DZIECI GWIAZD

Córki Kowalskiej i Przybylskiej, synowie Steczkowskiej i Górniak. Czy podbiją Polskę i zdetronizują rodziców?

JAKUB BISKUPSKI/KATARZYNA SIELICKA 21 listopada 2016 07:00

Nie ukrywają, że znane nazwisko pomaga w początkach kariery. Ale zdolne dzieci polskich gwiazd i tak muszą ciężko pracować na swój sukces. Może nawet ciężej, niż rówieśnicy. Na szczęście po swoich rodzicach odziedziczyły nie tylko urodę i talent. Także ambicję i upór. Córki Magdy GesslerKasi Kowalskiej i Ani Przybylskiej, synowie Edyty Górniak i Justyny Steczkowskiej przebojem weszli do świata show-biznesu. Teraz pytanie brzmi nie czy, a kiedy staną się idolami swojego pokolenia!

 

Cztery różne profile na Instagramie. W sumie prawie 60 tysięcy obserwujących. Tak sobie radzą w sieci zdolne dzieci naszych gwiazd. Porównując treści, które do sieci wrzucają Ola Kowalska, Lara Gessler, Leon Myszkowski i Allan Krupa, nie widać wielkiej różnicy z ich zagranicznymi rówieśnikami. Tak, jak Kendall Jenner, siostra Kim Kardashian, czy Brooklyn, syn Victorii i Davida Beckhamów, także i „nasze” dzieciaki chwalą się egzotycznymi podróżami, sławnymi znajomymi czy drogimi rzeczami... Na szczęście nie tylko. Pokazują też swoje coraz bardziej imponujące dokonania, zarażając swoją pasją coraz większą rzeszę fanów. Budują własną markę. Zresztą wystarczy spojrzeć na najnowsze zdjęcia Oliwii Bieniuk. Czternastoletnia córka zmarłej aktorki Anny Przybylskiej i sportowca Jarosława Bieinuka została gwiazdą kampanii jednego z producentów odzieży. Zastąpiła w tej roli samego… Brooklyna Beckhama. Ale patrząc na jej naturalność, urodę i swobodę, nikt nie będzie już za nim tęsknił. To tylko kwestia czasu, kiedy upomną się o nią największe światowe marki! Eksperci branżowi już teraz przepowiadają jej wielką karierę w modelingu,

 

Co mu w duszy gra?

Najmłodszy z nich, dwunastoletni Allan Krupa udowadnia, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Syn Edyty Górniak i Dariusza Krupy przyznaje, że jego największą pasją jest muzyka. Trochę śpiewa, ale dużo większą frajdę sprawia mu jej tworzenie. Już kilka lat temu na urodziny dostał od mamy profesjonalny sprzęt dj'ski. Skompletowany przez prawdziwych fachowców. Szybko okazało się, że był to idealnie trafiony prezent. Teraz Allan codziennie tworzy nowe sety. Wykorzystuje też do tego tradycyjne instrumenty, na przykład fortepian, który ma w domu. Te najlepsze kawałki wrzuca do sieci. I obserwując pierwsze reakcje fanów, ma do tego prawdziwą smykałkę. Jego talent docenia także mama. Kiedy po raz pierwszy pochwalił się publicznie swoją twórczością, wsparła go wrzucając kilka uśmieszków w komentarzu. Dzięki temu set mógł dotrzeć do tysięcy osób obserwujących profil Edyty Górniak. A co to znaczy dla początkującego muzyka, chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć...

Czy mama pomaga mu w rozwijaniu pasji? Oczywiście! Ale nie tak, jak się wszystkim wydaje. Nie doradza mu, nie próbuje narzucić swojego stylu. Jak przyznaje w rozmowie z VIVĄ przyjaciel rodziny, Edyta po prostu zapewnia wszystko, co potrzebne, by Allan mógł spokojnie rozwijać swoją pasję. Taki system świetnie się sprawdza. W programie „Hit, Hit Hurra”, w którym Edyta Górniak zasiada w jury, jej syn zdradził, że polega na własnej muzycznej intuicji. „Mama coś tam umie grać, ale wolę uczyć się sam”, rozbawił publiczność. Później już na poważnie dodał, że talent na pewno odziedziczył po niej. „Kocham wszystkie utwory mojej mamy, wychowałem się na nich, ale teraz słucham innej muzyki. Nie umiałbym skrytykować mojej mamy, mógłbym jej dać tylko jakieś podpowiedzi”, kończył. Jako Dj Darky, Allan zagrał już kilka imprez w Polsce i w Los Angeles, gdzie teraz mieszka z mamą.

