Amancio Ortega, właściciel Zary
Fot. Inditex
Ranking

Szył szlafroki w garażu, teraz jest najbogatszy na świecie. Szef Zary pokonał Billa Gatesa

MA 28 października 2015 13:09
Amancio Ortega, właściciel Zary
Fot. Inditex

Amancio Ortega, właściciel firmy odzieżowej Zara, jest najbogatszym człowiekiem świata - ogłosił magazyn "Forbes". Hiszpan wyprzedził nawet rekordzistę rankingu krezusów - właściciela Microsoftu, Billa Gatesa. Ma na koncie prawie o miliard dolarów więcej niż Amerykanin. 40 lat temu Ortega rozpoczynał karierę od szycia szlafroków w garażu swojego domu, dziś jego fortuna wynosi 79 miliardów dolarów. Jak to się stało, że człowiek, który nie ma nawet własnego gabinetu, stał się finansowym gigantem?

 

Tylko w ciągu ostatniej doby dobiegający osiemdziesiątki potentat wzbogacił się o 4 mld dol. w związku ze wzrostem wartości akcji założonej przez niego grupy Inditex, w skład której wchodzą popularne marki odzieżowe, m.in. Zara, Bershka, Stradivarius czy Massimo Dutti. Zyski koncernu Ortegi rosną tak szybko (w pierwszym kwartale zarobiły ponad miliard euro - o jedną czwartą więcej niż w poprzednim), że Hiszpan w tyle pozostawił największe legendy biznesu.

 

W najnowszym rankingu najbogatszych ludzi świata według "Forbesa" pokonał nie tylko Gatesa, ale również giełdowego rekina Warrena Buffeta (majątek 64,4 mld dol.), meksykańskiego magnata telewizyjnego Carlosa Slima Helu (62,6 mld) i twórcę Amazona, Jeffa Bezosa (49,9 mld).

 

Zaczynał jako 13-latek w pasmanterii

 

Ale 79-letni Amancio Ortega wygrywa nie tylko największym stanem konta, ale również jako najbardziej tajemniczy z czołówki światowych biznesmenów. Nie lubi dziennikarzy i nigdy nie udzielił wywiadu, bo – jak twierdzi – ceni sobie normalność. Próżno szukać jego zdjęć w gazetach. Tylko raz trafił na czołówki hiszpańskich bulwarówek, gdy kilka lat temu jako jedyny VIP nie skorzystał z zaproszenia na ślub hiszpańskiego następcy tronu, księcia Filipa. - Bo nie uczestniczę w żadnych galach - tłumaczył wówczas. Nie chodzi też na oficjalne bankiety, wystrzega się publicznych wystąpień. Kiedy siedzibę firmy odwiedził premier Hiszpanii, nawet go nie powitał - szefa rządu podejmowali menadżerowie Ortegi. Tłumaczyli później zachowanie swojego szefa...nieśmiałością.

 

Amancio Ortega, właściciel Zary
Fot. Inditex

Amancio Ortega - oto najbogatszy człowiek świata

 

 

Niewiele o nim wiadomo. Bardzo o to dba. - Nie chcę być rozpoznawany na ulicy. Chcę, żeby tylko rodzina i przyjaciele wiedzieli, kim jestem - miał kilka lat temu powiedzieć jednemu z dziennikarzy. To do dziś jedna z jego nielicznych publicznych wypowiedzi.

 

Dojście Amancio Ortegi do fortuny to klasyczna historia od zera do miliardera. Urodził się w La Corunii, na zachodzie Hiszpanii, w biednej rodzinie w 1936 roku - jego ojciec pracował na kolei, matka była pokojówką. Z powodu trudnej sytuacji materialnej zaczął pracować już w wieku 13 lat - zaczynał jako kurier w jednej z lokalnych w pasmanterii, roznosząc paczki i listy. Kilka razy zmieniał pracodawców. Terminował jeszcze w zakładzie krawieckim, a w wieku lat 17 został pomocnikiem w sklepie z koszulami La Maja. W jednej z firm odzieżowych szybko awansował z gońca na asystenta krawca, a potem ze sprzedawcy na kierownika. Przekonał właścicieli sklepu, by sprzedawali też ubrania, które szyła jego szwagierka. Interes szedł tak dobrze, że uruchomił własny zakład. Był tak zaabsorbowany pracą, że nigdy nie podjął studiów. 

