ZE ŚWIATA KULTURY

Autor książki Gej w wielkim mieście powraca z nie jedną, ale dwoma nowymi powieściami!

W USA na podstawie książek Mikołaja Milcka już dawno powstałby serial!

Redakcja VIVA! 19 maja 2019 20:29
Mikołaj Milcke, autor książki Gej w wielkim mieście
Fot. Łukasz Kamiński

Jest gwiazdą polskiej literatury gejowskiej. Jego Gej w wielkim mieście w środowisku LGBT ma status książki kultowej. Właśnie ukazała się trzecia część tej serii. W szczerej rozmowie z VIVA.pl Mikołaj Milcke mówi o szukaniu miłości w gejowskim świecie, pułapce Instagrama, byciu singlem i miłości, której ludzie pragną bez względu na okoliczności.

Długo kazałeś czekać czytelnikom na trzecią część kultowego już „Geja w wielkim mieście”. 

To prawda. Dość długo. Druga część Geja, czyli Chyba strzelę focha! ukazała się w 2013 roku, potem była zupełnie inna historia - Różowe kartoteki, a teraz, 5 lat od Focha, wracam z #Gejem3

Ale #Gej3 to więcej niż jedna książka?

To prawda. Na Geja3 składają się dwie pełnokrwiste książki. Nie w moim typie i Trzy po trzy, czyli druga część trzeciej części. Jestem przekonany, że każdy, kto przeczyta Nie w moim typie nie powstrzyma się przed sięgnięciem po Trzy po trzy. Obydwie ukazują się 26 maja, ale już od końca kwietnia są w przedsprzedaży. Na półki wracają dwie pierwsze części Gej w wielkim mieście i Chyba strzelę focha!, z nowymi okładkami i po lekkim liftingu treści. We wszystkich książkach z serii Gej w wielkim mieście zaszyłem pewną niespodziankę albo jak to woli klucz. Jednak do tego czytelnicy musza dojść sami.

Dlaczego #Gej3 został podzielony na dwa tomy?

Bo gdyby był jeden, byłaby to bardzo gruba książka. Zdecydowały o tym względy logistyczne. Ciężko się nosi w torbie czy plecaku książkę, która ma ponad 700 stron. Więc są dwie po 360.

Skąd tytuł „Nie w moim typie”?

(śmiech) Myślę, że gdy zapytasz jakiegokolwiek geja, czy zna to zdanie, to pewnie każdy odpowie twierdząco. Śmiem twierdzić, że to najczęściej używane zdanie na gejowskich aplikacjach i portalach randkowych, z których korzysta też mój bohater. A kto wie, może też na tych, z których korzystają osoby heteroseksualne.

To znaczy, że w świecie gejów trudno znaleźć miłość?

Myślę, że miłość – taką prawdziwą, porywającą, szaloną, wieczną, czasem niełatwą – w ogóle trudno jest znaleźć. Czasem trzeba na nią czekać, często długo. Bo nie chodzi stadami po mieście. W świecie gejów jest pewnie trudniej o tyle, że jest nas mniej. Maksymalnie 8% społeczeństwa to osoby homoseksualne. W Warszawie czy innym dużym mieście i tak jest stosunkowo łatwiej. Ten, kto spotkał miłość, jest farciarzem.

A ty jesteś farciarzem?

Mam w życiu sporo szczęścia. Wydaję właśnie czwartą i piątą książkę. Stwierdzenie, że nie mam fart, byłoby nieporozumieniem.

Wiesz o co pytam.

Wiem. Pod tym względem wciąż czekam na swój fart. I wierzę, że się doczekam. Stan bycia singlem traktuję jak trening przed byciem z kimś. Bo bycie z kimś, to też czasem niełatwa sprawa i trzeba się do tego przygotować. Nie chcę być zawsze sam. Wyobrażam sobie sytuację, że mężczyzna, który mieszka na wsi czy w małym miasteczku nigdy nie spotkał miłości, bo nigdy nie spotkał drugiego geja. Dotyczy to zwłaszcza mężczyzn dojrzalszych, którzy przeżyli życie samotnie albo weszli w małżeństwa z kobietami. Bo tak wypadało. Ja tak nie chcę. Ale wracając do pytania, czy trudno o miłość w gejowskim świecie… Niełatwo też ze względu na różnorakie oczekiwania.

