Artur Ligęska w więzieniu w Emiratach Arabskich
Fot. Youtube/Screen
O NIM SIĘ MÓWI

Był bity, gwałcony, głodzony. Artur Ligęska przeżył piekło w arabskim więzieniu... 

A wszystko dlatego, że zakochał się w nim jeden z synów szejka

Gabriela Czernecka 14 października 2019 18:44
Artur Ligęska w więzieniu w Emiratach Arabskich
Fot. Youtube/Screen

W więzieniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich Artur Ligęska spędził trzynaście miesięcy. Był bity, gwałcony i głodzony. Przetrzymywano go w nieludzkich warunkach. Wszystko dlatego, że nie odwzajemnił miłości, którą zapałał do niego syn szejka. Mimo to nie tracił nadziei na powrót do kraju. Z pomocą ruszyły polskie władze: MSZ, konsul i Ambasada Polski. Dzięki ich wsparciu Polak niedawno wrócił do Polski.  „Widziałem tortury... potworności. Jedyna różnica między miejscem, w którym byłem a obozami koncentracyjnymi jest taka, że nas nie gazowano”, mówi w rozmowie z Dzień Dobry TVN. Jak udało mu się wyrwać z piekła? 

Artur Ligęska o więzieniu

Artur Ligęska był gościem programu Dzień Dobry TVN, gdzie zdecydował się opowiedzieć swoją historię. Jego słowa mrożą krew w żyłach.  Przypomnijmy, że w październiku 2017 roku wyjechał do Dubaju.  „Poleciałem do Dubaju, bo tutaj dopadło mnie bankructwo totalne. W każdej dziedzinie życia się rozleciałem. Dubaj był jedyną deską ratunku dla mnie, dla moich finansów, żeby się odbudować jako człowiek. Przez pierwszych sześć miesięcy rzeczywiście się udawało. Pracowałem jako ekspert fitnessowy - to jest mój wyuczony zawód, tworzę fitness kluby dla inwestorów”, zaczyna swą opowieść w Dzień Dobry TVN.

„Byłem jednym z prekursorów profesjonalnego biznesu fitness w tym kraju. Wiele lat pracy bez urlopu, bez szacunku do samego siebie w tym wszystkim doprowadziło do tego, że zacząłem chorować, rok po mnie zaczęła chorować moja mama i nie miałem już sił. Wszystko się rozpadło”, zdradza. Kilka miesięcy później Artur Ligęska został skazany na dożywocie za posiadanie narkotyków. Przez kilkanaście miesięcy przebywał w izolatce w więzieniu w Abu Zabi. Jak to się stało, że nie mając przy sobie żadnych środków odurzających, został skazany na więzienie? 

„Jeden z projektów, które tworzyłem, tworzyłem dla członka rodziny królewskiej z Abu Zabi. Współpracowałem dla spółki, która należy do rodziny królewskiej i koniec końców zakochał się we mnie jeden z synów jednego z szejków, który tam sprawuje władzę. To była miłość, której ja nie rozpoznałem. Byłem dla niego miłym trenerem personalnym, który pomagał realizować jego cele. Byłem bardziej jego psychologiem. Spędzaliśmy razem czas, dyskutowaliśmy na temat Europy. On jest bardzo mądrym człowiekiem. Spotkać Araba, który wie dużo o Polsce, o Lechu Wałęsie, o Janie Pawle II, to jest coś wyjątkowego”, opowiada Artur Ligęska. Nie zwrócił jednak uwagi, że syn szejka jest zainteresowany nim nie tylko pod względem pracy. „Nie spodziewałem się, że to moje dobre podkarpackie serducho doprowadzi do tego. że chłop się we mnie zakocha. Nie zrozumieliśmy się w tej materii”, zdradza.

Chwilę później zdecydował się na wyjazd. Wygląda jednak na to, że syn szejka nie chciał, by mężczyzna, w którym ulokował swoje uczucia opuścił jego kraj: „Miałem lecieć do Londynu gdzie czekał na mnie projekt klubu fitness, a po trzech miesiącach miałem wrócić na bliski wschód i robić projekt fitness klubów w Omanie”, mówi Ligęska. Jego plany szybko się zmieniły.  

