Ewa Złotowska, 2006 rok
Fot. Krzysztof Jarosz / FORUM
O NIEJ JEST GŁOŚNO

Ewa Złotowska użyczyła głosu Pszczółce Mai. Aktorka walczy z chorobą

Wypadek, choroba i śmierć męża... Jej życie jest pełne tragedii

Olga Figaszewska 5 marca 2021 06:45
Ewa Złotowska, 2006 rok
Fot. Krzysztof Jarosz / FORUM

Tworzyła dzieciństwo kolejnych pokoleń. To ona przed laty użyczyła swojego głosu Pszczółce Mai. Ewa Złotowska, która dubbingowała główną bohaterkę animowanego serialu mierzy się dziś z poważnymi trudnościami. Życie nie było dla niej łaskawe. Aktorka doświadczyła wielu tragedii. Wypadek, choroba i śmierć męża… Teraz Ewa Złotowska walczy z chorobą neurologiczną, która utrudnia jej pracę. „Bóg nas stworzył, dał szansę, ale chyba chce, byśmy potem sami kierowali swoim losem. Nie sądzę, by Bóg zajmował się mną osobiście. Widocznie tak miało być”, mówiła w jednym z wywiadów. O tym, jak wygląda jej codzienność, opowiedziała w rozmowie z Dzień Dobry TVN.

Kariera Ewy Złotowskiej

Ewa Złotowska niedawno obchodziła 74. urodziny. Urodziła się w Zakopanem, ale jej rodzina pochodzi z Warszawy. Od dziecka wykazywała zdolności artystyczne, które jak podkreśla odziedziczyła po mamie. Swoje dzieciństwo spędziła w teatrze. Jak do tego doszło? Ojczym aktorki pracował w Teatrze Narodowym jako modelator.

,,Był najlepszy w swojej branży! Siłą rzeczy od dziecka przebywałam w teatrze, nasączając się jak gąbka atmosferą Wielkiej Sztuki. Nic więc dziwnego, że od najmłodszych lat sama zaczęłam występować", wspominała Ewa Złotowska dla nauka-jazdy.pl. 

Ewa Złotowska, 2010 rok

Ewa Złotowska, 2010 rok
Fot. MARCIN SMULCZYNSKI/East News

Nie było odwrotu. Ewa Złotowska rozwijała swój talent muzyczny, grając na skrzypcach i fortepianie, a także śpiewała. Postanowiła związać swoją przyszłość ze sceną. Po maturze zasiliła szeregi Studenckiego Teatru Satyryków. Na ekranie debiutowała w programie Szklana niedziela, gdzie wcielała się w postać córki Danuty Szaflarskiej i Andrzeja Szczepkowskiego. ,,Już po dwóch odcinkach zaproszono mnie do dubbingu, z którego nie wychodziłam przez 30 lat. Nagrałam między innymi: „Pippi Langstrumpf”, „Dzieci kapitana Granta” oraz całą masę innych filmów autorskich i kreskówek, jak „Bolek i Lolek”, że nie wspomnę „Pszczółki Mai”, pisała o na stronie nauka-jazdy.pl. Natura obdarzyła ją wyjątkowym głosem, obok którego trudno przejść obojętnie. Chociaż główna zainteresowana żartowała w jednej z wypowiedzi : ,,To mój sukces, który okazał się przekleństwem. Nie mogę się od nich "uwolnić"

Ewa Złotowska wyjechała do Sankt Petersburga gdzie studiowała reżyserię w Instytucie Teatralnym. Naukę ukończyła przed terminem z wyróżnieniem. „Od samego początku zrobiłam się popularna i wzięta. A po latach i tak zostałam aktorką z dyplomem eksternistycznym, który zdałam w Ministerstwie Kultury i Sztuki. Posypały się propozycje pracy na estradzie, w radiu, dubbingu i w telewizji”, wspominała swoje początki w jednym z wywiadów.

Bóg nas stworzył, dał szansę, ale chyba chce, byśmy potem sami kierowali swoim losem.

Występowała na deskach teatralnych, pojawiała się w filmach i serialach. Największą popularność przyniosły jej role dubbingowe. Szerokiej publiczności jest znana jako pszczółka Maja! Z tą bajkową postacią kojarzona jest po dziś dzień. Ewa Złotowska jest także wspaniałą reżyserka dubbingu.

