Anika Dąbrowska, Ania Dąbrowska, Anna Dąbrowska
Fot. Materiały prasowe @Universal Music Polska
TYLKO NA VIVA.PL

AniKa Dąbrowska: „Chcę pokazać osobom chorym i niepełnosprawnym, że choroba nie może nas ograniczać”

„Życie jest za krótkie, by usiąść i narzekać”, mówi nam zwyciężczyni „The Voice Kids”

Konrad Szczęsny 27 czerwca 2020 12:14
Anika Dąbrowska, Ania Dąbrowska, Anna Dąbrowska
Fot. Materiały prasowe @Universal Music Polska

W wielkim stylu wygrała drugą edycję „The Voice Kids”. Jak sama mówi, ma misję, by nieść ludziom nadzieję, że mogą spełniać swoje marzenia. AniKa Dąbrowska w niezwykle szczerej rozmowie z Konradem Szczęsnym o mukowiscydozie, na którą cierpi od urodzenia, debiutanckiej płycie i... afirmacji życia.

Konrad Szczęsny: Czekaliśmy na tę płytę od Twojego zwycięstwa w drugiej edycji „The Voice of Poland”, czyli od lutego 2019. Z czego to wynika? Długo nad nią pracowałaś?

AniKa Dąbrowska: Rzeczywiście, nad płytą pracowaliśmy bardzo długo. Chcieliśmy, by była jak najlepsza, dopieszczona i żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Termin jej wydania też zmieniał się cały czas.

Z uwagi na pandemię?

Również. Po drodze wypadały różne rzeczy, ale faktycznie najważniejszym czynnikiem była pandemia koronawirusa, która skutecznie pokrzyżowała wszystkie plany, wywróciła je do góry nogami. Osobiście jednak wychodzę z założenia, że lepiej jest poczekać dłużej, by efekt był jeszcze lepszy i mam nadzieję, że będzie to słychać.

„Afirmacja” to materiał dosyć różnorodny. W jego tworzeniu pomagali Ci m.in. Cleo, Patryk Kumór, Dominic Buczkowski-Wojtaszek i Patryk Skoczyński. Która z tych piosenek jest Twoją osobistą faworytką i dlaczego?

Wszystkie utwory są dla mnie niesamowicie ważne, do każdego mam po prostu ogromny sentyment. Ale jeśli miałabym wskazać jedną, to na pewno są to „Małe skrzydła”, ponieważ wiążę z nią najpiękniejsze wspomnienia i na zawsze pozostanie tą ulubioną. Z innych utworów – mam sentyment do „Sitowia”, bo jest delikatne, słowa są dla mnie niesamowicie ważne. Do tego dołączam jeszcze „Jeśli jutra nie ma”. Ale każda jest tak naprawdę wyjątkowa, w końcu to moja debiutancka płyta...

A sam tytuł „Afirmacja” przyszedł Ci do głowy od razu czy potrzebowałaś czasu, by nadać go całemu krążkowi?

Tak naprawdę zrodził się przy okazji. Jedna z piosenek – „Oddychaj chwilą” – miała nazywać się właśnie „Afirmacja”. Gdy usłyszałam ten tytuł, od razu pomyślałam sobie: „może zostawimy go na płytę?”, ponieważ bardzo mi się podoba.

Skąd się wziął?

Z mojego życia. Ponieważ je wręcz adoruję i afirmacja jest w nim cały czas obecna, przyspiesza realizację moich marzeń, pomaga uporać się z trudami dnia codziennego i jest też pięknym podsumowaniem każdej z piosenek.

Dlaczego?

Bo we wszystkich jest ukryta (śmiech).

Czy ta płyta jest dla Ciebie terapią? A może ma być nią dla innych?

Od samego początku, gdy wchodziłam w tę przygodę z muzyką i zaczynałam iść tą drogą, wymyśliłam sobie, że chcę być artystką, która będzie przekazywać emocje, śpiewać prawdziwe teksty, by dana piosenka spodobała się słuchaczowi tak bardzo, żeby również mogła mu pomóc.

Anika Dąbrowska, Ania Dąbrowska, Anna Dąbrowska
Fot. Materiały prasowe @Universal Music Polska

W jaki sposób?

