TYLKO U NAS!

Współpracowała z Nancy Spielberg i współtworzy sukces polskich artystów za granicą!

Anna Różalska z Match&Spark o kulisach swojej pracy i filmie ,,Kto napisze naszą historię”

Olga Figaszewska 20 lipca 2019 12:37
Anna Różalska
Fot. Anna Włoch

Niewielu wiedziało o ich istnieniu. Teraz ma szansę się to zmienić. Dzięki amerykańsko-polskiej współpracy możemy podziwiać niesamowity dokument - Kto napisze naszą historię. To wyjątkowa opowieść o życiu w warszawskim getcie i nadziei. Grupa inteligentów i społeczników Oneg Szabat, której założycielem był Emanuel Ringelblum, walczyła o prawdę historyczną i prawo do pisania własnej historii. Za produkcję filmu odpowiadają scenarzystka i reżyserka, Roberta Grossman, a także producentki Nancy Spielberg i Anna Różalska z Match&Spark. Jak wyglądały prace nad filmem ,,Kto napisze naszą historię”? Co było najtrudniejsze podczas jego tworzenia i jak zareagował na niego świat? O tym opowiedziała nam Anna Różalska. Producentka filmowa i menadżer twórców podzieliła się z nami również kulisami swojej pracy.

Nancy Spielberg, która odpowiada za produkcję dokumentu po stronie amerykańskiej podkreślała, że poczuła wewnętrzny przymus, aby tworzyć takie filmy. Kto był inicjatorem jego powstania? Pani wraz z firmą Match&Spark opowiadała za produkcję części fabularyzowanej.

Roberta Grossman. To ona jest głównym producentem, scenarzystką i reżyserką. Po przeczytaniu książki Samuela Kassowa, zadzwoniła do niego, zdobyła prawa do książki i napisała na jej podstawie scenariusz. Nad filmem ,,Kto napisze naszą historię” pracowała ponad osiem lat. To pokazuje jak dokładnego researchu wymagał i ilu lat przygotowań.  Dzięki temu pokazaliśmy na ekranie nieznane zdjęcia z archiwum Ringelbluma. Robią one wrażenie nawet na osobach, które znają bardzo dobrze ten temat.

Historia grupy Oneg Szabat, archiwum podziemnego getta, dzięki tej koprodukcji odżyła na nowo. Film niedawno miał swoją premierę. Od tamtego czasu był prezentowany w kilkudziesięciu krajach i zbiera świetne recenzje. Wywołuje niesamowite emocje!

On nawet nas, twórców porusza dogłębnie, mimo że w trakcie montażu widzieliśmy go wielokrotnie. To wspaniałe być częścią projektu, który tak oddziałuje na ludzi. Temat jest niesamowicie ważny, zwłaszcza w obliczu wydarzeń, które dzieją się na naszych oczach. Największy z pokazów, w którym uczestniczyłam odbył się 27 stycznia br. (przyp. red. Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu) w głównej siedzibie UNESCO w Paryżu w obecności ponad tysiąca delegatów. Poruszenie na sali było ogromne.

Film został stworzony z myślą o młodym pokoleniu?

Trzeba podkreślić, że to wyjątkowe doświadczenie i przyświecał nam ważny cel. Film bez wątpienia jest hołdem dla działalności grupy Oneg Szabat i jej założyciela, Emanuela Ringelbluma. Chodziło przede wszystkim o opowiedzenie tej historii. Ale nie ukrywamy, że aspekt edukacyjny był równie ważny. Młodzież powinna znać historię, która jak wiemy, lubi się powtarzać. Budowanie świadomości jest niezwykle istotne.

Czy historia Oneg Szabat była wcześniej znana u naszych zachodnich sąsiadów?

Ta historia jest relatywnie mało znana w Polsce, a tym bardziej na świecie. Mało kto wie, że archiwa Ringelbluma są częścią dziedzictwa UNESCO. Zostały wpisane w 1999 roku wraz z rękopisami Fryderyka Chopina oraz dziełami Kopernika. W Warszawie znajdują się najważniejsze dokumenty, które mówią o historii warszawskiego getta i Holocaustu. Oneg Szabat zebrało niesamowitą ilość materiałów, dokumentujących życie w getcie, w tym przeżycia członków tej organizacji. Zależało im na tym, by pamięć o tym, co ich spotkało, przetrwała dla przyszłych pokoleń. Udało się. W filmie to pokazujemy.

A jak rozpoczęła się Pani współpraca z Nancy Spielberg i Robertą Grossman?

Roberta i Nancy rozmawiały z jednym z producentów w Stanach, z którym również miałam okazję wcześniej współpracować. Szukały kontaktów w Polsce, a ja zostałam im polecona. Rozmawiałyśmy przez telefon wiele godzin. Byłam wtedy pochłonięta produkcją innego projektu, ale czułam, że to propozycja nie do odrzucenia. Prace rozpoczęły się bardzo szybko. Z mojego produkcyjnego punktu widzenia… to była wspaniała przygoda, fantastyczna współpraca. Roberta Grossman miała do twórców ogromne zaufanie. Wchodziła z wszystkimi w dialog. To nie był po prostu serwis ich projektu w Polsce, a prawdziwa koprodukcja. Znaczenie miało również wsparcie finansowe z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i funduszy regionalnych, głównie Łodzi i Warszawy.