Co ciekawe, o mały włos nie związałaby się z aktorstwem. Była dyskryminowana, a przyczyną był niski wzrost. Jednak zawalczyła o marzenia i udowodniła wszystkim, jak bardzo mogli się pomylić. „Kiedy zgłosiłam się do szkoły teatralnej, już na wstępie usłyszałam, że nic z tego, bo nie przyjmuje się osób mojego wzrostu. Nawet nikt sobie nie zadał trudu, by sprawdzić, czy jestem zdolna, czy nie!”, wyznała kiedyś w wywiadzie dla Super Expressu.

Dramatyczne wydarzenia w życiu Ewy Złotowskiej

Jakiś czas temu, zapytana w jednym z wywiadów o trudne doświadczenia ze swojego życia, powiedziała: „Bóg nas stworzył, dał szansę, ale chyba chce, byśmy potem sami kierowali swoim losem. Nie sądzę, by Bóg zajmował się mną osobiście. Widocznie tak miało być”. Los nie oszczędzał aktorki... 

Ewa Złotowska i Marek Frąckowiak poznali się w momencie, kiedy oboje budowali swoje życie od nowa - byli po rozwodach. Ukochany imponował jej inteligencją i wiedzą. Wspólnie przeszli trudny czas… Aktor toczył walkę z chorobą alkoholową. Ewa Złotowska była dla niego ogromnym wsparciem i starała się mu pomóc wyjść na prostą. ,,Próbowałam wszystkimi możliwymi metodami, wyrwałam go ze środowiska, które miało na niego zły wpływ. Nauczyłam wielu rzeczy, na przykład miłości do zwierząt. Pokazałam, że można inaczej spędzać czas", mówiła w wywiadzie z Iwoną Spee.

W 2002 roku aktorka miała poważny wypadek samochodowy. Cudem uniknęła śmierci. „Musieli mnie wycinać z auta za pomocą piły elektrycznej. Potem poskładali mnie z kilku kawałków”, wyznała w rozmowie z Na Żywo. Ewa Złotowska przeszła trzy operacje i długą rehabilitację. Wtedy to mąż był dla niej podporą, dawał poczucie bezpieczeństwa, okazywał miłość i wsparcie. Kiedy wydawało się, że teraz wszystko potoczy się szczęśliwie… przyszedł kolejny cios. Reżyserka dubbingu musiała zawalczyć o zdrowie męża, Marka Frąckowiaka.

Ewa Złotowska z mężem, Markiem Frąckowiakiem na uroczystości z okazji 1000 odcinka serialu Plebania, Pałac Prymasowski, 02.01.2008

Ewa Złotowska, Marek Frąckowiak, Impreza z okazji 1000 odcinka serialu Plebania, Palac Prymasowski, 02.01.2008
Fot. Diana Domin / Studio69 / Forum

W 2013 roku usłyszał diagnozę – rak. Aktor przeszedł operację, która była dla niego ratunkiem. Do końca wraz z ukochaną żoną starali się zapobiec najgorszemu, ale choroba była okrutna i pojawiły się przerzuty do kręgosłupa. Marek Frąckowiak brał coraz silniejsze leki, walczył przez pięć lat. „Kiedy bolał go każdy atom ciała, musiał wiedzieć. Ale Marek chyba też wierzył, że zdarzy się jakiś cud. Był katolikiem, praktykującym, chodził do kościoła. Nie pozałatwiał wszystkich spraw, nie zamknął, nie chciał, do końca walczył. Trzy dni przed śmiercią był na scenie w Teatrze Rampa, aktorzy i publiczności wołali: "Marku, kochamy Cię!". To było pożegnanie”, mówiła w rozmowie z Dobrym Tygodniem Ewa Złotowska.

Marek Frąckowiak odszedł w 2017 roku. Małżonkowie nie zdążyli się ze sobą pożegnać… Byli ze sobą ponad 25 lat... Ewa Złotowska długo walczyła ze smutkiem. 

„Czuję wokół siebie pustkę, mimo że są obok ukochane psy i koty. Nie mam z kim podzielić się wrażeniami, przemyśleniami, opowiedzieć o tym, co się wydarzyło w ciągu dnia”, mówiła aktorka w rozmowie z Dobrym Tygodniem. Praca była dla niej ucieczką, ratunkiem, ale i obowiązkiem. Ewa Złotowska musiała utrzymać dom. Razem z Markiem Frąckowiakiem tworzyli za miastem swój raj na ziemi. Nie pozostała bez pomocy. Aktora może zawsze liczyć na pomoc przyjaciół, którzy nie pozostawili jej w najtrudniejszych chwilach. Para nie doczekała się dzieci. W rozmowie z Dobrym Tygodniem aktorka zdradziła, że kiedy była pierwszy raz mężatką dwukrotnie traciła ciążę. Postanowiła potem, że nie będzie walczyła z przeznaczeniem…

Sama teraz cierpi na chorobę neurologiczną, która utrudnia jej pracę. Mimo trudnych doświadczeń, Ewa Złotowska nie poddaje się i cieszy się każdym dniem. W nowej rozmowie opowiedziała o tym, jak wygląda dziś jej życie.

