POŻEGNANIE

Brat Pawła Adamowicza po raz pierwszy o jego śmierci!

Piotr Adamowicz wyjawił, jak wyglądały ostatnie chwile prezydenta Gdańska...

Konrad Szczęsny 17 stycznia 2019 09:55
Piotr Adamowicz, brat Pawła Adamowicza
Fot. Jan KUCHARZYK/East News

To Piotr Adamowicz, brat prezydenta Gdańska, czuwał przy nim przez całą noc po tragicznym ataku nożownika 13 stycznia 2019 roku. Mimo że polityk przeszedł skomplikowaną pięciogodzinną operację jego najbliżsi mieli świadomość, że stan Pawła Adamowicza jest krytyczny. „Jestem przy Tobie, Paweł”, powtarzał jego brat, siedząc przy szpitalnym łóżku, gdy prezydent był w śpiączce. To, co mówi o jego ostatnich chwilach, wzrusza do łez...

Brat Pawła Adamowicza, Piotr, o ostatnich chwilach prezydenta Gdańska

„Przyjechaliśmy razem z żoną do szpitala, jak tylko się dowiedzieliśmy o tragedii. Wiedzieliśmy, że jest źle, ale nie sądziliśmy, że jest aż tak źle”, podkreślił Piotr Adamowicz w rozmowie z Super Expressem. Dodał, że nie odchodził od łóżka brata na krok po skomplikowanej, pięciogodzinnej operacji. „Jestem przy Tobie – powtarzałem do niego w myślach”, zwierza się.

Niestety, gdy serce prezydenta Gdańska przestało bić i potrzebne było podłączenie do aparatury podtrzymującej oddychanie, bliscy Pawła Adamowicza mieli świadomość, że sytuacja jest krytyczna.

„W sumie były trzy rany, cios w okolice serca, cios w przeponę i jamę brzuszną. Jeden z operujących stwierdził, że tego typu obrażenia spotyka się w wyniku działań wojennych… Ostatnie chwile spędziliśmy na ojomie. Tam jest taki pokój dla rodzin. Był z nami proboszcz z Bazyliki Mariackiej ks. Ireneusz Bradtke, który udzielił rozgrzeszenia i ostatniego namaszczenia Pawłowi. I przebywał z nami całą noc”, wyjawił Piotr Adamowicz.

Brat Pawła Adamowicza o lekarzach i ostatnich godzinach życia prezydenta

„Rano w poniedziałek, między godz. 8 a 9, odbyłem szczerą rozmowę z kierownikiem oddziału, której konkluzją było to, że Pawłowi zostały minuty, może godziny”, zwierzył się brat prezydenta Gdańska.

Jednocześnie podkreślił, że jest wdzięczny lekarzom z gdańskiego szpitala za to, co zrobili, by uratować życie Pawła Adamowicza. 

„Robili wszystko, co było możliwe, by uratować Pawła. Niestety, bardzo duży ubytek krwi, duże niedotlenienie mózgu i wiele obrażeń spowodowały finał, jaki niestety nastąpił”, powiedział dziennikarzom ze łzami w oczach Piotr Adamowicza.

Dodał także, że od dwóch lat jego brat chodził na finał WOŚP w towarzystwie córki i trudno mu sobie wyobrazić, co mogłoby się stać, gdyby scenariusz powtórzył się również w tym roku. „Podejrzewam, że gdyby była teraz w Gdańsku to poszłaby razem z nim na WOŚP. A wtedy można sobie wyobrazić, że ta tragedia mogłaby mieć jeszcze większy wymiar…”, zaznacza przerażony.

Piotr Adamowicz jest przekonany, że kiedyś jeszcze spotka się z bratem. 

„Widywaliśmy się z bratem na wszystkich uroczystościach, spotkania w czasie świąt odbywały się u nas, a w czasie Wszystkich Świętych widzieliśmy się zawsze rodziną na cmentarzach. Byliśmy blisko z bratem”, dodał brat Pawła Adamowicza.

I podkreślił, że w kwestii wyjaśnienia okoliczności śmierci prezydenta Gdańska zdaje się na prokuraturę. „Wierzę, że wszystko porządnie wyjaśni prokuratura. Do niedzielnego wieczoru wydawało mi się, że tego typu rzeczy, jakie się rozegrały na scenie w Gdańsku, wydarzają się tylko w USA, czy Europie Zachodniej. Ale nie. Okazuje się, że to zło przyszło, niestety…”, zakończył zdruzgotany Piotr Adamowicz  

Żona i córka Pawła Adamowicza na wiecu w Gdańsku: Magdalena i Antonina Adamowicz
Fot. KAROLINA MISZTAL/REPORTER

Piotr Adamowicz po raz pierwszy o śmierci Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska
Fot. Jan KUCHARZYK/East News

Wideo

Czy to już koniec matowych pomadek

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Po raz pierwszy Joanna Krupa z mamą! Rozmawiają o kobiecości, mężczyznach i… mężach!