Brie Larson
Fot. Photoshot/REPORTER
ZE ŚWIATA FILMU

„Jestem niewidzialną dziewczyną” - jeszcze niedawno śpiewała Brie Larson. Dziś ma Oscara i jest gwiazdą

15 marca 2016 17:47
Brie Larson
Fot. Photoshot/REPORTER

Aktorka młodego pokolenia Brie Larson otrzymała Oscara za rolę w filmie „Pokój”. Jeszcze niedawno znało ją niewielu. Dziś zdobywa najważniejsze nagrody filmowe i staje się gorącym nazwiskiem Hollywood.
 

Aktorka, zbieraczka grzybów, certyfikowany nurek, prenumeratorka czasopism naukowych, psia mama – tak Larson opisała samą siebie na Twitterze. Ale w oczach widzów, reżyserów, cenionych artystów przede wszystkim jest kimś ważnym w świecie filmu. Kiedy niedawno dostała nagrodę Bafta, statuetkę odebrał reżyser „Pokoju”, Lenny Abrahamson, bo Brie była wtedy na planie nowej produkcji o King Kongu. „Ponieważ jej tu nie ma, mogę powiedzieć coś, czemu sama by zaprzeczyła: »Jest jedną z najlepszych aktorek jej pokolenia, a do tego ciepłą i piekielnie inteligentną kobietą«”. To przemówienie gorąco oklaskiwała Kate Winslet, wielka fanka Larson.

A jeszcze rok temu łatwiej było znaleźć w internecie nagrania muzyczne Larson niż filmy z jej rolami. Nagrała kilka piosenek, a w jednej z nich, z własnym tekstem, śpiewała: „Raczej nie znacie mojego nazwiska, jestem niewidzialną dziewczyną (…). Stoję tu cierpliwie i czekam, aż mnie zauważycie”. „Pokój” sprawił, że nie tylko ją zauważono – wywołała zachwyt. Jej rola to historia młodej Ma wykorzystywanej seksualnie i więzionej przez siedem lat w altanie ogrodowej, gdzie żyje z pięcioletnim synem.

Brie Larson: „Nie czułam się pewnie wśród idealnych gwiazd”

Jak młoda dziewczyna mogła zidentyfikować się z kobietą przetrzymywaną w komórce bez wyjścia? Z bohaterką, która żeby zapomnieć o traumie, wymyśla bajki o własnym życiu? Brie wyjaśnia: „Od dzieciństwa kwestionowałam realność, zawsze z tyłu głowy miałam myśl, że nie da się mnie kochać”.

Jej rodzice rozwiedli się, gdy miała kilkanaście lat, przez następnych 10 nie rozmawiała z ojcem. „Wyrosłam na zalęknioną, niezbyt pewną siebie, mniej ufną, niż chciałabym być. Z tymi cechami nigdy nie czułam się pewnie wśród idealnych gwiazd. Bo w Hollywood każda kobieta, która odniosła sukces, wydawała mi się perfekcyjna. Wszystkie wielkie aktorki na zdjęciach i okładkach są miłe, świetnie ubrane, z lśniącymi włosami”. Tymczasem Larson, dziewczyna, która do niedawna nie miała drogich sukienek ani butów na obcasie, odniosła sukces dzięki roli kobiety przegranej.
W dodatku została kandydatką do gwiazdorskiej elity. „Przed »Pokojem« nie byłam wystarczająco ładna, żeby grać popularne dziewczyny. Nie wyglądałam też na wystarczająco inteligentną, żeby grać te myślące”, mówi. Wystarczy spojrzeć na jej stare zdjęcia, żeby uwierzyć, że to nie kokieteria.

Brie Larson o filmie „Pokój”. Jak przygotowywała się do roli?

Siłą filmu „Pokój” nie jest dramatyczna historia przywołująca na myśl doświadczenia przetrzymywanych w zamknięciu Natashy Campusch czy Elizabeth Frizl. Ale opowieść o macierzyńskiej miłości, która może odmienić koszmar. Dzięki Ma niewielki świat zamkniętego pokoju wypełnia fantazja, opowieści, zabawy, rytuały. Przygotowując się do roli, Larson czytała i konsultowała ze specjalistami skutki każdego aspektu sytuacji, w jakiej znalazła się jej bohaterka – od wykorzystywania seksualnego po długotrwały niedobór witamin. Miesiącami unikała słońca i intensywnie ćwiczyła, żeby wyglądać na wychudzoną i fizycznie osłabioną. „Unikając słońca w Hollywood, stałam się jeszcze większą dziwaczką, niż byłam” – żartuje. Stworzyła też przyjacielską, pełną zaufania więź z młodym aktorem grającym jej syna, Jacobem Tremblayem (dziękuje mu, odbierając każdą z nagród). I wciąż pamiętała o zbieżności własnych doświadczeń z dzieciństwa z sytuacją bohaterów.

 

Brie Larson podczas 88. obiadu dla nominowanych do Oscara
Fot. EastNews

Brie Larson podczas 88. obiadu dla nominowanych do Oscara.

