Sophia Loren
Fot. FilmPublicityArchive/United Archives via Getty Images
NIEZWYKŁE HISTORIE

Bogini kina, rzymianka z urodzenia i wyboru, wielka włoska seksbomba. Historia Sophie Loren jest jak z bajki

Od biednej dziewczynki do największej gwiazdy kina

Agnieszka Dajbor 12 sierpnia 2022 15:45
Sophia Loren
Fot. FilmPublicityArchive/United Archives via Getty Images

Była jedną z najpiękniejszych aktorek w historii kina. Miała „etruskie” oczy, bujne włosy, wąską talię, krągłe biodra. W Hollywood kazali jej się odchudzać. Nie posłuchała. Jej historia jest jak z bajki. Była biedną, wyszydzaną dziewczynką, córką samotnej matki. Zmieniła się w Sophię Loren – boginię kina, rzymiankę z urodzenia i wyboru, wielką włoską seksbombę. Na czym polegał jej fenomen i co takiego miała w sobie, że los tak wynagrodził jej trudne chwile? 

Sophia Loren: włoska Marilyn Monroe?

Hollywood oczekiwano, że zrobi karierę jako włoska Marilyn Monroe. Oczywiście po pewnych poprawkach. Miała ufarbować włosy na blond. Poza tym hollywoodzcy specjaliści od wizerunku orzekli, że ma za krótką twarz, za duże usta, za długi nos i za szerokie biodra, dlatego prosili ją, żeby schudła. Powiedziała: nie. Miała przy sobie zakochanego w niej producenta filmowego Carla Pontiego. To on mówił: masz zostać sobą. Nie wtapiać się w Hollywood, ale pozostać kobietą z innej galaktyki – włoską pięknością. Zaufała mu, bo wiedziała, że Carlo robi wszystko z miłości do niej. Że w nią wierzy. I miała rację, bo w końcu lat 50. świat zachwycił się Sophią Loren. Słynny angielski aktor i amant Richard Burton pisał, że ma „piękne brązowe oczy osadzone w cudownie wilczej, niemal satanistycznej twarzy”. Jej oczy nazywano magicznymi albo etruskimi. Dramaturg i kompozytor Noël Coward twierdził, że powinna być „wyrzeźbiona w czekoladowych truflach, aby świat mógł ją pożreć”. Włoska reżyserka Lina Wertmüller powiedziała: „Jest Garbo, Dietrich, Monroe i Sophia. Kto jeszcze inspiruje całą gamą kobiecych uroków, od seksu po macierzyństwo?”. 

Czytaj też: Tak pięknie niedobrani! Marilyn Monroe i mężczyzna jej życia

Sophia Loren
Fot. Cameraphoto Epoche/Getty Images

Sophia Loren: dzieciństwo, dorastanie w Rzymie

Urodziła się w Rzymie. Już jako gwiazda na swoje miejsce w Wiecznym Mieście wybrała posiadłość na słynnej Via Appia Antica. Oboje z mężem, producentem filmowym Carlem Pontim, mieli też apartament, którego okna wychodziły na piazza del Campidoglio i pomnik Marka Aureliusza. A nieopodal Rzymu kupili słynną willę w Marino, wystawnie urządzoną, z obrazami Picassa, Braque’a, de Chirica. Została ona jednak skonfiskowana Pontiemu za niepłacenie podatków i wywóz dzieł sztuki z Italii. Za omijanie podatków sama Sophia siedziała w więzieniu 17 dni! 

Rzym nie zawsze był jej przyjazny, uciekała stąd do Francji, Londynu, Genewy. Ale, jak wielu Włochów, była zakochana w tym niezwykłym mieście. Lansowała je, jakby potrzebowało jeszcze reklamy. Uwielbiała jego chaotyczny uliczny ruch, gwar i ciszę w porze sjesty. Zachwycała się jego architekturą i cudownymi fontannami. W Rzymie była też gwiazdą słynnej wytwórni filmowej Cinecittà. Rywalizowała z Giną Lollobrigidą – prowadziły tak zwaną wojnę na dekolty. Zawsze wydawało się, że przeżywa prawdziwe włoskie dolce vita. A to nieprawda, bo życie miała trudne. 

