Madeleine McCann, rodzice zaginionej dziewczynki
Fot. LEON NEAL/East News
O TYM JEST GŁOŚNO

Istnieją nowe poszlaki w poszukiwaniach zaginionej Madeleine McCann?

Poznaj historię jej tajemniczego zniknięcia...

Weronika Kostyra, Monika Stukonis 20 marca 2019 20:27
Madeleine McCann, rodzice zaginionej dziewczynki
Fot. LEON NEAL/East News

Nierozwiązana sprawa tajemniczego zaginięcia trzyletniej Madeleine McCann do tej pory budzi wielkie emocje. 3 maja w 2007 roku dziewczynka zniknęła z pokoju hotelowego podczas rodzinnych wakacji w Portugalii. Policja od lat prowadzi śledztwo. Istnieje wiele hipotez, na temat tego, co stało się z Madeleine. Netflix stworzył właśnie serial dokumentalny, który stara się odpowiedzieć na niektóre z pytań.

Serial dokumentalny o zniknięciu Madeleine McCann

W ośmioodcinkowym serialu dokumentalnym przedstawiono zgromadzone materiały archiwalne, rekonstrukcje i wywiady. Mimo że sprawa wciąż pozostaje nierozwiązana, w serialu przestawiona jest teza, że Madeleine mogła zostać porwana i sprzedana w procederze handlu ludźmi. Rodzice nadal wierzą, że ich córka żyje. Nigdy przecież nie odnaleziono jej ciała. Dziś miałaby prawie 16 lat.

W serialu Netflixa prywatny detektyw Julian Peribanez, zatrudniony przez rodziców Madeleine do poszukiwań córki, mówi, że wierzy, że dziewczyna została sprzedana handlarzom ludźmi. Jako jasnowłose białe dziecko z bogatego kraju miała „dużą wartość”. Jim Gamble, który był głównym detektywem w poszukiwaniu Madeleine, przekonuje, że prawda ujrzy kiedyś światło dzienne. „Absolutnie wierzę, że za mojego życia dowiemy się, co stało się z Madeleine McCann. Istnieje ogromna nadzieja w postęp technologiczny. Z roku na rok testy DNA są coraz lepsze. Z roku na rok inne technologie, w tym rozpoznawanie twarzy, stają się coraz lepsze. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że coś, co już wiemy, znajdzie swoje miejsce w układance”, mówi.

Historia zaginięcia Madeleine McCann

Czteroletnia Madeleine została uprowadzona z pokoju hotelowego w jednym z portugalskich kurortów. „Nie rańcie jej”, błagali rodzice, a świat z przerażeniem patrzył na tragedię brytyjskiej rodziny.

Rano rodzina McCannów poszła na plażę. Siedzieli w piątkę na leżakach, przekomarzali się. Dzieci śmiały się, pluskały w wodzie. W południe zjedli lunch, spacerowali brzegiem oceanu, wieczorem mama przygotowała kąpiel i kolację, tata czytał maluchom bajki, na koniec cała trójka dostała od rodziców całusa na dobranoc.

Para brytyjskich lekarzy, 38-latkowie Kate i Gerry McCannowie, z czteroletnią Madeleine i dwuletnimi bliźniakami Seanem i Amelią spędzała urlop na południu Portugalii w miejscowości Praia da Luz w rejonie Algarve. Wieczorem rodzice postanowili zjeść kolację z przyjaciółmi w barze oddalonym od apartamentu około 50 metrów. Do dzieci mieli zaglądać na zmianę co pół godziny. Cała trójka maluchów tak słodko i mocno spała…

O 21.28 Kate weszła do apartamentu i z przerażenia zamarła. Tylne drzwi od strony patio były wyważone, a łóżeczko, w którym spała Madeleine, stało puste. Córeczka zniknęła. Na podłodze leżał jej ukochany różowy pluszak.

Słodka, kochana Madeleine. Wyczekiwana tyle lat. Kate i Gerry McCannowie z miejscowości Rothley kilkanaście lat leczyli się na bezpłodność. W końcu się udało. Madeleine przyszła na świat po zabiegu zapłodnienia in vitro. Dwa lata później Kate urodziła śliczne bliźniaki. „Gdy urodziła się Madeleine, unosili się kilka centymetrów nad ziemią, szaleli ze szczęścia”, powiedział o McCannach jeden z ich przyjaciół. Kate po narodzinach maluchów zajęła się głównie domem. Gerry, wzięty kardiolog w Rothley, przejął na siebie utrzymanie domu. Rodzinną idyllę przerwał wieczór 3 maja 2007 roku. Nikt nie wie, co stało się z Madeleine, kto ją porwał, dlaczego, gdzie przetrzymuje. Nikt też nie wie, czy maleńka bezbronna dziewczynka w ogóle jeszcze żyje.