Anna Różalska
Fot. Match&Spark

Wyszła wspaniała kooperacja, w której udział Polaków jest jednak znaczący.

To zawsze podkreślam. To, że ten film wygląda, jak wygląda jest zasługą świetnego zespołu, który udało nam się zaprosić do współpracy. Nie mówiąc już o genialnych aktorach, których oglądamy na ekranie. Nikt nie myślał, że w dokumencie, do którego sceny fabularne początkowo miały być realizowane dwa dni i to na greenscreenie, zagrają m.in. Jowita Budnik, Piotr Głowacki, Wojtek Zieliński czy Karolina Gruszka. Ostatecznie zaplanowaliśmy aż 19 dni zdjęciowych. Sceny realizowane były w kilkudziesięciu lokacjach, głównie w Warszawie i Łodzi.

Czym kierowaliście się Państwo przy wyborze obsady? Czy były jakieś decydujące czynniki?

Tu ogromną rolę odegrał Piotr Bartuszek, reżyser castingu. To on ustawił wysoko poprzeczkę naszych poszukiwań. Już wcześniej znał historię Oneg Szabat i wiedział, kto sprawdziłby się najlepiej. Grupa Ringelbluma to byli intelektualiści. Tej inteligencji w oczach szukaliśmy przede wszystkim. Wiadomo, że fizyczne podobieństwo jest ważne, charakteryzacja też odgrywa ogromną rolę. Dla mnie np. Piotr Głowacki od początku był Emanuelem Ringelblumem. Po przygotowaniu odpowiedniej charakteryzacji, dobraniu odpowiednich kostiumów, natychmiast wysłaliśmy jego zdjęcia do Stanów. Wtedy nikt już nie miał wątpliwości, że to najlepszy wybór. Nie śmiałam marzyć o takiej obsadzie i myślę, że Roberta Grossman również mogłaby to potwierdzić. To pokazało, że jeśli temat jest ważny, to ludzie chcą się w to angażować. Mam wrażenie, że podeszli do tego, jak do misji.

Jakie to uczucie, być współtwórcą tak ważnej produkcji?  

Ten film powstał w bardzo ważnym momencie. Ma szansę stać się przestrogą. Muszę przyznać, że robiąc go, nie zdawałam sobie sprawy z jego wagi. To sprawiło, że nie czuliśmy się przytłoczeni w trakcie realizacji, a skupiliśmy się na tym, by zrobić go najlepiej, jak tylko potrafimy. Jego siłę i moc uświadomił mi dopiero pierwszy publiczny pokaz. Każdy kolejny tylko to potwierdza.

Jest Pani producentką, współzałożycielką Match&Spark – agencji reprezentującej twórców filmowych i reklamowych w Polsce. Firma staje się coraz bardziej rozpoznawalna za granicą. Współpraca z Nancy Spielberg o czymś świadczy.

Zbudowaliśmy razem z moimi wspólnikami zespół, firmę, która skupia twórców, reprezentujących te same wartości: ambicję, pracowitość i determinację. Wszyscy twórcy są niesamowicie zdolni i mają potencjał międzynarodowy.

Otwieracie drzwi polskim twórcom, pomagacie się im rozwijać...

Podchodzę do tego trochę inaczej. Wcześniej miałam okazję pracować przy amerykańskich projektach, trochę poznałam ten rynek, widziałam, jak funkcjonują agencje reprezentujące twórców w USA. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś ma talent, trzeba mu pomóc go wykorzystać. Oczywiście jedyną drogą jest ciężka praca i konsekwencja w dążeniu do celu. Mam siłę walczyć o osoby utalentowane. Proszę mi wierzyć, nie zawsze jest to proste, ale mamy w sobie takie poczucie misji. Twórcy nie zawsze mają pewność siebie, która mogłaby pomóc im o siebie zawalczyć. To z reguły bardzo wrażliwe osoby, dzięki temu mogą zmieniać nasz świat. Naszą rolą jest im to ułatwić.

Pod skrzydłami agencji jest wielu fascynujących twórców.

