Bożena Kurowska: aktorka, która odeszła na scenie
Fot. JANUSZ OGRODOWICZ/FORUM
NIEZWYKŁE HISTORIE

Bożena Kurowska: aktorka, która odeszła na scenie. Wielka tragedia przerwała jej karierę

Kiedy wreszcie dostrzeżono jej talent, było już za późno

Dorota Falkowska 2 lipca 2021 18:01
Bożena Kurowska: aktorka, która odeszła na scenie
Fot. JANUSZ OGRODOWICZ/FORUM

Była niesamowicie piękną kobietą, ale brakowało jej charakteru, który pozwoliłby jej się przebić do pierwszoplanowych ról. Przez lata była pomijana i niedoceniana przez twórców filmowych. Mimo to aktorka sukcesywnie walczyła o to, aby w końcu zabłysnąć na wielkim ekranie i swoją ciężką pracą przez lata budowała swoją pozycję. A kiedy w końcu przyszła do niej szansa bycia docenioną w środowisku aktorskim, los wydał na nią najokrutniejszy wyrok. Upragniony sukces nigdy nie nadszedł... 

Bożena Kurowska: dzieciństwo i młodość

Bożena Kurowska urodziła się 21 sierpnia 1937 r., w Łukowie. Pochodziła z bardzo rodzinnego i opiekuńczego domu. Na tle koleżanek z małej miejscowości, wyróżniała się urodą i dużym wdziękiem. Była barwnym ptakiem, obok którego nie sposób było przejść obojętnie. „Była duszą towarzystwa. Dla każdego miała przyjazny gest, ciepłe słowo, a zarazem cechowała ją powaga. Z jednej strony Bożenę cechowała pracowitość i wytrwałość w dążeniu do osiągnięcia zamierzonego celu, a z drugiej była osobą bardzo miłą, uśmiechniętą, skromną i koleżeńska”, wspominał ją znajomy aktorki z młodości, Ryszard Grafik w „Nowej Gazecie Łukowskiej”. 

Bożena już od najmłodszych latach miała zadatki na aktorkę. Lubiła język polski i często brała udział w konkursach recytatorskich, zdobywając zazwyczaj główne nagrody. Występy przed publicznością w ogóle ją nie peszyły, wręcz przeciwnie, chciała związać z tym swoją przyszłość. Po maturze dziewczyna postanowiła zdawać egzaminy do warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Wyjazd do stolicy i spełnienie marzenia o studiowaniu w szkole aktorskiej były dla niej dużym przeżyciem. Przyjęto ją na Wydział Estradowy, który ukończyła w 1958 roku. Tuż po ukończeniu szkoły aktorskiej nie mogła narzekać na brak propozycji zawodowych. Otrzymała etat w stołecznym Teatrze Klasycznym, gdzie będzie grała już do końca swoich dni. Chociaż wydawać by się mogło, że wielka kariera czeka na nią za rogiem, na swoją szansę musiała jeszcze długo poczekać

Zobacz też: Barbara Krafftówna pochowała dwóch mężów i straciła jedyne dziecko. Los nie był dla niej łaskawy

Bożena Kurowska: amantka charakterystyczna

Była to po części kwestia charakteru Kurowskiej. Była skromna, cicha i czekająca na swoją kolej. Mówiono o niej, że nie lubiła walczyć o role i nie rozpychała się łokciami, żeby zostać zauważoną, dlatego reżyserzy zazwyczaj ją pomijali. Role, które najczęściej jej przypadały, były drugoplanowe lub w zastępstwie za nieobecne koleżanki. Mimo to nie dało się nie zauważyć talentu aktorki. Także jej wyrazista uroda zapadała w pamięć, zwłaszcza że ze względu na swój wygląd, grywała głównie amantki. Nawet w takich rolach dało się zauważyć jej wyjątkowy rys, jaki nadawała swoim postaciom. Nazywano ją „amantką o wyrazistym zabarwieniu charakterystycznym”. W międzyczasie aktorka wyszła również za mąż. Jej partnerem był Zbigniew Walczak. 

Bożena Kurowska: aktorka, która odeszła na scenie
Fot. INPLUS/EAST NEWS

Bożena Kurowska na wielkim ekranie

1958 rok był przełomowym czasem, bo Bożeną Kurowską w końcu zainteresowało się kino. Jerzy Passendorfer obsadził ją w roli Marty w „Zamachu”. Aktorka czuła, że jest to dla niej wielka szansa, dlatego sumiennie przygotowywała się do roli. Czytała wspomnienia żołnierzy i długo rozmawiała z jednym z powstańców. Jej trema przed pierwszym debiutem kinowym była tym większa, że miała wystąpić u boku takich kompanów, jak Tadeusz Łomnicki, Stanisław Mikulski i Grażyna Staniszewska (ta rok później zagrała Danusię w „Krzyżakach”, co przyniosło jej ogromną popularność). Krytycy jednogłośnie stwierdzili, że debiutująca Kurowska poradziła sobie świetnie i swoim talentem nie odstawała na tle bardziej doświadczonych aktorów. 

