Policja
Fot. ADAM GUZ/REPORTER
O TYM SIĘ MÓWI

Słuszna interwencja czy pomyłka policjanta? Co naprawdę stało się w Koninie?

Funkcjonariusz postrzelił śmiertelnie 21-letniego Adama C

Rafał Kowalski 18 listopada 2019 16:15
Policja
Fot. ADAM GUZ/REPORTER

O tej sprawie mówi cała Polska. W czwartek 14 listopada przy jednym z konińskich osiedli śmiertelnie postrzelony został 21-letni Adam C. Na spust pistoletu nacisnął policjant, który chciał wylegitymować chłopaka i dwójkę towarzyszących mu 15-latków. Z nieznanych powodów najstarszy z mężczyzn zaczął uciekać. Dziś, na 4 dni po tragedii, część obserwatorów sprawy obwinia funkcjonariusza o szereg zaniedbań przy interwencji. Policjant przebywa w szpitalu, jest pod opieką psychologów. Z kolei rodzina Adama C. prosi o spokój mieszkańców Konina, którzy w niedzielę wszczęli pod lokalnym komisariatem zamieszki. W ich wyniku trójka funkcjonariuszy jest rannych. Wciąż otwarte jest pytanie – czy można było uniknąć tej tragedii? Oraz co dokładnie się stało?

Historia tragicznej śmierci Adama C. z Konina. Czy policjant stanie przed sądem?

Jak donosi większość lokalnych i ogólnopolskich mediów Adam C. miał w czwartkowy poranek spotkać się z piętnastolatkami w celu wymienienia się atomizerami w e-papierosie. To dlatego zastrzelony mężczyzna miał przy sobie 9-centymetrowe nożyczki, ponieważ potrzebne one były do wykonania umówionej czynności. Według policji, Adam C. miał grozić policjantowi tymi właśnie nożyczkami, choć nagranie z monitoringu pokazuje, że to nieprawda.

Jak dokładnie wyglądało całe zajście? O jego przebiegu dokładnie miał opowiedzieć Sebastian – jeden z uczestników zdarzenia, do którego dotarł Zbigniew Stonoga. „Poszedłem na spotkanie z Kacprem (kolegą – przyp. red.). Gdy podeszliśmy, Adam wymieniał watę w atomizerze. Obcinał ją właśnie tymi nożyczkami, którymi miał prawdopodobnie atakować policjanta. To były takie małe nożyczki, na dodatek popsute, bo denerwował się, że nie chcą ciąć. Nie dałoby się nimi zrobić krzywdy”, mówił Stonodze Sebastian i dodał, że w tym momencie chłopcy zauważyli nadjeżdżający radiowóz. „Adam spiął się, jak zobaczył policję. Dał mi sprawdzić atomizer. Było ok. Gdy dałem mu swój, radiowóz jechał w stronę naszej szkoły. Spiął się, gdy zobaczył radiowóz. Rzucił butelkę z liqiudem i powiedział, że zaraz wraca. Wtedy policjanci wysiedli i powiedzieli: stać, policja. Adam zaczął uciekać. Policjant, który kierował radiowozem, zaczął za nim biec, a drugi zapytał, czy mamy narkotyki. Po mniej więcej 10 sekundach usłyszeliśmy "stać policja", po 5 sekundach "stój, bo strzelam" i padł jeden strzał”, relacjonował 15-latek, którego zaprowadzono w końcu z kolegą do radiowozu. „Wtedy przyszedł ten, który pobiegł za Adamem i do niego strzelił. Zapytał, co tu robiliśmy. Gdy pokazałem mu wiadomości, że umówiliśmy się na wymianę atomizera, powiedział, że piep**ymy głupoty”, zakończył swoją relację nastolatek.

Wersję tę potwierdził pełnomocnik rodziny Adama C. „Mówię jako człowiek, a nie jako adwokat – to była egzekucja. Najgorsze, że doszło do pomyłki. Z materiałów i zeznań świadków, do których dotarliśmy wynika, że Adam umówił się na wymianę części do e-papierosów. Gdy zobaczył radiowóz, zaczął biec. Policjant strzelił do niego bez wcześniejszego strzału ostrzegawczego”, opowiadał mecenas Michał Wąż Wirtualnej Polsce. Adwokat dodał też w kolejnych zdaniach bardzo ważny wątek – dlaczego Adam C. uciekał widząc policjantów? Czy miał coś na sumieniu? „Jakiś czas temu ojciec Adama został pobity. Kilka dni temu Adam zebrał chłopaków i spuścił łomot sprawcom pobicia. Gdy stał z dwoma chłopakami i zauważył radiowóz, zaczął biec, bo bał się, że chcą go zatrzymać za pobicie”, wyjaśnił WP mecenas.

Kolejne pytanie, które wymaga odpowiedzi brzmi: dlaczego policjant przy, wydawać by się mogło, normalnej interwencji, niemal od razu oddał strzał w stronę osoby uciekającej? Z tego, dlaczego zabrakło strzału ostrzegawczego, policjant będzie się jeszcze musiał wytłumaczyć, ale ogromne zaangażowanie w uziemienie Adama C. można wyjaśnić już dziś. Według lokalnych mediów, policja miała od kilkunastu dni pracować nad złapaniem osoby lub osób, które sprzedają w mieście narkotyki. Bluza jednej z osób, które przykuły wzrok funkcjonariuszy, miała przypominać tę ze zdjęcia poszukiwanego mężczyzny.

Dziś wiadomo, że prawdopodobnie Adam C. nie był poszukiwaną osobą i nie miał nic wspólnego z szajką miejscowych dilerów. Mimo wszystko zagadką pozostaje, dlaczego przy jego ciele znaleziono paczuszkę w pochodną meta amfetaminy. Nad tym aspektem sprawy śledczy będą jeszcze pracować. Prokuratura musi też przesłuchać policjanta, który oddał strzał. Na razie jest on jednak w szpitalu pod opieką psychologiczną. Już teraz medycy szacują, że policjant nie wyjdzie z kliniki przez około 30-45 dni.

Sprawa jest bardzo dynamiczna, czekamy na kolejne informacje. Sprawa została właśnie przekazana Prokuraturze Regionalnej w Łodzi. Bliskim Adama C. składamy wyrazy głębokiego współczucia. 

Adam C. z konina, znicze
Fot. PAP

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Mama przy stole jest szczęśliwa”, mówią o MAGDZIE GESSLER jej dzieci – LARA GESSLER i TADEUSZ MULLER. „Ta tęsknota jest jeszcze gorsza niż na początku…”, wyznaje MAGDALENA ADAMOWICZ, żona tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska PAWŁA ADAMOWICZA. OLGA TOKARCZUK, noblistka z dredami. RAFAŁ i GRZEGORZ ZAWIERUCHA. Aktor i uczestnik „MasterChef” – na czym polega siła braci? EWA PACUŁA i NICOLE SALETA - jak nieuleczalna choroba determinuje ich życie.