Już teraz dostaję wiele wiadomości, że te teksty podnoszą na duchu, że ludzie nie chowają się w domu, tylko wychodzą dzięki mnie na zewnątrz. To niesamowite i dla takich chwil warto żyć i dalej tą drogą podążać, by przekazywać emocje, choćby w tekstach, które mogą pomóc drugiemu człowiekowi.

Uważasz się za osobę, która ma w życiu misję mówienia o sprawach ważnych?

Tak, tak mi się wydaje. I tak mi też zawsze powtarzali rodzice i mam cały czas w głowie, że jestem tutaj zesłana z misją i próbuję ją wykonać. Mam nadzieję, że temu podołam...

Jaka to misja?

Chcę zawsze przekazywać dobre emocje, dobre wspomnienia i dobre teksty (uśmiech). Chcę pokazać szczególnie osobom chorym i niepełnosprawnym, że choroba nie może nas ograniczać. Powinniśmy wyjść z domu i spełniać swoje marzenia. Życie jest za krótkie, by usiąść i narzekać. Trzeba je z radością przeżyć.

Pamiętasz swoje pierwsze zetknięcie z muzyką i moment, w którym poczułaś, że to jest to, czym chcesz się zajmować?

Od małego jeździłam na różne konkursy, festiwale, ponieważ mój talent zauważyła już pani w przedszkolu.

Jak się objawił?

Śpiewałam głośniej niż reszta dzieci i byłam bardziej odważna (śmiech). A tak poważnie te wyjazdy bardzo mi się spodobały. Do tego stopnia, że zapisałam się później do szkoły muzycznej, do której chodziłam 6 lat i grałam na pianinie. Następnie była szkoła wokalna, do której chodzę do teraz i wciąż się uczę. Te festiwale i konkursy wciąż mi jednak towarzyszyły: nie tylko ogólnopolskie, lecz także międzynarodowe.

Co Ci dały?

Ogromne doświadczenie. Takie, dzięki któremu mogłam wziąć m.in. udział w drugiej edycji „The Voice Kids”.

Jak wspominasz start w programie?

Ta wygrana otworzyła mi drzwi do rozwijania swojej kariery. Dzięki temu mogę być w tym miejscu, w którym jestem obecnie. Od dziecka też jeździłam na koncerty innych artystów, zdobywałam autografy, robiłam sobie zdjęcia.

Przechowujesz je?

Tak, wciąż mam je gdzieś w szufladach i na półkach. I jedno z wydarzeń związanych z takimi koncertami utkwiło mi szczególnie w pamięci.

Które?

Koncert p. Anny Wyszkoni, gdy zaprosiła mnie na scenę. Mogłam zaśpiewać, zobaczyłam cały ten tłum stojący przed nią i poczułam, że to jest moje miejsce i życie. To, co chcę robić do końca.

Anika Dąbrowska, Ania Dąbrowska, Anna Dąbrowska
Fot. Materiały prasowe @Universal Music Polska

Skoro byłaś fanką i zbierałaś autografy, to łatwiej zrozumieć Ci teraz swoich wielbicieli.

Tak, bardzo dużo mnie to nauczyło, ponieważ wiem, jak fani wszystko przeżywają i na ile styczność z idolem jest dla nich ważna. Dlatego też jak najczęściej staram się z nimi pisać, spotykać się, rozmawiać. Uwielbiam swoich fanów i bardzo dziękuję im za to, że są.

Twoje artystyczne CV jest imponujące. Laureatka Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, udział w preselekcjach do Eurowizji Junior 2016, wygrana w „The Voice Kids”. A masz dopiero 15 lat! Które z tych doświadczeń z perspektywy czasu było dla Ciebie najważniejsze?

Myślę, że jednak „The Voice Kids” było najlepszą przygodą i doświadczeniem, które mogłam zdobyć. Natomiast każdy, nawet najmniejszy festiwal czy konkurs dawał mi niesamowite doświadczenie i dzięki temu w tym najważniejszym programie czułam się zdecydowanie lepiej i bardziej pewnie na scenie. Każdy przyniósł zresztą niesamowite wspomnienia i chętnie do nich wracam.

Masz kontakt z innymi uczestnikami z „The Voice Kids”?

Oczywiście! Mamy grupkę na Facebooku, na której sobie od czasu do czasu piszemy. Z wieloma osobami zresztą spotykam się osobiście przy okazji uczestnictwa w różnych projektach. Nazywamy siebie „voice’ową rodzinką” i cieszę się, że zawiązaliśmy takie super przyjaźnie. I to nie tylko z uczestnikami!

