Film Boże ciało
Fot. Materiały prasowe
ZE ŚWIATA FILMU

Polski kandydat do Oscara, film Boże Ciało w kinach od 11 października

Czy zdobędzie nominację?

Łukasz Kaliński 8 października 2019 12:45
Film Boże ciało
Fot. Materiały prasowe

To jeden z najbardziej wyczekiwanych polskich filmów tej jesieni. Boże Ciało Jana Komasy to polski kandydat do Oscara w kategorii dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Zanim dowiemy się, czy znajdzie uznanie w oczach Akademii Filmowej, od piątku 11 października będzie można zobaczyć go w kinach.

„Boże Ciało”. Opis fabuły

Boże Ciało to oparta na faktach i opisana w artykule autorstwa Mateusza Pacewicza historia 20-letniego Daniela (Bartosz Bielenia), który w trakcie pobytu w poprawczaku przechodzi duchową przemianę i skrycie marzy, żeby zostać księdzem. Po kilku latach odsiadki zostaje warunkowo zwolniony, a następnie skierowany do pracy w zakładzie stolarskim. Zamiast się tam udać, Daniel kieruje się do miejscowego kościoła, gdzie zaprzyjaźnia się z proboszczem (Zdzisław Wardejn). Kiedy, pod nieobecność duchownego, niespodziewanie nadarza się okazja, chłopak wykorzystuje ją i udając księdza zaczyna pełnić posługę kapłańską w miasteczku. Od początku jego metody ewangelizacji budzą kontrowersje wśród mieszkańców, szczególnie w oczach surowej kościelnej Lidii (Aleksandra Konieczna). Z czasem jednak nauki i charyzma fałszywego księdza zaczynają poruszać ludzi pogrążonych w tragedii, która wstrząsnęła lokalną społecznością kilka miesięcy wcześniej. Tymczasem w miasteczku pojawia się dawny kolega Daniela z poprawczaka, a córka kościelnej, Marta (Eliza Rycembel), coraz mocniej zaczyna kwestionować duchowość młodego księdza. Wszystko to sprawia, że chłopakowi grunt zaczyna palić się pod nogami. Rozdarty pomiędzy sacrum i profanum bohater znajduje w swoim życiu nowy, ważny cel. Postanawia go zrealizować, nawet jeśli jego tajemnica miałaby wyjść na jaw… (opis dystrybutora)

O filmie „Boże Ciało”

– Główną siłą napędową Daniela jest fakt, że był w zakładzie poprawczym i po wyjściu na nowo skonstruował swoją tożsamość wokół doświadczenia religijnego – mówi o swojej postaci Bartosz Bielenia. – Nie znamy jego rodziny, historii, nie wiemy skąd przybył i do końca filmu nie dowiadujemy się o nim żadnej prawdy, bo kłamie, manipuluje, a przede wszystkim cały czas zajmuje się innymi ludźmi. To w gruncie rzeczy bardzo ciekawe, że wiemy o nim aż tak niewiele. Daniel sam się wymyślił i zbudował wokół nowego wyobrażenia siebie jako kogoś w kościele, jako księdza. (…) Wiele razy grałem już księdza i za chwilę będą kolejni. Bardzo długo byłem w strukturach kościelnych, śpiewałem, dużo chodziłem do kościoła. Może emanuje ze mnie jakaś charakterystyczna wrażliwość wobec tego tematu, może też mam fizys, która umożliwia mi takie zmiany. Mam na szczęście szerokie spektrum. To bardzo pobudza moją kreatywność.

– Myśląc o chłopaku, który pochodzi z dosyć trudnego środowiska, pomyślałem o Bartku – androgenicznym chłopaku, piekielnie zdolnym, ale kojarzonym z eksperymentalnym teatrem – przybliża kulisy castingu reżyser Jan Komasa. – Cały ten pomysł z zaangażowaniem go wydawał mi się wystarczająco sexy. Wiedziałem na co go stać, więc od razu zestawiłem go sobie w głowie z postacią głównego bohatera. Bardzo lubię, jak reżyserzy sięgają po casting, który nie jest w pierwszej chwili oczywisty. Świetnie, kiedy udaje się dotrzeć do celu z najmniej spodziewanym wyborem. Ma się wtedy poczucie, że się coś odkrywa, a widz będzie mógł z nami przeżyć coś wyjątkowego. To ten sam rodzaj ekscytacji, którą Bartek czuł odkrywając w sobie Daniela, a Tomek Ziętek – odkrywając w sobie Pinczera. Jeżeli i aktor, i reżyser odczuwają podskórnie możliwości roli, nigdy nie wolno tego ignorować. Można wtedy naprawdę zdziałać więcej. To naprawdę ekscytująca sprawa.

Zwiastun filmu „Boże Ciało”

Ryzykownych decyzji stanęło przed twórcami filmu znacznie więcej. – W Bożym Ciele kamera przez 95% czasu stoi w miejscu – zdradza Komasa. – To jest bardzo rzadki chwyt, dość też ryzykowny. Tylko i wyłącznie w pierwszej i ostatniej scenie kamera jest z ręki, tylko cztery czy pięć razy porusza się delikatnie na szynach, ale nie przejeżdża dłużej niż pół metra. Tego typu zabieg wymagał od nas bardzo dokładnego wymierzenia sceny, odległości między aktorami, opracowania i ustawiania kadru.

– W scenariuszu jest niesamowita historia, w której każdy może dla siebie coś znaleźć – zapewnia Eliza Rycembel. – Jest pełna zagubienia, potrzeby akceptacji, a przede wszystkim potrzeby bycia we wspólnocie. Nie wydaje mi się, żeby takie historie opowiadały o łatwowierności i naiwności. Wolę się skupiać na pozytywnych wartościach, to historie o potrzebie odnalezienia sensu, o potrzebie wiary w małych społecznościach. Oczywiście straszne są przypadki, kiedy ktoś w sposób cyniczny i interesowny żeruje na takich potrzebach. Ale to nie jest przypadek głównego bohatera naszego filmu, jego motywacje są dużo głębsze i bardziej skomplikowane.

– Fascynują mnie takie historie – dodaje Aleksandra Konieczna. – Rozumiem prawa Kościoła, i to, że dochodzi w takich wypadkach do świętokradztwa, ale ja nie oceniam „tych podszywających się”, nie uznaję z góry, że robią źle. Chyba, że łupią parafię. Wtedy mówimy o cwanej kradzieży. A to co innego. Ale w przypadku bohatera, o którym opowiada nasz film, to w ogóle nie miało miejsca. Daniel nie był łasy na kasę. On po prostu spontanicznie uwodził, pomagał, czując jakiś niezwykły przepływ z Bogiem. Miał przy tym wielki kaznodziejski talent.

Boże Ciało w kinach od 11 października. 

Plakat filmu Boże Ciało:

plakat filmu Boże Ciało
Fot. Kino Świat/materiały prasowe

Wideo

Byli małżeństwem przez 3 lata. Oto historia miłości Agnieszki i Piotra Woźniak-Staraków

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Napisałam tę książkę po to, żeby oczyścić siebie dla dzieci. Żeby nie mieć już bagażu”, mówi w poruszającym wywiadzie wybitna pływaczka, OTYLIA JĘDRZEJCZAK. Były mąż Anji Rubik, SASHA KNEZEVIC, rozpoczął nowe życie – jako tata i jako… artysta. DEMI MOORE odkrywa mroczne strony swojego życia. Ile zostało z buntowniczki w MAŁGORZACIE OSTROWSKIEJ?