Oczywiście. To chociażby Łukasz Żal, który otrzymał już dwie nominacje do Oscara, a także Michał Marczak, którego film ,,Wszystkie nieprzespane noce” zdobył nagrodę na festiwalu kina niezależnego w Sundance. To również Ania Jadowska, znana polska reżyserka czy Monika Lenczewska, jedna z najbardziej utalentowanych autorek zdjęć, która pracuje z największymi reżyserami na świecie. Adam Mendry, operator steadicam, jest właśnie na Cyprze na planie z Nicolasem Cagem. Zaszczycona jestem również pracą z takimi twórcami jak Marcin Koszałka, którego filmy oglądałam w trakcie studiów w szkole filmowej. Nie chcę nikogo pominąć, wszyscy są genialni. Wspólnie tworzymy naszą rzeczywistość. Staramy się przekraczać granice. Nie zapominamy przy tym, po co to robimy, bo jak wszędzie zdarzają się trudne momenty. Nawet gdybym wygrała na loterii w moim życiu nic by się nie zmieniło, oprócz tego, że robiłabym dużo więcej filmów w jeszcze krótszym czasie (śmiech). To ogromny przywilej.

Mówi o tym Pani z taką pasją i zaangażowaniem! Ciekawi mnie, jak zaczęła się Pani przygoda z filmem?

Od wywiadu! Udzielił go jeden ze znanych producentów dla pewnego magazynu filmowego. Miałam wtedy czternaście albo piętnaście lat. Dziennikarz zapytał go o predyspozycje producenta filmowego. Odpowiedział, nie pamiętam nawet co… Ale widziałam, że mówi o mnie. Jestem mu wdzięczna. Moim wielkim marzeniem jest mu podziękować osobiście. Później wiele osób stanęło na mojej drodze, pomagając mi się ukształtować. Wyjeżdżałam na obozy, w liceum miałam wspaniałe koło filmowe. Miałam to szczęście, że w szkole filmowej również trafiłam na ludzi z pasją, a następnie cudownych szefów: Jarek Grzymała, Beata Ryczkowska, Małgorzata Seck, Stanisław Tyczyński, Tomasz Bagiński. Szczególnie ukształtowała mnie wieloletnia praca z prezesem Tyczyńskim i mam świadomość, że nigdy nie byłabym w miejscu, w którym teraz jestem, gdyby nie On. Dwa lata temu wzięłam udział w Leadership Academy for Poland, który założyli Cezary Wójcik i Maciej Ujejski. To program, który ma na celu wspieranie kompetencji przywódczych. Poznałam ludzi, którzy robią tyle dobrego dla naszego kraju. Zrozumiałam, że mam poczucie długu i chciałabym znaleźć sposób na to, by go spłacić.   

Ja myślę, że to już się dzieje! To wspaniałe, że kontynuuje Pani ich dzieło.

Patrząc na moje koleżanki i kolegów z tego programu przypominam sobie, że zawsze można więcej. Są niezwykle inspirujący. Energia twórców również daje mi siłę napędową. Zdaje sobie sprawę, że jestem wymagającą szefową (śmiech). Wiem też, że pracując z tak zdolnymi i zdeterminowanymi osobami musimy pracować jeszcze więcej, rozwijać się szybciej niż najszybciej rozwijający się twórca (śmiech).

Na horyzoncie na pewno są już kolejne projekty?

Pracujemy nad jednym dużym serialem i kilkoma filmami, ale nie chcę ujawniać szczegółów. Przynajmniej na razie. Skupiamy się na tym, by nasi twórcy współpracowali przy ciekawych międzynarodowych projektach.

Może znajdą się osoby, które po lekturze wywiadu również zostaną zainspirowane i zwiążą swoją ścieżkę zawodową z filmem. Chciałaby Pani coś przekazać młodym twórcom?

To nie dotyczy tylko młodych twórców. Najtrudniejsza lekcja dla każdego z nas, to nie porównywać siebie do innych i mieć poczucie, że mamy własną drogę. Ja to odkryłam dość późno. Wierzmy w siebie i w swoje możliwości. Jeśli będziemy ciężko pracować w końcu osiągniemy nasz cel. Wyciągajmy też wnioski z naszych doświadczeń. To czasami ciężkie lekcje, ale bardzo owocne.

Miałam pytać o tą niesamowitą siłę i pewność, która od Pani bije, ale już dostałam odpowiedź.

W trakcie tych dwóch lat wykonałam ogromną pracę nad sobą. Trzeba mieć to zaufanie do świata, wiarę i pokorę. Pamiętajmy też o tym, że nic nie dzieje się bez powodu. Dzięki temu jestem w stanie rozwijać firmę, odnosimy kolejne sukcesy.

A co z marzeniami?

Mam ich kilka, ale nie chcę o nich mówić. Jedno jest pewne - chciałabym, by wszystko szło pomyślnie i działo się jeszcze szybciej, na jak największą skalę. Mogę sobie życzyć, by mieć zawsze szczęście do dobrych ludzi, których spotykam na swojej drodze. 

Anna Różalska
Fot. Match&Spark

TAGI #film

Wideo

Widoki zapierające dech i wycieczka śladami „Gry o Tron”, czyli #PricelessCroatia  

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Izabela Janachowska o cudzie macierzyństwa i synku Christopherze, Dominika Tajner w pierwszym wywiadzie po rozstaniu z Michałem Wiśniewskim oraz Krystyna Demska-Olbrychska i Daniel Olbrychski o przepisie na udane małżeństwo.