Sophia Loren: żyła z piętnem nieślubnego dziecka

O takich dzieciach jak ona mówiło się w latach 30. ubiegłego wieku, że są z nieprawego łoża. Jak ktoś napisał, posiadanie nieślubnego dziecka w przedwojennych katolickich Włoszech było nie tylko wstydem. Było grzechem. Takie piętno nosiła matka Sophii – Romilda Villani, nauczycielka gry na fortepianie. Sophia urodziła się w 1934 roku w rzymskiej klinice Królowej Małgorzaty na oddziale dla samotnych matek. Jej ojciec, inżynier Riccardo Scicolone, nie chciał poślubić Romildy, a drugiej córce Annie Marii nie zgodził się nawet dać nazwiska. Sophia za pierwsze większe pieniądze, jakie zarobiła, kupiła od ojca prawo do nazwiska dla siostry. Niczego tak nie pragnęła, jak tego, by zdjąć z Anny Marii piętno nieślubnego dziecka. 

Jej matka była piękna, marzyła o karierze aktorskiej. Skończyło się na wygraniu konkursu na sobowtóra Grety Garbo. Romilda dostała nawet bilet do Hollywood, by dublować gwiazdę, ale rodzice nie zgodzili się na wyjazd. Byli ludźmi z południowych Włoch, więc Hollywood uważali za Sodomę i Gomorę. Bali się, że córka zostanie tam „otruta jak Rudolph Valentino”. Romilda zamiast kariery miała dwie córki i klepała biedę. W czasie wojny razem z dziewczynkami mieszkała pod Neapolem, gdzie przeżyły strach, głód, bombardowania. Gdy po wojnie ich babcia otworzyła piano bar, Sophia stała na zmywaku albo podawała do stołu. Jako dziewczynka była brzydka, dzieciaki w szkole wołały na nią „Sophia stuzzicadenti” – Sophia wykałaczka. I oczywiście „illegittima” – nieślubna.

Sophia Loren
Fot. Silver Screen Collection/Getty Images

Jestem księżniczką

Wypiękniała w wieku 14 lat. Wspominała, że to było tak, jakby wykluła się z jajka. Nagle chłopcy zaczęli oglądać się za nią na ulicy. Pojechała z matką na konkurs piękności „Królowa i jej 12 księżniczek”. Młode lata Sophii to opowieść rodem z bajki o Kopciuszku. Ponieważ nie było pieniędzy na suknię, babcia zdjęła jedną z różowych zasłon w salonie i uszyła z niej dla wnuczki wieczorową kreację. Schodzone czarne buty mama pokryła dwiema warstwami białej farby. Sophia znalazła się wśród 200 konkurentek, które miały piękne suknie, biżuterię i pantofelki. Ale doszła do finału. Została jedną z 12 księżniczek i zarobiła pierwsze pieniądze – 35 dolarów.

Panie Villani przeznaczyły je na remonty w domu i bilet do Rzymu. Jechały podbić świat i nie zawiodły się. W 1950 roku Sophia została Miss Elegancji Włoch, do tego w  Rzymie dostała pracę w tak zwanych fumetti – prasowych komiksach, w których modelami były prawdziwe osoby. Publikowano ich zdjęcia opatrzone   tekstami w dymkach. Wtedy po raz pierwszy zmieniono jej nazwisko – stała się Sophią Lazzarro. Potem, gdy zaczęła grać w filmach, zamieniono je na Loren, by nie było aż tak włoskie, ale bardziej światowe.  

Sophia Loren i Carlo Ponti: pierwsze spotkanie 

Miała 16 lat, gdy po raz pierwszy spotkała słynnego producenta filmowego Carla Pontiego. Był jurorem w jednym z konkursów piękności. Miał 38 lat, był tylko o cztery lata młodszy od jej matki. I żonaty. Kiedy w 1953 roku wręczał Sophii pierścionek zaręczynowy, jego żona rodziła właśnie ich syna Alexa. Z wykształcenia Carlo był prawnikiem – skończył studia w Mediolanie, co we Włoszech było oznaką prestiżu. Ale serce oddał kinematografii. To on odkrył Ginę Lollobrigidę, ale to w Sophii Loren zakochał się bez pamięci. Kochankami zostali, gdy miała zaledwie 19 lat. Był jej mentorem, przyjacielem, ojcem. Miała  już za sobą kilka ról we włoskich filmach, kiedy Carlo zapragnął zrobić z niej międzynarodową gwiazdę. Wysłał ją do Ameryki i przykazał: ucz się angielskiego. Posłuchała go. Jak zawsze. Ale Carlo jeszcze wtedy nie wiedział, że na planie filmu „Duma i namiętność” z 1957 roku Sophia, wtedy wschodząca gwiazda kina, spotka króla Hollywood – Cary’ego Granta.

