Ich ślub przypominał towarzyski happening. Historia miłości Zbyszka Cybulskiego i Elżbiety Chwalibóg 
Fot. PAP/Cezary Langda
NIEZWYKŁE HISTORIE

Ich ślub przypominał towarzyski happening. Historia miłości Zbyszka Cybulskiego i Elżbiety Chwalibóg 

Najpierw zamieszkali razem, potem zostali parą 

Dorota Falkowska 23 czerwca 2022 16:45
Ich ślub przypominał towarzyski happening. Historia miłości Zbyszka Cybulskiego i Elżbiety Chwalibóg 
Fot. PAP/Cezary Langda

Na początku dzięki wspólnej pracy przy tworzeniu teatrzyku Bim-Bom byli bardzo dobrymi znajomymi. Elżbieta Chwalibóg wraz ze Zbigniewem Cybulskim i jego najlepszym przyjacielem, Bogumiłem Kobielą, tworzyli zgrane trio. W pewnym momencie stali się też współlokatorami w ciasnym, sopockim mieszkaniu. Kiedy pomiędzy piękną plastyczką i przystojnym aktorem pojawiło się głębsze uczucie? Tego nie pamięta sama Chwalibóg, ale jedno jest pewne — uczucie zaskoczyło ich nagle, podczas jednego z całonocnych spacerów. Decyzję o ślubie przekładali kilka razy, ale kiedy już się na niego zdecydowali, był niezapomniany i idealnie wpisujący się w szalone lata 60. Wesele trwało trzy dni, a o zabawie rozpisywała się później prasa. 

Historia miłości Zbyszka Cybulskiego i Elżbiety Chwalibóg 

Życie Zbyszka Cybulskiego można podzielić na to przed sławą i po niej. Aktorstwo kochał całym sercem, ale najlepsze lata swojego życia przeżył, zanim zaczął grać swoje najgłośniejsze role. Później będzie powtarzał, że najlepiej czuł się w Gdańsku, gdzie wyprowadził się tuż po ukończeniu krakowskiej szkoły aktorskiej. Na miejscu wraz z innymi kolegami rozpoczął pracę w Teatrze Wybrzeże, a także, a może przede wszystkim, założył razem z Bogumiłem Kobielą i Jackiem Federowiczem teatr BIM-BOM. 

To właśnie Kobiela, najlepszy przyjaciel Cybulskiego, poznał go w latach 50. z piękną Elżbietą Chwalibóg. Ona była wówczas absolwentką trójmiejskiej ASP, zaangażowała się w realizację drugiego programu Bim-Bom. Ich relacja zaczęła się od przyjaźni. Pracowała też przy Teatrzyku Rąk i Przedmiotów "Co To", a po godzinach szyła spódnice. 

„Uwielbiałam Bobka [Bogumiła Kobielę – przyp. red.], był szalenie wesoły i bezpośredni, z każdym potrafił nawiązać znajomość. Zbyszek był raczej nieśmiały i trzymał się z boku. Chodził w płaszczu bez guzików i grubym swetrze. Z Bobkiem byli nierozłączni. Trzymaliśmy się wszyscy w jednej paczce” – wspominała Elżbieta Chwalibóg w rozmowie z Dorotą Karaś, autorką książki „Cybulski. Podwójne salto”.

Cała trójka tworzyła zgraną, kreatywną grupę. W pewnym momencie nawet zamieszkali razem. Przez 1,5 roku współdzielili mieszkanie w Sopocie. Na początku małe lokum przy ul. Świerczewskiego zamieszkiwali tylko Kobiela i Cybulski, ale po jakimś czasie dołączyła do nich również Elżbieta, która wyprowadziła się z sopockiego mieszkania ciotki i babci. 

Rodzina młodej artystki nie miała nic przeciwko, aby zamieszkała ona z dwoma mężczyznami, jej bliscy, jak sama określała, byli bardzo tolerancyjni, czego z kolei nie można było powiedzieć o rodzicach Zbyszka Cybulskiego. "W kołchozie mieszkało nam się bardzo dobrze, choć nie mieliśmy w ogóle czasu na takie rzeczy, żeby bywać w domu. Była uczelnia, próby, w SPATiF-ie przesiadywaliśmy całymi dniami. Mieszkania to były sypialnie. Żyliśmy tak razem rok, może półtora", opowiadała Chwalibóg. 

W którym dokładnie momencie pomiędzy nią, a jej współlokatorem pojawiło się uczucie? Ciężko powiedzieć, konkretnej daty nie pamięta sama Chwalibóg. Po jednym z balów studenckich Zbyszek towarzyszył Elżbiecie w drodze do mieszkania jej ciotki, miała tam spędzić jedną noc. Ale spacerowało i rozmawiało im się tak dobrze, że nigdy nie dotarli do celu. „Chodziliśmy tak długo, aż w końcu zostaliśmy parą. A ponieważ mieszkaliśmy już razem, to jakoś tak zostało” – wspominała Chwalibóg.

