Magdalena Wolińska-Riedi
Fot. Facebook @Magdalena Wolińska-Riedi
ZE ŚWIATA KSIĄŻEK

Ma widok na pokoje w mieszkaniu Ojca Świętego. Jak żyje się w najmniejszym państwie świata?

Zdradza „Kobieta w Watykanie”, czyli Magdalena Wolińska-Riedi

Gabriela Czernecka 23 lutego 2020 19:41
Magdalena Wolińska-Riedi
Fot. Facebook @Magdalena Wolińska-Riedi

Jak wygląda mieszkanie papieża? Dlaczego jedni mówią, że Watykan to raj na ziemi, a inni, że to złota klatka? Na stałe mieszka tu jedynie 400 osób, w tym zaledwie 30 świeckich kobiet. Wśród nich jest jedna Polka. Magdalena Wolińska-Riedi, autorka książki Kobieta w Watykanie od szesnastu lat mieszka w najmniejszym państwie świata. W 2000 roku jako studentka italianistyki poleciała do Rzymu na Światowe Dni Młodzieży. Poznała tam szwajcarskiego gwardzistę, za którego wyszła za mąż.  W swojej książce pisze wprost, że Watykan to nie tylko siedziba najwyższych władz kościoła katolickiego, to również miejsce życia obywateli, których sąsiadem jest sam papież. Jak wygląda watykański paszport, ile cel ma tamtejsze więzienie i czy dzieci mogą zapraszać kolegów i robić w watykańskim mieszkaniu imprezy? Magdalena Wolińska-Riedi zdradza w najnowszej książce. Fragmenty publikujemy na łamach viva.pl. 

Polka w Watykanie

Jak to jest mieszkać w mieszkaniu z widokiem na dom papieża? „To dość osobliwe sąsiedztwo”, pisze Magdalena Wolińska-Riedi. „Nie ma przecież drugiego miejsca na Ziemi, z którego tak dobrze i tak wyraźnie widać poszczególne pokoje w mieszkaniu Ojca Świętego. Celowo nie używam powszechnych w tym kontekście słów takich jak „apartament” czy „komnata”, bo ani w czasach naszego papieża, ani wtedy gdy głową Kościoła był Joseph Ratzinger, papieskie wnętrza nie były urządzone z pałacowym rozmachem. Miałam okazje bywać u obu i mogę zaświadczyć, że wyróżniały się prostotą i zwyczajnością. Ale zapalone wieczorem światła dawały pewne trudne do wytłumaczenia poczucie bezpieczeństwa, pewność, że nie jestem sama. Obu papieży i ich najbliższe środowisko, sekretarzy i gospodynie, znałam dobrze i czułam się maleńką cząstką tej dużej rodziny”, opisuje w swojej książce Kobieta w Watykanie.

 Jak sama przyznaje, wraz z biegiem lat czuje się tam coraz bardziej jak w domu: „Muszę jednak przyznać, że w Watykanie z biegiem lat czułam się coraz bardziej jak w domu. Stopniowo zapuszczałam korzenie, poznawałam każdy zakątek, zacieśniałam przyjaźnie, umacniałam więzi. Działo się to także dzięki kontaktom z innymi żonami i mamami, które podobnie jak ja przez wiele lat – na co dzień musiały i nadal muszą mierzyć się z życiem w szeregach gwardii, wewnątrz wojskowych koszar, zupełnie odmiennym od tego, jakie charakteryzuje życie kobiet w innych miejscach na świecie. Zawsze wielkim przeżyciem było dla mnie oczekiwanie na moich najbliższych, którzy dwa czy trzy razy w roku odwiedzali mnie za murami Watykanu”, czytamy w książce Kobieta w Watykanie

Swojego męża poznała w 2000 roku, kiedy jako wolontariuszka pomagała w Rzymie podczas Jubileuszu Roku 2000. „Spotkaliśmy się tak jak wiele osób na placu świętego Piotra. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać i zaiskrzyło. Potem było spotykanie się, wyjazdy (...) Aż w końcu, gdy miałam 22 lata, okazało się, że zgody, które trzeba uzyskać, byśmy mogli wziąć ślub, zostały wydane. Teraz gdy widzę bazylikę świętego Piotra, to zawsze pierwsza myśl jest prosta: „mój dom”, wyznała.

Książka Kobieta w Watykanie
Fot. Archiwum autorki

Zanim jednak dostała watykański paszport musiała spełnić wiele warunków i formalności. „Musiałam poprosić biskupa, w moim przypadku kardynała Józefa Glempa, o świadectwo moralnego prowadzenia się. Ten z kolei musiał zasięgnąć języka u proboszcza w mojej rodzinnej parafii. Problemu nie było, bo zawsze byłam związana z Kościołem. Należałam do oazy, śpiewałam w zespole przy parafii. Sprawdzano też, czy jestem niekarana, czy w rodzinie nie było rozwodów. No i przede wszystkim, czy jestem praktykującą katoliczką. Gdybym nią nie była, o ślubie i mieszkaniu w Watykanie nie byłoby mowy. Gwardziści, którzy mają partnerki innych wyznań, nie mogą po ślubie zamieszkać z nimi w Watykanie. W takim przypadku muszą zrezygnować ze swojej służby przy papieżu. Reguły panujące w Watykanie są precyzyjne i zasadnicze”, powiedziała w rozmowie z serwisem Gazeta.pl.