Z kim jeszcze?

Z trenerami, z całą produkcją, z prowadzącymi... Wszyscy są cudowni i cieszę się, że mogłam poznać tak wspaniałych ludzi.

Jak rozumiem, Cleo pisze do Ciebie od czasu do czasu i pyta „jak tam w szkole? Wszystko ok?”

(śmiech) Dokładnie tak jest! Jesteśmy w stałym kontakcie, czasem zadaję jej zresztą jakieś pytania, bo przecież jestem dopiero na początku tej artystycznej drogi. Cleo zawsze mi pomaga, radzi i jestem szczęśliwa, że mamy tak dobry kontakt. Uwielbiam ją i uważam, że jest jedną z najlepszych osób, jakie poznałam w swoim życiu.

Kto z Twoich idoli miał największy wpływ na to, jak kształtowałaś się muzycznie?

Z zagranicy na pewno dwie moje idolki: Christina Aguilera, której piosenkę „Hurt” wykonywałam na przesłuchaniach w ciemno i byłam przeszczęśliwa z tego powodu oraz ostatnio Demi Lovato. Każda jej płyta jest niesamowita i ta muzyka po prostu gra mi w duszy.

A z Polski?

Oczywiście Cleo, ale cenię również Igora Herbuta, który ma wyjątkową wrażliwość i jest naprawdę genialny, Grzegorza Hyżego, z którym w jakimś sensie wygrałam Festiwal Zaczarowanej Piosenki, mamy zresztą kontakt do dziś i bardzo mnie wspiera, a także wielu innych artystów. Od każdego można się czegoś nauczyć. Jestem przeszczęśliwa, że poznałam ich tak wielu na swojej drodze.

Anika Dąbrowska, Ania Dąbrowska, Anna Dąbrowska, Grzegorz Hyży
Fot. Materiały prasowe @Universal Music Polska, AKPA

Grzegorz Hyży i AniKa Dąbrowska w trakcie Festiwalu Zaczarowanej Piosenki, 2015 rok

Jakie trzy osoby miały największy wpływ na Twoją karierę muzyczną?

Na pewno rodzina, choć wiem, że to więcej niż jedna osoba (śmiech). Moja nauczycielka wokalu, pani Anna Czenczek, którą serdecznie pozdrawiam, ponieważ to dzięki niej mój talent mógł się rozwinąć. I Cleo: to są chyba takie najważniejsze osoby, które dały mi szansę i dzięki nim jestem tu, gdzie jestem.

Jeśli chodzi o Twoich znajomych z „The Voice Kids” – z kim chciałabyś nagrać duet?

Ze wszystkimi! (śmiech). Naprawdę tak jest, jednak jeśli mam wybrać jedną, wydaje mi się, że fajny byłby duet z Roxie. Może jeszcze z Marcinem Maciejczakiem? Zobaczymy!

O ile mi wiadomo, z Roksaną macie całkiem bliską relację. Jesteście w stałym kontakcie, wspieracie się?

Zgadza się! Z Roxie znam się bardzo długo, myślę, że już około sześciu lat.

Jak to się zaczęło?

Pochodzimy z tego samego regionu, razem jeździłyśmy na wiele festiwali i konkursów. Tam się poznałyśmy. Śmieję się, bo wtedy nie miałyśmy pojęcia, że tak to wszystko się potoczy i będziemy razem w jednej wytwórni płytowej. Bardzo wspierałam ją, gdy była uczestniczką pierwszej edycji „The Voice Kids”. Gdy wygrała, byłam cała zapłakana, tak bardzo się cieszyłam. Gdy natomiast ja brałam udział w drugiej edycji programu, również mnie wspierała. Myślę, że to też dosyć ciekawe, że obie wygrałyśmy dwie edycje z rzędu...

I kontakt Wam pozostał do dziś.

Tak! Wspieramy się, rozmawiamy, uwielbiam Roxie! Jest moją bardzo dobrą przyjaciółką i zawsze trzymam za nią bardzo mocno kciuki.

Przejdźmy do... obowiązków. Jak udaje Ci się godzić naukę z karierą? Nagrywanie płyty, koncerty, spotkania z fanami to zajęcia czasochłonne.