 

Za to w 1963 roku wraz z żoną założył swoją własną firmę Confecciones Goa, produkującą fartuchy, pikowane szlafroki, pidżamy i bieliznę, które stały się przebojem w Hiszpanii.  Kilka lat później zaczął sam produkować ubrania - dzięki znajomościom kupował tanio materiały w Barcelonie i następnie gotowe produkty sprzedawał drożej w lokalnych sklepach. Stopniowo rozwijał swój asortyment, a w 1975 roku założył w rodzinnym mieście pierwszy sklep pod marką Zara. Tyle tylko, że na początku sklep nazywał się Zorba, na cześć jednego z ulubionych filmów Ortegi. I pewnie dzisiaj kupowalibyśmy ubrania w Zorbie, gdyby nie protest właściciela lokalnego baru w La Corunii, położonego dwie ulice od sklepu. Uznał on, że klientom baru identyczne nazwy mogą się pomylić, i zażądał zmiany nazwy. Tak powstała Zara.

 

Owoc romansu z pracownicą Zary

 

W latach 80. już jako Inditex, czyli Industria de Diseňo Textil (zakład wzornictwa tekstylnego), ruszył za granicę. Dziś firma działa w 84 krajach na pięciu kontynentach i ma ponad 6,6 tys. sklepów, w których zatrudnia ponad 100 tys. osób. Ostatnie zostały otwarte w Chinach i Arabii Saudyjskiej. Trzonem grupy pozostaje Zara, chociaż od początku lat 90. Ortega dodaje do niej kolejne marki. Najpierw wypromował sportową Pull & Bear, potem przejął ekskluzywną Massimo Dutti, pod koniec lat 90. wśród nastolatek wylansował Bershkę i kupił jej rynkowego rywala – Stradivariusa. Kilka lat temu uruchomił markę bieliźniarską Oysho i linię z przedmiotami do domu - Zara Home.

 

Hiszpan inwestuje też w gaz, turystykę, klub piłkarski, banki i nieruchomości, m.in. w Madrycie, Chicago, San Francisco i Nowym Jorku. Perłą w koronie jest jednak madrycka ikona Torre Picasso, 43-piętrowy wysokościowiec, który modowy potentat nabył od miliarderki Esther Koplowitz za ponad pół miliarda dolarów. Ale sam podobno nadal mieszka ze swoją drugą żoną w niepozornym apartamentowcu w La Corunii.

 

Książki o Amancio Ortedze, założycielu Zary
Fot. Amazon

Założyciel Zary nie udziela wywiadów, nie robi sobie zdjęć. Jego tajemniczość próbują rozwiać dwie głośne książki - "Zarapolis" i "Człowiek, który stworzył Zarę"

 

 

Jedyną jego ekstrawagancją było kupienie luksusowego jachtu i wybudowanie własnego hipodromu dla córki Marty, która jest miłośniczką jazdy konnej. Tor wyścigowy stoi w galicyjskim miasteczku Arteixo, liczącym 30 tys. mieszkańców, nieopodal domu, w którym mieszka sam Amancio.

 

Marta to najmłodsze z trojga jego dzieci - jest owocem romansu z pracownicą Zary, Florą Perez Marcote, z którą ostatecznie ożenił się w 2001 roku. To wtedy w 1983 roku Ortega rozwiódł się ze swoją pierwszą żoną Rosalią Merą, ale nigdy jej nie wydziedziczył - kobieta aż do śmierci w 2013 roku była drugim największym udziałowcem Inditexu, a jej fortunę szacowano na 5,5 mld dol.