Tym, co wyjątkowe i absolutnie niepowtarzalne, jest bliskie sąsiedztwo samego papieża. Magdalena Wolińska-Riedi przeprowadziła się do Watykanu pod koniec pontyfikatu Jana Pawła II. Kardynał Ratzinger udzielał jej ślubu i chrzcił jej dwie córeczki, a papież Franciszek daje dziewczynkom słodycze i bawi się z nimi chowanego. „Jednego z pierwszych dni pontyfikatu Franciszek wyszedł z gabinetu na spacer, ominął męża i zapytał go, co słychać. Dowiedział się, że jednej z naszych dziewczynek wypadł właśnie pierwszy ząb. Co zrobił papież? Wrócił do gabinetu, przyniósł czekoladki i odręcznie napisał list z gratulacjami i zapewnieniem o modlitwie”, opowiedziała w rozmowie z Onet.pl

Książka Kobieta w Watykanie
Fot. Archiwum autorki

Kobieta w Watykanie Magdalena Wolińska-Riedi fragment książki

A jak wygląda w Watykanie wychowywanie dzieci? Czy mogą robić imprezy? Poniżej fragment książki Kobieta w Watykanie Magdaleny Wolińskiej-Riedi.

Gdy plecaki wreszcie zostają rzucone w kąt, a w ruch idzie piłka, rakiety do badmintona ub, kiedy czasu jest więcej, z piwnicy w koszarach wyciągany jest pokaźnych rozmiarów traktor dziecięcy, śmiechu i radości jest co niemiara. Do ulubionych zajęć należy też zabawa w chowanego. I to najczęściej z żołnierzami spieszącymi na służbę. Tym, co od zawsze wzbudzało we mnie miłe zaskoczenie, jest cierpliwość i entuzjazm, z jakim gwardziści podchodzą do biegających wokół nich dzieci. Czasem nawet sami je zaczepiają i się z nimi przekomarzają. Odstawiają służbowy neseser i w kolorowym stroju wysoko podrzucają kilkuletnie szkraby albo zaczynają z nimi prawdziwą „prawie dorosłą” rozmowę. Dla dzieci, które od urodzenia żyją w Watykanie, to miejsce jest ich całym światem. Nawet jeśli mają sporo zadań domowych, kilka chwil zawsze poświęcają na wspólne zabawy w koszarach. Tradycyjnie też wbiegają do koszarowej kuchni i dostają lody lub rivellę, niedostępną nigdzie indziej we Włoszech.

Sprawa jest trochę bardziej zawiła, kiedy nasze dzieci pragną urządzić przyjęcie urodzinowe, i to najlepiej huczne. Po uprzednim uzyskaniu zgody od komendanta gwardii takie imprezy organizowane są najczęściej w Sali Teatralnej koszar. Wszystko musi być zgłoszone i starannie przygotowane. Lista małych gości z nazwiskami rodziców przekazywana jest żołnierzom przy bramie wjazdowej. Jeśli urodziny odbywają się w sobotnie popołudnie, jest nawet szansa na zaparkowanie samochodu w Watykanie, choć to też skomplikowana procedura. Sala, w której odbywa się przyjęcie, przylega do małego dziedzińca, skąd żołnierze ruszają na służbę. To dla gwardzistów sytuacja trochę niecodzienna, kiedy nagle gromada trzydzieściorga kilkulatków biega dookoła z balonami, a z sali dobiega donośna muzyka i głos animatora. W tym względzie gwardziści są naprawdę ogromnie tolerancyjni i wyrozumiali, tym bardziej że zawsze są na takie przyjęcia zapraszani. 

Książka Kobieta w Watykanie
Fot. Mat. prasowe

Książka ukazała się 12 września 2019 roku pod wydawnictwem Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak. 

Wideo

Zobaczcie 12 najgorętszych trendów na wiosnę 2020!

Akcje

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

„Ciąża Małgosi to ukoronowanie tego, o co walczyliśmy”, mówi RADOSŁAW MAJDAN i nie ukrywa, że z powodu epidemii on i jego żona są pełni obaw. LESZEK MILLER z wnuczką MONIKĄ o tym, jak dziś wygląda ich życie po bolesnej stracie syna i ojca. Legendarny aktor WITOLD SADOWY niedawno skończył sto lat i zdobył się na niezwykle szczere wyznanie. „Widziałam, jak czai się śmierć” – ELISABETH REVOL wspomina ostatnie chwile z TOMKIEM MACKIEWICZEM podczas wspinaczki na Nanga Parbat.