Na ich pierwsze spotkanie spóźnił się dwie godziny, ale Sophia zrobiła na nim ogromne wrażenie. Uwodził ją, zapraszał na kolacje, wysyłał kwiaty, pragnął, by za niego wyszła. Dla niej chciał się rozwieść z trzecią żoną. Sophia była sama, daleko od domu, wolna. Jedno „tak” mogło przesądzić o dalszej życiowej drodze. Zakochała się, ale wybrała… Włochy, Rzym, swoje korzenie. Wybrała Carla, bo – jak mówi – byli z tego samego świata, rozumiała jego „emocjonalny język”. Cary Grant kojarzył jej się z przygodą w Hollywood, atrakcyjną i piękną, ale przygodą. Jak na 22 lata była naprawdę rezolutna! Rozumiała też, że jako aktorka ciekawiej może zbudować siebie we Włoszech niż w zupełnie obcym jej Hollywood. 

W tej historii był jeszcze jeden epizod. Któregoś dnia Carlo Ponti wpadł do apartamentu Sophii i spoliczkował ją, widząc kolejne kwiaty przesłane przez Granta. Straszne zachowanie! Ale Sophia była nim zachwycona – policzkuje, znaczy kocha, jest zazdrosny. Okazuje zainteresowanie. Była wzruszona. 

Zobacz też: Ich miłość potępił Watykan. Sophia Loren i Carlo Ponti byli razem 40 lat

Sophia Loren i Carlo Ponti 

Bogini kina, rzymianka z urodzenia i wyboru, wielka włoska seksbomba. Historia Sophie Loren jest jak z bajki
Fot. Collection Traverso/ALLPIX PRESS/BEW

Znowu bez ślubu?

Wracają z Carlem do Rzymu, ale ich sytuacja jako pary jest skomplikowana. Ponti ma żonę, nie może się rozwieść, bo we Włoszech w latach 60. rozwody były nielegalne. Dziś nie do wiary! Carlo kombinuje – w 1957 roku bierze rozwód w Meksyku i od razu zaoczny (per procura) ślub z Sophią. Dla Rzymu nie ma to jednak żadnego znaczenia. Aktorka i producent nie mogą razem mieszkać, bo grozi im za to aresztowanie. Formalnie Ponti jest bigamistą. Noce spędzają więc w mieszkaniu Romildy albo wynajmują domy pod przybranymi nazwiskami. Kiedy są zapraszani na kolację, przyjeżdżają i wchodzą osobno – pod żadnym pozorem nie mogą występować razem publicznie. Watykan potępia ich małżeństwo na łamach „L’Osservatore Romano”.

Eksperci powołują się na prawo kanoniczne. Według niego małżeństwo anonimowej „młodej, pięknej włoskiej aktorki filmowej” jest nielegalne, a jej „mąż” jest bigamistą, więc jeśli zamieszkają razem, będzie to konkubinat. Do tego jakaś kobieta z Mediolanu oskarża Sophię o bigamię i domaga się sprawy karnej w imię ochrony włoskiego małżeństwa i rodziny. Sophia Loren jest już wtedy wielką gwiazdą. W 1962 roku dostaje Oscara za rolę w filmie „Matka i córka”, ale prywatnie przeżywa dramat. Boi się, że idzie drogą swojej matki – zakochanej w mężczyźnie, który nigdy się z nią nie ożenił.

A dzieci? Czy będą, tak jak jej siostra, nieślubne? „Grożono mi ekskomuniką, wiecznym ogniem. I z jakiego powodu? Zakochałam się w mężczyźnie, którego małżeństwo miało być rozwiązane. Chciałam być jego żoną i mieć jego dzieci. Nazwano nas jawnymi grzesznikami. Powinniśmy jechać w podróż poślubną, ale pamiętam tylko, że godzinami płakałam”, mówiła Loren. W końcu po ośmiu latach szarpaniny z włoskimi prawnikami Sophia i Carlo uciekają do Francji i w 1966 roku biorą ślub. On obiecuje jej, że wrócą do Rzymu i kiedyś pobiorą się tam legalnie. Przysięga też, że będą mieli w Wiecznym Mieście najpiękniejszy dom na świecie. Zrobili to wszystko w 1975 roku.