Po tym pierwszym sukcesie została dostrzeżona. Wkrótce Andrzej Wajda zaproponował jej rolę Ewy w „Lotnej” u boku Adama Pawlikowskiego. Krytycy filmowi ponownie docenili kreację aktorską Kurowskiej, ale sam film został oceniony bardzo surowo. Sam Wajda przyznał, że to nie było jego udane dzieło. „Wczesnym rankiem, po wejściu filmu »Lotna« na ekrany, pełen niepokoju znalazłem się w Saskim Ogrodzie, z plikiem gazet na kolanach. Wszystkie recenzje były druzgocące. Zdumiony takim obrotem rzeczy pomyślałem: »Lotna« jest filmem nieudanym, tego nie musiałem dowiadywać się z gazet. Zmagając się ze scenariuszem, obsadą i produkcją przez wiele miesięcy miałem tego całkowitą świadomość. Ale... jest to film mój i nikt inny nie mógł go wyreżyserować. Być może zatem moje wady są oryginalniejsze od moich zalet. A w każdym razie są one moje własne i powinienem bronić ich również przed samym sobą” (cytat za kultura.onet.pl). 

Mimo dość negatywnego odbioru „Lotnej”, film okazał się być przepustką do sukcesu Bożeny Kurowskiej. Od tego momentu zaczęła być już rozpoznawalną aktorką. Pojawiły się z nią wywiady w miesięczniku „Film”, a także okładki z jej zdjęciami. Przez następne lata bardzo powoli, ale sukcesywnie wyrabiała sobie swoją pozycję w świecie aktorskim. Nie przestawała występować na scenie i wciąż przyjmowała oferty ról filmowych, nawet tych najmniejszych. Pojawiła się w filmie „Na białym szlaku” w reżyserii Jarosława Brzozowskiego i Andrzeja Wróbla. Partnerował jej tam Leon Niemczyk i Emil Karewicz. Zagrała też w komedii kryminalnej „Kryptonim Nektar” Leona Jeannota, według scenariusza Edmunda Niziurskiego, u boku Bogumiła Kobieli. Przyjęła też małą rolę w jednym z odcinków serialu „Barbara i Jan” i telewizyjnym „Wystrzale”.

Wielka szansa

Kolejny przełomowy moment w jej karierze nastąpił w 1968 roku i to za granicą, gdy Kurowska wystąpiła w czechosłowackiej „Damie”. W Czechach wydarzyło się to, na co tyle lat pracowała w Polsce - natychmiast okrzyknięto ją wielką gwiazdą. Na piątej edycji Międzynarodowego Festiwalu Filmów TV w Pradze otrzymała Grand Prix za najlepszą rolę kobiecą. Reprezentowała też Polskę na festiwalu Cannes, gdzie „wyróżniała się, zachwycając Francuzów urokiem pełnej wdzięku prostoty swych nieposzlakowanych form bycia”, jak pisał o niej publicysta Stanisław Grzelecki, wspominając ich spotkanie. 

Kariera akotrki nabierała tempa i jej wielki sukces był tylko kwestią czasu. Wtedy wydarzyło się coś, czego absolutnie nikt się nie spodziewał. Kiedy Bożena Kurowska dopiero pokazywała światu, że na jej aktorstwo składa się nie tylko uroda, ale również wielki talent, doszło do tragedii.  

Czytaj też: Adam Pawlikowski i Teresa Tuszyńska: Książę i Tetetka, czyli najsmutniejsza historia miłosna PRL-u

Bożena Kurowska: śmierć na scenie 

16 września 1969 roku zaledwie trzydziestodwuletnia Bożena Kurowska zmarła podczas przedstawienia w Teatrze Klasycznym. Przyczyna jej śmierci nie została oficjalnie potwierdzona, jednak wiele osób mówiło, że aktorka cierpiała na białaczkę o bardzo ostrym przebiegu. 

„Była bardzo bezpośrednia w zachowaniu oraz wrażliwa na ludzką biedę i nieszczęście. Potrafiła podzielić się w potrzebie ostatnim groszem, ostatnią kromką chleba. Bardzo lubiano ją zarówno w środowisku łukowskim, jak i aktorskim – wspominał aktorkę Ryszard Grafik. – Jej nagła śmierć była wstrząsem nie tylko dla rodziców i rodzeństwa, ale także dla koleżanek, kolegów i znajomych”. 

Bożena Kurowska: aktorka, która odeszła na scenie
Fot. NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE

Źródła: www.lukow-historia.pl, kultura.onet.pl, YT Paula Rodak 

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

KAROLINA PISAREK i ROGER SALLA: tuż przed ślubną ceremonią modelka opowiada o niespodziewanych oświadczynach, swoim związku i przygotowaniach do ślubu. MICHAŁ WIŚNIEWSKI: po co mu ten ślub?! Wyznania mężczyzny, który pięć razy mówił „tak”. AGATA TUSZYŃSKA często przedkładała wszystko nad kolejne książki. Czy to był dobry wybór? Czy nie żałuje? I czy w ogóle umie żyć inaczej? Do refleksji. ŚLUBY WSZECH CZASÓW: Kelly i książę Rainier, Beaulieu i Presley, Yoko Ono i Lennon, Diana i książę Karol… Ich śluby zawładnęły zbiorową wyobraźnią.