Ostaszewska, Janda, Saramonowicz
Fot. Instagram
VIVA! Tylko u nas

Artyści to też obywatele! Andrzej Saramonowicz wyjaśnia czym jest ruch Kultura Niepodległa. I zachęca do wstępowania.

25 sierpnia 2017 15:00
Ostaszewska, Janda, Saramonowicz
Fot. Instagram

W sieci huczy. Polscy artyście powołali ruch Kultura Niepodległa. Kayah, Maria Janion, Magdalena Cielecka, Maja Ostaszewska, Andrzej Seweryn. Setki nazwisk. Piszą w manifeście: „Nie reprezentujemy żadnej partii ani ideologii. Różnią nas poglądy polityczne, estetyczne i filozoficzne, miejsce zamieszkania i status społeczny. Łączy nas idea kultury niepodległej, wolnej, otwartej, czerpiącej siłę z różnorodności”. I jeszcze: „Będziemy walczyć o polską kulturę. Na kartach książek, na łamach prasy, na ekranach kin (...) wszędzie tam, gdzie spotykamy się z widzami, słuchaczami i czytelnikami”.

 

 

Andrzej Saramonowicz o Kulturze Niepodległej

Jednym z twórców ruchu jest Andrzej Saramonowicz. Zapytaliśmy go, o co chodzi?

- Co to jest Kultura Niepodległa?

To ruch, który gromadzi zwolenników tezy, że kultura w Polce powinna mieć charakter wielogłosowy. Taki, w którym jedność zawiera się w wielości. W jednym z punktów manifestu mówimy, że kultura jest taka, jacy są Polacy: prawicowa i lewicowa, konserwatywna i awangardowa, patriotyczna i kosmopolityczna, chrześcijańska i świecka. I że nie da się zredukować do narzędzia jakiejkolwiek opcji politycznej ani światopoglądowej. I to jest, moim zdaniem, w tej chwili najważniejsze: zrobić wszystko, by kultura polska mogła rozwijać się w wielogłosie.

- Konkretne cele?

Przede wszystkim mówimy, że kultura jest fundamentem budowania wspólnoty narodowej. I że próby podporządkowania kultury tej lub innej opcji światopoglądowej uderzają we wszystkich: żyjących współcześnie i tych, którzy przyjdą po nas. Mówimy, że jesteśmy odpowiedzialni za dziedzictwo, które zostawimy przyszłym pokoleniom. By to dziedzictwo przetrwało, potrzebna jest właściwa edukacja. Także taka, która nauczy, jak odbierać sztukę współczesną. Bardzo nam też zależy, by kultura przestała być wytwarzana wyłączne w dużych centrach miejskich. By stała się przestrzenią aktywności lokalnej. By stała się codziennością wszystkich Polaków.

- Jak to zrobić?

To jeden z naszych celów długoterminowych. Teraz, w pierwszych chwilach po narodzinach Kultury Niezależnej jednym z naszych najważniejszych celów jest przekonanie zarówno twórców, jak i odbiorców, że nasz ruch ma sens, bo wzmacniając kulturę wzmacnia fundament, na którym buduje się każda trwała wspólnota. I chcemy, by – o ile zgadzają się treściami zaprezentowanymi w naszym Manifeście - przystępowali do Kultury Niepodległej tłumnie. Dziś to kwestia najważniejsza.

- A jutro?

Zapowiadamy powołanie Obywatelskiej Rady Kultury. Jeżeli Kultura Niepodległa zdobędzie rzeczywiste poparcie, jeżeli naprawdę, w co głęboko wierzę, będzie reprezentować środowisko ludzi kultury, wyłoniona dzięki naszemu ruchowi Obywatelska Rada Kultury stworzy – mam nadzieję, że przy współpracy polityków – taki model kultury w Polsce, który będzie odpowiadał wyzwaniom XXI wieku.

- Politycy zapisują się do ruchu?

Muszę to wyraźnie podkreślić: nie traktujemy polityków jako naszych wrogów. I nie jesteśmy związani z żadną opcją polityczną. Dziś, w chwili narodzin Kultury Niepodległej, jest nam tak samo blisko lub daleko do wszystkich polskich ugrupowań politycznych, o ile oczywiście nie łamią prawa. Chcemy, by politycy byli naszymi partnerami w budowaniu takich założeń polityki kulturalnej, która pozwoli się polskiej kulturze rozwijać harmonijnie i wielogłosowo. Ale będziemy twardo pilnować, by kultura nie stała się służebna wobec jakiejkolwiek opcji politycznej czy światopoglądowej. By politycy nie decydowali, co z jaką kulturą odbiorca może się kontaktować, a z jaką nie. Dla nas najważniejsi są odbiorcy. I do tego chcemy też przekonać polityków. By szanowali Polaków w ich kulturowych potrzebach. By uwzględniali, że mają własne ambicje i wyobrażenia, często odmienne od zapatrywań tych, którzy akurat sprawują władzę. Oczekujemy, że politycy będą tak koordynować wysiłki na rzecz rozwoju kultury, by uwzględniały wszystkie obszary zainteresowań odbiorców. I naprawdę nie chodzi nam o nas. O nasze interesy. Nie ma w naszym programie postulatów związanych z ekonomicznymi korzyściami twórców. Bo Kultura Niepodległa naprawdę nie występuje w imieniu jakiejś grupy zawodowej. Myślimy szerzej i mówimy: trzeba pozwolić rozwijać się kulturze w wielogłosie: zgodnie z rzeczywistymi potrzebami obywateli i zgodnie z artystyczną uczciwością twórców.