Muszę przyznać, że było to wymagające, szczególnie na początku. Natomiast w tym roku poszłam do liceum, więc zmieniłam otoczenie i ludzi.

Wspierają Cię?

Tak, mam bardzo wyrozumiałych nauczycieli i dzięki temu każdy sprawdzian potrafią przełożyć na inny, bardziej pasujący mi termin. Jestem im za to wdzięczna, bo obecnie często jeżdżę do Warszawy a mam do niej naprawdę daleko – aż 7 godzin jazdy, praktycznie co weekend! Nie jest to więc łatwe, ale dzięki nauczycielom i wyrozumiałej klasie udaje mi się wszystko jakoś pogodzić. Nie jest tak źle (śmiech).

To wsparcie musi wiele dla Ciebie znaczyć.

Oczywiście! Tym bardziej, że wiem, że nie u każdego tak jest. Teraz w liceum jest naprawdę super, wszyscy trzymają za mnie kciuki i jestem im za to bardzo wdzięczna.

Masz 15 lat, a niemal w każdym komentarzu można przeczytać, że Twój repertuar jest bardzo dojrzały. Ty sama zresztą nie ukrywasz, że myślisz poważnie o życiu. Masz tak od najmłodszych lat? Czy to wynika z tego, że cierpisz na mukowiscydozę?

Myślę, że tak. Wszystkie te doświadczenia, które zbierałam po drodze, przede wszystkim walka o życie, o oddech i o samą siebie, dały taki a nie inny owoc. Czyli piosenki dojrzałe, emocjonalne, skupianie się na przekazywaniu emocji innym ludziom – to wszystko stworzyło mnie właśnie taką. Taką też mam naturę i w tę stronę cały czas chcę iść.

Jaki Ci się żyje w Polsce jako osobie cierpiącej na mukowiscydozę? Uważasz, że masz zapewnioną odpowiednią opiekę ze strony specjalistów? Wiem od koleżanki, której córka cierpi na tę chorobę, że bywa z tym u nas w kraju różnie.

Myślę, że mogłoby być lepiej, wiadomo, ale akurat moi lekarze są bardzo dobrzy, serdecznie ich pozdrawiam. Również oni mocno trzymają za mnie kciuki, pierwsi zresztą powiedzieli, że śpiewanie to jest najlepsze lekarstwo i najlepsza terapia, jaką mogłam sobie wymarzyć.

Dlaczego?

Dzięki temu, że oddycham przeponą i musiałam się tego nauczyć, jeśli chciałam zawodowo zajmować się śpiewaniem. To mi bardzo dużo dało, ponieważ moja choroba, jaką jest mukowiscydoza, szczególnie atakuje płuca. Dlatego ważne jest, żeby je odciążyć. Z tego powodu cieszę się, że znalazłam pasję, która nie tylko daje mi radość i jest całym moim światem, lecz także stanowi swoistą terapię i pomaga mi w walce o zdrowie, jest lekarstwem.

Czyli decyzja, żeby zacząć śpiewać, była dla Ciebie rewolucją na wielu płaszczyznach życia.

Dokładnie. Od początku wszyscy wokół mówili mi, że to niesamowita droga, którą powinnam podążać. Jestem przeszczęśliwa, że mam wokół siebie cudowne osoby, które się mną opiekują i mogę robić to, co kocham i co daje mi tyle korzyści.

Jakie masz w życiu marzenia? O czym myślisz, gdy wstajesz codziennie rano?

Jest ich bardzo dużo! Moja głowa jest pełna pomysłów i marzeń, bo w ogóle jestem wielką marzycielką. Nie chcę też ich zdradzać, bo słyszałam, że wtedy się nie spełniają (śmiech). Na pewno są to jednak te związane z muzyką.

Na przykład?

Żeby występować na największych scenach na świecie, wejść na ten rynek międzynarodowy – to by było naprawdę świetne doświadczenie.

A z tych bardziej codziennych?

Żeby poznawać i mieć wokół siebie samych dobrych ludzi, być zdrową, szczęśliwą i żeby zdobywać szczyty i realizować te cele, które sobie wyznaczyłam.

Co w życiu napędza Cię do działania, jest takimi małymi i wielkimi skrzydłami – parafrazując tytuł jednej z Twoich piosenek?

