Z ŻYCIA GWIAZD

Historia miłości Barbary Kurdej-Szatan i jej męża: „Oboje dojrzeliśmy do poważnego związku”

Para wystąpi w programie „The Story of my Life”!

Weronika Kostyra 23 marca 2018 09:00

Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan wezmą udział w czwartym odcinku programu The Story Od My Life. Historia naszego życia, w którym przeniosą się w czasie o 30 i 60 lat i opowiedzą o swojej miłości. Co ich połączyło? Jak zaczęła się ich relacja?

Barbara i Rafał Szatanowie w The Story Od My Life. Historia naszego życia

Odcinek z Barbarą i Rafałem Szatanami zostanie wyemitowany dzisiaj, 23 marca, na antenie telewizji Polsat o godz. 22:05. Będą łzy wzruszenia i odważne wyznania. Prowadząca, Katarzyna Montgomery porozmawia z nimi nie tylko o relacji, miłości, uczuciach, ale także o fizycznej stronie przemijania.

Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan: historia miłości

Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan to jedna z piękniejszych par polskiego show-biznesu. Razem wychowują niemal siedmioletnią córeczkę Hanię i są w sobie szaleńczo zakochani, a przy tym oboje realizują się zawodowo. Byli sobie przeznaczeni, choć bardzo się różnią. Ona — żyje tu i teraz. On — snuje plany na przyszłość. Ona jest spontaniczna, on skrupulatny. Za to oboje są wybuchowi. Para właśnie wybudowała wspólny dom.

A co o swojej miłości mówili w VIVIE!?

Rafał: Pamiętam, właśnie zaczęliśmy próby wokalne do spektaklu „Hair” w Gliwickim Teatrze Muzycznym, w których razem braliśmy udział. To był moment, kiedy pierwszy raz zwróciliśmy na siebie uwagę. W teatrze mieliśmy pokoje gościnne, gdzie wszyscy nocowali, więc wieczorem całą gromadą siedzieliśmy i rozmawialiśmy. A potem Basia przyjechała na premierę i wtedy już zapamiętałem ją bardzo mocno (śmiech).

Basia: O, to tego nie wiedziałam.

Rafał: Pomyślałem: Kurde, fajna jest. I bardzo się cieszyłem, że przyjechała na premierę, kiedy ja grałem, bo mieliśmy dwie obsady aktorskie.

Basia: Mnie zaintrygował wewnętrzny spokój, który w nim wyczuwałam. I sposób, w jaki na mnie patrzył. Zawsze zwracam uwagę na spojrzenie.

Mąż wciąż wpija się w Panią wzrokiem.

Basia: To ciekawe… (śmiech). Tak naprawdę już kilka osób to zauważyło, niektórzy nawet komentują: „Boże, ale ten twój Rafał cię kocha”, a kiedy pytam, skąd to wiedzą, odpowiadają: „Bo tak patrzy na ciebie”. Wtedy w Gliwicach, kiedy zobaczyliśmy się pierwszy raz, w pewnym momencie Rafał usiadł do pianina i zaczął grać. Mnie to zafascynowało. Wciąż bardzo mi imponuje, że on jest taki zdolny. Dlatego go zapamiętałam. Wtedy trochę uśmiechaliśmy się do siebie. Kiedy wróciłam do domu, wygooglowałam go. Rafał jest ode mnie młodszy trzy lata, a ja nigdy nie miałam młodszego chłopaka, ale pomyślałam: Aha, młodszy, ale fajny. Niestety, ma dziewczynę, szkoda, trudno… Zajęłam się swoimi sprawami, miałam wrażenie, że kompletnie o sobie zapomnieliśmy. W każdym razie ja już o nim nie myślałam. Zobaczyliśmy się ponownie, jak przyjechałam na premierę, ale byłam wtedy strasznie zabiegana. A potem zaczęły się wakacje. To był czas, kiedy dużo działo się w moim życiu. I pamiętam, że nagle Rafał do mnie napisał esemesa, skądś zdobył mój numer. Zaczęliśmy pisać…

Rafał: Byliśmy z dwóch całkowicie osobnych, dalekich miejsc. Basia pracowała wtedy w Poznaniu w Teatrze Nowym, ja byłem w Chorzowie w Teatrze Rozrywki na etacie, dwa krańce Polski. Nie było takiej możliwości, żebyśmy na siebie wpadli przez przypadek: „O, fajnie cię widzieć, to może jutro umówimy się na kawę na mieście”, pstryk i jest. Na dodatek w teatrach była przerwa wakacyjna. W końcu umówiliśmy się we Wrocławiu. Historyczna randka na basenie (śmiech). Tak naprawdę to nie była żadna randka, po prostu uznaliśmy, że fajnie byłoby się spotkać. Akurat we Wrocławiu Basia miała przyjaciółkę. Ustaliliśmy, że wieczorem idziemy na piwo, ale co robić w ciągu dnia? Było gorąco, więc wymyśliłem, że pójdziemy do aquaparku i trochę poszalejemy.

Co Pana w Basi najbardziej pociągało, poza urodą?

Rafał: No właśnie taka naturalność Basi, spontaniczność, otwartość. Baśka jest totalnie na luzie.

Basia: Przypomnę ci to w odpowiednim momencie (śmiech).

Rafał: To działa w różnych sytuacjach, ona się nie napina, tylko mówi: „Super, nie ma problemu, dobra, fajnie”. Tak było chociażby z tym pierwszym spotkaniem, prawdopodobnie niejednej dziewczynie to mogłoby wydawać się w sumie trochę dziwne, że umawiamy się na basenie. A ona zareagowała spontaniczną radością, co przykuło moją uwagę. Pomyślałem, że jest normalną dziewczyną, z którą można pogadać, pośmiać się. Nie czułem przy niej spiny, stresu. Byłem sobą.

Basia: Kiedy próbuję przypomnieć sobie tamten czas, to mam wrażenie, jakbym kompletnie nie miała nad nim panowania.

Barbara Kurdej-Szatan i Rafał Szatan w VIVIE! — zaręczyny

Rafał: Oboje uwielbiamy narty, więc wpadłem na pomysł, żeby zapytać w górach, czy zostanie moją żoną. Wtedy jeszcze jeździłem wolniej od niej, więc nie mogłem jej na tym stoku dogonić. Wołałem: „Baśka! Czekaj! Zatrzymaj się na moment”. Baśka się zatrzymała i nastąpiło to najważniejsze. Oświadczyny. Choć sytuacja wyglądała zabawnie, oboje w kombinezonach, aktorka w kasku. Jednak najważniejsze jest uczucie. I serce. Wyjąłem pierścionek. Serce mi waliło. Co odpowie? Ale zgodziła się od razu. Potem zjechaliśmy na grzane wino. I kupiliśmy kwiaty. Trzeba było oznajmić nowinę rodzicom. Rodzice byli bardzo zaskoczeni. Trudno im się dziwić. Narzeczeni znali się dopiero pięć miesięcy.

Basia: Oboje dojrzeliśmy do poważnego związku. Do założenia rodziny. Czasami lepiej szybciej, niż ciągnąć latami. Niektóre moje przyjaciółki do tej pory czekają, aż facet im się oświadczy. Kobieta czasem potrzebuje takiego zapewnienia, że jest ważna.  

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.