WSPOMNIENIE

Cała Ameryka wiedziała, że w swojej rezydencji urządza szalone narkotykowe orgie…

Mija pierwsza rocznica śmierci Hugh Hefnera!

Olga Figaszewska 27 września 2018 12:21

Król kiczu czy rebeliant? Stary satyr czy przywódca obyczajowej rewolucji? Rok temu, 27 września zmarł Hugh Hefner. Jak Playboy uratował mu życie? Ile miał kobiet? I co zawdzięcza mu Ameryka? Przez wiele lat zdjęcia Hefnerowi robiła Annie Leibovitz. Tak naprawdę wyglądało jego życie. 

Niebezpiecznie igrać z seksem. Hugh Hefner przekonał się o tym w czerwcu 1963 roku. Jak zwykle po południu leżał w ogromnym łóżku w swojej 70-pokojowej rezydencji na Złotym Wybrzeżu w Chicago. W tym łóżku uprawiał seks z króliczkami i planował nowe numery „Playboya”. Jego pismo sprzedawało się w milionach egzemplarzy. Urządzał szalone imprezy. Wiedziała o nich cała Ameryka. O trwających całą dobę narkotykowych orgiach, o krytym basenie i podwodnym barze.

O grocie amorów i mieszkających w niej króliczkach. Oraz o wielkim, okrągłym, obrotowym i wirującym w szczytowych momentach łożu. 4 czerwca 1963 roku wyciągnęli go z łóżka policjanci, którzy z sądowym nakazem aresztowania wdarli się do jego rezydencji. Jakiego przestępstwa dopuścił się król playboyów? Wydrukował zdjęcia nagiej Jayne Mansfield z filmu „Promises! Promises!”. Film był sensacją, z powodu nagości zabroniono puszczania go w wielu stanach. Aresztowanie Hefnera było elementem walki politycznej. Konserwatywna prawica walczyła z seksualną swobodą Ameryki. Hefner nie siedział długo w areszcie. Sąd Najwyższy stwierdził, że nagość nie jest nieprzyzwoita. Playboy wyszedł na wolność i dalej robił to, co było misją jego życia. Uwalniał Amerykanów ze sztywnego gorsetu pruderii.

Kocyk z króliczkiem

Dorastał w czasie wielkiego kryzysu. Miliony ludzi straciło pracę, jego ojciec także walczył każdego dnia, żeby utrzymać rodzinę. Wychodził z domu rankiem, gdy synowie spali, wracał nocą, gdy już leżeli w łóżkach. Hugh był zamkniętym w sobie chłopcem, w jego rodzinie rygorystycznych metodystów nie okazywało się emocji. Gdy był mały, rodzice kupili mu psa. Strasznie się ucieszył, włożył do pudła szczeniaka swój ulubiony kocyk z króliczkiem.

Nazywał ten kocyk „kocykiem bezpieczeństwa”. Niestety, pies zdechł po kilku dniach. Rodzice spalili pudło wraz z kocykiem. Czy razem z nim spłonęło bezpieczeństwo? Gdy Hugh kończył szkołę średnią, jego rodacy ginęli na wielkiej wojnie. Młody Hefner zatrudnił się jako dziennikarz w wojskowej gazecie. Po wojnie studiował psychologię i socjologię. Został grafikiem. Znak króliczka z kocyka wrócił do niego, gdy dorósł. Stworzył z niego znak rozpoznawczy „Playboya”. Wielkiego imperium, w którym wszyscy duzi chłopcy mieli swoje „kocyki bezpieczeństwa” – piękne playmate – co miesiąc nową „dziewczynę z sąsiedztwa”.

Przepyszna nagość

Był fanem filmów. Na zawsze zapamiętał oglądanego z rodzicami „Tarzana”. Ujrzał wtedy ideał – mężczyznę z kobietą, którzy żyją zgodnie wśród zwierząt. Jak pierwsi rodzice w raju. Czyż nie taki był mężczyzna, którego wymyślił i propagował „Playboy”? Dzikus dżentelmen, który chętnie zaprosi Jane do swojej pieczary? Nie ojciec, mąż, pracownik biura, ale dziki mężczyzna, który urwał się światu z łańcucha „dorosłych” konwenansów. Młody Hefner w „Tarzanie” ujrzał też po raz pierwszy nagość, która była – tak ją zapamiętał – przepyszna. Tak różna od problemów, które miał w domu. Więc gdy świat pogrążył się w szaleństwie zimnej wojny i największe mocarstwa – Rosja z Ameryką – nawzajem groziły sobie atomową zagładą, on zrobił pismo, które pozwalało o tym zapomnieć. Zaproponował swoim czytelnikom wyprawę do seksualnego raju.