 

Trzeba kochać to, co się robi

Od małego nasiąkał muzyczną pasją. Uwielbiał spędzać czas w studiu nagraniowym, słuchać kolejnych prób mamy, uczestniczyć w montażach... Kiedyś synek Edyty wziął udział w jednej z jej tras koncertowych. Oglądał występy z tyłu sceny, podróżował z zespołem autobusem i samolotami. Stał się prawdziwym członkiem ekipy. I wtedy zdecydował, że też chce tworzyć. A o tym, że naprawdę kocha swoje hobby, świadczy fakt, że kiedy po niedawnych problemach zdrowotnych i pobycie w szpitalu (miał operacje wycięcia wyrostka robaczkowego, a później wdało się zakażenie), pierwsze słowa jakie wypowiedział, gdy poczuł się lepiej dotyczyły jego... słuchawek. „Poprosił, by mama mu je podała, bo chciałby posłuchać muzyki”, opowiada VIVIE! przyjaciel Edyty.

Swoich sił w miksowaniu muzyki próbuje także syn innej wielkiej gwiazdy, Justyny Steczkowskiej. Leon Myszkowski w książce „Kuchnia Leona” pisze, że uczy się grać na Abletonie (komputerowy program dla dj'ów) i grywa dla znajomych na imprezach. Gdy trochę się podszkoli, chciałby z przyjacielem zagrać na jakimś wielkim gigu. To jedno z marzeń szesnastolatka. Na razie jednak to w tytułowej kuchni, a nie przed dj'ską konsolą, czuje się najlepiej.

Na pytanie o największe hobby, bez wahania odpowiada, że to właśnie gotowanie. „Jest moją zajawką od dziecka i z niego wziął się pomysł na tę książkę. W kuchni wychodzi mi nieźle”, mówi o sobie. Potwierdzają to fani syna Justyny Steczkowskiej. Każdy odcinek jego vloga publikowanego na YouTubie ma przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy odsłon.

 

Przepis na sukces

Mimo świetnych wyników, Leon stara się twardo stąpać po ziemi. „Cały czas uczę się gotowania. Nie jestem kucharzem i daleko mi do tego. Nie mam wykształcenia w tym kierunku, nie mam stażu, a tylko pasję”, przekonuje. Bakcyla złapał od taty i babci. Zaczął od naśladowania dorosłych jako czterolatek! Próbował, przypalał kolejne potrawy, ale w końcu nauczył się na tyle dobrze radzić sobie w kuchni, by nikogo nie otruć. „Naprawdę jestem dumny, że dla kogoś mogę być interesujący i mam do zaoferowania więcej niż bycie «synem swojej mamy»”, dodaje. Jako dziecko wielkiej gwiazdy, sam stawiający pierwsze kroki w show-biznesie dość boleśnie przekonał się, co to znaczy ludzka zawiść. Hejty w sieci, których z założenia nie czyta, to tylko jedna z takich uciążliwości. „Muszę się też pilnować o wiele bardziej, niż moi znajomi (no sorry, ale mam tylko 16 lat...) bo od razu będą plotki”, zdradza. A jakie są plusy takiej sytuacji? Dzięki byciu „synem Steczkowskiej” pewne sprawy w jego życiu stały się łatwiejsze. „Wielu nastolatków prowadzi przecież fajne blogi, ale mój od razu złapał popularność – czy tylko przez moją mamę? Może, nawet pewnie dlatego, ale wolałbym, żeby zainteresowanie budziło to, co robię, a nie z jakiej rodziny pochodzę... Zresztą chyba jak każdy nastolatek, który szuka własnej drogi”, pisze w „Kuchni Leona”. Jego CV już teraz wygląda imponująco. Własny, bardzo popularny kanał w internecie, regularne wizyty w programach telewizyjnych, książka, udział w pokazach mody... To właśnie dzięki show z 2014 roku, na którym pokazywał najnowszą kolekcję jednej ze znanych marek sportowych, zaczęła się wielka dyskusja na temat przyszłości Leona. Media zastanawiały się, czy tak jak ojciec Maciej zostanie modelem. Później okazało się, że przystojny nastolatek ma na siebie zupełnie inny pomysł!

 

Edyta Górniak i Justyna Steczkowska bardzo dbają o edukację swoich dzieci. Mimo że ich synowie rozwijają swoje pasje, szkoła jest najważniejsza. Leon Myszkowski przyznał, że wielokrotnie stawał przed dylematem: czy pójść na bankiet, wywiad do telewizji, pokaz mody w dni szkolne. I zawsze gdy wiedział, że może mieć problem, by to połączyć z nauką, rezygnował z takich dodatkowych aktywności. Taką miał umowę z rodzicami.

