Alicja Majewska, VIVA! grudzień 2015, VIVA! 26/2015
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM
ZE ŚWIATA SZTUKI

Historia jednej piosenki: „Jeszcze się tam żagiel bieli” Alicji Majewskiej dawała nadzieję w chwilach niepewności

Piosenka „Jeszcze się tam żagiel bieli” Alicji Majewskiej miała dawać nadzieję wszystkim kobietom, których mężowie, bracia i synowie wypływali na morze, by zarabiać na chleb

Redakcja VIVA! 28 maja 2022 07:20
Alicja Majewska, VIVA! grudzień 2015, VIVA! 26/2015
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

Słynnemu utworowi Alicji Majewskiej zarzucano, że był sztampowy, festiwalowy i stworzony pod enerdowską publikuję. „Jeszcze się tam żagiel bieli” był nawet parodiowany przez kabareciarzy. Dla krytyków miał być banalny i bez głębi. Ale artystka podkreślała, że wśród publiczności zgromadzonej na koncertach wywoływał wielkie emocje. Żona pewnego marynarza nagrała ją nawet i wielokrotnie odtwarzała w domowym zaciszu. W liście do artystki pisała, że dzięki temu łatwiej jest jej przeżyć rozstanie z mężem. Oto niezwykła historia tej piosenki...

Historia jednej piosenki: „Jeszcze się tam żagiel bieli”

Był rok 1980, gdy ogłoszono konkurs na piosenkę, która miała zostać zaprezentowana na festiwalu „Człowiek i morze”. Festiwal był organizowany w Rostocku – ówczesnym NRD. Władze prędko podjęły decyzję, kto będzie reprezentował Polskę we Wschodnich Niemczech. Musiała to być osoba, która nie tylko może pochwalić się mocnym głosem i świetną aparycją, ale także potrafi złapać dobry kontakt z publicznością. Do tego opisu idealnie pasowała Alicja Majewska.

Gdy wiedziano już, kto będzie śpiewał, wybór kompozytora wydawał się oczywisty. To musiał być Włodzimierz Korcz, od lat był znany z tego, że umie w mgnieniu oka napisać utwory, które stają się prawdziwymi przebojami. Zachwycał swoją muzyka filmową, komponował piosenki dla największych gwiazd. Najczęściej tworzył utwory, do których był już gotowy tekst. W tym przypadku było inaczej. Włodzimierz Korcz nie zamierzał jednak narzekać. „Po prostu siadłem i napisałem muzykę” – miał skwitować całą sytuację.

Następnie przyszedł czas na wybór tekściarza. Ta decyzja również została podjęta bardzo szybko. Skoro komponować muzykę ma Włodzimierz Korcz, a śpiewać Alicja Majewska, tekst musi ułożyć Wojciech Młynarski. Poeta miał wielki talent, a prywatnie uwielbiał morze. Co roku wybierał się na wakacje do Jastarni, gdzie przyglądał się mieszkańcom nadmorskiej miejscowości. Widział kobiety, które z nadzieją czekają na swoich mężów, braci, synów...

Alicja Majewska, Opole, 06.1980 r. 

Historia jednej piosenki: „Jeszcze się tam żagiel bieli”
Fot. PAP/Krzysztof Świderski

Czytaj także: „Józek, nie daruję Ci tej nocy”. Prawdziwa historia kultowej piosenki Bajmu

Nad morze w pidżamie

Przed wyjazdem Alicji Majewskiej na festiwal „Człowiek i morze” trzeba było sprawdzić, czy piosenka faktycznie porwie tłumy. Świetną okazją było Opole. Nie obyło się jednak bez nerwów i zmian na ostatnią chwilę. Zaczęło się od stroju piosenkarki, który do Opola przyjechał… w kawałkach. Jak mówiła sama piosenkarka, była to kreacja, która przypominała pidżamę wykonaną z cieniutkiego, białego materiału. Całość miała wyglądać dostojnie, niczym rozpięty żagiel na wietrze. W zamian dostała białą i skromną sukieneczkę.

Gdy weszła na scenę, usłyszała głos reżysera Mariusza Waltera – zapytał, czy gwiazda przystępuje do Pierwszej Komunii. Powiedział także, że nie podoba mu się powolny wstęp utworu, po którym następuje gwałtowne przyspieszenie. Włodzimierz Korcz wysłuchał tej uwagi i naniósł poprawki. Do dziś słuchamy właśnie „walterowskiej” wersji piosenki.

Jakie były losy specjalnie zaprojektowanej „pidżamy”? Po komentarzu Mariusza Waltera krawcowe z Opola całą noc spędziły na zszywaniu części kostiumu. Efekt był niesamowity. Alicja Majewska zaśpiewała w lejącej się białej kreacji i oczarowała opolską publikę. Zdobyła drugie miejsce. Na festiwalu „Człowiek i morze” – Grand Prix.

Czytaj także: „Dziwny jest ten świat” Czesława Niemena był manifestem dla publiczności, kiczem dla krytyków

Nowa nadzieja

To nie nagrody są w tym przypadku najważniejsze. Alicja Majewska, śpiewając słowa Wojciecha Młynarskiego, dawała nadzieję wielu osobom, które czekały na powrót swoich bliskich, nie wiedząc, czy jeszcze ich zobaczą.

Z czasem przestała to być jedynie piosenka o marynarzach. Gdy ogłoszono stan wojenny, zaczęły się aresztowania, przymusowe wyjazdy, internowania. Nagle marynarzem, na którego kobiety czekają w domu, mógł stać się każdy. Wśród Polonii na całym świecie piosenka wywoływała wzruszenie, ponieważ dla naszych rodaków na obczyźnie marynarzami byli bliscy, którzy nie mogli ich odwiedzić.

Alicja Majewska mówiła, że tak naprawdę to piosenka, o której każda kobieta może powiedzieć: „To o mnie”. Żona policjanta, narzeczona górnika, matka żołnierza – wszystkie wiedziały, co to znaczy czekać na ukochaną osobę. 

Czytaj także: Historia jednej piosenki: Psalm stojących w kolejce Krystyny Prońko był manifestem nadziei

Alicja Majewska, VIVA! grudzień 2015, VIVA! 26/2015
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

TEKST: Kamila Geodecka

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

KAROLINA PISAREK i ROGER SALLA: tuż przed ślubną ceremonią modelka opowiada o niespodziewanych oświadczynach, swoim związku i przygotowaniach do ślubu. MICHAŁ WIŚNIEWSKI: po co mu ten ślub?! Wyznania mężczyzny, który pięć razy mówił „tak”. AGATA TUSZYŃSKA często przedkładała wszystko nad kolejne książki. Czy to był dobry wybór? Czy nie żałuje? I czy w ogóle umie żyć inaczej? Do refleksji. ŚLUBY WSZECH CZASÓW: Kelly i książę Rainier, Beaulieu i Presley, Yoko Ono i Lennon, Diana i książę Karol… Ich śluby zawładnęły zbiorową wyobraźnią.