„Feralnego dnia 13 kwietnia 2018 oddałem bagaże, przyłożyłem paszport do takiego terminala self-check-in ... i on zaczął wyć! Nie zostałem aresztowany, powiedziano mi, że w systemie jest zapisane: wróć do domu i zastanów się. To było dla mnie absurdalne. Cały czas czekałem, że wyjdzie ktoś z ukrytą kamerą i powie "jesteś w reality show".”, mówi. „19 oficerów tajnej policji narkotykowej rzuciło się na mnie. Wyzwiska, paralizator... przyznaj się, że masz narkotyki. Procedura w Emiratach jest taka, że osoba podejrzana o posiadanie narkotyków jest weryfikowana - sprawdzane jest mieszkanie, samochód, rzeczy osobiste... Mnie zakuto”, opowiada.

Artur Ligęska o narkotykach mówi wprost, że temat używek nie jest mu obcy, ale w tamtym momencie, nie było żadnych podstaw do aresztowania: „Byłbym hipokrytą gdybym powiedział, że jestem święty w tej materii, ale w tej konkretnej sytuacji nie miałem sobie nic do zarzucenia. Zostałem umieszczony w areszcie oddałem krew, mocz, ślinę i włosy do analizy. Powiedziano mi, że wyniki będą za trzy tygodnie”, wyjawia. Okazuje się, że prokurator nie miał nic na niego, ale zdecydował, że go nie wypuści, tylko wyśle do więzienia. „Pierwszych pięć miesięcy spędziłem z prawdziwymi kryminalistami. Byłem jedynym Europejczykiem w towarzystwie... było ciężko”, opowiada.

Jego zdaniem nie było żadnego sądu, żadnego numeru więźnia. Trafił do izolatki na środku pustyni: „Działy się tam okrucieństwa, o których czytamy w książkach opisujących II wojnę światową. Widziałem wszystko. Byłem też gwałcony. Nie przez współwięźniów, bo byłem izolowany, ale przez oficerów. Widziałem śmierć. To była egzekucja podejrzanego o terroryzm. Widziałem tortury... potworności. Jedyna różnica między miejscem, w którym byłem a obozami koncentracyjnymi jest taka, że nas nie gazowano”, wyjawia. 

„Przekupiłem strażnika, który robił obchód po izolatkach. Poprosiłem go o telefon. On nie wiedział, że miałem totalny zakaz. Niestety musiałem coś w zamian zrobić, ale to była już walka o życie... dostałem dwie minuty telefonu. Rozmawiałem z mamą. Drugi telefon wykonałem do przyjaciółki, która rozprzestrzeniła mój apel na pół świata”, zdradza. Faktycznie, dzięki nagraniu, jakie trafiło do sieci, polskie władze: MSZ, konsul i Ambasada Polski, ruszyły z pomocą. Artura Ligęskę udało się uratować. Od kilku miesięcy przebywa na wolności, ale jak sam mówi, powrót do rzeczywistości nie był łatwy: „Jestem na etapie walki ze stresem pourazowym. Czeka mnie jeszcze kilka operacji. Dzięki funduszowi sprawiedliwości dostałem zęby, bo one mi wyleciały. Dzięki pierogom mamy udało mi się też wrócić do normalnej wagi”.

Mimo trudnych doświadczeń, Artur Ligęska wciąż uważa, że Emiraty są pięknym krajem i świetnym ośrodkiem do rozwijania biznesu: „Emiraty są przecudownym krajem pełnym możliwości na zarobienie pieniędzy. Ja niestety nie przygotowałem się, nie odrobiłem lekcji z obyczajowości, z kultury. Z tego wszystkiego co nam Europejczykom i chrześcijanom jest obce”.  

Artur Ligęska w więzieniu w Emiratach Arabskich
Fot. Facebook @Artur Ligęski

Artur Ligęska w więzieniu w Emiratach Arabskich
Fot. Facebook @Artur Ligęski

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Tylko w VIVIE! inspirująca rozmowa z KATARZYNĄ SKRZYNECKĄ o tym, dlaczego postanowiła wrócić do figury 30-latki. „Prezes” ROBERT GÓRSKI i MONIKA SOBIEŃ-GÓRSKA o tym, czy ich życie przypomina… kabaret. ZBIGNIEW ZAMACHOWSKI o tym, co robi, kiedy cały dom zaśnie.