To znaczy?

To znaczy, że często szukamy ideałów. Idealna sylwetka, idealna praca, idealni przyjaciele, idealny dom, idealny wygląd. A ideałów nie ma, a jeśli są, to są piekielnie nudne. Czasem wydaje mi się, że wpadliśmy w Instapułapkę. Ten Instaświat, w którym żyjemy sprawił, że oszaleliśmy na punkcie bycia idealnym. Nie dopuszczamy niedoskonałości, które przecież są takie słodkie. Dotyczy to nas wszystkich, nie tylko gejów. A przecież nie kocha się za to, co widać, tylko za to, czego nie widać. Bo to, co widać, można łatwo stracić albo przeminie z czasem. To, czego nie widać, będzie na zawsze.

Mówisz o Instapułapce, ale masz konto Instagramie.

I nie jestem na nim idealny! Gdy robiliśmy zdjęcia na potrzeby promocji #Geja3 padło pytanie, czy w postprodukcji prostować mi nos, bo mam krzywy. Absolutnie się na to nie zgodziłem. To byłoby ktoś inny. Ale może przez ten nos mój Instagram tak słabo hula? (śmiech). A poważnie. Strach się bać, co by było, gdybym był idealny. Zanudziłbym się sam ze sobą. Współczuję ludziom idealnym. Instagram to dla mnie kanał komunikacji z czytelnikami. Tak samo jak Facebook. Informuję tam o tym, co u mnie.

„Nie w moim typie” i „Trzy po trzy”, czyli trzecia część „Geja w wielkim mieście” to podobno najbardziej oczekiwania gejowska książka tego roku.

Też tak słyszałem i bardzo mnie to zestresowało. W takiej sytuacji nie można dać ciała! A książka już jest i nic nie da się w niej poprawić.

Twój, wciąż bezimienny bohater wraca do czytelników, ale nie jest już tym samym młodym chłopakiem, który przejeżdża do Warszawy.

Jest o osiem lat starszy, spotykamy go jesienią 2010 roku. Nie jest już chłopcem, a mężczyzną, który skończył studia, pracuje i właśnie wprowadza się do nowego, własnego mieszkania. I poza tradycyjnym bagażem ma ten emocjonalny.  Przez osiem lat spotkał wielu mężczyzn, szukał miłości jak opętany. Pragnął jej, wierzył w nią. A teraz? Właśnie nie jest pewien, czy miłość istnieje. A może jest tylko seks?

Chcesz powiedzieć, że z chłopca, który cały był miłością zmienił się z w kogoś z lekkim podejściem do życia?

Pytasz mnie, czy stał się puszczalski?

To ty powiedziałeś.

Spotyka wielu mężczyzn, ale na to pytanie każdy czytelnik musi sobie odpowiedzieć sam. Jedno jest pewne. Tak wiele razy zdarzył się ze ścianą i usłyszał „nie w moim typie”, że trochę opadł mu entuzjazm. Zaczął zadowalać się półśrodkami. Chodzić na zgniłe kompromisy, na które w pierwszej części nigdy by się nie zgodził. Tak samo jego przyjaciółki. „Nie w moim typie” i „Trzy po trzy” to w dużej mierze książki o wybieraniu i o tym, czy i jak bardzo powinniśmy zejść z oczekiwań, na jaki kompromis może pójść sami ze sobą i kiedy ten kompromis zaczyna być zgniłym kompromisem. I czy warto to robić w imię miłości? I czy taka miłość, która zmusza do rezygnacji z kawałka siebie, to na pewno miłość? Dotyczy to wszystkich, nie tylko gejów. Bo każdy z nas stawał, staje lub będzie stawał przed tego typu dyletantami. W tytułowym geju w wielkim mieście zdecydowanie zaszła zmiana. Ale chcę podkreślić, że chociaż bohaterem mojej książki jest gej, to nie są to książki tylko dla gejów. Moje powieści to książki o ludziach i o ich emocjach takich jak miłość, smutek, złość, tęsknota, żal, przyjaźń, ekscytacja. A te są przecież uniwersalne.

Wspomniałeś o tęsknocie i żalu. Nie oszczędzasz swojego bohatera. Tęsknoty, żalu i smutku jest w książce sporo.