 

Brie Larson: "Miałam okazję odegrać rolę własnej matki"

Urodziła się jako Brianne Sidonie Desaulniers w Sacramento w Kalifornii. Jej rodzice prowadzili gabinet terapii homeopatycznej. Dzieci uczyli sami i przywiązywali dużą wagę do ich rozwoju. Kiedy Brie jako sześciolatka zadeklarowała, że chce zostać aktorką, zapisali ją na lekcje aktorstwa. W ten sposób nieśmiała dziewczynka, której deklaracje potraktowano poważnie, po raz pierwszy stanęła na scenie. Już rok później dostała rolę w reklamie, a potem epizod w „The Tonight Show With Jay Leno”. Przesłuchania do ról filmowych były pretekstem, dla którego pewnego dnia razem z matką i młodszą siostrą pojechały do Los Angeles. Zamieszkały tam w niewielkim mieszkanku. „Było jak w »Pokoju« – wspomina Larson. – Miałyśmy jedno pomieszczenie i łóżko otwierane ze ściany. Miałam ze sobą dwie pary dżinsów, kilka koszulek, torebkę i parę pomarańczowych conversów”. Dokładnie tak jak w filmie matka wyczarowała dla nich w tym niewielkim pomieszczeniu niesamowity świat. „To dlatego w ogóle nie przeszkadzało mi, że jemy chińskie zupki i najtańsze tacos, ani to, że nie miałam zabawek”. I dopiero po pewnym czasie dotarło do niej, że wyjazd nie był tymczasowym rozwiązaniem, jej rodzice się rozwodzą i że nigdy już nie wróci do Sacramento. „Kiedy myślałam o historii Ma, cały czas miałam wrażenie, że doskonale znam i rozumiem tę opowieść. Kiedy odwołałam się do własnych wspomnień, zrozumiałam dlaczego. Teraz miałam okazję odegrać rolę własnej matki. Wiele zrozumiałam”.

Muzyczne próby Brie

W tym roku głównych ról kobiecych jest w filmach więcej niż w ostatnich latach (chociaż nadal niewiele – tylko 12 proc.). Wystarczy wymienić Cate Blanchett w „Truth” i „Carol”, Emily Blunt w „Sicario”, Carey Mulligan w „Sufrażystce”, Saoirse Ronan w filmie „Brooklyn”, Rooney Mara w „Carol” czy Alicię Vikander w „Dziewczynie z portretu”. Konkurencja była duża. Ale Brie Larson mimo młodego wieku ma już niemałe doświadczenie zawodowe, które zresztą wcale nie było łatwe. Uczyła się cierpliwości, kiedy odpadała w setkach przesłuchań. Uświadamiała sobie swoje słabe i mocne strony. Wielokrotnie myślała o porzuceniu aktorstwa. Kiedy miała 16 lat, spróbowała muzyki. Nawet nagrała popową płytę zatytułowaną „Finally Out of P.E.”. Ale ani ona, ani krytycy muzyczni nie byli nią usatysfakcjonowani. „Nie zajmuje się muzyką od ponad 10 lat, ale jak wpisze się moje nazwisko w Google, jako pierwsze wyskakuje wideo do mojej piosenki”, śmieje się aktorka. Uczyła się też wytrwałości. Bo ciągle pożyczała samochód mamy, że dojechać na kolejne przesłuchanie. I znowu znaleźć się w korytarzu z kilkudziesięcioma innymi dziewczynami powtarzającymi cicho kwestie. Ale postanowiła też wykorzystać swoją dotychczas zdobytą wiedzę i zrealizować coś własnego. Krótki film „The Arm”, który zrobiła wspólniez koleżankami Jessie Ennis i Sarah Ramos, wygrał Special Jury Prize na Sundance Film Festival w 2012 roku.

Początki kariery filmowej

W 2013 roku dostała rolę w niezależnym filmie „Przechowalnia numer 12” w reżyserii Destina Crettona. Zagrała opiekunkę w domu dla sprawiających kłopoty nastolatków. To ta kreacja sprawiła, że nagle zaczęto ją zauważać na przesłuchaniach. I to dzięki niemu zainteresował się nią Lenny Abrahamson. Co go w niej zaciekawiło? „Nie ma w sobie tej przecenianej moim zdaniem intensywności, ale posiada niezwykłą autentyczność i delikatność”, twierdzi reżyser. Na Emmie Donoghue, autorce książki „Pokój” i autorce scenariusza, największe wrażenie zrobiła rozmowa Brie Larson z wyimaginowanym chłopcem, co stanowiło jedno z zadań podczas przesłuchania. „Byłam zdumiona. Naprawdę czułam, że ten chłopiec tam jest”, mówi autorka. Larson wprawdzie jest zbyt zajęta, żeby cieszyć się miłymi aspektami swojej nowo zdobytej popularności, ale zbyt długo walczyła o sukces, żeby go teraz rozmieniać na drobne. W planach ma już kolejne filmy. Zagra legendarną tenisistkę Billie Jean King w filmie „Battle of the Sexes” oraz główną rolę w kolejnym filmie Crettona – ekranizacji bestsellerowych wspomnień Jeannette Walls „The Glass Castle”.

 

tekst: Justyna Bielska (Uroda Życia 4/2016)
 

Polecamy też: Leonardo DiCaprio potrafi zagrać po prostu wszystko. Zdolny - wiadomo od zawsze. Nie ma tylko szczęścia w miłości.

 

Brie Larson
Fot. AFP/EAST NEWS

Brie Larson na Oscarowej gali w drodze po nagrodę.

 

Tekst pochodzi z kwietniowego magazynu „Uroda Życia” - od 10 marca w sprzedaży.

Dorota Wellman na okładce Urody Życia
Fot. Olga Majrowska

 

 

 

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Akcje

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Ciąża Małgosi to ukoronowanie tego, o co walczyliśmy”, mówi RADOSŁAW MAJDAN i nie ukrywa, że z powodu epidemii on i jego żona są pełni obaw. LESZEK MILLER z wnuczką MONIKĄ o tym, jak dziś wygląda ich życie po bolesnej stracie syna i ojca. Legendarny aktor WITOLD SADOWY niedawno skończył sto lat i zdobył się na niezwykle szczere wyznanie. „Widziałam, jak czai się śmierć” – ELISABETH REVOL wspomina ostatnie chwile z TOMKIEM MACKIEWICZEM podczas wspinaczki na Nanga Parbat.