Agnieszka Radwańska, "Viva!" styczeń 2016
Fot. Iza Grzybowska/VOYK
Tylko u nas

Co Agnieszka Radwańska robi z milionami zdobytymi na korcie? "Najgorsze, że najdroższe torebki nigdy nie są przecenione"

Weronika Kostyra 18 stycznia 2016 11:00
Agnieszka Radwańska, "Viva!" styczeń 2016
Fot. Iza Grzybowska/VOYK

Agnieszka Radwańska jeszcze do niedawna po każdym sezonie odpoczywała w ciepłych krajach. Tym razem zamieniła słoneczne plaże na… Zakopane i dwa razy dziennie dawała się zamknąć w kriokomorze. „Nie cierpię tego!”, mówi. „Wstydzę się tylko do tego przyznać przed moją 80-letnią babcią, która mogłaby tam siedzieć godzinami”. Po intensywnym sezonie taka regeneracja ciała jest konieczna.

 

Najlepsza polska tenisistka przyzwyczajona jest do morderczego wysiłku, w końcu gra w tenisa od piątego roku życia, czyli już 21 lat. Jedyne przerwy, jakie sobie do tej pory zrobiła, to te regulaminowe: trzy tygodnie wakacji pomiędzy sezonami i dwie nieco dłuższe, po operacjach. Przez ten czas zarobiła na korcie ponad 21 milionów dolarów. Zwycięstwo w turnieju Masters w Singapurze pod koniec roku dało jej aż dwa miliony dolarów. Mimo ogromnych pieniędzy Agnieszka nie szasta nimi na prawo i lewo. Inwestuje w nieruchomości i… drobne przyjemności dla najbliższych.
 

Polecamy: Agnieszka Radwańska opowiada w VIVIE! o szale zwycięstwa, smakach porażki, życiu zakonnicy, codziennych wyrzeczeniach i relacjach z rodziną. Plus wyjątkowe zdjęcia - tylko u nas!

 

Nie oszczędza się i lubi postawić na swoim. Wbrew zaleceniom lekarza skracała czas rekonwalescencji i jak najszybciej wracała do treningów. Czy pomyślała wtedy o skutkach ubocznych?

Miałam nadzieję, że to się odwlecze w czasie. Teraz wiem, że każda ingerencja chirurgiczna, choćby najmniejsza, jest odczuwalna do końca życia. Tym bardziej, jak się zawodowo uprawia sport. Cały czas bolą mnie kontuzjowane miejsca. Stąd też moje wizyty w kriokomorze.

Czy daje sobie przyzwolenie na lenistwo?

Z roku na rok to się zmienia. Kiedyś bywało, że jak dwa dni nie grałam, nie mogłam się doczekać, aż stanę z rakietą w ręku. Myślałam: O matko, już bym sobie pograła! A teraz? Dwa tygodnie nie gram i nie odczuwam tej przerwy. (...) W ten sposób odczuwam, że mój organizm potrzebuje coraz więcej odpoczynku i regeneracji. Tym bardziej że gram prawie cały rok, bo tyle trwa sezon. Mam jedne krótkie wakacje w ciągu roku i jakieś pojedyncze dni. Dlatego ta chęć posiadania czasu wolnego jest tak duża i z roku na rok coraz większa.

Agnieszka Radwańska,
Fot. Iza Grzybowska/VOYK

 

Wszyscy wyliczają jej zarobki na korcie, ale nikt nie liczy, ile wydaje na to, by tyle zarabiać.

Te ciężko zarobione pieniądze inwestuję w siebie. W mój team. Wszystkie koszty związane z turniejami ponoszę sama. Najwięcej kosztują mnie oczywiście bilety lotnicze. W ciągu roku cztery razy obleciałam Ziemię dookoła.

Słynie z tego, że kocha malować paznokcie, zawsze ma doskonały makijaż i jest świetnie ubrana. Coraz więcej tenisistek idzie w jej ślady...

Nie wiem, czy akurat ze mnie biorą przykład, ale faktycznie to się zmienia. Wiele dziewczyn ma zrobiony manikiur, w szatni gadamy o kosmetykach. Rozmawiamy jak kobiety, które chcą dobrze wyglądać, a nie tenisistki, które tylko biegają po korcie, są czerwone i spocone.

Czy przeszkadza jej, gdy ludzie zaczepiają ją na ulicy?

Na niewygodne pytania zawsze mam odpowiedź. Nie lubię tylko, gdy się na mnie gapią, jakbym była nie z tej planety, albo gdy podchodzą po autograf, gdy jestem w połowie obiadu. Mam wiele miejsc, do których lubię chodzić, gdzie mam spokój i jestem traktowana jak stały klient, a nie gwiazda tenisa.

Agnieszka Radwańska,
Fot. Iza Grzybowska/VOYK

 

Ma powody do tego, żeby woda sodowa uderzyła jej do głowy. Jednak, mimo że w tym czasie trafiła na listę najbogatszych Polek, nic się nie zmienia.

Potraktuję to jako komplement oczywiście. Mnie też się tak wydaje. Może dlatego, że kiedyś takich pieniędzy nie miałam i wiem, jak to jest nie mieć nic. I dodam, że sama sobie wybiegałam awans na tej liście. Choć czasem śmiać mi się chce z tych rankingów, tym bardziej że wiele osób dziedziczy majątek, a nie startuje od zera.

Dlatego nie wydaje na prawo i lewo? Czy ktoś jej doradza w sprawach finansowych?

Jest parę osób, które sprawdzają, czy to, co sobie wymyśliłam, ma sens, czy nie wyrzucę pieniędzy w błoto. Lubię inwestować w nieruchomości. Mam kilka mieszkań: w Krakowie, Warszawie, Zakopanem. Ostatnio kupiłam w Miami. W niedrogich sieciówkach zdarza mi się nie patrzeć na ceny. Ale w życiu nie dam 400 złotych za T-shirt! W życiu! Źle bym się czuła, gdybym taki kupiła. Zwłaszcza jeśli nie byłby mi potrzebny. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Lubię wiedzieć, za co płacę. Mam szacunek do pieniędzy. Kiedyś ich nie miałam, więc teraz je szanuję. Źle bym się czuła sama ze sobą, gdybym nimi szastała. Nawet gdy kupuję te torebki w nagrodę, też patrzę na cenę. Najgorsze jest to, że te najdroższe nigdy nie są przecenione (śmiech).

Polecamy także: 10 rzeczy, których nie wiecie o Agnieszce Radwańskiej. Słabości, tajemnice, miłości...

 

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MAŁGORZATA ROZENEK-MAJDAN i RADOSŁAW MAJDAN w przejmującej rozmowie o walce o dziecko, mierzonej poświęceniem, niepewnością, ale i wdzięcznością. MICHAŁ ŻEBROWSKI i EUGENIUSZ KORIN, dyrektor i reżyser Teatru 6. piętro. Czy się lubią, podziwiają i... kłócą. MARIOLA BOJARSKA FERENC Los naznaczony tragediami: wypadek mamy, walka o życie synka, rozwód, choroba męża. W cyklu EXTRA: Czy w kontekście niemieckich obozów koncentracyjnych może być mowa o modzie? – opowiada antropolożka mody Karolina Sulej. PODRÓŻ „Będziecie tam wracać”, mówi o Bieszczadach słynna podróżniczka Elżbieta Dzikowska.