prostu już nie cierpiał on i ja…”, wyznaje Marczułajtis. „To było straszne, czułam się bezsilna. Wiedziałam, że jest bardzo chory, lekarze mi powiedzieli, że to jest nieoperacyjne, nieuleczalne, postępujące. Nie wiedziałam, co robić. Nie widziałam dalszego sensu życia… mojego i jego”.

„A jeśli krzywo wjadę pod pociąg albo zjadę ze zbyt niskiego mostu i się nie zabiję, i będziemy jeszcze bardziej chorzy? To co wtedy? Tylko dlatego tego nie zrobiłam”, dodała sportsmenka. Tłumaczyła, że chciała ulżyć wszystkim cierpienia, ale powstrzymała się ze względu na strach przed konsekwencjami, które mogłyby wystąpić, gdyby „plan” się nie powiódł.

Jagna Marczułajtis-Walczak przeszła ostrą depresję. Pogodzenie się z losem zajęło jej ponad półtora roku. W Super Expressie wyznaje, że teraz jest szczęśliwa, i pomimo trudności walczy o swoją rodzinę. „Dwa pierwsze lata życia Kokosa (domownicy nazywają tak Andrzeja – przyp. red.) to była dla mnie dramat. Miałam terapię i leczenie farmakologiczne… Dziś nasz syn daje nam dużo miłości, radości, uwielbia spacery, basen, dużo się śmiejemy”.

„Po kilku latach bycia w sporcie i w polityce mam grubą skórę, zawsze się znajdą osoby, które będą uważały, że robię to dla popularności. A ja uważam, że popularność zobowiązuje mnie do tego, żeby pokazać innym matkom, że dzieci niepełnosprawne są wśród polityków, gwiazd, ludzi i zamożnych i biednych, wśród takich, którzy na co dzień wydają się szczęśliwi”, mówiła posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Pomoc dla synka Jagny Marczułajtis-Walczak

Teraz snowboardzistka apeluje o pomoc i prosi, aby przekazywać jej dziecku 1% podatku. „Leki, wizyty lekarskie, zakup sprzętu, turnusów rehabilitacyjnych, terapie… Lista potrzeb jest długa, a koszty ogromne”, wyznała na łamach portalu Super Express.

„Warto zdecydować, żeby pieniądze trafiały do osób potrzebujących, a nie do Skarbu Państwa… Pieniądze z 1% podatku przeznaczymy na sprzęt, turnusy rehabilitacyjne, zajęcia z komunikacji alternatywnej, pracę z neurologopedą, psychologiem, pedagogiem, leki…”, dodała. Super Express udostępnia dane do pomocy: KRS: 0000308316; cel szczegółowy 1%; Andrzej Marczułajtis-Walczak M/114.

Jagna Marczułajtis-Walczak zdaje sobie sprawę z tego, że wiele jeszcze przed nią. Wierzy, że z pomocą bliskich i życzliwych osób uda jej się pokonać wszelkie trudności. 

Jagna Marczułajtis
Fot. East News

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

ANNA I TOMASZ SEKIELSCY – znany dziennikarz mówi o żonie, że jest jak… „żona mafiozo”. Dlaczego? BERENICE MARLOHE – kim by została, gdyby nie rola dziewczyny Bonda? MEGHAN i HARRY w osobistej krucjacie przeciwko brytyjskiej monarchii. REMIGIUSZ MRÓZ o tym, jak zarobił pierwszy milion, gdzie szuka natchnienia i o końcu miłości.