Odwrócimy każdy kamień

Kate i Gerry tamtej nocy natychmiast powiadomili portugalską policję i angielski konsulat. Natychmiast też postanowili sprawę zaginięcia swojej córeczki nagłośnić w mediach. Powołali fundację, założyli stronę internetową poświęconą Madeleine, sprowadzili do Portugalii najlepszych brytyjskich prywatnych detektywów. Do czasu odnalezienia córeczki postanowili zostać w Praia da Luz. Kilka dni po porwaniu oboje wystąpili przed kamerami. Kate, którą przytulał mąż, z trudem hamowała łzy. Mówiąc do kamery, trzymała w ręku zdjęcie Madeleine i jej różową zabawkę. Łamiącym się głosem powiedziała: „Madeleine jest taką piękną, bystrą i wesołą dziewczynką. Nie rańcie jej, nie straszcie, błagamy, oddajcie nam nasze ukochane dziecko! Odwrócimy każdy kamień, każdy głaz, by ją odnaleźć!”. Rodzice Madeleine są na skraju załamania nerwowego. „Kate wygląda tak, jakby była w agonii”, powiedziała przyjaciółka rodziny. „Nigdy nie widziałam jej w takim stanie. Razem z Gerrym muszą być mocni, bo inaczej nie starczy im sił na walkę o odzyskanie córeczki – dodał ktoś z rodziny. – Muszą też nauczyć się żyć dla dwuletnich bliźniaków. Dzieci tak bardzo ich potrzebują”…

Ktokolwiek widział...

12 maja Madeleine miała obchodzić czwarte urodziny. Miał być tort ze świeczkami, mnóstwo balonów i prezentów. Miało być gwarno, wesoło. Miało… W dniu urodzin córeczki Kate i Gerry puścili w niebo kilkadziesiąt różowych balonów. Na jednym z nich napisali: „Mama i Tata, Sean i Amelia zobaczą Cię wkrótce”. Różowe baloniki po raz pierwszy nie były symbolem radości, ale błaganiem o ratunek.

Porwanie dziecka zawsze wywołuje poruszenie, ale tym razem w sprawę Madeleine McCann włączyli się ludzie z pierwszych stron gazet. David Beckham zaapelował w telewizji o litość dla bezbronnego dziecka. Autorka „Harry’ego Pottera” J.K. Rowling, sir Richard Branson (właściciel firmy płytowej Virgin), miliarder sir Philip Greeb, a także Bill Kenwright (prezes piłkarskiego klubu Everton) wpłacili na poszukiwania dziewczynki setki tysięcy dolarów. Miliony ludzi na świecie przesyłają sobie e-maile ze zdjęciem zaginionego dziecka. W Wielkiej Brytanii i Portugalii ludzie wpinali sobie w ubranie żółte wstążeczki na znak solidarności z rodziną McCannów.

Kto jest bez winy

W Portugalii i Anglii poruszono niebo i ziemię, ale nie znaleziono żadnych konkretnych informacji, gdzie może znajdować się dziecko. Rząd portugalski skierował ponad 180 policjantów, funkcjonariuszy Gwardii Narodowej, by przeczesali każdy metr kwadratowy turystycznego regionu Algarve. Południe Portugalii oplakatowano zdjęciami czteroletniej Brytyjki. Rodzice wystosowali nawet apel o przysłanie na ich adres jakichkolwiek przypadkowych zdjęć zrobionych Madeleine. Liczył się każdy trop.

Już 24 godziny po porwaniu policja postawiła tezę, że Madeleine musiała być obserwowana od kilku dni i najprawdopodobniej została uprowadzona przez międzynarodową pedofilską szajkę lub handlarzy dziecięcymi narządami do przeszczepów. Policja portugalska obawiała się, że dziecko wywieziono za granicę. Ostatnie ślady prowadzą do Maroka.

Przesłuchano kilkadziesiąt osób. O uprowadzenie dziecka podejrzewano dwóch mężczyzn i kobietę wyglądającą na Brytyjkę, którzy w dniu porwania widziani byli na jednej ze stacji benzynowych w okolicy kurortu. W aucie siedziała z nimi kilkuletnia dziewczynka. Na liście podejrzanych był także Brytyjczyk Robert Murat, którego dom położony jest zaledwie 150 metrów od apartamentu wakacyjnego McCannów. Drobiazgowej analizie kryminalistycznej poddano jego telefon komórkowy, komputer, policja sprawdziła alibi podejrzanego oraz analizowała dokładnie każde jego słowo. Ale dowody nie były wystarczające na tyle, by policja mogła go aresztować.

Rodzice Madeleine przeżyli podwójny dramat. W Wielkiej Brytanii nie milkły słowa poparcia i współczucia dla rodziców dziecka, ale słychać też było oskarżenia pod ich adresem. Dlaczego zostawili dzieci bez żadnej opieki? Dlaczego nie wynajęli opiekunki? „To wyłącznie wina rodziców!”, pisali na forach internetowych zszokowani Brytyjczycy. „To mogło spotkać każdego z nas”, broniła ich w odpowiedzi 35-letnia Szkotka. 

Zaginięcie Madeleine McCann
Fot. Rex Features/East News

Zaginięcie Madeleine McCann
Fot. Rex Features/East News

Wideo

Dziś wypada 3. rocznica ich ślubu. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Wydanie de Luxe VIVA!, a w nim: ANJA RUBIK o tym, jak się czuje w roli singielki i o planach na przyszłość. Intymna sesja KINGI KORTY z synkiem GREYSONEM i inspirująca rozmowa na temat późnego macierzyństwa. Skandalista i geniusz – ELTON JOHN. RODZINA KOKCZYŃSKICH, właścicieli Park Cafe w Konstancinie, o tym, jak stworzyć „fajne miejsce”.