Ucieczka w seks

Trudno to sobie dziś wyobrazić, ale do 22. roku życia Hefner jest prawiczkiem. Chodzi z dziewczyną z liceum, Mildred Williams Gunn. I choć ta zdradza go przed ślubem, pobierają się w 1949 roku. Żyją, jak wszyscy, w domku na przedmieściach. On rysuje kreskówki, najmuje się jako grafik w piśmie dla mężczyzn „Esquire”. Jego żona rodzi córkę – Christie. Rok później Hugh staje na granicy przepaści. Ma myśli samobójcze. Życie ojca rodziny go przeraża. „Czy to już wszystko?”, pyta o swoją przyszłość. Chce uciekać. I stwarza sobie wspaniałą sposobność. Zmyka prosto w objęcia „Playboya”.

Męska rebelia

Historia najsłynniejszego męskiego magazynu, który przeorał amerykańską obyczajowość, zaczyna się w 1953 roku przy kuchennym stole Hugh Hefnera. W swoim mieszkaniu w Chicago 27-letni Hefner pisze wstępniak do „Playboya”: „Lubimy nasze mieszkania. Lubimy przygotować koktajle i przystawki, włączyć płytę z nastrojową muzyką i zaprosić kobietę na spokojną rozmowę o Picassie, Nietzschem, jazzie i seksie”. Hefner marzy o romantycznym piśmie dla mężczyzn, którzy doceniają kobiety. Chce uwolnić mężczyzn. W powojennym świecie, gdzie ważna jest stała praca, żona, dom z trawnikiem i grillem, Hefner proponuje kompletnie inne wartości. Rajskie życie kawalera. W książce „Stulecie seksu” James R. Petersen pisze: „Hefner sławił seks jako część życia mężczyzny totalnego. Kochał kobiety, ale uwielbiał też jazz, samochody sportowe, sztukę, literaturę, ubrania, gadżety, dobre jadło i napoje. Odkrył na nowo męskość. Na stronach »Playboya« mężczyźni gotowali dla kobiet, cenili sztukę i nie chcieli podporządkować się niczyjej definicji określającej, na czym polega bycie mężczyzną. Nie chcieli stać się »uległymi maszynami«”.

Dziewczyna z sąsiedztwa

Pierwszy numer „Playboya” sprzedaje Marilyn Monroe. Dokładniej jej nagie zdjęcie zrobione, kiedy była początkującą gwiazdką. Hefner odkupuje je za 500 dolarów i pisze list do hurtowników w całym kraju. Wysyła im kopię zdjęcia i opis nowego pisma. Zbiera zamówienia na 70 tysięcy egzemplarzy i siada do zrobienia pierwszego „Playboya”. Rusza lawina. Mieszanka fikcji literackiej, satyry, rysunków erotycznych, artykułów na temat stylu życia i rozkładówka z nagą kobietą podbija rynek. Roztapia męskie serca. Z czasem pismo staje się instytucją. Wyznacza trendy, powołuje do życia gwiazdy. Piszą dla niego Vladimir Nabokov, Kurt Vonnegut, a nawet Margaret Atwood! Ukazują się wywiady z takimi gigantami, jak Miles Davis, Bertrand Russell i Martin Luther King. Nagie „dziewczyny z sąsiedztwa” stają się amerykańską ikoną. Amerykańscy żołnierze walczący w Wietnamie wyklejają bunkry rozkładówkami „Playboya”.

Pierwszy tysiąc kobiet

Rozwodzi się w 1959 roku. Powie: „Wyszedłem zza biurka i zacząłem prowadzić takie życie, jakie propagował mój magazyn”. Zakłada kluby „Playboya” na całym świecie. Milion ludzi staje się posiadaczami kluczy do jego klubów. On sam staje się własną marką. Cesarzem playboyów. Nie wychodzi z łóżka, a gdy wychodzi, nie ściąga piżamy. W piżamie i szlafroku podróżuje nawet swoim odrzutowcem DC-9 „Big Bunny”. Razem z nim lata Roman Polański, któremu Hefner daje milion dolarów na realizację „Tragedii Makbeta”. W czasie kręcenia filmu Hefner kończy 45 lat.

