O NIM SIĘ MÓW

„Zawiodłem sam siebie, dopuszczając myśli o przerwaniu ciąży”

Bartek Królik szczerze o rodzicielstwie

Olga Figaszewska 24 stycznia 2019 19:55

Los wystawił go na poważną próbę. W życiu Bartka Królika wiele się zmieniło. Współzałożyciel zespołu Sistars wraz z żoną prawie dwa lata temu powitał na świecie swoją drugą córeczkę. Mała Jagódka urodziła się z zespołem Downa.To był dla nich szok. Niedługo po tym wydarzeniu muzyk zachorował. Poddał się operacji usunięcia guza przysadki. W najnowszym wywiadzie dla magazynu Pani w rozmowie z Joanną Racewicz, Bartek Królik opowiedział o rodzinie, życiowych priorytetach i miłości. 

Bartek Królik o córeczce, Jagódce

Bartek Królik wielokrotnie podkreślał, że rodzina jest dla niego najważniejsza, a córeczki - Kalinka i Jagódka są dla niego całym światem. W rozmowie z Joanna Racewicz muzyk przyznał, że chciałby, by jego pociechy widziały go jak na potężną i silną głowę rodziny, bywały chwile kiedy zupełnie się tak nie czuł, nie stawiał w takiej roli. Bartek Królik wyznał, że podczas drugiej ciąży i badania USG wraz z żoną usłyszeli, że jest coś nie tak.

„Jako głowa rodziny, w moim przekonaniu, zawiodłem sam siebie, dopuszczając myśli o przerwaniu ciąży. Dziś, z perspektywy czasu, wydaje mi się to zwyczajnie niedojrzałe, ale przynajmniej wiem, z czego wynikało”, mówi w wywiadzie dla magazynu Pani

„Nie mam wątpliwości, że aborcja pokaleczyłaby nas wszystkich. Miałbym wyrzuty sumienia. Musiałbym wgrać sobie w głowę inny software, jakiś rodzaj ochrony, samousprawiedliwienia, a tak naprawdę żyć w wyparciu”, dodaje.

Muzyk wyjaśnia, że w tamtym momencie zupełnie nie rozumiał i nie wiedział, co oznacza Zespół Downa. „Cały czas się tego uczę. Wyobrażałem sobie trudne życie, które czeka moje dziecko, martwiła mnie myśl o odrzuceniu, poczuciu bycia gorszym, funkcjonowaniu gdzieś na marginesie społeczeństwa”, zwierza się Bartek Królik. Dziś ma już do tego zupełnie inne podejście. Jest świadomy, że tamto przekonanie było spowodowane lękiem. „nie wyobrażam sobie życia bez Guci, która daje nam tylko szczęście”, dodaje.

Kiedy pierwsze emocje opadły, wspólnie z żoną rozpoczęli zaczęli szukać informacji o zespole Downa.  To, że para wcześnie dowiedziała się o chorobie córeczki, dało im więcej czasu na przygotowania do opieki, Ważną rolę w ich życiu odegrały rodziny, które również wychowują takie dzieci. To pomogło im zrozumieć, że te rodziny funkcjonują normalnie. 

Bartek Królik podkreśla, że był przy narodzinach Jagódki. „Czułem jednocześnie miłość i ból. Teraz te wszystkie trudne uczucia są za mną”, mówi. Córeczka wiele go nauczyła m.in. zgody na siebie i wdzięczności, by niczego nie zakładać z wyprzedzeniem. „Zawsze po pracy pędzę do domu, żeby być blisko niej. Ja w niej odnajduję wszystkie cechy, które w człowieku są najlepsze. (...) ”, dodaje w rozmowie z Joanną Racewicz.

„Neurologia, podejrzenie udaru, wylewu i sterta badań"

Dziś sam o sobie mówi, że jest szczęściarzem. Na Instagramie zachęca wszystkich do wspierania osób dotkniętych zespołem Downa i do częstszego mówienia o niej. Fanów zachwyca czułość i szacunek z jakim wyraża się o swoim dziecku. 

Po pięciu miesiącach od narodzin córeczki na Barka Królika czekała kolejna próba. Muzyk ze strasznymi bólami głowy trafił do szpitala. Rezonans głowy wskazał nieprawidłowości.

„Neurologia, podejrzenie udaru, wylewu i sterta badań. Tak więc wewnętrznie żegnałem się z życiem parę razy, bo jedno z przypuszczeń brzmiało: guz w głowie. Finalnie stanąłem przed szpitalem z napisem: onkologia”, wyznaje. Tam muzyk usłyszał, że powinien poddać się operacji usunięcia cysty Rathkego z przysadki. Do czasu udaru żył na pełnych obrotach. W końcu wszystko się zmieniło. Był wówczas jedynym żywicielem rodziny. Kiedy człowiek dowiaduje się o chorobie, przewartościowuje swoje życie. Nie ma wielu wyborów.O dziwo, w tamtym momencie muzyk zachował absolutny spokój.

„Nie miałem planu na wadzenie się z Bogiem czy wygrażanie losowi. (…) Dzięki temu doświadczeniu dziś potrafię być o wiele bardziej spokojny i wiem, że to nie ja mam kontrolę. (…) Kiedy wreszcie stamtąd wyszedłem, czułem se silny jak nigdy dotąd. Jedyne co mi zostało, to blizna i bóle głowy”, mówi Bartek Królik. I wyjaśnia, że teraz wie, co w życiu naprawdę jest ważne.  

Wideo

Wiosna 2020 - design, kulinarne inspiracje, podróże bez wychodzenia z domu!

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Pandemia nie zmieniła mojego życia, to ja sama je zmieniłam…”, mówi AGNIESZKA MACIĄG. Kraśko, Olejnik, Rodowicz, Rusinek, Szczygieł, Wojciechowska… o emocjach i rodzinnych relacjach w izolacji domowej. JACEK SANTORSKI radzi, jak nie zwariować w czasie pandemii. Zmierzch zachodniej cywilizacji? Beata Pawlikowska w egzystencjalnych rozważaniach w dobie koronawirusa.