- Jakie widzi Pan w ruchu miejsce dla siebie?

Takie, jakie widzę dla każdego: Kultura Niepodległa jest strukturą poziomą, nie ma władz, nie będzie miał, nie buduje żadnych struktur hierarchicznych, a ja jestem tylko jednym z uczestników tego ruchu. A przystąpiłem do Kultury Niepodległej, bo uważam, że kultura jest najtrwalszym fundamentem, na którym buduje się wspólnotę. To, co po nas zastanie prawdziwie wartościowego, to nie będą szerokopasmowe autostrady, centra handlowe, wieżowce, pomniki polityków czy czaty w internecie. To będzie właśnie pełnowymiarowa kultura: łącznik między nami, a tylko pokoleniami Polaków, które po nas przyjdą. I powinno nam zależeć, by była to kultura bogata. I broń Boże nie jednolita. By skrzyła się różnorodnością. By była tak atrakcyjna, by przyciągać do polskości nawet tych, którzy się w Polsce nie urodzili i wzrastali w obszarach innych kultur.

- Co Pan chce robić w ruchu?

W tej chwili dokładam wszelkich starań, by do Kultury Niepodległej przystępowało jak najwięcej ludzi. By chcieli wspólnie realizować jej program, nawet wówczas, gdy w wielu innych aktywnościach życiowych, mocno się od siebie różnią. Chcemy przekonać Polaków, że kultura jest ważna. Nie mniej od służby zdrowia, ochrony środowiska i silnej armii. To jest praca nad świadomością. W dalszej perspektywie należy postulaty Kultury Niepodległej przełożyć na konkretne zapisy prawne. To moja odpowiedź. A jeśli szuka pan mojego osobistego czy ambicjonalnego interesu - nie mam ani jednego, ani drugiego.

- Szukam konkretów.

Ja też. Ale Kultura Niepodległa, jak każdy ruch, jest strukturą dynamiczną. Zakładamy, że ludzie, którzy do niej przystąpią, będą współtworzyć jej przestrzeń, zgodnie ze swoją wizją, inteligencją, zaangażowaniem, poświęceniem. Uważam więc, że ten konkret, o który pan pyta, będzie się nieustannie zmieniał. Jak kultura właśnie, która żyje wtedy, kiedy się ciągle twórczo odnawia. Ale jedno powinno być niezmienne: dogmat o tym, że pomyślność kultury każdego kraju zależy od tego, by mogła się rozwijać bez jakichkolwiek nacisków światopoglądowych. I przy przychylności polityków.

- Nastał czas, że artyści chcą budować wspólnotę? Stają się obywatelami?

Pan dobrze wie, że niezwykle trudno jest doprowadzić do jakiekolwiek porozumienia twórców, którzy po pierwsze dysponują silnym ego, po drugie - z definicji są odrębnymi bytami. Ale są takie chwile, kiedy nawet artyści czują potrzebę wzięcia odpowiedzialności obywatelskiej. Tak postrzegam właśnie Kulturę Niepodległą.

- Czy ruch jest polityczny?

Nie, nie jest, chciałbym to podkreślić z całą mocą. Nasze postulaty nie są skierowane przeciwko jakiejś konkretnej formacji politycznej. Są na tyle uniwersalne, by wyznaczyć relacje między przestrzenią kultury a przestrzenią polityki bez względu na to, jaka partia będzie sprawować władzę w danym momencie dziejowym. Uważamy, że nasz program ma charakter pozytywny i pozytywistyczny. Nie chce walki, chce współpracy dla dobra Polaków.

- Wyobraża Pan sobie współpracę na przykład z prawicowym poetą Wojciechem Wenzlem?

Tak, oczywiście. Nie ma we mnie ani potrzeby, ani ambicji, by taką twórczość, jaką uprawia pan Wenzel, gdziekolwiek lub w czymkolwiek ograniczać. I zakładam tu także symetryczność: że i pan Wencel będzie także szanował tę zasadę. Właśnie po to powstała Kultura Niepodległa: by szanować wielogłos kultury polskiej. Niech rozwija się jak najpełniej.

 

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.