Wkrótce, już oficjalnie jako para, zamienili swoje przytulne mieszkanie z Bobkiem, na równie niewielkie, ale może nieco bardziej romantyczne lokum w Bramie Straganiarskiej na Głównym Mieście nad Motławą w Gdańsku. Kawalerkę otrzymali prawdopodobnie w drugiej połowie 1958 r. w ramach uznania dla Zbyszka Cybulskiego za bycie zasłużonym działaczem wśród młodzieży oraz wschodzącą gwiazdą filmu. Jego gwiazda miała rzeczywiście za chwilę rozbłysnąć na dobre za sprawą roli Maćka Chełmickiego w "Popiele i diamencie" Andrzeja Wajdy. 

Czytaj też: Bogumił Kobiela był jednym z najwybitniejszych aktorów powojennego pokolenia. Zginął tragicznie w wieku 38 lat 

Od lewej: Bogumił Kobiela, Elżbieta Chwalibóg i Zbigniew Cybulski, Sopot 09.1960.

Ich ślub przypominał towarzyski happening. Historia miłości Zbyszka Cybulskiego i Elżbiety Chwalibóg 
Fot. PAP/Cezary Langda

Konserwatywni rodzice

Państwo Cybulscy przez długi czas nie mieli pojęcia o istnieniu partnerki syna. Aktor nie chciał wyjawić im prawdy, bo wiedział, jak zareagują na fakt, że mieszka z kobietą bez ślubu. Kiedy przyjechali go odwiedzić w Gdańsku, Elżbieta musiała przenieść się na ten czas do sopockiego mieszkania. Kłamstwo ostatecznie wyszło na jaw za sprawą osób trzecich, które doniosły o całej sprawie rodzicom Cybulskiego. Przyszła teściowa jeszcze długo trzymała Elżbietę na dystans i traktowała w oschły sposób. 

"Pojechałam kiedyś ze Zbyszkiem do Katowic do rodziców, jeszcze zanim byliśmy małżeństwem. Pani Cybulska przemeblowała całe mieszkanie, żebym broń Boże nie spała w jednym pokoju ze Zbyszkiem lub Antkiem. To był jakiś obłęd, po wojnie ludzie mieszkali w takim tłoku, że nikt na takie rzeczy nie zwracał uwagi. Mówiło się: posuń się, i kładło się spać. Ale w ich domu takie rzeczy były nie do pomyślenia. Ojciec był bardziej tolerancyjny, ale to matki wszyscy się słuchali", opowiadała żona aktora (cytat za kobieta.onet.pl).

Czytaj także: Zbigniew Cybulski był gwiazdą, jakiej wcześniej w Polsce nie było. Zginął tragicznie w wieku 40 lat

Sopot 09.1960. Zbigniew Cybulski z żoną Elżbietą Chwalibóg

Ich ślub przypominał towarzyski happening. Historia miłości Zbyszka Cybulskiego i Elżbiety Chwalibóg 
Fot. PAP/Cezary Langda

Zbigniew Cybulski i Elżbieta Chwalibóg: ślub 

Elżbieta i Zbyszek zdecydowali się na ślub w dużej mierze przez wzgląd na rodziców aktora. Kiedy dowiadują się, że Chwalibóg jest w ciąży, nie chcą ryzykować zerwania kontaktów rodzinnych i plotek. Decydują się zatem na ślub cywilny. "Ten ślub był planowany wcześniej kilka razy i stale odkładany. Broniłam się przed tym, nie zależało mi tak bardzo. Kiedy byłam już w ciąży z Maćkiem, nie mogliśmy dłużej czekać. Ze względu na rodziców Zbyszka oczywiście", wspominała po latach Elżbieta Chwalibóg-Cybulska. 

Ukochana aktora miała wtedy 26 lat, on był od niej siedem lat starszy. Oboje piękni, młodzi i zakochani. Niewiele trzeba było, aby być pod urokiem tej dwójki. Elżbieta ubrana była tego dnia w sukienkę à la bombka, na stopy włożyła modne czółenka, które przywiozła z festiwalu w Moskwie, a ciemne włosy upięła w kok. "Zbyszek miał jakiś garnitur na reprezentacyjne okazje, więc jemu nie musiałam szyć. Na nowy nie miał pieniędzy", wspominała. Mało jednak brakowało, żeby ślub się nie odbył. Cybulski po mocno zaprawianym alkoholem wieczorze kawalerskim, który przeciągnął się do rana, ledwo zdążył na uroczystość do urzędu. 

