OSCARY 2019

Green Book najlepszym filmem tego roku. Nie można go przegapić!

Recenzja filmu Petera Farrelly’ego

Łukasz Kaliński 25 lutego 2019 05:28
Fot. Materiały prasowe

Nagrodzony trzema Złotymi Globami oraz Oscarem w kategorii Najlepszy film, Green Book w reżyserii Petera Farrelly’ego wszedł do polskich kin 8 lutego. Jest przynajmniej kilka powodów do tego, by nie przegapić tej premiery!

„Green Book” – opis fabuły

Tony Vallelonga (Viggo Mortensen), znany wśród przyjaciół jako Tony Lip, to wygadany ochroniarz pracujący w modnym nowojorskim klubie Copacabana. Kiedy w lokalu planowany jest kilkumiesięczny remont, Tony musi szybko znaleźć sobie jakieś inne zajęcie. Żona Tony’ego, Dolores (Linda Cardellini), zgadza się, by mąż przyjął dobrze płatną propozycję pracy od Dona Shirleya (Mahershala Ali). Shirley to światowej sławy pianista jazzowy, który wybiera się w dużą trasę koncertową po południowych stanach Ameryki. Są lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku, a taka podróż wiąże się z wieloma niebezpieczeństwami. Na amerykańskim Południu wciąż mocno zakorzeniony jest rasizm, a podziały i nierówności rasowe są na porządku dziennym. Muzykowi potrzebny jest nie tylko kierowca, który dowiezie go na miejsce każdego koncertu, ale i osiłek, który uchroni go przed kłopotami. Tony jest idealnym kandydatem do tej posady. Razem z Shirleyem i resztą jego trio wyruszają w trasę, której finałowy koncert został zaplanowany na wigilię Bożego Narodzenia.

Recenzja filmu „Green Book”

Historia opowiedziana w filmie Farrelly’ego wydarzyła się naprawdę. Jej tytuł wziął się od przewodnika, który zabiera ze sobą w podróż Tony Lip. W zielonej książeczce Green Book znajdują się adresy hoteli i innych pensjonatów, w których akceptowane są osoby czarnoskóre. Na Południu jest takich miejsc sporo, ale ich standard pozostawia wiele do życzenia. Jak na ironię, światowej sławy muzyk zmuszony będzie zatrzymywać się w hotelach o wiele gorszych niż miejsca, w których sypiał będzie jego kierowca. A to tylko początek rasowych niesprawiedliwości, jakie przypomina w swoim filmie Farrelly. Shirley i Tony Lip na swojej drodze spotkają między innymi rasistowskich policjantów czy trafią do miejsc, w których segregacja rasowa jest na porządku dziennym. Pod płaszczykiem hipokryzji czaić się będą demony rasizmu, których nie zamaskują gładkie słówka i poklepywanie po plecach znamienitego artysty. W zderzeniu z elokwencją i obyciem pianisty ta niesprawiedliwość jest jeszcze bardziej wyraźna. I choć często jest też źródłem komizmu, jest to raczej gorzki śmiech podkreślający ironię sytuacji.

Główną siłą filmu Green Book jest to, że choć opowiada o sprawach ważnych, to robi to bez zbytniego zadęcia. Rasizm amerykańskiego Południa jest tutaj jedynie tłem do opowieści o rodzącej się przyjaźni pomiędzy Tonym Lipem i Donem Shirleyem. Film Farrelly’ego to klasyczne kino drogi, w którym głównymi bohaterami są dwaj różniący się praktycznie wszystkim mężczyźni. Shirley to obyty w świecie artysta, który waży każde słowo i dla którego najważniejsze jest zachowanie godności niezależnie od sytuacji. Wykształcony, szarmancki i elokwentny Shirley w niczym nie przypomina nieokrzesanego Lipa, który zawsze mówi to, co myśli i jest typem sympatycznego prostaka, którego nie sposób nie lubić. Często zderzenie tak skrajnych osobowości nie prowadzi do niczego dobrego, ale w tym przypadku będzie inaczej. Na oczach widzów rozegra się tak modny w ostatnich latach „bromance”, czyli opowieść o silnej, męskiej przyjaźni.

Zwiastun filmu „Green Book”

Nikogo nie powinien zdziwić komediowy ton, w jakim utrzymany jest film Farrelly’ego. Jego autor, w duecie z bratem, znany był do tej pory z komedii pokroju Głupi i głupszy czy Sposób na blondynkę. Tym razem reżyser zrezygnował z koszarowego poczucia humoru i opowiedział prawdziwą historię zderzenia dwóch skrajnych osobowości. Stałe przekomarzania głównych bohaterów filmu Green Book bawią tym bardziej dzięki świetnym dialogom oraz występującym w rolach głównych aktorom. Opromieniony Oscarem za rolę w filmie Moonlight Mahershala Ali udanie dyskontuje sławę, jaką przyniosła mu nagroda Akademii, natomiast Viggo Mortensen dla roli Tony’ego Lipa solidnie przytył i zerwał z wizerunkiem szlachetnego Aragorna z serii Władca pierścieni. Obydwie te kreacje to najmocniejsze atuty filmu Farrelly’ego.

Green Book to film zabawny, wzruszający i mądry. Murowany kandydat do przynajmniej kilku Oscarów.

Plakat filmu Green Book:

plakat filmu Green Book
Fot. materialy prasowe / M2 Films

Wideo

Wiemy, jak dbać o skórę dojrzałą! 

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

W wielkanocnym numerze Barbara Kurdej-Szatan z mamą i córką opowiadają o rodzinnych tajemnicach, a Joanna Mazur o tym, jak naprawdę wygląda życie niewidomej sportsmenki!