Na pewno ludzie, którzy mnie otaczają, rodzina, przyjaciele, którzy zawsze mnie wspierają. Są dla mnie wielkimi skrzydłami, podporą. Poza tym muzyka – zdecydowanie! Ona pomaga mi rozwijać moje skrzydła. Dodatkowo to, że mogę cały czas marzyć i te marzenia spełniać... Wszystko wpływa na to, że moje skrzydła są coraz większe i większe.

Anika Dąbrowska, Ania Dąbrowska, Anna Dąbrowska, Ania Dąbrowska
Fot. Materiały prasowe @Universal Music Polska, AKPA

AniKa Dąbrowska ze starszą imienniczką, Anią Dąbrowską

Talent odziedziczyłaś po rodzicach?

Myślę, że tak. Cała moja rodzina jest bardzo muzykalna, mama gra i śpiewa na saksofonie, tata skończył liceum muzyczne na gitarze, siostra grała na skrzypcach a brat... również na saksofonie. Wszyscy chodzili również do szkoły muzycznej. Myślę więc, że w jakimś stopniu na pewno odziedziczyłam talent po rodzicach i po innych członkach mojej rodziny.

Ale nikt muzyką nie zajmuje się tak profesjonalnie jak Ty.

To prawda. W tym sensie jestem w rodzinie pionierką (śmiech). Oni też od początku w tę stronę mnie nakierowywali i powiedzieli, że to będzie dobre i że dam sobie radę. Czuli, że to może być moje życie.

Zdarza się Wam, że siadacie wszyscy przed domem i śpiewacie, mając swoistą biesiadę?

Tak, prawie codziennie siadamy wieczorami, na przykład przy ognisku. Każdy wyjmuje instrument, gramy i śpiewamy.

Macie swoją ulubioną piosenkę?

Często gramy „Hej, sokoły!”. Wszyscy śpiewamy, wychodzą sąsiedzi i dołączają do nas. Jest bardzo śmiesznie i wesoło, ale tacy już jesteśmy: energiczni.

Skoro jesteście tak zżyci, musi być Ci trudno, gdy na dłuższy czas wyjeżdżasz z domu. Doświadczyłaś już życia w trasie i tęsknoty za bliskimi?

Gdy byłam mała, wszystko sobie inaczej wyobrażałam. Wiele rzeczy mnie zaskoczyło, gdy dorosłam i weszłam na ten rynek, podpisałam kontrakt z wytwórnią. Ale zawsze o tym marzyłam i jestem szczęśliwa dzięki temu, co robię. Cieszę się, że je spełniam, szczególnie teraz, gdy wychodzi moja debiutancka płyta. Jednak wiadomo, że wiąże się to z wyjazdami, co weekend opuszczam dom i tęsknię za bliskimi. Jednak gdy wracam, siadamy razem, rozmawiamy i świętujemy.

Czy ta płyta jest tylko spełnieniem marzeń czy może też podsumowaniem jakiegoś etapu?

To owoc mojej pracy i coś, nad czym spędziłam ponad rok, bo tyle wszystko trwało. I każde takie doświadczenie czy sytuacja na pewno jest formą podsumowania tego, co robiłam przez długi czas. Zawsze, gdy zaczynam prace nad jakąś piosenką w studio nie brzmi tak, jak w końcowym efekcie. Wszystko powstaje w procesie produkcji: muzyka, słowa, chórki. Droga do zaledwie jednej piosenki jest niezwykle długa. Jednak gdy widzę już teledysk na Youtubie i słyszę ją w wersji ostatecznej, jestem szczęśliwa. To dla mnie takie podsumowanie tego, nad czym pracowałam tyle czasu.

Nie boisz się, że jak ją wydasz, to cały czar pryśnie? Przestanie być już tylko Twoja, wszystko stanie się jasne, będzie szeroko komentowana, oceniana...

Nie mogę się tego doczekać! Jestem bardzo podekscytowana. Tym bardziej, że to debiutancka płyta, więc w moim odczuciu najważniejsze wydarzenie w życiu artysty. Odliczałam dni do tej premiery. Myślę, że zawsze pozostanie moją i będę ją miała w sercu, bo jest pierwsza. Najważniejsza. Nie ukrywam jednak, że z tyłu głowy...

...masz już kolejną?

Mam pomysły na drugą płytę, rodziły się szczególnie obficie w czasie samoizolacji. Moja głowa zapełniła się nimi i może niedługo po premierze tej pierwszej zajmiemy się drugą? Kto wie!