Ewa Złotowska, 2015 rok

Ewa Złotowska, 2015 rok
Fot. Podlewski/AKPA

Ewa Złotowska w Dzień Dobry TVN: jak dziś wygląda jej życie?

Ewa Złotowska była niedawno gościem Dzień Dobry TVN. Dziś rzadko pojawia się na ekranie. Aktorka ze względu na stan swojego zdrowia musiała porzucić dubbing, ale nie zamierza się poddawać. „Niewiele robię, jeśli chodzi o sprawy zawodowe. Nie pracuję już w dubbingu, swoje zrobiłam. Reżyserowałam 10 lat. Wróciłam na scenę, choć na początku po wypadku nie mogłam chodzić. Pomalutku doszło do tego, że na obcasach od wielu lat już tańczę”, wyznała na antenie. Teraz poświęca się przede wszystkim pomaganiu zwierzętom. Posiada trzy koty i cztery psy. „Jestem zapracowana, bo mam całe stadko podopiecznych. Miłość do zwierząt jest w moim krwioobiegu. Zrobił się u mnie dom wesołej starości”, wyznała w rozmowie z Dzień Dobry TVN.

Aktorka nie czuje się osamotniona. W rozmowie z dziennikarzami wyznała, że nie mieszka sama. W jej domu czuć już wiosnę. Pogoda niedługo będzie sprzyjała pracom w ogrodzie. „Teraz ten ogród zrobił się dla mnie dużo większy i zastanawiam się, jak dam sobie radę z kwiatami i krzewami”, podkreśliła Ewa Złotowska.

W rozmowie z Dzień Dobry TVN aktorka opowiedziała o swoich zmaganiach z chorobą. Pierwsze objawy pojawiły się jeszcze za życia jej męża. Przez długi czas Ewa Złotowska była skoncentrowana na pomocy ukochanemu i nie myślała o sobie. Oglądając jedno z nagrań zauważyła, że jej głowa drży. Z czasem choroba neurologiczna zaczęła wpływać na jej głos, a co za tym idzie, utrudniała pracę.

To się nazywa drżenie samoistne postresowe. To wszystko mówi, jakie miałam życie - same katastrofy i kataklizmy. Ja z tym walczę, staram się. Zmienił mi się głos, bo nie trzymam przepony, wszystko dygoce we mnie. Raz jest lepiej, a raz gorzej. (…) Za parę dni pojadę zrobić na sobie eksperyment, który powstrzyma we mnie niepokoje w organizmie. Choroba wyłącza mnie do pewnego stopnia, np. jeśli chodzi o pracę, bo mnie to samą krępuje. Choć na scenie tego nie widać za bardzo”, mówiła w Dzień Dobry TVN.

Ewa Złotowska nie ukrywa, że chętnie wróciłaby do pracy w filmie i stęskni za kamerą, ale nie otrzymuje propozycji. „Mam sporo wolnego czasu”, dodała.

Mamy nadzieję, że to marzenie uda się spełnić! Życzymy dużo zdrowia pani Ewie! 

Źródło: TeleShow, Dobry Tydzień, Dzień Dobry TVN, szkola-jazdy.pl, encyklopediateatru.pl

Ewa Złotowska w studio Dzień Dobry TVN, 2021 rok:

Ewa Złotowska, Dzień dobry tvn, 2021
Fot. Mateusz Jagielski/East News

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

AGNIESZKA CEGIELSKA: „»Stary świat nie wróci«, napisałam to dwa lata temu w mojej książce »Naturalnie«, mówi dziennikarka, specjalistka od zdrowego żywienia. PATRYCJA WOY-WOJCIECHOWSKA, fotografka, autorka książek dla dzieci, dziewczyna z wielkiego miasta, zaczęła drugie życie na Mazurach. Jak ono wygląda? PROFESOR KRZYSZTOF SIMON – słynie z ciętego języka i tego, że nie owija w bawełnę. Właśnie został odznaczony medalem 75-lecia misji Jana Karskiego za wkład w walkę z pandemią. A także: Dlaczego robimy z naszej planety wielkie wysypisko śmieci? Czy mogę wpłynąć na los Ziemi, będąc w domu? Czy luksusowe hotele mogą być eko?