Sophia Loren: kariera aktorska 

Czy była dobrą aktorką? Była przede wszystkim wielką gwiazdą, ikoną kina lat 60. i 70. Popularność i uznanie przyniósł jej wspomniany już film „Matka i córka” z 1962 roku. Jako 26-latka zagrała w nim 40-letnią matkę nastolatki. Bohaterka, gwałcona i bita Cesira, próbuje podczas wojny ocalić siebie i córkę. O Oscara rywalizowała między innymi z Audrey Hepburn („Śniadanie u Tiffany’ego”) i Natalie Wood („Wiosenna bujność traw”). A jednak to ona zdobyła statuetkę. Dostała ją jako pierwsza aktorka w filmie nieanglojęzycznym i druga Włoszka. W 1991 roku odebrała drugiego Oscara – tym razem za całokształt twórczości. Była częstą partnerką Marcella Mastroianniego. Zagrali razem w wielu popularnych filmach – od „Małżeństwa po włosku”  Vittoria De Sica z połowy lat 60. po słynne „Prêt-à-Porter” Roberta Altmana z 1992 roku. Byli ukochanym duetem włoskiej publiczności. Oczywiście plotkowano, że mają romans. Kiedy Sophia nie pojawiła się na pogrzebie Marcella w 1996 roku, dziennikarze spekulowali, że nie mogła znieść widoku młodszej o dziewięć lat przyjaciółki aktora – Catherine Deneuve. 

Ale czy Carlo Ponti pozwoliłby na taki romans? Oczywiście sam nie był święty. „Czysty jak śnieg nie jestem”, mawiał. Z kolei Sophia miała mieć romans z Étienne’em-Émile’em Baulieu, twórcą pigułki aborcyjnej. W Loren rozpaczliwie kochał się brytyjski aktor Peter Sellers. Ale akurat z Mastroiannim Sophia chyba rzeczywiście tylko się przyjaźniła. Grała w takich przebojach, jak „Hrabina z Hongkongu”, „Arabeska”, „Szczególny dzień”, „Nine”. Dwa lata temu, już po osiemdziesiątce, zagrała w filmie swojego syna Edoarda „Życie przed sobą” na podstawie powieści Romaina Gary’ego. 

Czytaj też: Audrey Hepburn i Mel Ferrer: wielka miłość, wielki dramat

Sophia Loren
Fot. FilmPublicityArchive/United Archives via Getty Images

Jak dziś wygląda życie Sophi Loren? 

Od 15 lat jest sama. Carlo, z którym była całe życie, zmarł w 2007 roku. Siedziała przy jego łóżku 40 dni. Trzymała go za rękę. Pytana, czy mogłaby z kimś innym ułożyć sobie życie, powiedziała: „Nigdy więcej nie da się kochać nikogo innego”. Od kilku lat podróżuje między Genewą a Rzymem, gdzie zachowała mieszkanie. Natomiast dom przy słynnej Via Appia Antica został wystawiony na sprzedaż za – bagatela! – 19 milionów euro.

Jako młoda kobieta długo leczyła się na bezpłodność, nim urodziła dwóch synów – muzyka Carla Jr. oraz producenta i reżysera Edoarda. Dzisiaj cieszy się rodziną i wnukami.  Jest chyba ostatnią żyjącą boginią kina. Legendą. Tęskni za Carlem, ale – jak tłumaczy – takie jest życie. Zmienia się, płynie. Nie da się mieć wszystkiego. 

Sophia Loren, 2015 r. 

Bogini kina, rzymianka z urodzenia i wyboru, wielka włoska seksbomba. Historia Sophie Loren jest jak z bajki
Fot. Gael Colliguet/ALLPIX PRESS/BEW

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Czy czas zabliźnia rany, zaciera pamięć? Co sądzą o filmie „Ania”? BLISCY ANNY PRZYBYLSKIEJ w poruszającej, intymnej rozmowie. BARBARA ROMANOWICZ-TORZEWSKA I MAREK TORZEWSKI: słynny polski tenor i aktorka. Od 40 lat razem. Na dobre i na złe. Niezmiennie w sobie zakochani. Ich wyznania brzmią jak piękna miłosna aria. DOROTA GARDIAS: wydawałoby się, że ma wszystko: urodę, talent, popularność, miłość widzów i udaną córeczkę Hanię. A jednak los jej nie rozpieszcza… RADOSŁAW ŚMIGULSKI zarządza Polskim Instytutem Sztuki Filmowej. Czy sam jest… fanem kina? KRÓLOWA ELŻBIETA II i jej wielkie miłości…