 

Rodzina gwiazd

Słynne dzieci słynnych rodziców to coraz częstsze zjawisko na salonach. Kiedyś za każdym razem, gdy pociecha gwiazdy wchodziła w świat show-biznesu pojawiały się ostrzeżenia o wszelkich niebezpieczeństwach, jakie mogą ją spotkać. Dziś ta świadomość jest dużo większa i jak przyznają psychologowie ci młodzi ludzie są dużo lepiej przygotowani przez rodziców i środowisko do tego, by poradzić sobie z popularnością.

Eksperci od świata mediów zauważają jeszcze jedną prawidłowość. Znane nazwisko rzeczywiście pomaga, ale tylko na starcie. Za to później, dla wielu dzieci sław, staje się ciężarem, którego nie są w stanie udźwignąć. Presja oczekiwań, krytyka, porównywanie z rodzicem na każdym kroku... To rzeczywiście wygląda nieciekawie. Na szczęście zdarzają się wyjątki. Wystarczy spojrzeć na Olę, córkę znanej piosenkarki Kasi Kowalskiej.

Przez długi czas, niezauważona przez media, rozwijała swoją modową pasję. Dwa lata uczyła się w londyńskiej szkole średniej i ciężko pracowała, by dostać się na wymarzony uniwersytet. Udało się! W wywiadzie dla magazynu „L'Officiel Polska” zdradziła, że w połowie września rozpoczęła naukę na London College of Fashion. Jej wyjątkowy styl można podziwiać na Instagramie. Mimo że nigdzie nie chwali się, że jest „tą” Olą Kowalską, dziewiętnastolatka, używająca pseudonimu Olahontaz, ma prawie dziesięć tysięcy obserwujących ją fanów. Według nich jej wizerunek to miks stylów Rihanny i Seleny Gomez. Świetny gust Oli docenia też jej mama. Kasia Kowalska konsultuje z córką wszystkie swoje stylizacje, wysyła jej zdjęcia do Londynu, by Ola mogła wybrać najlepszy wariant. „Ma tak świetne wyczucie, że już zaczęły zgłaszać się do niej kobiety z prośbami o radę”, piosenkarka przyznała w jednym z wywiadów. A zaczęło się dość niewinnie, od podkradania ubrań z szafy mamy.

 

W ślady mamy 

Znana mama czy ojciec to wielki kapitał. Lara Gessler, córka Magdy, potrafiła ten kapitał mądrze wykorzystać. Pasję do gotowania wyniosła z domu. I choć najpierw skończyła socjologię, ostatecznie, tak jak mama, pokochała kuchnię. Jeszcze jako nastolatka w każe wakacje pracowała w rodzinnych restauracjach. Największym problemem było wtedy to, że jest córką szefowej. Ten fakt przytłaczał ją bardziej niż to, że mama jest jedną z największych polskich gwiazd. Wybrała więc niezależność i własną drogę.

„Nie wydaje mi się, żebym do tej pory zrobiła coś, co zasługuje na czyjąś uwagę. Bycie córką Magdy Gessler nie jest wystarczającym powodem (zainteresowania mediów). Nie miałam na to żadnego wpływu. To nie powód do dumy, ale stan faktyczny”, mówiła dziennikarzom.

Zanim została znaną cukierniczką i osobą publiczną, długo uczyła się kulinarnego fachu. „Nie ma w gastronomii działki, której bym nie poznała”, opowiadała w jednym z wywiadów. Konsekwentnie buduje własną markę. Niedawno wydała pierwszą książkę kucharską „Słodki zielnik Lary”. Podaje w niej swoje eksperymentalne przepisy. Skłonność do eksperymentów ma po mamie - kreatorce smaków. Cukierniczy talent - po tacie cukierniku. Ale wszystkie przepisy są jej autorską wizją.

W wywiadach podkreśla, że nie rozumie mody na cupcakes i muffiny, że babeczki cupcakes są sztuczne, a muffinki bardziej do przyjęcia, choć z perspektywy kultury cukierniczej w Polsce to żart.

 

Ola, Oliwia, Lara, Allan i Leon zaistnieli już w show-biznesie. Ale w przeciwieństwie do innych sław, nie chcą być znani tylko z tego, że są... znani. Wzięli sprawy w swoje ręce i mimo presji znanego nazwiska, przy wsparciu bliskich konsekwentnie pracują nad własną marką. I udowadniają, że z rodziną można dobrze wyglądać nie tylko na zdjęciu!

 

Polecamy też: Blue Ivy Carter, North West i Harper Beckham. Poznajcie najmodniejsze dzieci świata!​

Wideo

Ten kosmetyk zmniejszy widoczność zmarszczek w ciągu jednej nocy!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Niezwykła rozmowa z Grażyną Torbicką o jej wszystkich miłościach. A Remigiusz Mróz zdradza nam tajemnice swojego sukcesu!