 

Nie ma nawet własnego gabinetu

 

Choć Hiszpan stworzył giganta, sam zachował skromność. Jest filantropem, funduje stypendia, wyposaża szpitale w specjalistyczny sprzęt i wspiera finansowo Bank Żywności. Pracownicy firmy utrzymują, że nie lubi formalnego stylu i ubiera się na sportowo. Nosi dżinsy, chodzi bez krawata. Rzadko są to ubrania firmowane przez Zarę i inne marki z portfolio Inditexu - ponoć Ortega tłumaczył kiedyś, że ubrania tych marek są projektowane dla chudych i bardziej proporcjonalnie zbudowanych mężczyzn, a on sam jest wyjątkowo słusznej postury.

 

Mimo iż w lipcu 2011 roku oddał posadę prezesa Inditexu swojemu zastępcy, Pablowi Isla, wciąż jest tytanem pracy. Podobno nadal odgrywa aktywną rolę w procesie projektowania we wszystkich swoich markach. Jak podaje autorka książki "Zarapolis", Ortega nie przeszedł na emeryturę, jada w firmowej stołówce i nie ma nawet oddzielnego gabinetu. Jego biurko stoi w otwartej sali, w której pracuje 200 projektantów, dzięki czemu może sprawniej doglądać ich pracy.

 

Wciąż codziennie przychodzi do pracy i ma decydujący głos dotyczący w większości strategicznych decyzji. To jego decyzja, że poszczególne serie ubrań mają ograniczoną wielkość, tak aby zbyt duża ilość ubrań nie zalegała w magazynach. Co więcej, firma nie urządza pokazów swoich kolekcji. Nie współpracuje też z agencjami reklamowymi. Koncern nie wydał ani jednego euro na reklamę.

 

Marta Ortega Perez z mężem i synem w Cannes
Fot. Splash News/EastNews

Marta Ortega-Perez z mężem i synem w Cannes na zawodach jeździeckich, maj 2015

 

 

Isla to podobno tylko chwilowy szef Inditexu, bo do jego posady przygotowuje się córka Ortegi, 33-letnia Marta Ortega-Perez. Karierę rozpoczynała od układania towarów na półkach sklepowych - jako sprzedawca w Bershce w Londynie w 2007 roku, odbyła też szkolenia w Barcelonie i Szanghaju oraz w centrali firmy. Obecnie pracuje w dziale marketingu Inditexu, z sukcesami uprawia także jeździectwo. To wśród koni poznała hiszpańską gwiazdę jeździectwa Sergio Alvareza Moyę, za którego wyszła za mąż i z którym ma syna. To wszystko, co o niej wiadomo, bo Marta, tak jak ojciec, nie należy do rozmownych osób. Do tej pory udzieliła tylko jednego wywiadu. Na dodatek ojciec dba także o zachowanie jej prywatności. W 2012 roku hiszpańskie media doniosły, że zapłacił pół miliona dolarów, aby zapobiec publikacji zdjęć córki i jej męża z miesiąca miodowego w Kambodży i Australii.

 

Amancio wciąż się swojej pięknej córce przygląda i twardą ręką trzyma 60 proc. udziałów w swoim odzieżowym imperium. To wciąż daje mu prawo decyzji, czy ją awansować na swojego następcę.

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MAŁGORZATA ROZENEK-MAJDAN i RADOSŁAW MAJDAN w przejmującej rozmowie o walce o dziecko, mierzonej poświęceniem, niepewnością, ale i wdzięcznością. MICHAŁ ŻEBROWSKI i EUGENIUSZ KORIN, dyrektor i reżyser Teatru 6. piętro. Czy się lubią, podziwiają i... kłócą. MARIOLA BOJARSKA FERENC Los naznaczony tragediami: wypadek mamy, walka o życie synka, rozwód, choroba męża. W cyklu EXTRA: Czy w kontekście niemieckich obozów koncentracyjnych może być mowa o modzie? – opowiada antropolożka mody Karolina Sulej. PODRÓŻ „Będziecie tam wracać”, mówi o Bieszczadach słynna podróżniczka Elżbieta Dzikowska.