A jak wyglądał sam ślub? Nie można mu odmówić niezwykłej oprawy, która idealnie wpisywała się w szalone lata 60. Organizatorem całego przedsięwzięcia był malarz Juliusz Studnicki, który na miejsce weselnej zabawy upatrzył sobie Chmielno, ulubioną kaszubską wieś. Pierwszym punktem programu było złożenie przez parę młodą przysięgi małżeńskiej w USC w Sopocie, następnie świeżo poślubieni małżonkowie z obrączkami, na których wykuta była data ich ślubu, ruszyli ze wszystkimi gośćmi na "Monciak". Już sama ta barwna parada robiła wrażenie, a ludzie tego dnia przybyli bardzo tłumnie. Wśród gości, którzy najpierw ledwo mieścili się w urzędzie, znaleźli się ci zaproszeni, a także tacy, którzy jak tylko usłyszeli, że Cybulski się żeni, też przyjechali. 

Sopot 30.08.1960 r.  Ślub aktora Zbigniewa Cybulskiego z Elżbietą Chwalibóg

Ich ślub przypominał towarzyski happening. Historia miłości Zbyszka Cybulskiego i Elżbiety Chwalibóg 
Fot. PAP/Eugeniusz Wołoszczuk

Drugi punkt programu zaczął się w Chmielnie. "Tam, w kaszubskiej karczmie Józefinka, zaczęło się coś na kształt happeningu", pisał w swojej książce Andrzej Klim. Pisarz i reżyser - Jerzy Afansjew połączył dłonie nowożeńców węzłem wykonanym z.... krowiego łańcucha, a po chwili na ich głowach pojawiły się wianki z polnych kwiatów, które włożył im profesor Studnicki. Potem przyszedł czas na wręczanie prezentów i one również, jak można się domyślać, były bardzo oryginalne. Wśród nich znalazły się: chruściana miotła, maska z odlewem twarzy Bobka, czyli Bogumiła Kobieli, nocnik ze specjalną dedykacją: "Gdybyś się, Zbyszku, ze*rał ze szczęścia". Ten trzeci podarunek był od Zofii Czerwińskiej, który kupiła go na Jarmarku Dominikańskim. Goście na jego widok ryknęli śmiechem, państwo młodzi nie zareagowali aż tak entuzjastycznie, ale niezależnie od wszystkiego, po urodzeniu syna na pewno im się przydał. Wśród prezentów znalazł się jeszcze jeden bardzo oryginalny, wręczony parze przez Ryszarda Ronczewskiego. Podarował on parze żywego prosiaka, który zresztą po chwili uciekł. 

"Wyprosił go [prosiaka - przyp. red.] od jakiegoś chłopa Jurek Afanasjew. Prosiak mi się wyrwał. Wszyscy poszli już do knajpy, goniłem go po polach, a za mną leciał Kaszub z lagą [pałka do bicia lub obrony - przyp. red.] i wołał: "Oddaj, moja świnia!". Złapaliśmy ją jakoś we dwójkę. Wieprzek wrócił do właściciela, a ja do knajpy, gdzie wszyscy byli już lekko polakierowani" (cytat za kobieta.onet.pl). Na stołach weselnych goście mogli znaleźć potrawy o fantazyjnych nazwach wymyślonych przez wspomnianego wcześniej Afanasjewa: twardzioszek Kobiela, plumpuding z aktorów, karp po cybulskiemu, goryle łapy faszerowane mrówczymi jajami i dziennikarskie języki z rusztu.

Weselna zabawa skończyła się dopiero po trzech dniach, dostarczając tym samom prasie kilka historii z krzykliwymi nagłówkami, takimi jak: "Cybulski w kajdanach" i "Cybulski stracił wolność". Zofia Czerwińska podsumowała, że uczestnicząc w weselu Cybulskich, czuła się jak w filmie Altmana "Dzień weselny". Nie brakowało na nim romansów, kłótni, intryg i relacji, które potrwały tyle, co sama zabawa. "Przynajmniej dwie pary się rozeszły, ze cztery zadzierzgnęły. Euforia, tańce, śpiewy przeplatały się z ciszą i zastojem. Ktoś donosił jedzenie, ludzie spali na trawie pod gołym niebem, malarze szkicowali...", wspominała aktorka (cytat za polskatimes.pl).  

Zobacz też: Marlene Dietrich i Zbigniew Cybulski. Niezwykła znajomość dwóch legend kinematografii

Źródła: Andrzej Klim "Seks, sztuka i alkohol. Życie towarzyskie lat 60.", wyd. PWN, kobieta.onet.pl

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

KAROLINA PISAREK i ROGER SALLA: tuż przed ślubną ceremonią modelka opowiada o niespodziewanych oświadczynach, swoim związku i przygotowaniach do ślubu. MICHAŁ WIŚNIEWSKI: po co mu ten ślub?! Wyznania mężczyzny, który pięć razy mówił „tak”. AGATA TUSZYŃSKA często przedkładała wszystko nad kolejne książki. Czy to był dobry wybór? Czy nie żałuje? I czy w ogóle umie żyć inaczej? Do refleksji. ŚLUBY WSZECH CZASÓW: Kelly i książę Rainier, Beaulieu i Presley, Yoko Ono i Lennon, Diana i książę Karol… Ich śluby zawładnęły zbiorową wyobraźnią.