Jak minął Ci czas pandemii? Na pewno brakowało Ci kontaktu z fanami, był on możliwy tylko za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Cieszę się, że one istnieją. Że można się spotkać i chociaż wirtualnie zobaczyć. Pandemia była dla mnie trudnym doświadczeniem, ponieważ uwielbiam styczność z moimi fanami, przyjaciółmi. I właśnie kontakt w mediach społecznościowych, to, że mogłam z nimi pisać, rozmawiać, pozwoliło mi przetrwać. Dlatego jestem szczęśliwa, że istnieje taki sposób komunikacji.

Ale media społecznościowe mają też swoją mroczną stronę... Czytasz komentarze na swój temat? Dotyka Cię hejt?

Czasem czytam. Wiadomo, że mam styczność z hejtem, ale na początku było zdecydowanie trudniej niż jest teraz. Już się do tego przyzwyczaiłam i to po mnie spływa. Kompletnie się nie przejmuję, chociaż czasami komentarze są naprawdę krzywdzące, ale nie podcinają mi skrzydeł. Staram się na nie patrzeć i cały czas iść do przodu i udowodnić tym osobom, że dałam radę.

W Eurowizji Junior nie możesz już wziąć udziału, bo ukończyłaś 15 lat. A dorosła wersja tego wydarzenia, gdy za rok osiągniesz dolną granicę wiekową?

Zobaczymy, jak to wszystko się potoczy. Bardzo możliwe, ponieważ nie ukrywam, że mam to gdzieś z tyłu głowy i jest to moje marzenie. Na pewno jest to niesamowite doświadczenie, myślę, że każdy artysta chciałby wystąpić na Eurowizji. Ale na razie, metodą małych kroczków, podchodzą do tego na spokojnie. Mam na nią jeszcze czas.

Czego mogę Ci życzyć, jeśli chodzi o najbliższą przyszłość?

Myślę, że wytrwałości i zdrowia. Teraz to jest najważniejsze.

To tego Ci właśnie życzę! Oraz aby Twoja debiutancka pokryła się co najmniej platyną a nawet diamentem!

Dziękuję pięknie.  

AniKa Dąbrowska - rocznik 2005, piosenkarka. Karierę rozpoczęła na dobre sześć lat temu, brała udział w licznych konkursach i festiwalach. W 2015 roku została laureatką Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. W październiku 2016 roku wzięła udział w polskich preselekcjach do Eurowizji Junior z utworem „Fryzurka”. Dwa lata później pojawiła się na przesłuchaniach do drugiej edycji „The Voice Kids”. Brawurowo wykonała na castingu „Hurt” z repertuaru Christiny Aguilery. Trafiła do drużyny Cleo i w finale widowiska, 23 lutego 2019 roku, okazała się bezkonkurencyjna. Pokonała wówczas m.in. zwyciężczynię Eurowizji Junior 2019 Viki Gabor. W czerwcu 2020 roku wydała debiutancki album zatytułowany „Afirmacja”.

Jest córką Jarosława i Magdaleny Dąbrowskich. Ma młodszą siostrę Alicję i starszego brata. Cierpi na mukowiscydozę, chorobą genetyczną, polegająca na zaburzeniu wydzielania przez gruczoły zewnątrzwydzielnicze.

Okładka płyty „Afirmacja”:

AniKa Dąbrowska, Afirmacja, okładka
Fot. Materiały prasowe

Anika Dąbrowska, Ania Dąbrowska, Anna Dąbrowska
Fot. Materiały prasowe @Universal Music Polska

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

JOANNA PRZETAKIEWICZ I RINKE ROOYENS Mężczyzna z przeszłością, kobieta po przejściach… Dlaczego zdecydowali się na ślub? KASIA STRUSS Życiowa rewolucja supermodelki. JOE BIDEN – rodzinne tragedie, trudne wybory i droga na szczyt 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych. VINCENT ŻUŁAWSKI Co zawdzięcza rodzicom – Andrzejowi Żuławskiemu i Sophie Marceau? Polska „junioromania”, czyli wszystko o EUROWIZJI JUNIOR 2020. W cyklu Extra Elitarne szkoły i uczelnie Wielkiej Brytanii (nie)tylko dla wybranych.