Polański na planie rozbiera statystki, które grają stare wiedźmy, i filmuje je, gdy śpiewają „Happy Birthday, Hef”. Taki „teledysk” wysyła właścicielowi „Playboya”. Hefner jest zadowolony, ale „Tragedia Makbeta” okazuje się klapą. Jednak właściciel „Playboya” nie przejmuje się kłopotami. Na wszystkie problemy remedium jest seks. I wielodniowe imprezy. Chwali się, że w ciągu życia poszedł do łóżka z tysiącem kobiet. „I wszystkie mnie lubią”. Ma trzy żony. Ostatnia, modelka Crystal Harris, jest młodsza o 60 lat. Pobierają się w 2012 roku. Twierdził, że żonom w czasie małżeństw zawsze pozostał wierny. Romantyk?

Luksusowe więzienie

Mężczyźni marzyli o dziewczynach z rozkładówek. A dziewczyny marzyły, żeby znaleźć się u boku władcy „Playboya”. Wiele z nich zawdzięcza mu karierę. Pierwszą Polką, która w 1990 roku znalazła się na okładce amerykańskiego „Playboya”, była Bogna Sworowska. „To był fantastyczny, kontaktowy, niezwykle ciepły człowiek”, wspomina Hefnera. Ciepłe miejsce w sercu ma dla niego Joanna Krupa, która na okładkę trafiła dwa razy – w 2005 i 2009 roku. To otworzyło jej wiele drzwi. „Spoczywaj w pokoju, Hugh, jesteś prawdziwą legendą. Nie zapominaj o niesamowitych imprezach w rezydencji. Nikt nie może ich pobić!”, napisała po jego śmierci. Ale nie wszystkie kobiety mają po nim dobre wspomnienia. Holly Madison spędziła w Playboy Mansion w Chicago siedem lat i napisała o tym druzgoczącą książkę. Króliczki Hefnera były więźniarkami luksusowej rezydencji. Nie mogły prowadzić własnego życia, służyły tylko rozkoszy właściciela „Playboya”. Istniał specjalny grafik regulujący życie seksualne w posiadłości. „Wszystkie dziewczyny nienawidziły tego i starały się to mieć z głowy tak szybko, jak to możliwe”, napisała Molly. Pobyt u Hefnera odebrał jej poczucie własnej wartości. Myślała o popełnieniu samobójstwa. Po jej książce szef „Playboya” wydał oświadczenie, w którym oskarżył ją o wywołanie skandalu, żeby zwrócić na siebie uwagę. „Jak mówi stare powiedzenie, jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził”, podsumował.

Dziedzictwo „Hefa”

Starzejący się Hefner wyglądał jak własna karykatura. Bogaty starzec w szlafroku, otoczony przez seksualnie napompowane króliczki. Piotruś Pan, który utknął w Nibylandii. Ale nie zapominajmy, że u swoich początków był bojownikiem o wolność. Ostro występował przeciwko zawłaszczaniu seksu przez Kościół i państwo. Piętnował rasizm i homofobię. W latach 50. zabito w stanie Missisipi czarnego nastolatka, bo ośmielił się w kawiarni dotknąć białej kobiety. Pięć tysięcy urzędników państwowych zostało oskarżonych o homoseksualizm, który zwalczano równie zaciekle co komunizm. Świat „Playboya” nie dzielił ludzi. Czarni i biali mieli równy dostęp do rozkoszy. Wiele z pragnień Hefnera na stałe wpisało się w kulturę Ameryki. „Dominujące w USA wartości mimo konserwatywnej reakcji to wolność wypowiedzi, konsumeryzm, hedonizm. To będzie dziedzictwo Hefnera”, napisał po jego śmierci „New York Times”.  

Tekst Roman Praszyński

Wideo

Ten kosmetyk zmniejszy widoczność zmarszczek w ciągu jednej nocy!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Niezwykła rozmowa z Grażyną Torbicką o jej wszystkich miłościach. A Remigiusz Mróz zdradza nam tajemnice swojego sukcesu!