Rzeczywiście może więcej niż z poprzednich częściach, książka jest momentami bardzo smutna. Pierwszy raz uśmierciłem w swojej książce bohatera. Też sporo mnie to kosztowało. W moich książkach jest jak w życiu. A niczyje życie nie jest usłane różami. Trzeba się mierzyć z różnymi rzeczami. Tak samo jak z miłością, której w książce także nie brakuje.

To ile jest w twoich książkach ciebie?

Czasem bardzo dużo, a czasem wcale. Zależy od wątku. Pisarz to taki podglądacz, złodziejaszek, mitoman i ekshibicjonista w jednym. Najpierw zbiera ludzkie historie, podsłuchuje cudze rozmowy, a czego nie wie, to sobie wymyśli. To wszystko przetyka własnym życiem i zamyka na kilkuset stornach między okładką, a okładką.

Pierwsza część „Geja w wielkim mieście” ukazała się w 2011 roku, minęło prawie 8 lat. Zdążyło dorosnąć kolejne pokolenie gejów w wielkim mieście. Myślisz, że nadal będą odnajdywać w twoich książkach siebie, swoje życie?

Wyznania, że ludzie widzą w moich książkach własne życie to największy komplement jaki mogę dostać. I dostałem go nie raz. To poruszające. Czasy się zmieniają, zmienia się otaczająca nas technologia, moda, ale ludzkie uczucia, emocje, zachowania i potrzeby się zmieniają. Bez względu na to który mamy rok ludzie pragną miłości, szacunku i spokoju. Bez względu na to, czy są homo, czy hetero. Młodsi geje, i nie tylko, zobaczą w nich rzeczywistość z 2002 roku, bo wtedy zaczyna się Gej w wielkim mieście. Jasne, że metody dotarcia faceta do faceta były inne. Jasne, że świat był trochę inny, mniej otwarty, bardziej analogowy. Ale na końcu – i to od wieków - zawsze chodzi o to samo. O szczęście. Trzeba dodać, że niestety takie same pozostały problemy osób homoseksualnych. I kiedy i też takie wyznanie powoduje w domu tsunami. O tym też są moje książki. Pod płaszczykiem humoru zebrane są niezbyt śmieszne i realne problemy.

Ale nie tylko geje do ciebie piszą.

Cudowne są maila od rodziców gejów. Piszą do mnie mamy, żaden ojciec nigdy nie napisał, i wyznają, że dzięki moim książkom wiedzą, co jest w głowach i w sercach ich dzieci, że wreszcie odważyli się na ważną rozmowę. Dla choćby jednego takie maila warto było napisać cztery części Geja w wielkim mieście

Należy się spodziewać czwartej części „Geja w wielkim mieście”? 

Chyba piątej, czwarta tak jakby jest (śmiech). Nie wiem, ale nie powiedziałem jeszcze w tym temacie ostatniego słowa. Choć teraz pracuję nad zupełnie nową historią. 

A filmu na postawie twoich książek? 

To pytanie wraca do mnie jak bumerang od 2011 roku, od Geja w wielkim mieście. Pojawiło się też w 2015, po Różowych kartotekach, ale nie mam na to wpływu. Jestem tylko autorem. Ktoś mi nawet napisał, że w Ameryce Netflix już dawno zrobiłby z moich książek serial. To było bardzo miłe. Więc jeśli Netflix mnie słyszy, to niech zadzwoni. Pogadamy. Polski serial o geju byłoby w obecnej rzeczywistości jak kij włożony w mrowisko. Już widzę te egzorcyzmy i protesty przed kinami. 

Chciałbyś to zrobić?

Choćby dziś. 

Książki Nie w moim typie i Trzy po trzy trafią do księgarni 26 maja 2019 roku. 

Mikołaj Milcke, autor książki Gej w wielkim mieście
Fot. Materiały prasowe

Mikołaj Milcke, autor książki Gej w wielkim mieście
Fot. Łukasz Kamiński

TAGI #książka

Wideo

Poznaj historię miłości Agnieszki Woźniak-Starak i jej męża Piotra!

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Magda Mołek o pięknym, ale i trudnym macierzyństwie, a także Katarzyna Grochola z mężem o swoim tajnym ślubie…